Archiwum | urządzenia

Apple Cinema Display 23 Hood (DIY)

Jest przy­zwo­ity moni­tor . Jest spek­tro­fo­to­metr. Jest wie­dza, a odbit­ki jakieś takie nie halo cza­sa­mi. Kon­tro­lo­wa­ne warun­ki oświe­tle­nio­we. Ot co! Poprzed­nio sta­no­wi­sko pra­cy było w lep­szym pomiesz­cze­niu. Porząd­ne żalu­zje itp. Teraz moje domo­we stu­dio ma wiel­gach­ne okno zaraz przy moni­to­rze. Nie dość, że świa­tło się zmie­nia w cią­gu dnia to jesz­cze na tym oknie zamiast żalu­zji zasło­ny w pięk­nym zie­lo­nym kolo­rze. No i w zależ­no­ści od tego jaka pogo­da, taka barw­na poświa­ta na moni­to­rze. Przez chwi­lę mia­łem ocho­tę poprze­sta­wiać meble ale zało­że­nie osło­ny (hood) na moni­tor wda­wa­ło się prost­sze.

Zaczą­łem się roz­glą­dać czy moż­na coś kupić, do moje­go Apple Cine­ma Display 23″. Moż­na było. O na przy­kład takie MacHood. Teraz akce­so­ria do moje­go mode­lu tyl­ko z USA albo dale­kie­go wscho­du. W pierw­szym momen­cie tro­chę odpa­dłem kie­dy zoba­czy­łem cenę. Z wie­kiem czło­wiek się robi wygod­ny. Póź­niej przy­po­mnia­łem sobie cza­sy namięt­ne­go wer­to­wa­nia tej książ­ki oraz fakt, że sko­ro skoń­czy­łem tech­ni­kum to wszyst­kie atu­ty do DIY (do-it-your­self) są w zasię­gu ręki.

Jak widać książ­ka cie­szy­ła się wzię­ciem 🙂

Pozo­sta­ło zaka­sać ręka­wy. (więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Mój związek z Androidem czyli pożądanie w wesji mobilnej

Show me Desi­re

Tym razem o tech­no­lo­gii 🙂 Kolej­ny wpis z cyklu Hot or Gniot? Od ponad pół roku jest ze mną HTC Desi­re. Para­fra­zu­jąc wiesz­cza „I wciąż sobie zada­ję pyta­nie czy to jest przy­jaźń czy też pożą­da­nie”. Czas odsło­nić tro­chę kur­ty­ny i wydo­być na świa­tło dzien­ne szcze­gó­ły na temat tego związ­ku. Wpis two­rzo­ny był od lip­ca zeszłe­go roku.

Pew­nie myśli­cie, że sko­ro foto­graf to ma ajfo­na. Błąd. O tym czy coś jest dobre czy nie dla mnie czy nie, mogę prze­ko­nać się uży­wa­jąc tego. I to nie przez tydzień. Co moż­na powie­dzieć o tele­fo­nie po tygo­dniu czy dwóch uży­wa­nia­na? Zasad­ni­czo to samo co o kobie­cie po pierw­szej rand­ce. Wizu­al­nie mi pasu­je lub nie. Cała resz­ta jest domy­sła­mi. Zna­jąc już iOS posta­no­wi­łem więc pouży­wać Andro­ida. 🙂

Pierwsza randka z Androidem

Tytuł god­ny Ridley’a Scott’a z jego wizją. Chwi­lo­wo jed­nak mówię o tele­fo­nie z sys­te­mem Googla. Cho­ciaż moment. Bio­rąc pod uwa­gę ilość cza­su jaką poświe­ca­my aktu­al­nie smart­fo­nom myślę, że ran­ki­gach prze­ga­nia wszyst­kie żony, mat­ki i kochan­ki. Mężów, ojców i kochan­ków w wer­sji dla czy­tel­ni­czek. Z tego też powo­du zapew­ne, wybór kolej­ne­go „towa­rzy­sza” na dobre i na złe wzbu­dza tyle emo­cji. 🙂 Szcze­gól­nie, że więk­szość z nas pod­pi­su­je jesz­cze wciąż cyfo­gra­fy.

Pomi­mo iż Apple przy­zwy­cza­iło mnie do wie­lu udo­god­nień i natu­ral­nym wybo­rem był iPho­ne, zaczą­łem się zasta­na­wiać. Pri­mo model 3GS ma sła­by apa­rat foto­gra­ficz­ny. Po dru­gie duże ogra­nicz­nia w zakre­sie apli­ka­cji. Na przy­kład nie mogę robić nota­tek gło­so­wych w cza­sie roz­mo­wy, a to super przy­dat­na rzecz w cza­sie jaz­dy samo­cho­dem. Mode­lu numer czte­ry jesz­cze nie ma, a jak się poka­że będzie hor­ren­dal­nie dro­gi. (więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Macally ... ale nic nie wyMacally

Macal­ly Mira­ge

Od daw­na już mia­łem ocho­tę podzie­lić się wie­dzą na temat tego, czy rze­czy któ­rych uży­wam nada­ją się do tego w jakim celu zosta­ły stwo­rzo­ne. Czy też może nie po raz pierw­szy w życiu pie­nią­dze poszły w bło­to. I tak oto pierw­szy wpis z cyklu „hot or gniot”? Jeże­li komuś wygod­niej nazwać to testem nie mam nic prze­ciw­ko.

Od trzech lat jeż­dżę sobie na rol­kach. Czę­ścią tej przy­jem­no­ści jest słu­cha­nie muzy­ki. Łatwiej i przy­jem­niej się jeź­dzi. Do tej pory w kie­sze­ni lądo­wał tele­fon i to cał­kiem biz­ne­so­wy (Nokia E51). Muzy­ki słu­chać moż­na, moje­go ulu­bio­ne­go radia też, no i moż­na pro­wa­dzić roz­mo­wę. Zda­rzy­ło się tak jed­nak, iż cór­ka moja mia­ła na swo­im iPo­dzie Nano muzy­kę, któ­rej chcia­ło mi się słu­chać. Prze­gry­wać mi się nie chcia­ło. Cap­ną­łem więc go do kie­sze­ni, korzy­sta­jąc z nie­obec­no­ści wła­ści­ciel­ki. Ipod w celach pre­wen­cyj­nych został wypo­sa­żo­ny w obu­do­wę Mirage firmy Macally .

Na pierw­szy rzut oka wszyst­ko gra­ło. Z iPod’em na cze­le. Klip­sik w obu­do­wie zachę­cał do umiesz­cze­nia w widocz­nym miej­scu. Umie­ści­łem więc i wyru­szy­łem w tra­sę w pięk­ny sło­necz­ny dzień. Nie­ba­wem Mika zakoń­czył swo­je życie w kreskówce i wte­dy oka­za­ło się, że obu­do­wa jest wie­lo­funk­cyj­na.

(więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Kupowanie rzeczy czyli czy ten dysk jest cichy?

Kupo­wa­nie to emo­cje

Będzie o tym jak kupo­wa­łem. Tym razem dysk zewnętrz­ny do Mac­Bo­oka. Co mną kie­ru­je w cza­sie podej­mo­wa­nia decy­zji o zaku­pie? W jakim stop­niu moż­na pole­gać na recen­zjach w inter­ne­cie i sprze­daw­cach w skle­pie w celu pod­ję­cia wła­ści­wej decy­zji? Jeśli tyl­ko ska­nu­jesz lub nie inte­re­su­je Cię psy­cho­lo­gicz­no-opi­so­wa część wpi­su, na koń­cu znaj­dziesz nazwę zwy­cięz­cy pry­wat­ne­go kon­kur­su.

Mam bar­dzo subiek­tyw­ny i emo­cjo­nal­ny sto­su­nek do swo­ich zdjęć. W związ­ku tym, kaso­wa­nie pli­ku z obra­zem wią­że się z wyjąt­ko­wym bólem. To nic, że nic nie widać. Być może za 10 lat wyna­le­zio­na zosta­nie tech­no­lo­gia, któ­ra pozwo­li coś zoba­czyć. Przez chwi­lę dałem się prze­ko­nać (sam sobie) o zbęd­no­ści posia­da­nia 10 iden­tycz­nych nie­do­świe­tlo­nych ujęć. Peł­na matry­ca skut­ku­je pli­ka­mi na pozio­mie ponad 20MB sztu­ka. Odkry­cie try­bu sRAW pomo­gło tyl­ko tro­chę, bowiem szyb­ko zosta­ło zni­we­lo­wa­ne przez odkry­cie bracketing’u eks­po­zy­cji. 🙂

I tak nade­szła chwi­la kie­dy to dysk zewnętrz­ny zaczął mnie bła­gać od prze­strzeń „życio­wą”. No to myk. Szyb­ka wyciecz­ka do skle­pu dla inte­li­gent­nych ina­czej. Roz­mo­wa z Panem, któ­ry wie­dzę posia­da z napi­sów na pudeł­kach. Jego reko­men­da­cja pro­duk­tu w pro­mo­cji. Po godzi­nie pod­łą­cza­łem do por­tu USB, czar­ne­go „potwo­ra” o pojem­no­ści 1TB fir­my Trek­Sto­re. Cóż za radość. Pojem­ny, ład­ny. Ma się tego nosa do tech­no­lo­gii i zaku­pów.

O tym, że decy­zje bez zasta­no­wie­nia są zwy­kle błęd­ne wie­dzia­łem już daw­no. Sko­ro jed­nak ktoś, nazy­wa mnie od cza­su do cza­su „słoń­ce” to mogę mieć rów­nież zaćmie­nia. Kul­tu­ra pra­cy przy­po­mi­na­ła siecz­kar­nię po sezo­nie żniw. Siecz­kar­nię scho­wa­ną w sto­do­le odle­głej o kil­ka­na­ście metrów, ale zawsze. Przy porów­na­niu do poprzed­ni­ka było nie­źle. 5-let­ni już dysk 160GB w skrę­ca­nej ręcz­nie obu­do­wie za 20 zł pra­co­wał jak die­sel kopar­ki na 30 stop­nio­wym mro­zie. O czym prze­ko­na­łem się nie­ba­wem to fakt, iż zaku­pio­ny dysk odmon­to­wy­wał się w naj­mniej ocze­ki­wa­nym momen­cie. Naj­chęt­niej w cza­sie kopio­wa­nia. Po mie­sią­cu uzna­łem zatem, że mój moni­tor (sto­ją­cy PRZED dys­kiem) może wziąć wszyst­kie nie­cen­zu­ral­ne zwro­ty pod adre­sem dys­ku do sie­bie i prze­stać wyświe­tlać. (więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w