Miałem okazję popełnić kolejne zdjęcia imprezowe. Na zaproszenie wspomnianego wcześniej Macieja B. stawiłem się pewnego popołudnia w Ośrodku Sportu i Rekreacji. Sama lokalizacja wskazywała, że będzie ciekawie. Nadzieję, iż impreza odbywać się będzie w miejscowym basenie rozwiała Pani szatniarka kierując mnie na pierwsze piętro.
Agorowa sala nauczyła mnie pokory, ale to co zastałem tamże zakręciło mi łzę w oku. Fachowo zamontowane jarzeniówki dają następujące opcje:
- świecimy do przodu, na ekranie nic nie widać, publika “letko zemglona”, prelegenci w porząsiu.
- świecimy do tyłu, ujęcia prelegentów spowite mgłą, na ekranie coś widać, publika do fotografowania
- nie świecimy w ogóle, widać tylko ekran ja siedzę popijam wodę i odpisuje na sms’y
Organizator dał wolną rękę a ludzie dlaczegoś ciekawsi od ekranów więc wybór padł na opcję 2. Z pełną świadomością, iż prelegenci będą wyzwaniem dla sprzętu i umiejętności. Poza tym mówiono coś o metodach ilościowych a gości było więcej niż prelegentów.


Ostatnio komentowane