Archiwum | blog

Cisza przed burzą

Przed burzą

Przed burzą

Cisza w mete­oro­lo­gii bywa zwia­stu­nem dosyć gwał­tow­nych zja­wisk. Nie­odmien­nie zasta­no­wi­ła mnie ostat­nio cisza w moim pisa­niu. Czy­tu­je cza­sem Krzyś­ka Lis’a któ­ry edu­ku­je jak na blogu zarabiać. Rzekł­by on z praw­do­po­do­bień­stwem bli­skim jed­no­ści, że taka cisza to gwóźdź do trum­ny blo­ga. Jed­nak­że świa­do­ma odpo­wiedź na pyta­nie „Dla­cze­go?” wyj­mu­je mło­tek z ręki. Aku­rat tę odpo­wiedź dosta­łem od czy­tel­ni­ka.

Ten blog jest głów­nie dla Cie­bie”.

W pierw­szej chwi­li żach­nię­cie czy­li zna­na mi już reak­cja kie­dy ktoś tra­fia w punkt. W dru­giej reflek­sja. Kur­cze! Lubię czy­tać same­go sie­bie sprzed lat widząc jak postę­pu­ją zmia­ny. Zmia­ny we mnie, zaini­cjo­wa­ne przez ludzi któ­rzy mnie inspi­ru­ją wli­cza­jąc to sie­bie same­go. 🙂

Moje życie poprze­pla­ta­ne jest okre­sa­mi sta­gna­cji i aktyw­no­ści. Uży­łem sło­wa sta­gna­cja bo tak to wyglą­da wize­run­ko­wo, bar­dziej jed­nak pasu­je okre­śle­nie kumu­la­cja ener­gii. Intro­wer­tycz­ne inkli­na­cje wte­dy gra­ją pierw­sze skrzyp­ce. Za każ­dym razem wycho­dzę „z cie­nia do słoń­ca” bogat­szy o nowe prze­my­śle­nia i war­to­ści oraz decy­zje, któ­re prze­kła­da­ją się na dzia­ła­nie. Oba okre­sy się uzu­peł­nia­ją i cho­ciaż zde­cy­do­wa­nie wolę sło­necz­ny to wła­śnie pozo­sta­jąc w cie­niu zbie­ram ener­gię i wie­dzę do kolej­ne­go sko­ku na dro­dze oso­bi­ste­go roz­wo­ju. Ot i cała tajem­ni­ca odkry­ta. 🙂
Pozo­sta­je zaak­cep­to­wać i wpi­sać na sta­łe do opi­su „kim jesteś”.

Mógł­bym na tym poprze­stać ale na prze­strze­ni ostat­nich 5 lat oka­za­ło się, że spo­strze­że­nia jakie czy­nię, czy to z obiek­ty­wem czy też z kub­kiem dobrej kawy w ręku: inspi­ru­ją, poka­zu­ją inny punkt widze­nia, roz­śmie­sza­ją, dają powód do prze­my­śleń i co waż­niej­sze do dzia­ła­nia.

Na pew­nym eta­pie pisa­nia w Inter­ne­cie pro­ble­mem dla mnie był brak komen­ta­rzy. To tro­chę tak jak u arty­stów estra­do­wych, żywio­ło­wo reagu­ją­ca publi­ka doda­je skrzy­deł. Przez zaprze­cze­nie smut­ne gęby na widow­ni wci­ska­ją arty­ście do gło­wy pyta­nie: „czy to co robię ma war­tość?”. Są jed­nak miej­sca, w któ­rym moż­na ener­gię zaczerp­nąć peł­ną gar­ścią. Pri­mo od cza­su do cza­su po wystę­pie wpad­nie ktoś do gar­de­ro­by i powie „Dzię­ku­ję”. Secun­do sie­dząc w kawia­ren­ce usły­szy­my „Widzia­łaś występ XYZ? Nie­sa­mo­wi­ty.”

Bez­po­śred­ni i wer­bal­ny odzew to szyb­ki skok pozio­mu endor­fin, któ­ry nie­ste­ty dość szyb­ko spa­da. Ponie­waż lubi­my mak­sy­ma­li­zo­wać swo­je przy­jem­no­ści jest też duże ryzy­ko nało­gu. Dru­gie zaś miej­sce doener­ge­ty­zo­wa­nia pod­no­si endor­fin­ki nie­zau­wa­żal­nie za to efekt jest trwa­ły. War­to się zatrzy­mać na chwi­lę i wybrać świa­do­mie.

Zamiast obiet­nic tro­chę spo­strze­żeń

  • lubię inspi­ro­wać sie­bie i cza­sem innych wła­snym przy­kła­dem
  • tema­ty tech­no­lo­gicz­ne inte­re­su­ją mnie tyl­ko jeśli wno­szą pozy­tyw­ną war­tość w nasze życie.
  • mam już wystar­cza­ją­co mate­ria­łu żeby ruszyć z WARP4, któ­ry zakoń­czył się lek­kim fal­star­tem. I dobrze bo nic gor­sze­go jak pisać o teo­rii 🙂
  • foto­gra­fia zaję­ła sta­łe i waż­ne miej­sce w moim życiu i daje mi napęd do pozo­sta­łych dzia­łań.
  • w tym blo­gu nie cho­dzi o zara­bia­nie więc dobre prak­ty­ki odno­szą­ce się do tako­wych nie muszą się spraw­dzać.

Czy to jest cisza przed burzą? Jesz­cze nie wiem ale wie­le na to wyglą­da.

KarmaEquity
Wpis niniej­szy dedy­ku­ję Piotr­ko­wi Cyga­no­wi, któ­ry wła­śnie popeł­nił pierw­szy wpis na swo­im blogu uchy­la­jąc drzwi samo­re­ali­za­cji jak to zgrab­nie ujął.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Blogowe podsumowanie roku 2011

To nie pomył­ka. Mamy kwie­cień roku 2013. Wpis pocho­dzi zaś z kwiet­nia 2012. Nie mam zie­lo­ne­go poję­cia jak to się sta­ło że ten wpis prze­le­żał w szki­cach nie­opu­bli­ko­wa­ny. Tak czy ina­czej doty­czy w czę­ści rado­ści z pisa­nia, któ­ra po raz kolej­ny mi umknę­ła w otchłań arty­stycz­nej nie­mo­cy. Publi­ku­ję więc nie mogąc się nadzi­wić że mine­ły 2 lata.

Napi­sa­no 6 kwiet­nia 2012

Dokład­nie 6 kwiet­nia 2009 roku odliczając na palcach od trzech do zera zaczą­łem pisać. Mija­ją więc rów­no trzy lata. Mój blo­go­wy rok „fiskal­ny” będzie się się zaczy­nać w kwiet­niu. Pierw­szy kwiet­nia zda­je się być wie­ce dow­cip­ną datą więc będzie się zaczy­nać szó­ste­go.

Spo­glą­dam na dru­gim moni­to­rze na wpis z z grud­nia 2010 roku.

Regu­lar­ność.

Uda­ło mi się dotrzy­mać sło­wa

(więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40's Karma Equity™

JimB40 Karma Equity™

Rów­no­wa­ga w przy­ro­dzie być musi. Czy się nam to podo­ba czy nie. Nie zależ­nie od tego jak bar­dzo byśmy sta­ra­li się ją zbu­rzyć, wra­ca do sta­nu rów­no­wa­gi. Ludzie z kra­ju, w któ­rym komu­kol­wiek spoj­rzeć pro­sto w oczy sta­no­wi nie­ja­ki pro­blem, odkry­li to tysią­ce late­mu. Ja, przez porów­na­nie, nie tak zno­wu daw­no. Lepiej późno niż później.

Mądra wróżka o tym wie i to nie dzi­wi. Pyta­nie czy wie o tym mądry czło­wiek lub mądry przed­się­bior­ca? Ponie­waż zawsze cią­gnę­ło mnie do mądrych (w przy­pad­ku kobiet ze wska­za­niem na atrak­cyj­ne do kom­ple­tu) zasa­da ta jest mi bli­ska.

Pro­sty czar­no-bia­ły sche­mat pozwa­la ogar­nąć wie­le rów­nań:

i wie­le innych… wyjąt­ko­wo uni­wer­sal­nie sobie to ktoś wymy­ślił.

Pierw­sze olśnie­nie przy­nio­sła foto­gra­fia. Im wię­cej dobrych rze­czy oglą­dasz, tym wię­cej dobrych rzczy two­rzysz. Dru­gie z pisa­niem. Im wię­cej badzie­wia czy­tasz, tym gorzej idzie Ci pisa­nie. Trze­cie z oto­cze­niem. Tu już mamy lokal­ną mądrość „Z kim prze­sta­jesz takim się sta­jesz”.

I tak przy­szedł czas, żeby ubrać moją kar­mę w wizu­al­ny pro­jekt. JimB40 Kar­ma Equ­ity™. Wszę­dzie tam gdzie pozy­tyw­ne efek­ty w moim życiu spo­wo­do­wa­ne były czy­jąś ener­gią, zosta­je to jasno zako­mu­ni­ko­wa­ne świa­tu. Jesli była to pozy­tyw­na ener­gia, część z niej zosta­je prze­ka­za­na dalej. Jeśli nega­tyw­na (tak, tak) prze­ka­za­ne dalej zosta­ją spo­trze­że­nia a cza­sem ostrze­że­nia.

JimB40 Kar­ma Equ­ity™ ofi­cjal­nie ujrza­ło ten świat.

Trzy­ma­jąc się swo­ich zasad (nic gor­sze­go niż wci­ska­nie komuś mądro­ści, któ­rych same­mu się w życiu nie sto­su­je) za czas jakiś pęp­ko­we będzie. Che­ers 🙂

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Pióro, sprawy i ich stosy

Moje Pisa­nie wyma­ga ciszy. Nie zawsze tej zewnętrz­nej z pew­no­ścią jed­nak tej wewnętrz­nej. Kie­dy w środ­ku się kotłu­je, sło­wa nie chcą się skła­dać w zda­nia. Cho­ciaż wiem, że Moje Pisa­nie ma dobry wpływ na mnie, pió­ro leża­ło ostat­nio samot­ne. Od cza­su do cza­su tyl­ko zaszczy­ci­łem je doty­kiem swo­jej dło­ni a ono za każ­dym razem wyśli­zgi­wa­ło się nie­ba­wem. Czy to z powo­du hała­su, czy też nie­za­pla­no­wa­nej i nie­spo­dzie­wa­nej podró­ży w obję­cia Mor­fe­usza.

Moje Pisa­nie ma duży prio­ry­tet u mnie. Oprócz prio­ry­te­tu jed­nak, trze­ba umieć wygo­spo­da­ro­wać Czas. Czas zaś, ma ten­den­cję do bycia zawłasz­cza­nym. Zawłasz­cza­nym przez Spra­wy. Przo­du­ją zaś w tym Nie­by­wa­le Waż­ne Spra­wy, któ­re tłu­ką się o pierw­sze miej­sce z Nie­cier­pią­cy­mi Zwło­ki Spra­wa­mi. Na swo­ją oka­zję aby wysfo­ro­wać się do przo­du, cze­ka­ją zaś w kolej­ce Nie­sa­mo­wi­cie Cie­ka­we Spra­wy.

Wio­sną odkry­łem uro­ki wcze­sne­go poran­ka. Kie­dy cisza wko­ło uspo­ka­ja zmy­sły. Zanim jesz­cze mia­sto wybu­dzi się w zgiełk dnia a NWS, NZS oraz NCS pochra­pu­ją przez sen. Wte­dy wła­śnie był czas na Moje Pisa­nie. Lato nie­ste­ty wraz z przy­ziem­ny­mi pro­ble­ma­mi zdro­wia i eko­no­mii zabra­ło mi poran­ki. Jesień zaś jasne poran­ki zamie­ni­ła w śro­dek nocy.

Moje pisa­nie przy­cho­dzi i odcho­dzi. W odróż­nie­niu od Moje­go Życia, kóre jest na wciąż i nie­prze­rwa­nie. Moje Życie jest jak model­ka z wiel­kim ego. Wyma­ga cią­głej uwa­gi. Pod­rzu­ca mi te trzy­li­te­ro­we skur­czy­by­ki z komen­ta­rzem „pil­nuj i ogar­niaj”. Czło­wiek więc pil­nu­je ile wle­zie i ogar­nia z nie­mniej­szym zapa­łem. Chwi­la nie­uwa­gi jed­nak lub zwol­nie­nia tem­pa i Spra­wy zaczy­na­ją się pię­trzyć. Ukła­da­ją się w Sto­sy. Ele­ganc­ko jed­na na dru­giej. Sto­sy, co do któ­rych nie podej­mę decy­zji, two­rzą wko­ło mnie szczel­ne ogro­dze­nie, zza któ­re­go nic widać. Sko­ro nie widać nic, to tym bar­dziej nie widać kie­dy przy­cho­dzi Moje Pisa­nie. Stoi więc tam pod tym ogro­dze­niem bez dzwon­ka przez czas jakiś. Jak się znu­dzi tym cze­ka­niem to sobie idzie.

Sto­sy spraw trze­ba więc likwi­do­wać. W ten czy inny spo­sób. Ostat­nio pod jeden z nich pod­ło­ży­łem ogień. Jeśli były w nim Napraw­dę Waż­ne Spra­wy to wró­cą. Napraw­dę Waż­ne Spra­wy wyzna­ją bud­dyzm i rein­kar­nu­ją. Nie­ste­ty robią to zwy­kle w nie­od­po­wied­nim momen­cie. Pocie­sza mnie myśl, że zza spa­lo­ne­go sto­su wyło­ni­ło się Moje Pisa­nie któ­re zbie­ra­ło się do odej­ścia. W tej rado­ści dru­gi stos kop­ną­łem żeby zro­bić przej­ście. Teraz sta­ram się nie spo­glą­dać w stro­nę Bez­ład­nie Roz­rzu­co­nych Spraw. Licze­nie na to, że ktoś je pozbie­ra to myśle­nie rodem z przed­szko­la. W każ­dym z nas jest kawa­łek dziec­ka. Chwi­lo­wo jed­nak waż­na jest obec­ność Moje­go Pisa­nia. Z tej rado­ści zaku­pi­łem nawet pre­zent dla Moje­go Pisa­nia w posta­ci acse­tycz­nej apli­ka­cji do pisa­nia. Jak­by moż­na było je prze­ku­pić.

Zna­jąc Moje Pisa­nie, zwi­nie się pew­nie znów za czas jakiś. Wymknie się bla­dym świ­tem jak jed­no­noc­na przy­go­da. Wyko­rzy­stam wieć teraz każ­dą chwi­lę na Moje Pisa­nie.
Wyglą­da na to, że Moje Foto­gra­fo­wa­nie jest mniej kapry­śne i potra­fi prze­ska­ki­wać ogro­dze­nia.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Wordcamp 2010 - relacja

JimB40 at Word­Camp 2010

11 i 12 grud­nia od daw­na był zare­zer­wo­wa­ny na impre­zę doszka­la­ją­cą w tema­cie pisa­nia. Na Wordcamp zapi­sa­łem się już daw­no, kie­dy to w koń­cu listo­pa­da dowie­dzia­łem się, że nad morzem orga­ni­zo­wa­ny jest Blog Forum Gdańsk. Więk­sza pom­pa, więk­sze sła­wy, no i w trój­mie­ście. Była­by może szan­sa zro­bić w koń­cu sesję foto­gra­ficz­ną jed­nej Pani, na któ­rą od daw­na mam ocho­tę. Na sesję — dopre­cy­zo­wu­jąc zaimek. 🙂

Napi­sa­łem więc do Gdań­ska. Ba! Nawet tele­fon popeł­ni­łem do biu­ra pra­so­we­go, bo prze­cież apa­rat będzie w tor­bie. Po sym­pa­tycz­nej roz­mo­wie usta­li­łem, że zdję­cia robić mogę. Foto­graf impre­zo­wy już jest, ale kolej­ne foty mile widzia­ne. Nale­ży się jed­nak zare­je­stro­wać jako blo­ger i cze­kać na wyrok.

Wyrok został wyda­ny parę dni póź­niej. “Dro­gi Blo­ge­rze…”, jak ktoś tak zaczy­na to wia­do­mo, że będzie kanap­ka. Tech­ni­ka kanap­ki to poda­wa­nie nega­tyw­nych infor­ma­cji obu­do­wa­nych na począt­ku i koń­cu pozy­tyw­ny­mi. Czy­li się nie prze­do­sta­łem przez sito selek­cji. W para­me­trach były:

  • sta­ran­ność wypeł­nie­nia for­mu­la­rza
  • uza­sad­nie­nie chę­ci uczest­nic­twa w forum
  • oraz jakość i aktu­ali­za­cję pro­wa­dzo­ne­go blo­ga.

Z for­mu­la­rza­mi zawsze mam pro­blem. Poje­chać chcia­łem, bo moż­na było spo­tkać war­to­ścio­wych ludzi. Aktu­ali­za­cja moje­go blo­ga zaś, woła jak spra­gnio­ny wody. Też bym się odwa­lił. Ist­nia­ły oczy­wi­ście moż­li­wo­ści dal­sze­go wkrę­ca­nia się, ale zde­cy­do­wa­łem, że tym razem trze­ba się zdać na wybór losu i poje­chać do Łodzi.

(więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Blogowy koniec roku 2010

Nie całe dwa dni pozo­sta­ły do godzi­ny zero w roku 2011. Nie­któ­rzy pod­su­mo­wu­ją, nie­któ­rzy nie. Dru­ga rocz­ni­ca pisa­nia przy­pad­nie koło maja-czerw­ca. ale pomysł David'a spraw­dza­nia postę­pów w imie­ni­ny mie­sią­ca (1.1, 2.2, 3.3 itd) jest war­ty uwa­gi. Zamiast weekly review z GTD robi­my łagod­niej­szą wer­sję czy­li mon­th­ly review. Moja wer­sja naj­ła­god­niej­sza half-year review.

Zbli­ża się koniec roku. Czy reali­zu­ję to co zamie­rzam?
Prze­czy­ta­łem więc swo­je “Quo Vadis” z czerw­ca. No to po kolei.

(więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Quo vadis JimB?

Taki tytuł wpi­sa­łem … ale wła­ści­wy jest „Cze­mu sto­isz JimB ?”

Nie ma wpi­sów. Szlag mnie tra­fia. Mam jakąś dziw­ną ten­den­cje do zaj­mo­wa­nia się spra­wa­mi, któ­re zgod­nie z zasa­dą Pare­to są w czę­ści nazwa­nej 80 i to chy­ba na sza­rym koń­cu. Do cze­go piję?

Zaczy­nam widzieć, że blog jest po to żeby go PISAĆ. Cza­sem po to żeby go CZYTAĆ. Ewen­tu­al­nie na koń­cu po to żeby go ulep­szać i zmie­niać. Przy oka­zji zmia­ny plat­for­my zmie­ni­łem też wize­ru­nek. Przy oka­zji zmia­ny wize­run­ku trze­ba było sobie zadać parę pytań. Czy „to” lub „tam­to” ma zostać na blo­gu czy nie. Przy tej oka­zji przy­la­zły (same nikt ich nie zapra­szał) takie pyta­nia jak: po co piszę? o czym piszę? o czym chcę pisać? czy for­ma jest zgod­na z tre­ścią? czy jeden blog czy może jed­nak dwa bo tema­ty­ka „za sze­ro­ka”? I jesz­cze 40 innych pytań. A tu brak cza­su i chę­ci na szu­ka­nie wie­dzy, spraw­dza­nia jako­ści tej wie­dzy itp.

No i w tym natło­ku pytań zgu­bi­ło się pisa­nie. A prze­cież gdzieś pod­świa­do­mie wiem, że cho­dzi o zapi­sy­wa­nie rze­czy, któ­re uwa­żam za waż­ne. Dla sie­bie. Być może też dla innych. Wyszło tak że od mie­sią­ca sku­piam się na zmia­nach w for­mie a pisa­nie leży i kwi­czy. Ofi­cjal­na moja wymów­ka? Pisa­nie o tech­no­lo­gii gry­zie się z pisa­niem o psy­cho­lo­gii. Czy to jest praw­da nie wia­do­mo , wia­do­mo nato­miast, że sku­tecz­nie blo­ku­je mnie to men­tal­nie.

(więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Dzień dziecka i nowy eReSeS

Nor­mal­nie praw­dzi­wy INFP to sobie może w łeb szcze­lić jak cho­dzi o kon­se­kwen­cje w dzia­ła­niu. Napi­sa­ne było, że raz w mie­sią­cu co naj­mniej a maj prze­le­ciał nie­wia­do­mo kie­dy. I na dzień dziec­ka pre­zent być musi. Szef się powstrzy­ma od repry­men­dy. Ale teraz to już do robo­ty tak żeby śred­nia za 2 mie­sią­ce wyszła przy­zwo­ita. Prze­cież się nie pod­dam. Nie­praw­daż? 😉
Jak to zwy­kle w spóź­nio­nych pro­jek­tach wszyst­ko to kwe­stia przy­czyn tech­nicz­nych czy­taj tyle trwa­ło uru­cho­mie­nie nowe­go feed’u oraz dome­ny.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

3.2.1.zero

Runaway train

Runa­way tra­in

Kie­dyś trze­ba wsiąść do tego pocią­gu. Szcze­gól­nie, że już widać zary­sy ostat­nie­go wago­nu. Mógł­bym jesz­cze drą­żyć temat i poczy­tać o tym jak się blo­ga pisze … lub jak się go NIE pisze. Co jest track­back lub ping­back i czym się to kon­su­mu­je.

Mógł­bym” oka­zu­je się w tym przy­pad­ku o tyle pożą­da­ne co nie na mej­scu. Pomi­ja bowiem brak cza­su. Będzie więc „lear­ning by exam­ple”. Na żywym orga­niź­mie naj­le­piej. Wie to każ­dy chi­rurg w tym kra­ju.

Blo­ga czas zacząć jak by zaga­ił wodzi­rej na balu dla star­szych wie­kiem. Będzie pew­nie tro­chę zmian zanim kon­cep­cja się wykry­sta­li­zu­je ale prze­cież jedy­ną rze­czą sta­łą w życiu jest zmia­na. Trzy­mam za sie­bie kciu­ki prze­czy­taw­szy iż klu­czem do suk­ce­su jest „kon­se­kwent­na i sys­te­ma­tycz­na pra­ca”. Brrr. Okay cel. Bez­ce­lo­we dzia­ła­nie to stra­ta cza­su. Suk­ces to 2 wpi­sy w tygo­dniu przez 6 mie­się­cy, opti­mum raz na tydzień, smut­na rze­czy­wi­stość raz na mie­siąc, rza­dziej — ostat­ni gasi świa­tło.

Zobacz cały wpisNapisane przez w