Archiwum | urządzenia

Mój związek z Androidem czyli pożądanie w wesji mobilnej

Show me Desire

Tym razem o tech­no­lo­gii :) Kolejny wpis z cyklu Hot or Gniot? Od ponad pół roku jest ze mną HTC Desire. Parafrazując wiesz­cza „I wciąż sobie zadaję pyta­nie czy to jest przy­jaźń czy też pożą­da­nie”. Czas odsło­nić tro­chę kur­tyny i wydo­być na świa­tło dzienne szcze­góły na temat tego związku. Wpis two­rzony był od lipca zeszłego roku.

Pew­nie myśli­cie, że skoro foto­graf to ma ajfona. Błąd. O tym czy coś jest dobre czy nie dla mnie czy nie, mogę prze­ko­nać się uży­wa­jąc tego. I to nie przez tydzień. Co można powie­dzieć o tele­fo­nie po tygo­dniu czy dwóch uży­wa­niana? Zasad­ni­czo to samo co o kobie­cie po pierw­szej randce. Wizu­al­nie mi pasuje lub nie. Cała reszta jest domy­słami. Zna­jąc już iOS posta­no­wi­łem więc pouży­wać Andro­ida. :)

Pierw­sza randka z Androidem

Tytuł godny Ridley’a Scott’a z jego wizją. Chwi­lowo jed­nak mówię o tele­fo­nie z sys­te­mem Googla. Cho­ciaż moment. Bio­rąc pod uwagę ilość czasu jaką poświe­camy aktu­al­nie smart­fo­nom myślę, że ran­ki­gach prze­ga­nia wszyst­kie żony, matki i kochanki. Mężów, ojców i kochan­ków w wer­sji dla czy­tel­ni­czek. Z tego też powodu zapewne, wybór kolej­nego „towa­rzy­sza” na dobre i na złe wzbu­dza tyle emo­cji. :) Szcze­gól­nie, że więk­szość z nas pod­pi­suje jesz­cze wciąż cyfografy.

Pomimo iż Apple przy­zwy­cza­iło mnie do wielu udo­god­nień i natu­ral­nym wybo­rem był iPhone, zaczą­łem się zasta­na­wiać. Primo model 3GS ma słaby apa­rat foto­gra­ficzny. Po dru­gie duże ogra­nicz­nia w zakre­sie apli­ka­cji. Na przy­kład nie mogę robić nota­tek gło­so­wych w cza­sie roz­mowy, a to super przy­datna rzecz w cza­sie jazdy samo­cho­dem. Modelu numer cztery jesz­cze nie ma, a jak się pokaże będzie hor­ren­dal­nie drogi. (więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Macally ... ale nic nie wyMacally

Macally Mirage

Od dawna już mia­łem ochotę podzie­lić się wie­dzą na temat tego, czy rze­czy któ­rych uży­wam nadają się do tego w jakim celu zostały stwo­rzone. Czy też może nie po raz pierw­szy w życiu pie­nią­dze poszły w błoto. I tak oto pierw­szy wpis z cyklu „hot or gniot”? Jeżeli komuś wygod­niej nazwać to testem nie mam nic przeciwko.

Od trzech lat jeż­dżę sobie na rol­kach. Czę­ścią tej przy­jem­no­ści jest słu­cha­nie muzyki. Łatwiej i przy­jem­niej się jeź­dzi. Do tej pory w kie­szeni lądo­wał tele­fon i to cał­kiem biz­ne­sowy (Nokia E51). Muzyki słu­chać można, mojego ulu­bio­nego radia też, no i można pro­wa­dzić roz­mowę. Zda­rzyło się tak jed­nak, iż córka moja miała na swoim iPo­dzie Nano muzykę, któ­rej chciało mi się słu­chać. Prze­gry­wać mi się nie chciało. Cap­ną­łem więc go do kie­szeni, korzy­sta­jąc z nie­obec­no­ści wła­ści­cielki. Ipod w celach pre­wen­cyj­nych został wypo­sa­żony w obu­dowę Mirage firmy Macally .

Na pierw­szy rzut oka wszystko grało. Z iPod’em na czele. Klip­sik w obu­do­wie zachę­cał do umiesz­cze­nia w widocz­nym miej­scu. Umie­ści­łem więc i wyru­szy­łem w trasę w piękny sło­neczny dzień. Nie­ba­wem Mika zakoń­czył swoje życie w kreskówce i wtedy oka­zało się, że obu­dowa jest wielofunkcyjna.

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Kupowanie rzeczy czyli czy ten dysk jest cichy?

Kupo­wa­nie to emocje

Będzie o tym jak kupo­wa­łem. Tym razem dysk zewnętrzny do Mac­Bo­oka. Co mną kie­ruje w cza­sie podej­mo­wa­nia decy­zji o zaku­pie? W jakim stop­niu można pole­gać na recen­zjach w inter­ne­cie i sprze­daw­cach w skle­pie w celu pod­ję­cia wła­ści­wej decy­zji? Jeśli tylko ska­nu­jesz lub nie inte­re­suje Cię psychologiczno-​opisowa część wpisu, na końcu znaj­dziesz nazwę zwy­cięzcy pry­wat­nego kon­kursu.

Mam bar­dzo subiek­tywny i emo­cjo­nalny sto­su­nek do swo­ich zdjęć. W związku tym, kaso­wa­nie pliku z obra­zem wiąże się z wyjąt­ko­wym bólem. To nic, że nic nie widać. Być może za 10 lat wyna­le­ziona zosta­nie tech­no­lo­gia, która pozwoli coś zoba­czyć. Przez chwilę dałem się prze­ko­nać (sam sobie) o zbęd­no­ści posia­da­nia 10 iden­tycz­nych nie­do­świe­tlo­nych ujęć. Pełna matryca skut­kuje pli­kami na pozio­mie ponad 20MB sztuka. Odkry­cie trybu sRAW pomo­gło tylko tro­chę, bowiem szybko zostało zni­we­lo­wane przez odkry­cie bracketing’u eks­po­zy­cji. :)

I tak nade­szła chwila kiedy to dysk zewnętrzny zaczął mnie bła­gać od prze­strzeń „życiową”. No to myk. Szybka wycieczka do sklepu dla inte­li­gent­nych ina­czej. Roz­mowa z Panem, który wie­dzę posiada z napi­sów na pudeł­kach. Jego reko­men­da­cja pro­duktu w pro­mo­cji. Po godzi­nie pod­łą­cza­łem do portu USB, czar­nego „potwora” o pojem­no­ści 1TB firmy Trek­Store. Cóż za radość. Pojemny, ładny. Ma się tego nosa do tech­no­lo­gii i zakupów.

O tym, że decy­zje bez zasta­no­wie­nia są zwy­kle błędne wie­dzia­łem już dawno. Skoro jed­nak ktoś, nazywa mnie od czasu do czasu „słońce” to mogę mieć rów­nież zaćmie­nia. Kul­tura pracy przy­po­mi­nała siecz­kar­nię po sezo­nie żniw. Siecz­kar­nię scho­waną w sto­dole odle­głej o kil­ka­na­ście metrów, ale zawsze. Przy porów­na­niu do poprzed­nika było nie­źle. 5-​letni już dysk 160GB w skrę­ca­nej ręcz­nie obu­do­wie za 20 zł pra­co­wał jak die­sel koparki na 30 stop­nio­wym mro­zie. O czym prze­ko­na­łem się nie­ba­wem to fakt, iż zaku­piony dysk odmon­to­wy­wał się w naj­mniej ocze­ki­wa­nym momen­cie. Naj­chęt­niej w cza­sie kopio­wa­nia. Po mie­siącu uzna­łem zatem, że mój moni­tor (sto­jący PRZED dys­kiem) może wziąć wszyst­kie nie­cen­zu­ralne zwroty pod adre­sem dysku do sie­bie i prze­stać wyświe­tlać. (więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w