Archiwa tagu: iomega ultramax

Kupowanie rzeczy czyli czy ten dysk jest cichy?

Kupo­wa­nie to emo­cje

Będzie o tym jak kupo­wa­łem. Tym razem dysk zewnętrz­ny do Mac­Bo­oka. Co mną kie­ru­je w cza­sie podej­mo­wa­nia decy­zji o zaku­pie? W jakim stop­niu moż­na pole­gać na recen­zjach w inter­ne­cie i sprze­daw­cach w skle­pie w celu pod­ję­cia wła­ści­wej decy­zji? Jeśli tyl­ko ska­nu­jesz lub nie inte­re­su­je Cię psy­cho­lo­gicz­no-opi­so­wa część wpi­su, na koń­cu znaj­dziesz nazwę zwy­cięz­cy pry­wat­ne­go kon­kur­su.

Mam bar­dzo subiek­tyw­ny i emo­cjo­nal­ny sto­su­nek do swo­ich zdjęć. W związ­ku tym, kaso­wa­nie pli­ku z obra­zem wią­że się z wyjąt­ko­wym bólem. To nic, że nic nie widać. Być może za 10 lat wyna­le­zio­na zosta­nie tech­no­lo­gia, któ­ra pozwo­li coś zoba­czyć. Przez chwi­lę dałem się prze­ko­nać (sam sobie) o zbęd­no­ści posia­da­nia 10 iden­tycz­nych nie­do­świe­tlo­nych ujęć. Peł­na matry­ca skut­ku­je pli­ka­mi na pozio­mie ponad 20MB sztu­ka. Odkry­cie try­bu sRAW pomo­gło tyl­ko tro­chę, bowiem szyb­ko zosta­ło zni­we­lo­wa­ne przez odkry­cie bracketing’u eks­po­zy­cji. 🙂

I tak nade­szła chwi­la kie­dy to dysk zewnętrz­ny zaczął mnie bła­gać od prze­strzeń „życio­wą”. No to myk. Szyb­ka wyciecz­ka do skle­pu dla inte­li­gent­nych ina­czej. Roz­mo­wa z Panem, któ­ry wie­dzę posia­da z napi­sów na pudeł­kach. Jego reko­men­da­cja pro­duk­tu w pro­mo­cji. Po godzi­nie pod­łą­cza­łem do por­tu USB, czar­ne­go „potwo­ra” o pojem­no­ści 1TB fir­my Trek­Sto­re. Cóż za radość. Pojem­ny, ład­ny. Ma się tego nosa do tech­no­lo­gii i zaku­pów.

O tym, że decy­zje bez zasta­no­wie­nia są zwy­kle błęd­ne wie­dzia­łem już daw­no. Sko­ro jed­nak ktoś, nazy­wa mnie od cza­su do cza­su „słoń­ce” to mogę mieć rów­nież zaćmie­nia. Kul­tu­ra pra­cy przy­po­mi­na­ła siecz­kar­nię po sezo­nie żniw. Siecz­kar­nię scho­wa­ną w sto­do­le odle­głej o kil­ka­na­ście metrów, ale zawsze. Przy porów­na­niu do poprzed­ni­ka było nie­źle. 5-let­ni już dysk 160GB w skrę­ca­nej ręcz­nie obu­do­wie za 20 zł pra­co­wał jak die­sel kopar­ki na 30 stop­nio­wym mro­zie. O czym prze­ko­na­łem się nie­ba­wem to fakt, iż zaku­pio­ny dysk odmon­to­wy­wał się w naj­mniej ocze­ki­wa­nym momen­cie. Naj­chęt­niej w cza­sie kopio­wa­nia. Po mie­sią­cu uzna­łem zatem, że mój moni­tor (sto­ją­cy PRZED dys­kiem) może wziąć wszyst­kie nie­cen­zu­ral­ne zwro­ty pod adre­sem dys­ku do sie­bie i prze­stać wyświe­tlać. (więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w