Archiwa tagu: apple

Apple Cinema Display 23 Hood (DIY)

Jest przy­zwo­ity moni­tor . Jest spek­tro­fo­to­metr. Jest wie­dza, a odbit­ki jakieś takie nie halo cza­sa­mi. Kon­tro­lo­wa­ne warun­ki oświe­tle­nio­we. Ot co! Poprzed­nio sta­no­wi­sko pra­cy było w lep­szym pomiesz­cze­niu. Porząd­ne żalu­zje itp. Teraz moje domo­we stu­dio ma wiel­gach­ne okno zaraz przy moni­to­rze. Nie dość, że świa­tło się zmie­nia w cią­gu dnia to jesz­cze na tym oknie zamiast żalu­zji zasło­ny w pięk­nym zie­lo­nym kolo­rze. No i w zależ­no­ści od tego jaka pogo­da, taka barw­na poświa­ta na moni­to­rze. Przez chwi­lę mia­łem ocho­tę poprze­sta­wiać meble ale zało­że­nie osło­ny (hood) na moni­tor wda­wa­ło się prost­sze.

Zaczą­łem się roz­glą­dać czy moż­na coś kupić, do moje­go Apple Cine­ma Display 23″. Moż­na było. O na przy­kład takie MacHood. Teraz akce­so­ria do moje­go mode­lu tyl­ko z USA albo dale­kie­go wscho­du. W pierw­szym momen­cie tro­chę odpa­dłem kie­dy zoba­czy­łem cenę. Z wie­kiem czło­wiek się robi wygod­ny. Póź­niej przy­po­mnia­łem sobie cza­sy namięt­ne­go wer­to­wa­nia tej książ­ki oraz fakt, że sko­ro skoń­czy­łem tech­ni­kum to wszyst­kie atu­ty do DIY (do-it-your­self) są w zasię­gu ręki.

Jak widać książ­ka cie­szy­ła się wzię­ciem 🙂

Pozo­sta­ło zaka­sać ręka­wy. (więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Requiem dla najbardziej inspirującego C.E.O.

I want & I will

Arty­ku­łów na temat odej­ścia Ste­fa­na bez liku. Był­bym napi­sał kolej­ny w dzia­le tech­no­lo­gie, gdy­by nie to, że myśli moje w cza­sie czy­ta­nia not­ki Przemka popły­nę­ły w zupeł­nie innym kie­run­ku. I pro­szę nie trak­to­wać uży­tej nazwy muzycz­nej jako wiesz­cze­nia rychłe­go odej­ścia z tego świa­ta. Cho­ciaż wiem, że na moje postrze­ga­nie świa­ta ma wpływ nie­daw­ne ostat­nie poże­gna­nie z oso­bą z moje­go oto­cze­nia, któ­rą lubi­łem. Requ­iem jest dla czło­wie­ka jako sze­fa jed­ne­go z naj­więk­szych biz­ne­sów na świe­cie a nie męża, ojca lub przy­ja­cie­la. Wpis wylą­do­wał w dzia­le inno­wa­cje i start-up. Wyzna­ję zasa­dę, że jak się uczyć to od naj­lep­szych.

Ste­fan jest posta­cią inspi­ru­ją­cą. To stwier­dze­nie nale­ży trak­to­wać w kate­go­riach fak­tu a nie przy­pusz­cze­nia. Całym swo­im zawo­do­wym życiem dawał innym przy­kład jak sku­tecz­nie reali­zo­wać swo­je pomy­sły. Jak prze­ku­wać je na efek­ty prak­tycz­ne. W dodat­ku takie, któ­re kocha­ją milio­ny. Prze­cież w wiek­szo­ści star­tu­p’ów o nic inne­go nie cho­dzi, nie­praw­daż?

Wspo­mi­na­jąc jego doko­na­nia zawo­do­we i mając w pamię­ci arty­ku­ły, któ­re o nim czy­ta­łem, łatwo mogę zoba­czyć „jak to się stało że się udało”.

  • upór — ludzie powia­da­ją „upar­ty jak osioł”. Powie­dze­nie tra­fia w punkt z drob­ną rózni­cą. Upar­ty osioł stoi w miej­scu a upar­ty przed­się­bior­ca zasu­wa cały czas do przo­du. Nie ma waż­niej­szej cechy niż dąże­nie do wyzna­czo­ne­go celu. Cza­sem kosz­tem rela­cji. Z typo­lo­gii MBTI wynio­słem wie­dzę o jed­nym z podzia­łów ludz­kich oso­bo­wo­ści. Zorien­to­wa­nie na cel i zorien­to­wa­nie na ludzi. Tym pierw­szym zde­cy­do­wa­nie łatwiej osią­gać co zamie­rzy­li w biz­ne­sie, gdzie czło­wiek jest naj­cen­niej­szym ale jed­nak zaso­bem. Na pal­cach dwóch rąk i dwóch nóg moż­na poli­czyć przy­kła­dy kie­dy ktoś roz­stał się ze Ste­fa­nem ze wzglę­du na „nie­zgod­ność cha­rak­te­rów”.
  • nie­za­chwia­na wia­ra we wła­sne pomy­sły — jeże­li przed­sta­wisz ludziom coś bar­dzo inno­wa­cyj­ne­go to ludzie tego po pro­stu nie zro­zu­mie­ją. Obcy, przy­ja­cie­le, nawet naj­bliź­si. Pole­cam prze­czy­tać o pierw­szym spo­tka­niu Job­sa ze swo­imi inży­nie­ra­mi, w spra­wie inte­li­gent­ne­go tele­fo­nu z jed­nym przy­ci­skiem. Jeże­li cze­goś nie rozu­mie­my czę­sto się boimy. Na przy­kład ośmie­sze­nia. Czło­wiek któ­ry się boi, albo sta­wia opór albo wyka­zu­je agre­sję. Jeże­li nie umiesz tego prze­zwy­cię­żyć w rela­cjach ze współ­pra­cow­ni­ka­mi, jest mała szan­sa że osią­gniesz coś inno­wa­cyj­ne­go w dużej gru­pie.
  • user cen­tric thin­king — par­don znaj­dę jakieś dobre tłu­ma­cze­nie nie­ba­wem. Nie mówię o jakiś aka­de­mic­kich roz­wa­ża­niach. Sta­wiam sie­bie (jesz­cze raz: SIEBIE SAMEGO) jako użyt­kow­ni­ka tego co chcę wypro­du­ko­wać. Czy to jest faj­ne? Czy lubię tego uży­wać? Czy to mi poma­ga? Co mnie w tym iry­tu­je?
    Ja oso­bi­ście uwiel­biam otwie­rać opa­ko­wa­nia, w któ­rych dostar­cza­ne sa pro­duk­ty Apple. Nie dzi­wi mnie zatem kie­dy czy­tam, że Ste­fan spę­dził cały dzień w swo­jej fabry­ce przy pro­ce­sie pako­wa­nia, po to żeby na koń­cu móc powie­dzieć „odczu­wam przy­jem­ność kie­dy to otwie­ram ten pro­dukt bo chcę żeby mój klient czuł się tak samo”. JA odczu­wam. Nie zama­wiał w tym zakre­sie żad­nych badań zewnętrz­nych. Do oce­ny emo­cji wystar­czy ich doświad­czyć.

I to już wszyst­ko. Umie­jęt­no­ści mięk­kie. Twar­de moż­na zdo­być lub kupić.

A prze­pra­szam „one more thing”. (więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Macally ... ale nic nie wyMacally

Macal­ly Mira­ge

Od daw­na już mia­łem ocho­tę podzie­lić się wie­dzą na temat tego, czy rze­czy któ­rych uży­wam nada­ją się do tego w jakim celu zosta­ły stwo­rzo­ne. Czy też może nie po raz pierw­szy w życiu pie­nią­dze poszły w bło­to. I tak oto pierw­szy wpis z cyklu „hot or gniot”? Jeże­li komuś wygod­niej nazwać to testem nie mam nic prze­ciw­ko.

Od trzech lat jeż­dżę sobie na rol­kach. Czę­ścią tej przy­jem­no­ści jest słu­cha­nie muzy­ki. Łatwiej i przy­jem­niej się jeź­dzi. Do tej pory w kie­sze­ni lądo­wał tele­fon i to cał­kiem biz­ne­so­wy (Nokia E51). Muzy­ki słu­chać moż­na, moje­go ulu­bio­ne­go radia też, no i moż­na pro­wa­dzić roz­mo­wę. Zda­rzy­ło się tak jed­nak, iż cór­ka moja mia­ła na swo­im iPo­dzie Nano muzy­kę, któ­rej chcia­ło mi się słu­chać. Prze­gry­wać mi się nie chcia­ło. Cap­ną­łem więc go do kie­sze­ni, korzy­sta­jąc z nie­obec­no­ści wła­ści­ciel­ki. Ipod w celach pre­wen­cyj­nych został wypo­sa­żo­ny w obu­do­wę Mirage firmy Macally .

Na pierw­szy rzut oka wszyst­ko gra­ło. Z iPod’em na cze­le. Klip­sik w obu­do­wie zachę­cał do umiesz­cze­nia w widocz­nym miej­scu. Umie­ści­łem więc i wyru­szy­łem w tra­sę w pięk­ny sło­necz­ny dzień. Nie­ba­wem Mika zakoń­czył swo­je życie w kreskówce i wte­dy oka­za­ło się, że obu­do­wa jest wie­lo­funk­cyj­na.

(więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w