Archiwa tagu: mbti

moje M.B.T.I. - badanie

W części pierwszej było o impul­sie, który skło­nił mnie do wej­ścia na ścieżkę sta­łego roz­woju. Dzi­siaj będzie od samym bada­niu MBTI. Będzie też o tym dla­czego inte­ro­wer­tyka cią­gnie na scenę, co daje spraw­dze­nie kim jestem i czy ludzi warto i można „szufladkować”? 

W piekny i sło­neczny dzień sierp­nia 2008 roku z otwar­tym dachem i saczącą się z radia muzyką odli­cza­łem kilo­me­try dzie­lące mnie od prze­zna­cze­nia. Było i ch około trzy­stu. Wewnątrz na rów­nych pra­wach odzy­wała się cie­ka­wość jak i nie­po­kój. W końcu ktoś miał zaj­rzeć do środka. I to tego środka, który potra­fimy skrzęt­nie ukrywać.

Ten nie­po­kój czy być może nawet rodzaj stra­chu powo­do­wał fakt, że tą osobą byłem ja sam. Dziś wiem to dosko­nale bo fotot­gra­fuję. Jest bar­dzo ważne jakie lustro wybie­rzemy, warto na jego poszu­ki­wa­nie poświę­cić sporo czasu. Jed­nak w tym lustrze prze­glą­damy się sami. Na codzień zer­kamy w lustro w pośpie­chu a tutaj samo­dziel­nie fun­do­wa­łem sobie kil­ku­ko­dzinną sesję patrze­nia na sie­bie. Zna­mienne jest też jaką odpo­wiedź dosta­łem pyta­jąć o „ewen­tu­alne suge­stie dt. przy­go­to­wa­nia się do testu”.

Pro­szę BYĆ SOBĄ.….… A to wcale nie jest takie pro­ste.… cza­sami. :)

Sko­ry­guje. To naj­czę­ściej nie jest takie pro­ste. (więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Moje M.B.T.I. - początek

Per­so­na­lity discovered

Dzień dobry. Na imię mam Robert i jestem typem INFP. Przy­naj­mniej według Izki Meyers’owej :) Będzie o MBTI, wybit­nym Karolu i wyko­rzy­sta­niu jego odkryć przez Izkę do skon­stru­owa­nia spraw­nego narzę­dzia okre­śla­ją­cego nasz cha­rak­ter i tem­pe­ra­ment. Co daje spraw­dze­nie kim jestem i czy ludzi warto i można szu­flad­ko­wać? Będzie też o tym po co mi była wyprawa do Pozna­nia ale tym­cza­sem będzie o tym jak zaczęło się odkry­wa­nie mojego praw­dzi­wego JA.

To zacznijmy od początku, bo prze­cież rze­czy zwy­kle mają swój począ­tek, nie­praw­daż? Jeżeli cho­dzi o mnie to zwy­kle nie mam zie­lo­nego poję­cia, że kon­kretna sytu­acja jest wła­śnie począt­kiem. Cza­sem wska­zówką jest kiedy napo­ty­kam koniec. Coś się koń­czy coś zaczyna. Zawsze. Taro­towa karta śmierci. Cza­sem wska­zówką jest burz­li­wość zda­rzeń. Jeżeli moje życie staje na gło­wie to jest wielce praw­do­po­dobne, że doświad­czam zmiany. Z wie­kiem zaczy­nam docho­dzić do wnio­sku, że jaka­kol­wiek zmiana zawie­rać musi w sobie pier­wia­stek gwał­tow­no­ści i szczyptę nie­prze­wi­dy­wal­no­ści. Ina­czej nasze wro­dzone przy­wią­za­nie do poczu­cia bez­pie­czeń­stwa spro­wa­dzi nas na poprzed­nią ścieżkę. (więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w