Posts Tagged ‘marketing’
Follow Me – (foto)reportaż
Jak rasowy 747 na lotnisku Okęcie podałem się prośbie (poleceniu?) i podążyłem. Kolejna po Muwie WOMM impreza mediafun’owa w “sportowym” otoczeniu. Jak zwykle bez zadęcia i na luzie. Ponieważ Jan R. dzielnie wytrwał do końca imprezy jako ‘zakontraktowany’ fotoreporter, pozostało mi uchwycić tzw. inne spojrzenie. Czy sie udało? Ocenicie sami.
Follow Me w moim obiektywie.
Link do zdjęć na flickr.
Muwie WOMM – Punkt widzenia
Czas na ulubioną robotę, czyli łączenie pozornie niezwiązanych rzeczy i faktów w coś nowego
Weżmy więc
1. Wpis o relacji video z muwie WOMM – bo wypowiedzi celne a u mnie potrzeba kreatywności ruchowej (motion creation)
2. Prezentacje Jeff’a bo pokazuje case-study start-up’a który bez EC2 wyłożyłby by się tak, że żaden pan Gąbka nie pomoże. Nie wyłożył się (thank you Jeff) i proponuje coś dla ludzi zza obiektywu.
3. Inspiracje od Aleksandry L., która pokazuje jak różne rzeczy można do gara włożyć z fantastycznym efektem końcowym.
4. Fakt, że skoro punkt widzenia zależy od punktu siedzenia to jeśli autor nie ma czasu usiąść punkt widzenia może być kompletnie różny od powszechnie uznanego.
Pomocniczy środek stanowi karta płatnicza we walucie.
Ladies and gentelmen. It’s time to rock’n'roll
*** Disclaimer ***
Clip was done for both: media and fun
muwie WOMM – szklanym okiem

Miałem okazję popełnić kolejne zdjęcia imprezowe. Na zaproszenie wspomnianego wcześniej Macieja B. stawiłem się pewnego popołudnia w Ośrodku Sportu i Rekreacji. Sama lokalizacja wskazywała, że będzie ciekawie. Nadzieję, iż impreza odbywać się będzie w miejscowym basenie rozwiała Pani szatniarka kierując mnie na pierwsze piętro.
Agorowa sala nauczyła mnie pokory, ale to co zastałem tamże zakręciło mi łzę w oku. Fachowo zamontowane jarzeniówki dają następujące opcje:
- świecimy do przodu, na ekranie nic nie widać, publika “letko zemglona”, prelegenci w porząsiu.
- świecimy do tyłu, ujęcia prelegentów spowite mgłą, na ekranie coś widać, publika do fotografowania
- nie świecimy w ogóle, widać tylko ekran ja siedzę popijam wodę i odpisuje na sms’y
Organizator dał wolną rękę a ludzie dlaczegoś ciekawsi od ekranów więc wybór padł na opcję 2. Z pełną świadomością, iż prelegenci będą wyzwaniem dla sprzętu i umiejętności. Poza tym mówiono coś o metodach ilościowych a gości było więcej niż prelegentów.
Szybki rzut oka ustawienie krzeseł i już wiadomo, że nie zabrałem skrzydeł. Na szczęście robiło się imprezy i przestawienie krzeseł i formie umożliwiającej sprawne bieganie po sali nie stanowiło problemu.
Z Agory pamiętam, że nic tak dobrze nie robi jak brak krzesła z gościem w miejscu dobrego ujęcia. Czynnik ludzki jest jednak nieprzewidywalny a ludzie z marketingu mają kreatywność we krwi. Dość powiedzieć, że przy pierwszej próbie zmiany miejsca powrócił żal za pozostawionymi w domu skrzydłami. C’est la vie nikt nie obiecywał łatwizny.
Twarzy mnóstwo, emocji również, chęci do uśmiechu nieporównanie więcej.
EF50/1.4 jak zwykle miodny. Zapierające dech w piersiach prezentacje powodowały że EF 70-200/4.0 na monopodzie rownież coś “wyprodukował”. Co prawda zdjęcie z lampą to nie zdjęcie
ale czas okiełznać tego Speedlighta bo w połączeniu z EF-S 17-55 będzie to chyba najprzyjemniejsze rozwiązanie.
Impreza była naprawdę gorąca o czym można poczytać. Gorąca była również dlatego, że wywiew z basenu był skierowany na salę w formie nawiewu
Fotki z imprezy u organizatora.




