Archiwa tagu: steve jobs

Requiem dla najbardziej inspirującego C.E.O.

I want & I will

Arty­ku­łów na temat odej­ścia Ste­fa­na bez liku. Był­bym napi­sał kolej­ny w dzia­le tech­no­lo­gie, gdy­by nie to, że myśli moje w cza­sie czy­ta­nia not­ki Przemka popły­nę­ły w zupeł­nie innym kie­run­ku. I pro­szę nie trak­to­wać uży­tej nazwy muzycz­nej jako wiesz­cze­nia rychłe­go odej­ścia z tego świa­ta. Cho­ciaż wiem, że na moje postrze­ga­nie świa­ta ma wpływ nie­daw­ne ostat­nie poże­gna­nie z oso­bą z moje­go oto­cze­nia, któ­rą lubi­łem. Requ­iem jest dla czło­wie­ka jako sze­fa jed­ne­go z naj­więk­szych biz­ne­sów na świe­cie a nie męża, ojca lub przy­ja­cie­la. Wpis wylą­do­wał w dzia­le inno­wa­cje i start-up. Wyzna­ję zasa­dę, że jak się uczyć to od naj­lep­szych.

Ste­fan jest posta­cią inspi­ru­ją­cą. To stwier­dze­nie nale­ży trak­to­wać w kate­go­riach fak­tu a nie przy­pusz­cze­nia. Całym swo­im zawo­do­wym życiem dawał innym przy­kład jak sku­tecz­nie reali­zo­wać swo­je pomy­sły. Jak prze­ku­wać je na efek­ty prak­tycz­ne. W dodat­ku takie, któ­re kocha­ją milio­ny. Prze­cież w wiek­szo­ści startup’ów o nic inne­go nie cho­dzi, nie­praw­daż?

Wspo­mi­na­jąc jego doko­na­nia zawo­do­we i mając w pamię­ci arty­ku­ły, któ­re o nim czy­ta­łem, łatwo mogę zoba­czyć „jak to się stało że się udało”.

  • upór — ludzie powia­da­ją „upar­ty jak osioł”. Powie­dze­nie tra­fia w punkt z drob­ną rózni­cą. Upar­ty osioł stoi w miej­scu a upar­ty przed­się­bior­ca zasu­wa cały czas do przo­du. Nie ma waż­niej­szej cechy niż dąże­nie do wyzna­czo­ne­go celu. Cza­sem kosz­tem rela­cji. Z typo­lo­gii MBTI wynio­słem wie­dzę o jed­nym z podzia­łów ludz­kich oso­bo­wo­ści. Zorien­to­wa­nie na cel i zorien­to­wa­nie na ludzi. Tym pierw­szym zde­cy­do­wa­nie łatwiej osią­gać co zamie­rzy­li w biz­ne­sie, gdzie czło­wiek jest naj­cen­niej­szym ale jed­nak zaso­bem. Na pal­cach dwóch rąk i dwóch nóg moż­na poli­czyć przy­kła­dy kie­dy ktoś roz­stał się ze Ste­fa­nem ze wzglę­du na „nie­zgod­ność cha­rak­te­rów”.
  • nie­za­chwia­na wia­ra we wła­sne pomy­sły — jeże­li przed­sta­wisz ludziom coś bar­dzo inno­wa­cyj­ne­go to ludzie tego po pro­stu nie zro­zu­mie­ją. Obcy, przy­ja­cie­le, nawet naj­bliź­si. Pole­cam prze­czy­tać o pierw­szym spo­tka­niu Job­sa ze swo­imi inży­nie­ra­mi, w spra­wie inte­li­gent­ne­go tele­fo­nu z jed­nym przy­ci­skiem. Jeże­li cze­goś nie rozu­mie­my czę­sto się boimy. Na przy­kład ośmie­sze­nia. Czło­wiek któ­ry się boi, albo sta­wia opór albo wyka­zu­je agre­sję. Jeże­li nie umiesz tego prze­zwy­cię­żyć w rela­cjach ze współ­pra­cow­ni­ka­mi, jest mała szan­sa że osią­gniesz coś inno­wa­cyj­ne­go w dużej gru­pie.
  • user cen­tric thin­king — par­don znaj­dę jakieś dobre tłu­ma­cze­nie nie­ba­wem. Nie mówię o jakiś aka­de­mic­kich roz­wa­ża­niach. Sta­wiam sie­bie (jesz­cze raz: SIEBIE SAMEGO) jako użyt­kow­ni­ka tego co chcę wypro­du­ko­wać. Czy to jest faj­ne? Czy lubię tego uży­wać? Czy to mi poma­ga? Co mnie w tym iry­tu­je?
    Ja oso­bi­ście uwiel­biam otwie­rać opa­ko­wa­nia, w któ­rych dostar­cza­ne sa pro­duk­ty Apple. Nie dzi­wi mnie zatem kie­dy czy­tam, że Ste­fan spę­dził cały dzień w swo­jej fabry­ce przy pro­ce­sie pako­wa­nia, po to żeby na koń­cu móc powie­dzieć „odczu­wam przy­jem­ność kie­dy to otwie­ram ten pro­dukt bo chcę żeby mój klient czuł się tak samo”. JA odczu­wam. Nie zama­wiał w tym zakre­sie żad­nych badań zewnętrz­nych. Do oce­ny emo­cji wystar­czy ich doświad­czyć.

I to już wszyst­ko. Umie­jęt­no­ści mięk­kie. Twar­de moż­na zdo­być lub kupić.

A prze­pra­szam „one more thing”. (więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w