Archiwa tagu: sesja foto

Just be yourself with me

It’s raining aga­in. Sum­mer shows col­der face. Face I won’t accept. Never. 🙂 Here goes the Cure.
Con­si­de­ring this pho­to­cast was done more than year ago I think I have to recon­si­der publi­shing time.

Che­ers

If you don’t see video here is direct link.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Dorota - pomiedzy portretem i aktem

Warsztaty fotografii ekspresyjnej utwier­dzi­ły mnie, że mam ocho­tę foto­gra­fo­wać ludzi. Dały mi też impuls aby zmie­rzyć się z tema­tem foto­gra­fo­wa­nia kobiet. Po raz kolej­ny prze­glą­da­łem ofer­ty warsz­ta­tów w stu­dio i tra­fi­łem na ofer­tę Ser­giu­sza Kor­na­tow­skie­go. Rodza­jów warsz­ta­tów było kil­ka. Jeden z nich miał wiel­ce intry­gu­ją­cy temat. „Pomię­dzy por­tre­tem i aktem”. Temat zakła­dał stop­nio­wa­nie wiec byłem cie­kaw zarów­no por­tre­to­wa­nia, aktu jak i tego pomię­dzy.

Stu­dio Ser­giu­sza mie­ści się war­szaw­skiej Pra­dze. Jest prze­stron­ne i dobrze wypo­sa­żo­ne sprzę­to­wo. Lam­py są pod­wie­szo­ne na sys­te­mo­wych szy­nach do sufi­tu co zapew­nia wię­cej prze­strze­ni. Doro­ta oka­za­ła sie drob­ną bru­net­ką. Ponie­waż były to jed­ne z pierw­szych warsz­ta­tów, gru­pa liczy­ła całe dwie oso­by. 🙂 Nacho­dzi się czło­wiek na te bar­cam­py i poźniej wszyst­ko tyl­ko w począt­ko­wym sta­dium akcep­tu­je. Tak czy ina­czej po zbyt dużej liczeb­nie gru­pie w WSF odpo­wia­da­ło mi to wyjąt­ko­wo. Mia­łem rów­nież wra­że­nie, że ten aku­rat temat wyjąt­ko­wo pro­si się o kame­ral­ność.

Dzień pierwszy.

Roz­ma­wia­my o sprzę­cie w stu­dio, tech­ni­kach por­tre­to­wa­nia i kon­tak­cie z mode­lem. Ale nie za dłu­go. Warsz­ta­ty to prak­ty­ka wiec po chwi­li już robi­my zdję­cia. Na począ­tek testo­wa­nie mody­fi­ka­to­rów świa­tła. Duża okta żeby było mię­ko. Pla­ster mio­du żeby było ostrzej. Moco­wa­nie lamp na sufi­cie to napraw­dę duża wygo­da. Żad­nych kabli ani nóżek sta­ty­wów, o któ­re moż­na zaha­czyć. Przy moim kadro­wa­niu lewym okiem (pra­we za apa­ra­tem) to napraw­dę spo­re uła­twie­nie i poczu­cie kom­for­tu. Nie musze co chwi­lę odry­wać oka żeby spraw­dzić czy się o coś nie wyło­żę. Doro­ta w brą­zo­wym gol­fie i jean­s’ach.


(więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Foto-sesja w biegu

Kto jest zna­nym bli­po­wi­czem?

Nikt nie bie­gał a wręcz prze­ciw­nie sie­dział sobie. W bie­gu było za to cafe. Z koń­cem sierp­nia porzu­ci­łem turec­kie wybrze­że zamie­nia­jąc je na zna­jo­mą War­sza­wę. Spo­tka­nie bole­sne ter­micz­nie bowiem czter­dzie­ści stop­ni i sło­necz­ko zamie­ni­łem na pięt­na­ście i desz­czyk. Chłód, któ­ry dał mi się we zna­ki, prze­go­nił już na lot­ni­sku mój cfa­ny-tele­fon wyświe­tla­jąc wia­do­mość elek­tro­nicz­ną, ema­lem zwa­ną. Było to zapro­sze­nie od Maćka do sfo­to­gra­fo­wa­nia wywia­du ze Zbysz­kiem Hoł­dy­sem, któ­ry zapla­no­wa­ny był na dzień kolej­ny, w sym­pa­tycz­nym loka­lu „W bie­gu cafe”. Czyż moż­na było odmó­wić? 🙂 No i nada­rza­ła się oka­zja prak­tycz­ne­go testu nowych narzę­dzi w posta­ci EF50/1.4 i EF70-200/4.0

Sesja

Po urlo­po­wa nawał­ni­ca spraw pozba­wi­ła mnie nie­ste­ty kom­for­tu spo­koj­ne­go wcze­śniej­sze­go obej­rze­nia loka­li­za­cji, któ­rą zwy­kle robię. Na szczę­ście zda­rzy­ło mi się tam ze dwa razy kawę i cia­cho spo­ży­wać. Mniej wię­cej koja­rzy­łem więc plac boju. War­szaw­skie kor­ki dopeł­ni­ły for­mu­łę „zdję­cia w bie­gu”, będąc bowiem ide­al­nie o cza­sie decy­zje podej­mo­wa­łem w bie­gu. Nie lubię tego, zbyt mało cza­su skut­ku­je u mnie błę­da­mi. W tema­cie foto­gra­fii jed­nak pole­gam na intu­icji. Nato­miast Ci, któ­rzy zna­ją Mać­ka, wie­dzą że potra­fi stwo­rzyć atmos­fe­rę pra­cy „bez zadę­cia”. Wbrew pozo­rom nie ozna­cza kom­plet­ne­go luzu w podej­ściu do jako­ści pra­cy. Po pro­stu mniej stre­su a lep­sze efek­ty. Pełen kom­fort. (więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Śniadanie czy kolacja - wieczorowa fotorelacja

Zaczę­ło się pro­za­icz­nie. Będąc na drob­nej kawie u Micha­ła M. w robo­cie wzrok mój przy­kuł taras za oknem. A wła­ści­wie widok jaki się z nie­go roz­ta­czał. Nie byłem więc w sta­nie nie zro­bić cho­ciaż jed­nej fot­ki.

Swo­im zwy­cza­jem rzu­ci­łem że ja tu zamie­rzam jesz­cze wró­cić i pro­szę mnie taras udo­stęp­nić w celach edu­ka­cyj­no szko­le­nio­wych. I oto w pewien lip­co­wy wie­czór skrzyn­ka wyplu­ła taką o to wia­do­mość

Jeże­li byście byli zain­te­re­so­wa­ni zro­bie­niem dla swo­ich potrzeb zdjęć zacho­du słoń­ca z tara­su na wspól­nej to jutro nada­rza się oka­zja, bo jeden ze zna­jo­mych popro­sił o udo­stęp­nie­nie tara­su na potrze­by krót­kiej sesji — i będę i tak sie­dział w biu­rze.
pozdro­wion­ka 🙂
Krzy­siek

Timing był napię­ty ale jak się powie­dzia­ło A to trze­ba i Zet. Spa­ko­waw­szy gra­ty i nowy naby­tek w posta­ci sta­ty­wu, ruszy­łem dziar­sko na Wspól­ną. Był cie­płe lip­co­we popo­łu­dnie. Na tara­sie trwa­ła sesja do gaze­ty, któ­rą robił prze­sym­pa­tycz­ny Bogdan Krężel a obiek­tem była zna­na postać ze świa­ta pol­skie­go inter­ne­tu. W ręku Bog­da­na leżał jak ulał D700. Było na co popa­trzeć. W prze­cią­gu 2 minut Bog­dan zna­lazł dobry kadr z odbi­ciem w szy­bie. Doświad­cze­nie podob­no przy­cho­dzi razem z 5 zaje­cha­ną migaw­ką 🙂

Wie­czor­kiem zaś roz­po­czę­ła się uczta dla oka. Kon­sump­cje czas więc było zacząć.

Mar­cin G. twier­dzi publicz­nie, że z Krzysz­to­fem K. war­to­ścio­we są śnia­da­nia, ale jasno teraz widac że dale­ko im do kola­cji 😉 Na koniec popro­si­łem jedy­ne­go dostęp­ne­go mode­la o krót­ką sesję celem spraw­dze­nia lam­py. Dzię­ki Krzysz­tof.

Prze­ko­na­łem się, że wie­czor­ne wypa­dy z apa­ra­tem mają swój urok. Więc nie omiesz­ka­łem spraw­dzić nowo naby­tych umie­jęt­no­ści za parę dni. A tak na mar­gi­ne­sie, War­sza­wę jaką pamię­tam z dzie­ciń­stwa (bez kor­ków) moż­na już tyl­ko zoba­czyć nocą.

Zobacz cały wpisNapisane przez w