Archiwa tagu: psycho

JimB.40’s WARP4

WARP4

JimB.40 WARP4

Przyszedł czas podzielenie się projektem, który jest od pewnego czasu funkcjonuje w moim życiu. Zbiera on w sobie wszystkie elementy, które poprawiają jakość życia, rozwijają moje umiejętności i sprawiają, że działam efektywniej. Być może również efektowniej :)

Jest w nim sporo różnych rzeczy. Czasem jest to szkolenie, czasem wiedza. Przemyślenia i wnioski po przeczytaniu książki, obejrzeniu filmu lub rozmowie z drugim człowiekiem. Innym razem to urządzenie, technika lub narzędzie, które mi pomaga. Weryfikowane na różne sposoby. Zwykle praktycznie. Na świecie jest mnóstwo świetnych metod i narzędzi. Nie wszystkie jednak, wbrew temu co twierdzą ich autorzy, są dobre dla wszystkich. Sprawdzenie niektórych rzeczy trwa. Czasem trwa długo. Mówimy o okresach obejmujących wszystkie pory roku. Z mojej perspektywy warto. Wiedza o tym, że coś się nie sprawdza jest równie cenna jak ta, że coś działa dobrze.

Projekty dotyczące rozwoju osobistego zaczynają się ostatnio od sprawdzonej wizualizacji. Tworzy to w moim umyśle kotwicę mentalną, która pozwala po roku czy dwóch świetnie pamiętać “dlaczego?”. Brak klarownej świadomości dlaczego z mojego doświadczenia prowadzi do szybkiego porzucenia tematu.

WARP4 to suma różnych skojarzeń.

(czytaj dalej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Professor Risk

“One of the bigest risks is to be too cautious”
Original movie on YouTube.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Najpierw wizualizacja czyli wyobraź sobie cel

Aby skuteczne osiągnąć cel należy w pierwszej kolejności wyobrazić sobie efekt końcowy.

Tyle teoria. Pytanie brzmi czy jest ona skuteczna?

Pewnego pięknego wiosennego dnia przyjaciel zaproponował w ramach prezentu urodzinowego wybranie się na strzelnicę. Przy całym moim spokojnym usposobieniu strzelanie, o czym pisałem niedawno, ma w sobie coś co mnie przyciąga od zawsze. Prezent był więc jeśli tak można powiedzieć “trafiony”. Wybraliśmy sportową strzelnicę na warszawskich Bielanach. Strzelaliśmy z broni krótkiej. Po 2-3 seriach zamieniłem za radą instruktorki Sigsauer’a na Glock’a ze względu na mniejszą wagę. Dwóch facetów w towarzystwie kobiety wytrzyma bez rywalizacji maksymalnie 15 minut, a w naszym towarzystwie kobieta była. I to nie jedna. (czytaj dalej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Kupowanie rzeczy czyli czy ten dysk jest cichy?

Kupowanie to emocje

Będzie o tym jak kupowałem. Tym razem dysk zewnętrzny do MacBooka. Co mną kieruje w czasie podejmowania decyzji o zakupie? W jakim stopniu można polegać na recenzjach w internecie i sprzedawcach w sklepie w celu podjęcia właściwej decyzji? Jeśli tylko skanujesz lub nie interesuje Cię psychologiczno-opisowa część wpisu, na końcu znajdziesz nazwę zwycięzcy prywatnego konkursu.

Mam bardzo subiektywny i emocjonalny stosunek do swoich zdjęć. W związku tym, kasowanie pliku z obrazem wiąże się z wyjątkowym bólem. To nic, że nic nie widać. Być może za 10 lat wynaleziona zostanie technologia, która pozwoli coś zobaczyć. Przez chwilę dałem się przekonać (sam sobie) o zbędności posiadania 10 identycznych niedoświetlonych ujęć.  Pełna matryca skutkuje plikami na poziomie ponad 20MB sztuka. Odkrycie trybu sRAW pomogło tylko trochę, bowiem szybko zostało zniwelowane przez odkrycie bracketing’u ekspozycji. :)

I tak nadeszła chwila kiedy to dysk zewnętrzny zaczął mnie błagać od przestrzeń “życiową”. No to myk. Szybka wycieczka do sklepu dla inteligentnych inaczej. Rozmowa z Panem, który wiedzę posiada z napisów na pudełkach. Jego rekomendacja  produktu w promocji.  Po godzinie podłączałem do portu USB, czarnego “potwora” o pojemności 1TB firmy TrekStore. Cóż za radość. Pojemny, ładny. Ma się tego nosa do technologii i zakupów.

O tym, że decyzje bez zastanowienia są zwykle błędne wiedziałem już dawno. Skoro jednak ktoś, nazywa mnie od czasu do czasu “słońce” to mogę mieć również zaćmienia. Kultura pracy przypominała sieczkarnię po sezonie żniw. Sieczkarnię schowaną w stodole odległej o kilkanaście metrów, ale zawsze. Przy porównaniu do poprzednika było nieźle. 5-letni już dysk 160GB w skręcanej ręcznie obudowie za 20 zł pracował jak diesel koparki na 30 stopniowym mrozie. O czym przekonałem się niebawem to fakt, iż zakupiony dysk odmontowywał się w najmniej oczekiwanym momencie. Najchętniej w czasie kopiowania. Po miesiącu uznałem zatem, że mój monitor (stojący PRZED dyskiem) może wziąć wszystkie niecenzuralne zwroty pod adresem dysku do siebie i  przestać wyświetlać. (czytaj dalej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Droga do szczęścia

Zdarzyło mi się w ramach wyjść kulturalnych być na film Droga do szczęscia (Revolutionary Road). Późny seans w kinie Luna i w miarę puste kino sprzyjało spaniu, “konwersacji” z przyjaciółką lub emocjonalnej integracji z wyświetlanym obrazem. Ostatnimi czasy stosuję świadomie “go with the flow” więc było wszystko jedno. Siadając w fotelu przed oczami pojawił się obraz gazetowej recenzji. Tym razem nie o wiatr we włosach chodzi. Kaśka i Leo. Zapowiadało się ciekawie. Ich wspólne figury sceniczne odcisnęły swoję piętno na różnych branżowych produkcjach.

Film wciągnął mnie bez reszty (na szczęście przyjaciółka wyrozumiała). No dobra to może do rzeczy. Ona pamięta iskrę w jego oku, która zgasła stłamszona codziennością. Niechcianą ale akceptowaną z lenistwa i dla wygody. Ona wie jakie są jego marzenia. Proponuje wyjazd do Paryża. Po szczęście. Po siebie. Auto-magicznie życie nabiera kolorów. Nie wydaję się już takie szare. Znajomi i przyjaciele odwodzą, zazdroszczą, wątpią. Zaczyna działać mechanizm balastu… po resztę zapraszam do kina.

(czytaj dalej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w