Archiwum | blog

JimB40's Karma Equity™

JimB40 Karma Equity™

Rów­no­waga w przy­ro­dzie być musi. Czy się nam to podoba czy nie. Nie zależ­nie od tego jak bar­dzo byśmy sta­rali się ją zbu­rzyć, wraca do stanu rów­no­wagi. Ludzie z kraju, w któ­rym komu­kol­wiek spoj­rzeć pro­sto w oczy sta­nowi nie­jaki pro­blem, odkryli to tysiące latemu. Ja, przez porów­na­nie, nie tak znowu dawno. Lepiej późno niż później.

Mądra wróżka o tym wie i to nie dziwi. Pyta­nie czy wie o tym mądry czło­wiek lub mądry przed­się­biorca? Ponie­waż zawsze cią­gnęło mnie do mądrych (w przy­padku kobiet ze wska­za­niem na atrak­cyjne do kom­pletu) zasada ta jest mi bliska.

Pro­sty czarno-​biały sche­mat pozwala ogar­nąć wiele równań:

i wiele innych… wyjąt­kowo uni­wer­sal­nie sobie to ktoś wymyślił.

Pierw­sze olśnie­nie przy­nio­sła foto­gra­fia. Im wię­cej dobrych rze­czy oglą­dasz, tym wię­cej dobrych rzczy two­rzysz. Dru­gie z pisa­niem. Im wię­cej badzie­wia czy­tasz, tym gorzej idzie Ci pisa­nie. Trze­cie z oto­cze­niem. Tu już mamy lokalną mądrość „Z kim prze­sta­jesz takim się sta­jesz”.

I tak przy­szedł czas, żeby ubrać moją karmę w wizu­alny pro­jekt. JimB40 Karma Equ­ity™. Wszę­dzie tam gdzie pozy­tywne efekty w moim życiu spo­wo­do­wane były czy­jąś ener­gią, zostaje to jasno zako­mu­ni­ko­wane światu. Jesli była to pozy­tywna ener­gia, część z niej zostaje prze­ka­zana dalej. Jeśli nega­tywna (tak, tak) prze­ka­zane dalej zostają spo­trze­że­nia a cza­sem ostrzeżenia.

JimB40 Karma Equ­ity™ ofi­cjal­nie ujrzało ten świat.

Trzy­ma­jąc się swo­ich zasad (nic gor­szego niż wci­ska­nie komuś mądro­ści, któ­rych samemu się w życiu nie sto­suje) za czas jakiś pęp­kowe będzie. Che­ers :)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Pióro, sprawy i ich stosy

Moje Pisa­nie wymaga ciszy. Nie zawsze tej zewnętrz­nej z pew­no­ścią jed­nak tej wewnętrz­nej. Kiedy w środku się kotłuje, słowa nie chcą się skła­dać w zda­nia. Cho­ciaż wiem, że Moje Pisa­nie ma dobry wpływ na mnie, pióro leżało ostat­nio samotne. Od czasu do czasu tylko zaszczy­ci­łem je doty­kiem swo­jej dłoni a ono za każ­dym razem wyśli­zgi­wało się nie­ba­wem. Czy to z powodu hałasu, czy też nie­za­pla­no­wa­nej i nie­spo­dzie­wa­nej podróży w obję­cia Morfeusza.

Moje Pisa­nie ma duży prio­ry­tet u mnie. Oprócz prio­ry­tetu jed­nak, trzeba umieć wygo­spo­da­ro­wać Czas. Czas zaś, ma ten­den­cję do bycia zawłasz­cza­nym. Zawłasz­cza­nym przez Sprawy. Przo­dują zaś w tym Nie­by­wale Ważne Sprawy, które tłuką się o pierw­sze miej­sce z Nie­cier­pią­cymi Zwłoki Spra­wami. Na swoją oka­zję aby wysfo­ro­wać się do przodu, cze­kają zaś w kolejce Nie­sa­mo­wi­cie Cie­kawe Sprawy.

Wio­sną odkry­łem uroki wcze­snego poranka. Kiedy cisza wkoło uspo­kaja zmy­sły. Zanim jesz­cze mia­sto wybu­dzi się w zgiełk dnia a NWS, NZS oraz NCS pochra­pują przez sen. Wtedy wła­śnie był czas na Moje Pisa­nie. Lato nie­stety wraz z przy­ziem­nymi pro­ble­mami zdro­wia i eko­no­mii zabrało mi poranki. Jesień zaś jasne poranki zamie­niła w środek nocy.

Moje pisa­nie przy­cho­dzi i odcho­dzi. W odróż­nie­niu od Mojego Życia, kóre jest na wciąż i nie­prze­rwa­nie. Moje Życie jest jak modelka z wiel­kim ego. Wymaga cią­głej uwagi. Pod­rzuca mi te trzy­li­te­rowe skur­czy­byki z komen­ta­rzem „pil­nuj i ogar­niaj”. Czło­wiek więc pil­nuje ile wle­zie i ogar­nia z nie­mniej­szym zapa­łem. Chwila nie­uwagi jed­nak lub zwol­nie­nia tempa i Sprawy zaczy­nają się pię­trzyć. Ukła­dają się w Stosy. Ele­gancko jedna na dru­giej. Stosy, co do któ­rych nie podejmę decy­zji, two­rzą wkoło mnie szczelne ogro­dze­nie, zza któ­rego nic widać. Skoro nie widać nic, to tym bar­dziej nie widać kiedy przy­cho­dzi Moje Pisa­nie. Stoi więc tam pod tym ogro­dze­niem bez dzwonka przez czas jakiś. Jak się znu­dzi tym cze­ka­niem to sobie idzie.

Stosy spraw trzeba więc likwi­do­wać. W ten czy inny spo­sób. Ostat­nio pod jeden z nich pod­ło­ży­łem ogień. Jeśli były w nim Naprawdę Ważne Sprawy to wrócą. Naprawdę Ważne Sprawy wyznają bud­dyzm i rein­kar­nują. Nie­stety robią to zwy­kle w nie­od­po­wied­nim momen­cie. Pocie­sza mnie myśl, że zza spa­lo­nego stosu wyło­niło się Moje Pisa­nie które zbie­rało się do odej­ścia. W tej rado­ści drugi stos kop­ną­łem żeby zro­bić przej­ście. Teraz sta­ram się nie spo­glą­dać w stronę Bez­ład­nie Roz­rzu­co­nych Spraw. Licze­nie na to, że ktoś je pozbiera to myśle­nie rodem z przed­szkola. W każ­dym z nas jest kawa­łek dziecka. Chwi­lowo jed­nak ważna jest obec­ność Mojego Pisa­nia. Z tej rado­ści zaku­pi­łem nawet pre­zent dla Mojego Pisa­nia w postaci acse­tycz­nej apli­ka­cji do pisa­nia. Jakby można było je przekupić.

Zna­jąc Moje Pisa­nie, zwi­nie się pew­nie znów za czas jakiś. Wymknie się bla­dym świtem jak jed­no­nocna przy­goda. Wyko­rzy­stam wieć teraz każdą chwilę na Moje Pisa­nie.
Wygląda na to, że Moje Foto­gra­fo­wa­nie jest mniej kapry­śne i potrafi prze­ska­ki­wać ogrodzenia.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Wordcamp 2010 - relacja

JimB40 at Word­Camp 2010

11 i 12 grud­nia od dawna był zare­zer­wo­wany na imprezę doszka­la­jącą w tema­cie pisa­nia. Na Wordcamp zapi­sa­łem się już dawno, kiedy to w końcu listo­pada dowie­dzia­łem się, że nad morzem orga­ni­zo­wany jest Blog Forum Gdańsk. Więk­sza pompa, więk­sze sławy, no i w trój­mie­ście. Byłaby może szansa zro­bić w końcu sesję foto­gra­ficzną jed­nej Pani, na którą od dawna mam ochotę. Na sesję — dopre­cy­zo­wu­jąc zaimek. :)

Napi­sa­łem więc do Gdań­ska. Ba! Nawet tele­fon popeł­ni­łem do biura pra­so­wego, bo prze­cież apa­rat będzie w tor­bie. Po sym­pa­tycz­nej roz­mo­wie usta­li­łem, że zdję­cia robić mogę. Foto­graf impre­zowy już jest, ale kolejne foty mile widziane. Należy się jed­nak zare­je­stro­wać jako blo­ger i cze­kać na wyrok.

Wyrok został wydany parę dni póź­niej. “Drogi Blo­ge­rze…”, jak ktoś tak zaczyna to wia­domo, że będzie kanapka. Tech­nika kanapki to poda­wa­nie nega­tyw­nych infor­ma­cji obu­do­wa­nych na początku i końcu pozy­tyw­nymi. Czyli się nie prze­do­sta­łem przez sito selek­cji. W para­me­trach były:

  • sta­ran­ność wypeł­nie­nia formularza
  • uza­sad­nie­nie chęci uczest­nic­twa w forum
  • oraz jakość i aktu­ali­za­cję pro­wa­dzo­nego bloga.

Z for­mu­la­rzami zawsze mam pro­blem. Poje­chać chcia­łem, bo można było spo­tkać war­to­ścio­wych ludzi. Aktu­ali­za­cja mojego bloga zaś, woła jak spra­gniony wody. Też bym się odwa­lił. Ist­niały oczy­wi­ście moż­li­wo­ści dal­szego wkrę­ca­nia się, ale zde­cy­do­wa­łem, że tym razem trzeba się zdać na wybór losu i poje­chać do Łodzi.

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Blogowy koniec roku 2010

Nie całe dwa dni pozo­stały do godziny zero w roku 2011. Nie­któ­rzy pod­su­mo­wują, nie­któ­rzy nie. Druga rocz­nica pisa­nia przy­pad­nie koło maja-​czerwca. ale pomysł David'a spraw­dza­nia postę­pów w imie­niny mie­siąca (1.1, 2.2, 3.3 itd) jest warty uwagi. Zamiast weekly review z GTD robimy łagod­niej­szą wer­sję czyli mon­thly review. Moja wer­sja naj­ła­god­niej­sza half-​year review.

Zbliża się koniec roku. Czy reali­zuję to co zamie­rzam?
Prze­czy­ta­łem więc swoje “Quo Vadis” z czerwca. No to po kolei.

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Quo vadis JimB?

Taki tytuł wpi­sa­łem … ale wła­ściwy jest „Czemu sto­isz JimB ?”

Nie ma wpi­sów. Szlag mnie tra­fia. Mam jakąś dziwną ten­den­cje do zaj­mo­wa­nia się spra­wami, które zgod­nie z zasadą Pareto są w czę­ści nazwa­nej 80 i to chyba na sza­rym końcu. Do czego piję?

Zaczy­nam widzieć, że blog jest po to żeby go PISAĆ. Cza­sem po to żeby go CZYTAĆ. Ewen­tu­al­nie na końcu po to żeby go ulep­szać i zmie­niać. Przy oka­zji zmiany plat­formy zmie­ni­łem też wize­ru­nek. Przy oka­zji zmiany wize­runku trzeba było sobie zadać parę pytań. Czy „to” lub „tamto” ma zostać na blogu czy nie. Przy tej oka­zji przy­la­zły (same nikt ich nie zapra­szał) takie pyta­nia jak: po co piszę? o czym piszę? o czym chcę pisać? czy forma jest zgodna z tre­ścią? czy jeden blog czy może jed­nak dwa bo tema­tyka „za sze­roka”? I jesz­cze 40 innych pytań. A tu brak czasu i chęci na szu­ka­nie wie­dzy, spraw­dza­nia jako­ści tej wie­dzy itp.

No i w tym natłoku pytań zgu­biło się pisa­nie. A prze­cież gdzieś pod­świa­do­mie wiem, że cho­dzi o zapi­sy­wa­nie rze­czy, które uwa­żam za ważne. Dla sie­bie. Być może też dla innych. Wyszło tak że od mie­siąca sku­piam się na zmia­nach w for­mie a pisa­nie leży i kwi­czy. Ofi­cjalna moja wymówka? Pisa­nie o tech­no­lo­gii gry­zie się z pisa­niem o psy­cho­lo­gii. Czy to jest prawda nie wia­domo , wia­domo nato­miast, że sku­tecz­nie blo­kuje mnie to mentalnie.

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Dzień dziecka i nowy eReSeS

Nor­mal­nie praw­dziwy INFP to sobie może w łeb szcze­lić jak cho­dzi o kon­se­kwen­cje w dzia­ła­niu. Napi­sane było, że raz w mie­siącu co naj­mniej a maj prze­le­ciał nie­wia­domo kiedy. I na dzień dziecka pre­zent być musi. Szef się powstrzyma od repry­mendy. Ale teraz to już do roboty tak żeby śred­nia za 2 mie­siące wyszła przy­zwo­ita. Prze­cież się nie pod­dam. Nie­praw­daż? ;)
Jak to zwy­kle w spóź­nio­nych pro­jek­tach wszystko to kwe­stia przy­czyn tech­nicz­nych czy­taj tyle trwało uru­cho­mie­nie nowego feed’u oraz domeny.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

3.2.1.zero

Runaway train

Runa­way train

Kie­dyś trzeba wsiąść do tego pociągu. Szcze­gól­nie, że już widać zarysy ostat­niego wagonu. Mógłbym jesz­cze drą­żyć temat i poczy­tać o tym jak się bloga pisze … lub jak się go NIE pisze. Co jest track­back lub ping­back i czym się to konsumuje.

“Mógł­bym” oka­zuje się w tym przy­padku o tyle pożą­dane co nie na mej­scu. Pomija bowiem brak czasu. Będzie więc „lear­ning by exam­ple”. Na żywym orga­niź­mie naj­le­piej. Wie to każdy chi­rurg w tym kraju.

Bloga czas zacząć jak by zagaił wodzi­rej na balu dla star­szych wie­kiem. Będzie pew­nie tro­chę zmian zanim kon­cep­cja się wykry­sta­li­zuje ale prze­cież jedyną rze­czą stałą w życiu jest zmiana. Trzy­mam za sie­bie kciuki prze­czy­taw­szy iż klu­czem do suk­cesu jest „kon­se­kwentna i sys­te­ma­tyczna praca”. Brrr. Okay cel. Bez­ce­lowe dzia­ła­nie to strata czasu. Suk­ces to 2 wpisy w tygo­dniu przez 6 mie­sięcy, opti­mum raz na tydzień, smutna rze­czy­wi­stość raz na mie­siąc, rza­dziej — ostatni gasi światło.

Zobacz cały wpisNapisane przez w