Zasady

Nie rób samemu, co można we dwoje. Takie są rady i zasady Moje.

Tak kiedyś napisał jeden z moich ulubionych pisarzy Jan Sztaudynger. Sporo osób zagląda tu do mnie więc postanowiłem opublikować parę informacji jak widzę to „robienie we dwoje”. Klarowne zdefniowanie zasad przed rozpoczęciem relacji zawsze pomaga.

Czytanie

Ten blog to pokój dzienny w moim domu, w którym jedna ściana jest cała ze szkła. Skoro tak jest, to przechodząc obok mojego domu, możesz się zatrzymać i zajrzeć do środka. Jeśli się uśmiechniesz to jest duża szansa, że domownicy uśmiechną się również do Ciebie. Próby zaglądania do innych pokoi przez przyklejanie twarzy do szyby pod różnymi kątami są zwykle nieskuteczne i nieodmiennie wzbudzają rozbawienie domowników. Przecież możesz wejść i zapytać. Nieprawdaż?

Pisanie czyli komentarze

Ależ oczywiście zapraszam Cię do tego pokoju. Możesz wejść i posiedzieć. Możesz też porozmawiać. Wyrazić swoją opinię czy cokolwiek innego co byś zrobił/a siedząc u mnie w pokoju dziennym. Nie ma jednak czegoś takiego jak możliwość stosowania innych norm w zależności od medium. Dobre wychowanie nie zmienia się w zależności od środowiska. Jeśli zaczniesz krzyczeć, obrazać mnie albo innych, tłuc szklanki albo domagać się darmowego obiadu – zwrócę Ci uwagę, wyrzucę z domu albo wezwę policję. Czyli zrobie dokładnie to samo co zrobiłbym u siebie w domu.

Wesja uproszczona: To jest mój blog osobisty i rezerwuje sobie prawo do edycji, kasowania lub zmiany zawartych tu treści właczając w to komentarze. Bez żadnych wcześniejszych ostrzeżeń lub zawiadomień.

Anonimowość

Wolisz pozostać anonimowy(a)? No cóż, wyobraź sobie kilkoro ludzi w na kanapie w salonie przy herbacie, z których jedna ma kominiarkę na głowie. 🙂 Mnie to bawi, ale pozostawiam wybór Tobie. Póki ma to charakter zabawy, wykazuję pełną tolerancję. Jeśli jednak w tej kominiarce wykażesz chociaż, cień zachowania agresywnego wtedy będzie bez litości. Szczerze niecierpie pseudo-kibiców i zostaniesz potraktowany tak jak oni. Anonimowość w Internecie to mit. Ustalenie tożsamości to tylko kwiestia czasu i pieniędzy. Niektóre zaś rzeczy w życiu, robimy w imię zasad. Nie zwracając uwagi na koszty.

Wersja uproszczona: W życiu prywatnym nie toleruje chamstwa połączonego z tchórzostwem. Tutaj również.

Własność

Teksty i fotografie stanowią moją własność. Większość wykonałem samodzielnie, inne zakupiłem. Czy wychodząć od kogoś z domu trzymasz w ręku plecak z rzeczczami, które stały na półkach? Nie? No to nie kopiuj bez mojej wyraźnej zgody.
Możesz za to polecić mój blog, wskazując adres, zacytować, zrobić jego zdjęcie lub opowiedzieć o nim.
Czasem też będziesz mógł cos zabrać dla siebie ode mnie. Nigdy jednak, jeśli wcześniej otrzymasz zgody.

Wersja uproszczona: Mam prawnika i nie zawaham się go użyć.

Prywatność

Cenię sobie swoją. Twoją również. Jeżeli poproszę o adres email i mi go powierzysz to traktuję go jak numer telefonu. Nie dzwonię do Ciebie o dowolnej porze żeby poinformaować Cię, iż właśnie jem sałatkę. Chyba, że otrzymam zgode na przesyłanie takich informacji. Numerów telefonów nie udostępniam innym bez zgody samych zainteresowanego, i nie widzę powodu żeby nie miało to dotyczyć prywatnaych adresów email. Powtórzę jeszcze raz: prywatnośc w Internecie to mit. Jeżeli chcesz mi powiedzieć coś prywatnie, chodźmy na spacer. Nie zamieszczaj półnagich zdjęć z imprez. Nie pisz w kometarzach o tym, o czym nie chciałbyś/chciałabyś poinformować całego świata. To tylko sugestia.

Wersja uproszczona: Jeżeli samodzielnie publikujesz informacje o charakterze prywatnym, robisz to na własna odpowiedzialność.

Programy partnerskie

Od czasu do czasu może się zdarzyć, że postaram się zarobić pieniądze na tym, że jesteś moim gościem. Zwykle wtedy kiedy Ci coś polecę i dostane w zamian jakieś punkty na „darmową lutownicę” albo czystą, żywą kasiorę. Napiszę to drukowanym: PIENIĄDZE. Nie będę się rozpisywał, że hostig kosztuje i takie tam, bo każdy rozsądny człowiek wie, że rzeczy kosztują. Podam Ci za to dwie zasady, którymi się kieruję:
1. Nie polecę Ci niczego czego samodzielnie nie sprawdziłem ani nikogo o kim nie mam dobrego zdania wynikającego z osobistego kontaku.
2. Zostaniesz o tym prosto i klarownie poinformowany/a więc wybór czy skorzystać z polecenia jest Twój.

Niezamówiona korespondencja i przesyłki

Tak sobie to wymyśliłeś lub wymyśliłaś, że zabierzesz mi trochę mojego czasu, co? 🙂
Jeżeli chcesz mi coś przesłać proszę uprzejmie. Parę spostrzezeń jednak w tym temacie:

Mam swoje zajęcia w życiu i blogiem zajmuję się w wolnym czasie. Wysyłając mi cokolwiek o co nie prosiłem, rozumiesz i akceptujesz, że nie mam żadnego obowiązku do czytania, przeglądania, odpowiadania, rezenzowania czy też robienia czegokolwiek z tym co mi przesłano.  O ile zajęcia zawodowe mi pozwalają zwykle coś robię. Zwykle nie oznacza jednak zawsze.

Jeśli jest to wiadomość elektroniczna to mogła wpaść do spamu i nigdy jej nie zobaczyłem, chociaż Ty myślisz inaczej.
Jeśli jest to rzecz materialna to jest taka szansa, że otworzę paczkę. Chyba, że nie mam czasu. Wtedy paczki leżą i czekają aż zacznę się o nie potykać. Zdarza mi się gubić rzeczy albo zapominać gdzie je zostawiłem. Stać mnie na to. Jeżeli Ciebie nie stać nie wysyłaj.

Od czasu do czasu piszę recenzję. Zwykle wtedy kiedy coś mnie zauroczy. Zwykle też wtedy, kiedy coś mnie wkurzy. Kupuję rzeczy sam. Jak mnie nie stać dzwonię do tych je mają bo ich stać. Jak już napiszę to opublikuję. Po to przecież pisze. Lubię rzeczy, w które ktoś zainwestował swój czas, pasję i serce. Jeśli Twoja rzecz jest gówno warta albo nie zainwestowano w nią chociaż jednej z wcześniej wymienionych rzeczy, zastanów się trzy razy przed pokazaniem mi tego. O rzeczach świetnych i tragicznie kiepskich piszę zawsze. Wiec na pewno o tym przeczytasz. O przeciętnych zwykle zapominam.

Wersja uproszczona: Wysłanie mi niezamówionych rzeczy nie tworzy żadnego zobowiązania, a przesłanie rzeczy wartościowych nie oznacza, że przyjmuję za nie jakąkolwiek odpowiedzialność materialną.

Kto mnie zatrudnia

Opinie są subiektywne. Zawsze. Warto więc wiedzieć kto kogo karmi bo to wpływa na postrzganie świata.

Aktualnie jestem związany na stałe zawodowo z:
COMPENDIUM SA, oraz moimi klientami z photo.jimb40.com.
Wśród byłych żywicieli znajdują się firmy HYPERMEDIA, UPC oraz ART&ACTION.

Skoro już wiesz czego oczekuje od naszej relacji, jest duża szansa, że sie polubimy.

Bądź co bądź ten blog jest w dużej części dla Ciebie.

Robert