Archiwa tagu: pomysły

Mój startup'owy weekend

Tur­ning my ideas into the projects

Jeżeli ocze­ku­jesz kolej­nej rela­cji lub zdjęć z imprez star­tu­po­wych to trzeba się będzie wyka­zać pewną dozą cier­pli­wo­ści. Ten wpis, cho­ciaż będzie o nich, przy­pi­sany jest bar­dziej do działu roz­wój oso­bi­sty w tema­cie suk­ces i porażka. Na końcu jed­nak znaj­dziesz jed­nak małą próbkę wizu­al­nych efek­tów w postaci kilku zdjęć ze Star­tup Week­end Warsaw.

To miał być week­end, w któ­rym wystar­tuję. Tak na poważ­nie. Obra­cam się od zawsze w środo­wi­sku nowych przed­się­wzięć bazu­ją­cych na nowych technologiach. Kiedy usły­sza­łem o Startup Weekend w War­sza­wie wie­dzia­łem, że tam będę. Tym razem jed­nak bez apa­ratu foto­gra­ficz­nego. Zasko­cze­nie? Życie bez nie­spo­dzia­nek bywa nudne. Na imprezkę był „zakon­trak­to­wany” dobry fotograf a ja uzna­łem, że czas aby wizjo­ner­ska część mojego ja poja­wiła się przed publiką. „No talks just action”. Czy może być lep­sza reko­men­da­cja jeżeli chce się coś zrealizować?

Przy­go­to­wa­nia

W tym celu z pudełka z napi­sem IDEAS wysy­pa­łem teczki z pomy­słami i zaczą­łem prze­glą­dać. Część z nich ma rodo­wody z roku 2000. Jeden z men­to­rów świad­kiem. Zaczą­łem to prze­glą­dać. Pierw­sze na bok poszły teczki z goto­wymi pomy­słami które ktoś już dobrze zre­ali­zo­wał. Na przy­kład pomysł z 2006 empreza​.pl to świet­nie dziś zre­ali­zo­wana i dzia­ła­jąca na rynku evenea. Szkoda Mar­cin, że nie pocią­gne­li­śmy tematu roz­woju Oioli nie? ;)

Popa­trzy­łem na pozo­stałe cztery fol­derki pod kątem tematów. Co mnie kręci? Na czym się znam? Z czego będę miał rado­chę jak powsta­nie? I odstrze­li­łem to co nie było zwią­zane z Inter­ne­tem oraz sprzę­tem mobil­nym. Na placu boju zostały trzy pomysły. Możnaby je podzie­lić wedłuch subiek­tyw­nej oceny na pro­sty, śred­nio trudny i kosmicz­nie nie­praw­do­po­dobny. W życiu nigdy nie uzna­wa­łem tak zwa­nego środka, albo jeź­dzi­łem mer­ce­de­sem z S-​klasy albo odbi­ja­łem się z buta. Zosta­wi­łem więc dwa.

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Aula 54 - fotorelacja

Dopa­dła mnie prze­pro­wadzka. Chwi­lowy brak sta­łego łącza oka­zał sie nie taki chwi­lowy. Pię­trzące się kar­tony zmie­niały prio­ry­tety wci­ska­jąc pisa­nie i publi­ka­cje na szaro-​bury jesienno-​zimowy koniec. Od wczo­raj hula stałe łącze więc czas nad­ra­biać zaległości.

Na pierw­szy ogień foto­re­la­cja z paź­dzier­ni­ko­wej Auli #54. Felie­ton mi sie ckni bo tekst Wik­tora S. o klasz­torno — kon­spi­ra­cyj­nych meto­dach pracy aż się o to prosi. Chwi­lowo tylko foto­gra­fie. Miłego wspominania.

Link bez­po­średni do galerii na flickr.

Za chwilę fifty­fajf z Vire­nem Be i mocno po-​prawna Aula pięć­dzie­siąta siódma.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Wycena pomysłu w startup'ie

Wycena pomy­słu na począt­ko­wym eta­pie startup’a w for­mie udziału czyli jak pozo­stać przy­ja­ciółmi do gro­bo­wej deski.

Czę­sto bywa tak, że w trak­cie począt­ko­wej reali­za­cji, z róż­nych powo­dów, ktoś „odpada” lub nie może dalej uczest­ni­czyć w przed­się­wzię­ciu. Zało­że­nie, że skoro taki ktoś nie reali­zuje pro­jektu to jego dola prze­pada, pach­nie „kapi­ta­li­zmem z wil­czym kłem” i zwy­kle koń­czy bliż­sze rela­cje. Jeżeli ktoś nie ma pro­blemu ze sprze­da­niem swo­jej sio­stry do mafii to może nie czy­tać dalej. Pozo­sta­łych może zaś niniej­szy wpis zainteresować.

Po primo, pomysł sta­nowi aktywa przed­się­wzię­cia i jego war­tość po uru­cho­mie­niu sys­temu to 5–15% war­to­ści przed­się­wzię­cia. O finan­so­wej war­to­ści pomy­słu pisałem wcześniej. War­tość wyni­ka­jąca z popeł­nia­nej pracy do czasu uru­cho­mie­nia pro­jektu buduje poszcze­gólne udziały. Jeżeli pomy­sło­dawca uczest­ni­czy w pro­jek­cie, a tak zakła­damy, jego praca jest wyce­niana na równi z pozo­sta­łymi wspólnikami.

To może na przy­kła­dzie.
Siada sobie dwóch kum­pli ze szkol­nej ławy. Marek, który ma wizję i zdol­no­ści gra­ficzne oraz Paweł, który jest top-​koderem i ser­wery dla niego tajem­nic nie mają żadnych. Sza­cują, bo coś trzeba zało­żyć, że pro­jekt będą robić wie­czo­rami przez 3 mie­siące. Marek robi gra­fikę, pro­jekt inter­fejsu, plan mar­ke­tin­gowy. Paweł pro­gra­muje cały sys­tem. Poświę­cają śred­nio 3h dzien­nie każdy. Czyli aby zakoń­czyć pro­jekt z nich każdy musi prze­pra­co­wać 270h. We dwóch 540h. Różne umie­jęt­no­ści się roż­nie wyce­nia, ale my dla uprosz­cze­nia przyj­miemy jedną stawkę 70 PLN/​h daje to 37.800 PLN. Dorzu­camy Mar­kowi do rów­nego rachunku 5200 za pomysł (ok. 12%) daje to w sumie 43.000 PLN
(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Wartość pomysłu

Wyceń pomysł na początku

Dobry pomysł nie jest tani

Temat war­to­ści pomy­słu zaprząta mój umysł od jakie­goś czasu. Nie od dziś trwa dys­ku­sja na temat jak wyce­niać pomy­sły. Dzieli ona środo­wi­sko na tych któ­rzy uwa­żają, że dobre pomy­sły są war­to­ściowe (w sen­sie ich war­to­ści finan­so­wej) i tych któ­rzy uwa­żają … wręcz przeciwnie.

U Jana R. prze­czy­ta­łem swego czasu po pomysłowej Auli :

Wiele osób myśli, że liczy się pomysł — błysk geniu­szu — a reszta potem przy­cho­dzi sama. W rze­czy­wi­sto­ści jest ina­czej: pomy­sły są tanie, a liczy się jak sku­tecz­nie potrafi się je wykonać.

Środo­wi­sko inwe­sto­rów na dużej impre­zie bran­żo­wej zda­wało się krzy­czeć jed­nym gło­sem: Tylko realizacja. Według nie­ja­kiego Dereka S. co prze­czy­ta­łem czy­ta­łem już dawno temu pomysł jest g...uzik warty i sta­nowi tylko mul­ti­pli­ka­cję jako­ści wyko­na­nia. Ta zresztą kon­cep­cja bar­dzo spo­pu­la­ry­zo­wała się ostatnio.

Cza­sem jed­nak można tra­fić na inna opi­nię. I to nie od teo­re­ty­ków ale prak­ty­ków inwe­sto­wa­nia w start’up. Weźmy dajmy na to wypo­wiedź Colina C., który mówi:

Naj­waż­niej­szy jest pomysł. Nie chcemy finan­so­wać wszyst­kich puła­pek na myszy, ale tylko te, które myszy złapią.

Colin będąc Aniołem biznesu nie jedną mysz na Oxfordz­kich kory­ta­rzach już złapał.

Po któ­rej stro­nie bary­kady trzy­mam swoje AK47 M4A1? (zawsze wola­łem CT w Counter-​Strike, no i bran­żo­wych wycie­czek oso­bi­stych nie będzie ;) ). To jasne po prze­czy­ta­niu paru zdań o mnie. Ale posta­ram się o subiek­ty­wizm. (więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Execution is the King? - realizacja vs pomysł

Prze­my­ka­jąc z obiek­ty­wem wśród zacnych inwe­sto­rów i nakrę­co­nych wizjo­ne­rów na londyńskiej edycji seedcamp’u kil­ku­krot­nie usły­sza­łem to zada­nie. Naci­ska­jąc po raz kolejny spust migawki w gło­wie koła­tało pyta­nie. Who the hell is the Queen? Bio­rąc pod uwagę przed­się­wzię­cie biz­ne­sowe w począt­ko­wej fazie, odpo­wiedź narzuca się się sama.

Vison is the Queen

Kró­lowa zwy­kle jest pięk­niej­sza i mądrzej­sza. Czyż to nie Kró­lowa tak naprawdę rzą­dzi kró­le­stwem pozo­sta­jąc w cie­niu swo­jego potęż­nego mał­żonka? :) Król i Kró­lowa albo chro­no­lo­gicz­nie rzecz ujmu­jąc Kró­lowa i Król. Pomysł i reali­za­cja. Pomy­sło­dawca i inspi­ra­tor oraz wyko­nawca i reali­za­tor.
Taki tan­dem jest w sta­nie spło­dzić piękną i mądrą kró­lewnę, o którą w przy­szło­ści zabie­gać będą kan­dy­daci do jej ręki usta­wia­jąc się w dłu­giej kolejce. Zanim jed­nak ten kan­dy­dat się trafi, trzeba wycho­wać i wykształ­cić. Można wyna­jąć guwer­nantkę ale nic tak dobrze nie robi potom­stwu jak wspólne i samo­dzielne przy­ło­że­nie ręki do tego.

A czy można wycho­wy­wać samemu pyta mnie jeden Król?
Jasne, że można. Nie jedno dziecko dora­stało mając przy­braną matkę lub ojca lub mając tylko jed­nego rodzica. Weźmy nie­dawno uro­dzoną kró­lewnę o dźwięcz­nym imie­niu TweetMeme. Nie­jaka Kró­lowa Clever C. opi­suje jak to nie­jaki Król Nick H. po poro­dzie dziecko zabrał, mówiąc, że na chwile idzie ryce­rzom poka­zać. Potem się oka­zało, że wycho­wuje je z kimś innym (podobno, że też krwi szla­chet­nej ale płci męskiej). Kró­lo­wej za trudy porodu nie ma zamiaru wypła­cać rekom­pen­saty a zapy­tany o matkę coś mąci uży­wa­jąc liczby mno­giej ale nie wska­zu­jąć jaw­nie na Kró­lową. My jed­nak znamy prawa natury nie od dziś i wiemy, że z ryce­rzem to Król z pew­no­ścia kró­lewny nie spło­dził. Histo­ria jakich wiele. Król poje­chał po kró­lew­sku, sto­su­jąc zasadę, iż zwy­cięz­ców nikt nie sądzi. Ja pry­wat­nie sądzę. Sądzę, że ww. króla może spo­tkać los pew­nego Juliusza C. co to w idy mar­cowe żywot zakoń­czył przy wydat­nej pomocy swo­jej „rodziny”. Nie­za­leż­nie od tego, że w mię­dzy­cza­sie miał bar­dzo cie­kawe i pełne wra­żeń życie.

Zanim zacho­wasz się jak Henryk VIII, zasta­nów się czy przy­pad­kiem rola Kró­lo­wej w pro­ce­sie wycho­waw­czym i pomoc bie­żą­cym zarzą­dza­niu kró­le­stwem nie jest więk­sza niż Ci się do tej pory wydawało.

Temat zaś wyda­wa­nia z suk­ce­sem kró­lewny za mąż z pew­no­ścią warty jest odręb­nego pochy­le­nia się nad nim.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Aula 38 czyli o pomysłach i ich realizacji

Indu­strial­nie było. Klub M25 na war­szaw­skiej Pra­dze, czyli miej­sce waka­cyj­nej pracy dla kil­ku­na­stu mło­dych ludzi. Uczest­ni­ków pro­jektu Startup School Rafała A.
I pomy­śleć, że za mojej mło­do­ści jeź­dziło się zbie­rać tru­skawki. No cóż czasy się zmie­niają :)

Jak zwy­kle towa­rzy­szył mi apa­rat. Tym razem jed­nak mina Jana R. nie wró­żyła nic dobrego. „Jest ciemno” nie było dobrym okre­śle­niem. Było tra­gicz­nie ciemno a do tego matowo-​ciemno na ścia­nach i sufi­cie. Odbi­jać można było co naj­wy­żej kobiety w tańcu. Nie­stety tym razem w klu­bie muzyka nie grała.
Mając w tor­bie tylko 24−105÷4 pod­da­łem się po pół godzi­nie. Zasad­ni­czo pod­dały się aku­mu­la­tory w lam­pie. Sła­wetna matryca mojej piątki nie­stety nie zagwa­ran­to­wała suk­cesu. Potwier­dziła się więc teo­ria, że zamiast ISO zylion-​pięćset lepiej mieć jasny obiek­tyw. Jan R. takowy posia­dał. {zazdrość} Jeden f-​Stop robi różnicę.

Zdję­cia jak­kol­wiek ciem­niej­sze niż zwy­kle są do obej­rze­nia w jego galerii.
Po przej­rze­niu mate­riału stwier­dzi­łem, że mam tylko kilka zno­śnych ujęć ogól­nych i jedno Agnieszki D. Nie pozo­stało więc nic innego tylko uru­cho­mić kreatywność. 

Seria „Blo­ody Hell” wzięła swoją nazwę od wes­tchnie­nia w momen­cie stwier­dze­nia braku zapa­so­wych akumulatorów.

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w