Archiwa tagu: pl

Pióro, sprawy i ich stosy

Moje Pisa­nie wymaga ciszy. Nie zawsze tej zewnętrz­nej z pew­no­ścią jed­nak tej wewnętrz­nej. Kiedy w środku się kotłuje, słowa nie chcą się skła­dać w zda­nia. Cho­ciaż wiem, że Moje Pisa­nie ma dobry wpływ na mnie, pióro leżało ostat­nio samotne. Od czasu do czasu tylko zaszczy­ci­łem je doty­kiem swo­jej dłoni a ono za każ­dym razem wyśli­zgi­wało się nie­ba­wem. Czy to z powodu hałasu, czy też nie­za­pla­no­wa­nej i nie­spo­dzie­wa­nej podróży w obję­cia Morfeusza.

Moje Pisa­nie ma duży prio­ry­tet u mnie. Oprócz prio­ry­tetu jed­nak, trzeba umieć wygo­spo­da­ro­wać Czas. Czas zaś, ma ten­den­cję do bycia zawłasz­cza­nym. Zawłasz­cza­nym przez Sprawy. Przo­dują zaś w tym Nie­by­wale Ważne Sprawy, które tłuką się o pierw­sze miej­sce z Nie­cier­pią­cymi Zwłoki Spra­wami. Na swoją oka­zję aby wysfo­ro­wać się do przodu, cze­kają zaś w kolejce Nie­sa­mo­wi­cie Cie­kawe Sprawy.

Wio­sną odkry­łem uroki wcze­snego poranka. Kiedy cisza wkoło uspo­kaja zmy­sły. Zanim jesz­cze mia­sto wybu­dzi się w zgiełk dnia a NWS, NZS oraz NCS pochra­pują przez sen. Wtedy wła­śnie był czas na Moje Pisa­nie. Lato nie­stety wraz z przy­ziem­nymi pro­ble­mami zdro­wia i eko­no­mii zabrało mi poranki. Jesień zaś jasne poranki zamie­niła w środek nocy.

Moje pisa­nie przy­cho­dzi i odcho­dzi. W odróż­nie­niu od Mojego Życia, kóre jest na wciąż i nie­prze­rwa­nie. Moje Życie jest jak modelka z wiel­kim ego. Wymaga cią­głej uwagi. Pod­rzuca mi te trzy­li­te­rowe skur­czy­byki z komen­ta­rzem „pil­nuj i ogar­niaj”. Czło­wiek więc pil­nuje ile wle­zie i ogar­nia z nie­mniej­szym zapa­łem. Chwila nie­uwagi jed­nak lub zwol­nie­nia tempa i Sprawy zaczy­nają się pię­trzyć. Ukła­dają się w Stosy. Ele­gancko jedna na dru­giej. Stosy, co do któ­rych nie podejmę decy­zji, two­rzą wkoło mnie szczelne ogro­dze­nie, zza któ­rego nic widać. Skoro nie widać nic, to tym bar­dziej nie widać kiedy przy­cho­dzi Moje Pisa­nie. Stoi więc tam pod tym ogro­dze­niem bez dzwonka przez czas jakiś. Jak się znu­dzi tym cze­ka­niem to sobie idzie.

Stosy spraw trzeba więc likwi­do­wać. W ten czy inny spo­sób. Ostat­nio pod jeden z nich pod­ło­ży­łem ogień. Jeśli były w nim Naprawdę Ważne Sprawy to wrócą. Naprawdę Ważne Sprawy wyznają bud­dyzm i rein­kar­nują. Nie­stety robią to zwy­kle w nie­od­po­wied­nim momen­cie. Pocie­sza mnie myśl, że zza spa­lo­nego stosu wyło­niło się Moje Pisa­nie które zbie­rało się do odej­ścia. W tej rado­ści drugi stos kop­ną­łem żeby zro­bić przej­ście. Teraz sta­ram się nie spo­glą­dać w stronę Bez­ład­nie Roz­rzu­co­nych Spraw. Licze­nie na to, że ktoś je pozbiera to myśle­nie rodem z przed­szkola. W każ­dym z nas jest kawa­łek dziecka. Chwi­lowo jed­nak ważna jest obec­ność Mojego Pisa­nia. Z tej rado­ści zaku­pi­łem nawet pre­zent dla Mojego Pisa­nia w postaci acse­tycz­nej apli­ka­cji do pisa­nia. Jakby można było je przekupić.

Zna­jąc Moje Pisa­nie, zwi­nie się pew­nie znów za czas jakiś. Wymknie się bla­dym świtem jak jed­no­nocna przy­goda. Wyko­rzy­stam wieć teraz każdą chwilę na Moje Pisa­nie.
Wygląda na to, że Moje Foto­gra­fo­wa­nie jest mniej kapry­śne i potrafi prze­ska­ki­wać ogrodzenia.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Warsztaty portretu raz jeszcze

Mirek Wiśniew­ski pode­słał mi linka do filmu z warsztatów z Marianem Schmidtem w WSF. Cho­ciaż sta­ra­łem się omi­jać oko kamery, ze dwa razy mnie uchwy­ciła. Una kamera jedna. I to pod­czas nauki. :) Cie­kawe obej­rzeć to samo innym okiem. Dobry mon­taż też robi swoje. Pole­cam raz jesz­cze. Cenna wie­dza a wykła­dowca zacny.

Dzięki Mirek.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Aula 64 - fotorelacja

Zapra­szam do obej­rze­nia fotro­re­la­cji z sześć­dzie­sią­tej czwar­tej Auli. 

Link do pokazu slajdów.
Link bez­po­średni do zdjęć na flickr.
Zobacz rów­nież zdjęcia z poprzednich Auli.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Początek cichej rewolucji

Począ­tek cichej rewolucji?

Tak ustami Pawła Mała­szyń­skiego rekla­muje się Lexus z nowym mode­lem samo­chodu hybry­do­wego. Zbie­ra­łem się już dawno żeby o tym napi­sać, więc mam nie­zły powód. Będzie o nowych tech­no­lo­giach, a raczej o tym, że nio­sią ze sobą zmiany, któ­rych się czę­sto nie spodziewamy.

Powoli małymi krocz­kami napędy hybry­dowe stają się fak­tem w kolej­nych mar­kach samo­cho­dów. Kie­ru­nek rewo­lu­cji został wyzna­czony i nic nie wska­zuje, żeby w naj­bliż­szej przy­szło­ści uległ zmia­nie. Czeka nas abso­lutna cisza na dro­gach. Przy­naj­mniej taką wizję kreują pro­du­cenci. Było by miło, bo nic tak nie cie­szy ucha jak dźwięk abso­ut­nej ciszy. Tyle że droga do tego stanu może nie być taka cicha. Co wię­cej bez­kr­wawa rewo­lu­cja to rzad­kość w przyrodzie.

Trzy lata temu uczest­ni­czy­łem w orga­ni­za­cji imprezy samo­cho­do­wej na torze wysci­go­wym w Kie­le­cach. Przez jeden dzień można było pojeź­dzić róznymi autami. Abso­lut­nie nie hybry­do­wymi i abso­lut­nie nie cichymi. Przy oka­zji głów­nych atrak­cji jed­nak można było pojeż­dzić naj­now­szym hybry­do­wym dziec­kiem Toyoty. Samo­cho­dzik nowo­cze­sny był i zadzi­wia­jąco żwawy.

Z czym zatem był pro­blem? Ano z tym, że tych samo­cho­dów nie sły­chać. Obser­wu­jąc zacho­wa­nia ludzi śmiem twier­dzić, że pro­blem będzie więk­szy niż to się z pozoru wydaje. Od ponad stu lat mamy w nie­mal gene­tycz­nie zako­do­wane, że samo­chód hała­suje. Można by rzec, że nasz instykt został poko­le­niowo prze­szko­lony do koja­rze­nia okre­ślo­nego hałasu z autami. Prze­szko­lony rów­nież w zakre­sie uni­ka­nia nie­bez­pie­czeń­stwa. Przy­po­mnijmy sobie ile razy nasz słuch ostrzegł nas przed zbli­ża­ją­cym się pojaz­dem. (więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Aula 62 - fototeportaż

Link bez­po­średni do zdjęć na flickr.
Zobacz rów­nież zdjęcia z poprzednich Auli.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Aula 58 - felieton i fotorelacja

Aula pięć­dzie­siąta ósma była anielsko-​diabelska. Myśmy o aniołach już pisali teraz przy­szło anioła na wła­sne oczy zoba­czyć a nawet rękę anio­łowi uści­snąć. No ale, że to będzie anioł z metką jed­nego z Czterech Koronnych Książąt Piekieł to my się w naj­gor­szych kosz­ma­rach noc­nych nie spo­dzie­wali. Do tego same pre­zesy. A widział kto pre­zesa anioła? Tak czy owak przy wyrów­na­nych skła­dach oraz z zawod­ni­kami o nie­usta­lo­nej przy­na­leż­no­ści mecz niebiesko-​czerwonych rozgrywali

W dru­ży­nie czerwonych

  • Jacek B. — pre­zes (LBA) ale taki jakby nie­bie­ski bo z inwe­sto­rami za pan brat
  • Rafał B. — pre­zes (Inte­ger SA)
  • Paweł F. — pre­zes (IAI Shop SA)

W dru­ży­nie niebieskich

  • Tomasz G. — inwe­stor z kasą własną
  • Tomasz Ł. — inwe­stor z kasą bursz­ty­nową (Amber)
  • Krzysz­tof G. — inwe­stor z kasą (XEVIN) ale taki jakby czer­wony tro­chę bo pre­zes spółki

Jako arbi­ter spo­tka­nia wystąpił

  • Marek D. — KFK

Po detale per­so­nalne zapra­szam na stronę Auli.

Co na Auli

Angel or nonAngel?

Spo­tka­nie roz­po­częli Jacek B. (dru­żyna czer­wo­nych) oraz Tomasz G. (dru­żyna nie­bie­skich) i roz­to­czyli przed nami wizję nie­ogra­ni­czo­nego dostepu do kapi­tału. O tym, że pie­nią­dze leża na ulicy wiemy już od dawna. O tym, że nie­któ­rzy mają głowę w chmu­rach i tego nie widzą dowia­du­jemy się aktualnie.

Jacek oka­zał się osobą dobrze poin­for­mo­waną w tema­cie aniel­skich inwe­sty­cji. Dowie­dzie­li­śmy się na przy­kład że od dziadka i cioci w sumie możemy wycią­gnąc tyle co od anioła. Opo­wieść pły­nę­łaby pew­nie jesz­cze hoho ale był Tomek. Anioł z zawodu. Wystą­pił więc w roli Anioła Stróża kra­so­mów­stwa Jacka.

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Wordcamp 2010 - relacja

JimB40 at Word­Camp 2010

11 i 12 grud­nia od dawna był zare­zer­wo­wany na imprezę doszka­la­jącą w tema­cie pisa­nia. Na Wordcamp zapi­sa­łem się już dawno, kiedy to w końcu listo­pada dowie­dzia­łem się, że nad morzem orga­ni­zo­wany jest Blog Forum Gdańsk. Więk­sza pompa, więk­sze sławy, no i w trój­mie­ście. Byłaby może szansa zro­bić w końcu sesję foto­gra­ficzną jed­nej Pani, na którą od dawna mam ochotę. Na sesję — dopre­cy­zo­wu­jąc zaimek. :)

Napi­sa­łem więc do Gdań­ska. Ba! Nawet tele­fon popeł­ni­łem do biura pra­so­wego, bo prze­cież apa­rat będzie w tor­bie. Po sym­pa­tycz­nej roz­mo­wie usta­li­łem, że zdję­cia robić mogę. Foto­graf impre­zowy już jest, ale kolejne foty mile widziane. Należy się jed­nak zare­je­stro­wać jako blo­ger i cze­kać na wyrok.

Wyrok został wydany parę dni póź­niej. “Drogi Blo­ge­rze…”, jak ktoś tak zaczyna to wia­domo, że będzie kanapka. Tech­nika kanapki to poda­wa­nie nega­tyw­nych infor­ma­cji obu­do­wa­nych na początku i końcu pozy­tyw­nymi. Czyli się nie prze­do­sta­łem przez sito selek­cji. W para­me­trach były:

  • sta­ran­ność wypeł­nie­nia formularza
  • uza­sad­nie­nie chęci uczest­nic­twa w forum
  • oraz jakość i aktu­ali­za­cję pro­wa­dzo­nego bloga.

Z for­mu­la­rzami zawsze mam pro­blem. Poje­chać chcia­łem, bo można było spo­tkać war­to­ścio­wych ludzi. Aktu­ali­za­cja mojego bloga zaś, woła jak spra­gniony wody. Też bym się odwa­lił. Ist­niały oczy­wi­ście moż­li­wo­ści dal­szego wkrę­ca­nia się, ale zde­cy­do­wa­łem, że tym razem trzeba się zdać na wybór losu i poje­chać do Łodzi.

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Portet środowiskowy - Marzenka

W poszu­ki­wa­niu wie­dzy w zeszłym roku tra­fi­łem na pierw­sze zaję­cia warsz­ta­tów o foto­gra­fii. Nie­stety ramy cza­sowe nie pozwo­liły na uczest­nic­two w całym cyklu. Pro­wa­dzący pod koniec zajęć zadali pracę domową. A co! Szkoła to szkoła. Temat brzmiał: por­tret środowiskowy.

O tema­cie przy­po­mnia­łem sobie na początku tego roku przy oka­zji zakupu kolej­nej książki o por­tre­to­wa­niu ludzi. Szybki skan pamię­ciowy i bingo. Prze­cież cho­dzę sobie cał­kiem czę­sto do restau­ra­cji Chata Polska. Sym­pa­tyczne miej­sce z domową atmos­ferą i świet­nym pol­skim jedze­niem. W zeszłym roku wzięło mnie nawet uchy­wy­cić tro­chę tej atmos­fery, w efek­cie czego powstał kolaż.

Wła­ści­cielka jest typem osoby, która zjed­nuje sobie gości w ramach pierw­szych 5-​ciu minut. Mnie uwio­dła, o ile pamięć nie zawo­dzi, roso­łem :) . Ilość spo­ży­tego winka i odby­tych roz­mów zapew­niła kom­fort psy­chiczny. Jak dziś pamię­tam, infor­ma­cja o tym, że zamie­rzam ją sfo­to­gra­fo­wać, była podana w for­mie doko­na­nej, nie pozo­sta­wia­jąc miej­sca na odmowę :) (więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

po-prawna Aula 57

Aula 57 to rzecz­nicy i praw­nicy . Żadnej lewizny.

Wystą­pili:

  • Alek­san­dra M.-P. rzecz­nik od paten­tów (investin.pl)
  • Paweł L. praw­nik od wła­sno­ści inte­lek­tu­al­nej (eversheds.pl)

Było krótko i rze­czowo. Znaki towa­rowe. Towary zna­ko­wane. Inte­lekt w wesji do sprze­daży.
Alek­san­dra cie­ka­wie ale mono­ton­nie, za to Paweł z biglem. I całe szczę­ście bo audy­to­rium przy trud­niej­szych tema­tach się roz­kleja i nie mamy co foto­gra­fo­wać.
Po infor­ma­cje i pre­zen­ta­cje odsy­łamy na strone Auli a u nas tro­chę zdjęć.

Pełna galeria na flickr.
A teraz jak zwykle.

Spo­strze­że­nia luźne i nie zawsze prawdziwe

Bie­gnąc na Aulę w kulu­arach natkne­li­śmy się na Bill’a. Wer­sja za młodu. Aula stale mnie zaska­kuje i rozbawia.

Who invi­ted Gates?

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

True Stories - Hunting for MicroCelebrity

Na oko­licz­ność zwięk­szo­nej ilo­ści foto­gra­fów na Auli #56 przy­go­to­wa­li­śmy krótki porad­nik dla wszyst­kich foto­gra­fu­ją­cych. Wyko­rzy­sta­li­śmy fakt, że nas natchneło. Poza tym i tak wołają za nami papa­razzi. Zamiast się bro­nić i udo­wad­niać że nie jeste­śmy wiel­błą­dem zamie­rzamy kupić Vespę.

Tym samym świa­tło dzienne ogląda two­rzony od jakie­goś czasu dla zna­jo­mych w poim­pre­zo­wym sta­nie emo­cjo­nal­nym cykl JimB40’s True Sto­ries.
Dzi­siej­szy odci­nek zaty­tu­ło­wany jest Hun­ting for Micro­Ce­le­brity.

Z oka­zji uda­nego polo­wa­nia oraz dzi­siej­szych uro­dzin mikro-​celebrytki życzymy Julii suk­ce­sów, uśmie­chów i zamiany mikro na makro.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Aula 56 - felieton i fotorelacja

Poprzed­nio zare­kla­mo­wa­li­śmy się jako posia­dacz foto­gra­fii z Auli fifty­fajf. Mało tego wci­ska­li­śmy czy­tel­ni­kom, że wystę­po­wał na niej nie­jaki Viren B. Wyba­czyć pro­szę bowiem numerki się już nam mylą. Chyba czas się udać do AK74 po kropelki. Infor­ma­cja o ter­mi­nie Auli fifty –fajf bowiem zastała nas dosyć daleko od gma­chu wydziału Mecha­tro­niki. Na tyle daleko, że foto­gra­fo­wa­nie nie wcho­dziło w rachubę.

Poker face training

Poker face training

Z żalu posta­no­wi­li­śmy więc potre­no­wać przyj­mo­wa­nie przy­krych wia­do­mo­ści z kamienną twa­rzą. Jak widać na załą­czo­nym obrazku nie wycho­dziło nam to zbyt dobrze. Przy oka­zji kto wie gdzie taki sym­pa­tyczny tre­ner sobie sie­dzi będzie też wie­dział jak daleko nas od świę­tego Boboli nas wywiało. Kto nie wie, ten sie dowie nie­ba­wem bo zdję­cia w obróbce. Tre­ning czyni mistrza więc jeste­śmy dobrej myśli. Póki co jed­nak, zamiast tre­no­wać dobrą minę do złej gry posta­no­wi­łem sfo­to­gra­fo­wać Aulę fifty-​siks. Na tej to bowiem Auli, zapo­wie­dziany był posia­dacz zaraź­li­wego uśmie­chu oraz dwóch milionów.

Co na Auli

Listo­pa­dową porą w sali jede­na­stej gma­chu Mecha­tro­niki sta­wili się na wezwa­nie organizatorów:

  • Bar­tosz B. oraz Artur S., któ­rzy szczę­śli­wie doje­chali. O tym od kiedy jechali, ile jechali i jak dojechali — opowiadali.
  • Tomasz K. w branży tury­styki od dawien dawna, bo skoro wiemy jak doje­chać to może warto zwe­ry­fi­ko­wać gdzie się wybrać.
  • Prze­mek Ł. archi­tekt od gadania.
  • Viren B. guru e-biznesu dolno-tekstylnego, posia­dacz języka cię­tego oraz pasz­portu obcego.

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Zimowy ślub - Emilka i Michał

Mój pierw­szy ślub. To zna­czy drugi, a wła­ści­wie trzeci. Mniej­sza o cyferki. Pierw­szy, na któ­rym pod­no­sze­nie szkła ozna­czało dźwi­ga­nie obiek­ty­wów. A było to tak, że razu pew­nego popeł­ni­łem zdję­cia na zawodach strzeleckich. Kiedy oka­zało się, że myśliwy Michał dał się upo­lo­wać nie­ja­kiej Emilce, nie można było prze­pu­ścić oka­zji aby sprawę uwiecz­nić dla potom­nych. Potom­ków ewentualnie.

Nie na darmo foto­gra­fia ślubna uwa­żana jest za jedną z naj­bar­dziej wyma­ga­ją­cych dzie­dzin. “Nic dwa razy się nie zda­rza”, a popro­sić o powtórkę ślubu z tym samym face­tem to można było ewen­tu­al­nie tylko Liz Tay­lor. Tem­pe­ra­tura emo­cji rosła w miarę zbli­ża­nia się daty imprezy, pod­czas gdy tem­pe­ra­tura na zewnątrz malała w rów­nie gwał­tow­nym tem­pie. (więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Blogowy koniec roku 2010

Nie całe dwa dni pozo­stały do godziny zero w roku 2011. Nie­któ­rzy pod­su­mo­wują, nie­któ­rzy nie. Druga rocz­nica pisa­nia przy­pad­nie koło maja-​czerwca. ale pomysł David'a spraw­dza­nia postę­pów w imie­niny mie­siąca (1.1, 2.2, 3.3 itd) jest warty uwagi. Zamiast weekly review z GTD robimy łagod­niej­szą wer­sję czyli mon­thly review. Moja wer­sja naj­ła­god­niej­sza half-​year review.

Zbliża się koniec roku. Czy reali­zuję to co zamie­rzam?
Prze­czy­ta­łem więc swoje “Quo Vadis” z czerwca. No to po kolei.

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Aula 53 - fotorelacja i felieton

Aula 53. Zaraz zaraz kiedy to było? Jakoś w pięć­dzie­sią­tym trze­cim… Lato prze­le­ciało na bło­gim leni­stwie i z głowy wywie­trzały emo­cje i wspo­mnie­nia towa­rzy­szące ostat­niej w trze­cim sezo­nie Auli. Na szczę­ście zostały zdję­cia i speł­niły swoją funk­cję odświe­ża­cza pamięci. Dla przy­po­mnie­nia więc, w tejże edy­cji wystąpili.

  • Prze­my­sław W. praw­nik ze spe­cja­li­za­cją kosze­nia (eversheds.pl)
  • Michał M. auto­ma­gik od reklamy (admatik.pl)
  • Mar­cin Sz. orga­ni­za­tor zajęć gru­po­wych (groupon.pl)
  • Łukasz Ł. loka­li­za­tor atrak­cji oko­licz­nych (lokter.pl)
  • Piotr W. mobilny ban­kier z nie­biań­skimi inkli­na­cjami (skycash.pl)

oraz last but not least

Wię­cej o tych cie­ka­wych posta­ciach oraz o tym co raczyli byli nam opo­wia­dać na stro­nie Auli a tutaj zaś jak zwykle …

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Dobra wróżka nie jest zła

Atry­buty zawo­dowe to rzecz podstawowa

„… Nie no to już jest jazda na maksa. Chyba nie będzie o szkla­nych kulach i czar­nych kotach? … „
A będzie, bedzie… plus do tego zapach kadzi­dełka. Ezo­te­ryka od paru lat jest w kręgu moich zain­te­re­so­wań. Prze­kłada się to mię­dzy innymi na zmniej­sza­jącą się ilość miej­sca na półce z książ­kami o tej tema­tyce. Swego czasu w ramach “dzia­łań poza strefą kom­fortu” powstał pro­jekt “wróżka”. Parę słów wiec o pro­jek­cie i efektach.

Od zawsze zwią­zany hob­by­stycz­nie i zawo­dowo z infor­ma­tyką. Tematy ezo­te­ryki więc, były dla mnie odle­głe jak pla­neta Nep­tun. Przy­szedł jed­nak dzień kiedy zaczą­łem zda­wać sobie sprawę, że odrzu­cam coś bez wcze­śniej­szej wery­fi­ka­cji, a ściślej mówiąc robię to bazu­jąc na infor­ma­cjach od ludzi, któ­rych punkt widze­nia jed­nak różni się od mojego.

Nie­po­twier­dzone źródło donosi, iż w roku 2007 oraz 2008 Polacy wydali na ezo­te­rykę wię­cej pie­nię­dzy niż na edu­ka­cję. Upra­sza się o nie ska­nie mi do gar­dła z pyta­niem o nazwę źródła, dowody, zesta­wie­nia lub twarde cyfry. Piszę nie­po­twier­dzone bo była to infor­ma­cja radiowa usły­szana któ­re­goś poranka w korku. Być może Polacy wydali mniej. Z pew­no­ścią jed­nak usługi z tego sek­tora cie­szą się ogromną popu­lar­no­ścią. Fakty nato­miast są takie. Fakt pierw­szy to moje roz­mowy biz­ne­sowe w cza­sach boom’u usług 0–700 a póź­niej SMS Pre­mium. Wróżby sprze­da­wały się i sprze­dają dobrze. Fakt drugi w drzwiach jed­nej miłej wróżki miną­łem się z pew­nym zatwar­dzia­łym prag­ma­ty­kiem. Przy­naj­mniej tak jest kre­owany przez media.

Wiele wska­zy­wało na to, że ludzie dzielą się na tych co cho­dzą do wró­żek i na tych mówią, że nie cho­dzą. Co jest takiego, że się­gamy po metody, które w powszech­nej opi­nii ska­zane są na bani­cję? Czemu pła­cimy za to bajoń­skie sumy? Kto to jest “wróżka”? Czy częstuje ciasteczkami? Pytań było wiele. Zna­jomi pytani wprost odpo­wia­dali męt­nie lub wyko­ny­wali gest od któ­rego powstają wgłę­bie­nia w czole. Pozo­stało zain­we­sto­wać i uzy­skać odpo­wiedź samodzielnie.

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w