Aula Sześćdziesiąt i sześć. Jeździmy na dwóch kółkach, więc chwilami odpływaliśmy w kierunku jedynej słusznej trasy dla miłośników wiatru we włosach i much na zębach. W uszach sączył się bluesikMagdy i Michała. Kto z czytelników wie co to Górska Chłodnica domyśla się skojarzenia, reszta czytelników niech klika. Jaki wpływ miał odpływ pozstawiam ocenie oglądających. Tak czy inaczej zdjęcia powstały po raz kolejny. Kolejny znaczy dwudziesty siódmy. Z przyjemnością uczyniliśmy to zatem po raz dwudziesty siódmy.
Co na Auli
Dwudziestego szóstego dnia majowego roku dwatysiące jedenastego w Auli numer jedenaście na Warszawskiej Politechnice prezentowali się:
Wojtek S. — posiadacz jedynego skuecznego narzędzia na tłumy, zwanego kiedyś szczekaczką — megafoni.pl
Łukasz T. — posiadacz narzędzia do zaglądania Flash’owi pod spódnice — UseItBetter.com
Marcin B. — posiadacz kolekcji czaso-umilaczy dla posiadaczy czterech kółek, spędzających średnio 2 godziny dziennie bezproduktywnie. — audioteka.pl
Arek S. — wynalazca sposobu dla fotografów jak zaoszczędzić parę złotych na książkach — SaveUp.com
Już jutro, po raz ostatni w trzecim sezonie aulowym, sala numer 11 wydziału Mechatroniki Politechniki Warszawskiej gościć będzie osobniki różnej płci, wyznania i poglądów politycznych. Mających jednakże wspólne zainteresowanie. Jak przedsiębiorczo zacząć i skończyć. Cokolwiek by to nie było.
Igor & Co przygotowali różnokolorowy koktail na miarę beachbaru.
Gość zza kanału zwanego od zachodu angielskim a od wschodu La Manche, pokaże nam jak to się robi w wielkim świecie.
Autentycznie i automagicznie zostaniemy namówieni do reklamowania się.
Sprawdzimy co jeszcze ekscytującego można robić w grupie, poza tym co do tej pory robiliśmy.
Jeździć na kombajnie jest fajnie. Wiemy bo próbowaliśmy. Teraz dowiemy się czy to było legalne.
Przetestujemy co w okolicy piszczy oprócz paska klinowego w aucie.
Będziemy mieli szanse przelać dotację na Aulę w trakcie przemieszczania się na after.
Ano właśnie after będzie. Rozgwieżdżona letnia noc sprzyja przecież rozmowom o … technologiach. Ktoś wątpi? Polecam sprawdzić. Bilety w cenie zero złotych jak zwykle stronie Auli Polska.
Zanim Aula rozpoczęła się na dobre, psychologiczną presję w postaci wzmożonych gratulacji odpierał Maciej B. Pierwszy internauta, który powstrzymał „pierwszego” polityka w tym kraju. Przypadków prób samobójczych nastolatek póki co nie zanotowano. Chwilę później czterdziesta ósma Aula powitała swoich prelegentów.
Tomasz Z. opowiadał czy i jak, zgodnie z prawem, można zarabiać na treściach użytkowników. Biorąc pod uwagę treści, bazowanie na przykładzie kulinarno-gastrologicznym było strzałem w dziesiątkę.
Następnie na scenę wkroczył produktywny Michał Ś. bowiem rzecz była o wkraczaniu do Polski. Z uroczym uśmiechem dodawał sobie do lansu jako że do obrotu podobno się nie da. Można się było również dowiedzieć, ile produktywności jest w jednej kawie oraz która kura domowa jest czyim klientem. Okazało się też, ze droga do implementacji Nozbe w Polsce opiera się o GTD (Get Translation Done). Po polskiemu „no i weź to przetłumacz”. (więcej...)
Mam nieodparte wrażenie, że o Magdzie i Michale będę słyszał coraz więcej w mediach. I nie mówię tu o reklamie sieci komórkowej. Zdecydowanie polecam na żywo. Duża dawka pozytywnej energii. memyselfandi.pl
Strzelanie zawsze było obecne w moim życiu. Facet, który w dzieciństwie miał duży wpływ na to kim jestem, lubił strzelać. Szef firmy, z którą zdarzyło mi się spędzić zawodowo trochę czasu lubił strzelać. Broń zawsze była „nieopodal” i kusiła magią poczucia siły. Mam do niej duży respekt, po części również jako efekt edukacji. Mam też całkowity brak szacunku dla kretynów, którzy rozmawiając, machają Ci pistoletem w dłoni z palcem na spuście przed twarzą. Zwykle też po drobnej uwadze o braku komfortu twierdzą, że przecież komora jest pusta.
Kiedy pewnego letniego dnia usłyszałem od znajomego o zawodach, decyzja była szybka. Jadę strzelać. Tyle tylko, że zamiast Winchester’a zabieram body i parę obiektywów. Oglądając wcześniej u Michała jego zawodniczy sztucer wiedziałem, że będzie potrzebna długa lufa. Obiektyw Tamrona 150–500 mm i monopod wydawał się niezłym uzupełnieniem.
Myślistwo to nie sport dla mięczaków. Twardzi i opanowani ludzie. Na twarzach gościł jednak od czasu do czasu uśmiech, a czasem emocje związane z rywalizacją. Nie dziwne było również, że wypowiedziana stalowym głosem „prośba” jednego z zawodników aby go nie rozpraszać migawką, spotkała się z moją natychmiastową aprobatą. W tej branży należy patrzeć kto ma większą lufę.
Zapraszam do obejrzenia fotoreportażu ze zawodów na strzelnicy w Suchodole.
Po styczniowej przerwie zawitałem na Aulę, na której zawsze coś się dzieje. Nawet kiedy się nic nie dzieje.
Gerard K. opowiadał o zbieraniu danych osobowych. Temat ważny ale monotonna forma spowodowała spadek energii do poziomu kiedy nie mogłem sobie przypomnieć mojej podstawowej danej osobowej.
Michał M. mówiąc szybko, szybko pokazał jak szybko randkować. Innymi słowy właściwy człowiek na właściwym miejscu. Na uwagę znanej podróżniczki Kamili S., że kobiety wolą dłużej, wyciągnął asa z rękawa. Były to badania, według których kobietom wystarczą 4 minuty…
Wojciech S. pokazał jak zapłacić w rachunek w 2 kliknięciach. Nie zobaczyliśmy jednak co pokazać jako potwierdzenie Panu, który przychodzi wyłączyć prąd bo nie zapłaciliśmy 1 zł 58 groszy z plus odsetki. Temat był ważny bo po szybkich randkach niejednemu z nas może być potrzebne narzędzie do sprawnego płacenia rachunków.
Marek W. opowiadał o hodowli rybek na urządzenia mobilne. Stoczył nierówną walkę z mikrofonem a właściwie dwoma. Do przerwy 2:1 dla mikrofonów. W przewie zaś można się było dowiedzieć, że platforma apple ma 99% rynku przy 18% udziale, oraz że najlepszą strategią biznesową w appStore jest mieć szczęście.
Jakub S. zaś przedstawił poliglotkę Ivonę, co do seksualności której, można było mieć poważne zastrzeżenia. Ivona bowiem mówiła czasem, urzekająco niskim, męskim głosem. Innym zaś razem przekonywała nas, że Igor D. to „Pełen energii koordynator organizacyjny spotkań Auli”. W kuluarach mówiło się, że swoje prawdziwe ja Ivona pokazuje mówiąc po rumuńsku.
Wszystko to a nawet więcej zobaczycie pewnie u Macieja B. jak tylko opadnie wrzawa po premierze. A była to premiera znacząca.
Szczegóły prezentacji na czterdziestejszóstej stronie Auli, która notorycznie odmawia mi zalogowania, przepraszając słodkim napisem „logowanie sie nie powiodło… „. Kokietka jedna. Tajemniczość i niedostępność gramy. Pozostaje manifestacyjnie zignorować, co zwykle pomaga w budowaniu dalszej relacji.
Jak pewnie dało się zauważyć w tytule brakuje przedrostka foto. No i faktycznie foto brak. Bezpośrednio jest to związane całkowitym spadkiem kreatywności wizualnej spowodowanej wrażeniami słuchowymi. Bodziec — reakcja. Słaby bodziec — słaba reakcja. Lekkie ożywienie nastąpiło przy randkach. Sytuacje próbowała ratować Kamila barwnym strojem, który jak wiadomo przyciąga obiektyw. Jednakowoż poziom otępienia zmysłów osiągnął wyjątkowy niż. Na szczęście tuż przed rozpoczęciem udało mi się się wykonać fotkę „podejrzanej” Iwonie.
W związku z powyższym. Uprasza się organizatorów o wcześniejsze sugestie prezenterom, iż produktowo-sprzedażowy lans w wielkości 1⁄3 prezentacji całkowicie wystarcza w celach reklamowych. W pozostałej części warto powiedzieć coś o branży lub trudnej drodze budowania firmy od zera. Ewentualnie można mówić wyłacznie o firmie pod jednym jednak warunkiem. Należy prezentować z energią nie mniejszą niż przedstawiciel szybkej randki i co najmniej takim uśmiechem na twarzy. W przeciwnym razie jest wielce prawdopodobne, że pizzy będzie zostawać coraz więcej.
Tomasz opowiadał czym i jak się dzielić w sieci.
Eryk opowiadał jak manipulować i projektować perwersyjnie… perswazyjnie… na pewno słowo na P.
Peter i Martin mówili o prezentacjach, wprowadzając tym samym na Aulę słowacki akcent… tak skutecznie, że po powrocie sprawdziłem stan swoich nart.
Alek mówił o wspieraniu w ramach… Ramy rządowe więc deko sztywne w odróżnieniu od prezentującego.
Igor odkrył i udowodnił, że urzędnik też „TRZłowiek” (po T zawsze piszemy RZ). Czyli jak spełnić na pierwszy rzut oka nielogiczne zachcianki dysponentów unijnej kasiory. Stosując dostępnie przepisy.
Na drugiej listopadowej Auli zmierzyły zespoły z Warszawy oraz Krakowa. Po intensywnym rozpoczęciu ze strony warszawiaków, zawodnicy z grodu Kraka przeszli do kontrataku, wykorzystując w tym celu jedyną w zespole zawodniczkę. Następnie uspokoili grę a dalsza część spotkania należała do nich w całości. Punkty zdobywano tylko i wyłącznie z GRY.
Spotkanie mocnym akcentem otworzył Artur K. prezentując mokry wymiar rozrywki. Znając zacięcie do konsol mieliśmy nadzieję zobaczyć AK47 w akcji jako, że AK74 już widzieliśmy nie raz. Kałacha nie było. Była za to żółta kulka zjadająca wisienki.
Paweł L. z zacnej kancelarii opowiedział co nam grozi za hazard w sieci i co będzie grozić jak Pan P. podpisze ustawę. Audytorium słuchało uważnie tnąc w sieciowego pokera.
Lidia J. barwnie snując opowieść wzbudziła w nas pożądanie (do gier). Dowiedzieć się można było m.in, że dzieciaki oraz renciści puszczają w jaskini hazardu cudzą kasę. Najprawdopodobniej samotnych matek na zasiłku.
Paweł W. z laboratorium opowiedział jak się robi gry na ajfona. Zobaczyliśmy tak piękną grafikę, że aż żal ją będzie zasłaniać palcem.
Ziemowit P. oraz Artur J. obaj z majnstrimu pokazali jak małe koncepcje przekuwa się duże projekty rok po roku. Wieloletnia opowieść płynęła długo po wyznaczonym czasie. Czujny Marcin CAN STOP such a GAME. Na szczęście zdążyliśmy zobaczyć trailer produkcji .
Na koniec Marek W. prosto z drogi ... numer siedem będący szefem wszystkich szefów, opowiedział nam czemu BA z branży rozrywki sieciowej nie interesuje kółko i krzyżyk. Nawet w wersji na Facebook’a.
Jeżeli oczekiwaliście prezentacji w formie mocno rozrywkowej to pewnie pozostał niedosyt. No cóż. Jak mawia mój znajomy prestidigitator zwany popularnie czarodziejem: „Zabawianie ludzi jest tak wyczerpującym zajęciem, że po pracy nie wyciągam królika z kapelusza nawet pod grożbą śmierci”.
Po kliku stanowczych protestach Pizzy, która nie życzy sobie być fotografowana w trakcie jedzenia, postanowiłem przyznać jej prawo do prywatności. Zdjęć pizzy w trakcie konsumpcji nie ma. Wszystkie pozostałe poniżej.
Tym razem Aula prawie wegetariańska. Bezmięsna. Znaczy mięso było ale dla większości praktycznego audytorium brak krwistego steka to już pełen wegetarianizm.
Przemek S. opowiedział co to #fail, jak go dostać w możliwie najprostszy sposób oraz kto się kogo boi w polskiej blogosferze.
Agnieszka P. i Maciek M. opowiedzieli jak zarabiać na blogach. Dodatkowo Maciek odpowiadał na pytania, na które odpowiedzi można znależć w KRS
Tomasz S. powiedział dlaczego warto być szczerym z VC, ale nie uległ challenge’owi i sam przemilczał trudne tematy.
Bartek R. i Przemek Ś. sami sfilmowali swoje wystąpienie a’la Rambo oraz zarzucili wędkę na start-up’owego alfonsa.
I na koniec Dino M. w celach edukacyjnych założył jednej Agacie różowe okulary. Uświadomił nam również, iż nazwisko może mieć wpływ na preferencje marki niż to się powszechnie uważa.
Moja pierwsza Aula to jesień 2008. Przyzwyczajony do kuchennych opowieści z możliwością zajrzenia do gara od czasu do czasu (i nie mówię tylko o „kulinarnej” prezentacji Oli L.) pozostałem z dużym niedosytem. Ale było miło ”…o rysunkach się mówiło i o śpiewie kto ma piątkę a kto nie”.
Ilość mediów na Auli się podwoiła wliczając w to mnie, wiec łapałem kadry skacząc pomiędzy kablami.
Wiesław K. opowiadał o doświadczeniach użytkownika… laptopa na wakacjach w ciepłych krajach. Poza omówieniem strategii oraz zysków chodziło też o proces. (***)
Naturalną konsekwencją tego głos zabrał prawnik Tomasz Z., który opowiedział nam o regulaminach i o tym czemu prawie wszyscy na sali łamią prawo. (**)
Wysłuchaliśmy Pawła C., który pokazał jak nawiązać z nim komunikację gdybyśmy życzyli sobie dostać parę Euro. Można było się również dowiedzieć co wynika z tego jak się tanio sprzedasz byle komu. (***)
Pozostając przy komunikacji Dawid P. przedstawił bardzo ogólną wiedzę w zakresie narzędzi internetowych, na co pragmatycznie nastawione audytorium zareagowało równie ogólnym przysypianiem. (*)
Na koniec tocząc nierówną walkę z pizzą Jakub P. pokazał co tak naprawdę składa się na sukces w start-upie (****)
Aulapolska.pl (mam nadzieje chwilowo) zbuntowała się na mnie w kwestii logowania wyświetlając obraźliwe komunikaty w obcym języku (programowania) więc gwiazdki zamieszam u siebie
Gdyby nie fakt, że wpis o Ogrodnikach i Aniołach powstał dzień wcześniej miałbym wrażenie, że prezentacja Pawła C. powstała na jego bazie. A tak po prostu wiem, że dobrze odczytuje oczekiwania inwestorów w stosunku do tych, którzy tej inwestycji oczekują.
Jak rasowy 747 na lotnisku Okęcie podałem się prośbie (poleceniu?) i podążyłem. Kolejna po Muwie WOMM impreza mediafun’owa w „sportowym” otoczeniu. Jak zwykle bez zadęcia i na luzie. Ponieważ Jan R. dzielnie wytrwał do końca imprezy jako „zakontraktowany” fotoreporter, pozostało mi uchwycić tzw. inne spojrzenie. Czy sie udało? Ocenicie sami.
Krzysztof K. wraz z Jakubem K. z oraz Marcinem M. poprowadził panel w z którego wynikało że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Marcin G. po raz ostatni przed przeprowadzką w krainę tragicznych śniadań, wziął pod lupę Jakuba K. oraz Tomasza K.
Jakub G. oraz Paweł J. natomiast pokazali jak zamiast popularnej ostatnio praktyki medialnej aby kopać leżacego, pokopać trochę piłkę i pomóc leżacemu. Adam Z w tym czasie udawał leżącego.
Tomasz K. z uroczo kolorową współprelegentką pokazali, że branżowi koledzy ze Stanów nie mają nic do ukrycia
Biorąc pod uwagę, że na scenie pojawiały się te same osoby w różnych konfiguracjach miałem wrażenie że oglądam serial brazylijski. To pewnie była koincydencja myśli po rozmowie ze znajomym, który leciał do Brazyli na F1. Poza tym Artur K. siedział przecież po turecku.
Tak czy owak wszystko obfotografowałem i poniżej fotorelacja
Industrialnie było. Klub M25 na warszawskiej Pradze, czyli miejsce wakacyjnej pracy dla kilkunastu młodych ludzi. Uczestników projektu Startup SchoolRafała A. I pomyśleć, że za mojej młodości jeździło się zbierać truskawki. No cóż czasy się zmieniają
Jak zwykle towarzyszył mi aparat. Tym razem jednak mina Jana R. nie wróżyła nic dobrego. „Jest ciemno” nie było dobrym określeniem. Było tragicznie ciemno a do tego matowo-ciemno na ścianach i suficie. Odbijać można było co najwyżej kobiety w tańcu. Niestety tym razem w klubie muzyka nie grała. Mając w torbie tylko 24−105÷4 poddałem się po pół godzinie. Zasadniczo poddały się akumulatory w lampie. Sławetna matryca mojej piątki niestety nie zagwarantowała sukcesu. Potwierdziła się więc teoria, że zamiast ISO zylion-pięćset lepiej mieć jasny obiektyw. Jan R. takowy posiadał. {zazdrość} Jeden f-Stop robi różnicę.
Zdjęcia jakkolwiek ciemniejsze niż zwykle są do obejrzenia w jego galerii. Po przejrzeniu materiału stwierdziłem, że mam tylko kilka znośnych ujęć ogólnych i jedno Agnieszki D. Nie pozostało więc nic innego tylko uruchomić kreatywność.
Seria „Bloody Hell” wzięła swoją nazwę od westchnienia w momencie stwierdzenia braku zapasowych akumulatorów.
To była ostatnia Aula przed wakacyjną przerwą. Łukasz G. przypierwiastkował się do tematu komunikacji, używając do tego tabletu. Marcin G. spozierając chłodnym okiem przepytał Witka F. w temacie dostarczania z jego firmy mrożonek w stanie zdatnym do spożycia. Witek zaś opowiadał jaką ma Zasadę w prowadzeniu biznesu. Jacek N. wyszedł na ring i stoczył pojedynek w pojedynkę z udziałem publiczności Jakub D. zastanawiał się natomiast czy opłaca się agile podczas gdy publika zastanawiała się czy opłaca się jeść zimną pizzę.
Witaj na moim blogu. Na imię mam Robert i piszę tutaj o innowacjach, technologiach, fotografii oraz rozwoju osobistym. Więcej o mnie oraz o czym i jak piszę.
Welcome to my blog. My name is Robert and I write here about innovations, technology, photography and personal development. More about me.
Wolisz otrzymywać informacje o wpisach przez email? Proszę uprzejmie. Wpisz swój adres poniżej.
Twój adres będzie wykorzystny w celu przesłania Ci informacji o wpisach lub informacji dotyczących moich działań w zakresie tego bloga. Żadnego udostępniania na zewnątrz. Sam tego nie znoszę. Słowo harcerza.
Już nie czytam wszystkiego. Dobrze dobieram co czytam. Głownie kierując się tym kto pisze. Każdy ma coś do powiedzenia. Nie każdy zaś mówi to co mnie interesuje w w sposób który akceptuje. Poniżej znajdziesz spis miejsc, które odwiedzam regularnie lub blogów które subskrybuję.
Ostatnio komentowane