Archiwum | życie i pożycie

Umowa plemienna

Umowa plemienna

Umowa plemienna

Zebrało mi się dziś o świcie na szeroką perspektywę. Pewnie dlatego, że mieszkam wysoko i zamierzam mieszkać jeszcze wyżej. 🙂 Pewnie też dlatego, że temat powolnej erozji umowy plemiennej (zwanej współcześnie społeczną) dotyka mnie w coraz bardziej namacalny sposób. Każdego dnia. Cóż to takiego ta umowa? Ano mechanizm wypracowany przez pokolenia, który można przedstawić w najprostszy sposób. Ja dziś pomagam Tobie a Ty mnie jutro. Sprowadzenie do prostej formy wysoce zagmatwanej papki słownej, którymi karmią nas media, pozwala mi postawić temat na golasa w świetle jupiterów.

Opis rzeczywistości

Zejdźmy więc na poziom małego plemienia w puszczy dajmy na to amazońskiej. Jestem zdrowy i silny więc co rano brykam w chaszcze złapać coś na obiad. Robota niewdzięczna i niebezpieczna ale nie narzekam. Jak już przytargam zdobycz to nie wpierniczam sam, tylko dzielę się z innymi. Primo dzielę się z dzieciakami. Zupełnie pragmatycznie. Za jakiś czas to one będą chodzić po żarcie. Secundo ze starszymi. Oni łazili w tę puszczę, kiedy mnie była potrzebna drabina do zbierania jagód a czas spędzałem na beztroskiej zabawie. Tertio kobietom, które w trakcie dnia przygotowały obiad i ogarnęły chatę żeby się wejść dało do niej. Aha! Odpalam jeszcze kawałek mięcha kumplowi któremu w zeszłym miesiącu złośliwa papuga wydziobała oko. Twardy jest i będzie z nami polował dalej z opaską na oku, ale szaman mówi że potrzeba miesiąca żeby czary zaczęły działać i oczodół się zagoił.

Proste? Jak dla mnie bardzo. Co więcej nie mamy żadnych zapisów odnośnie tej umowy. Po prostu brzmi ona tak rozsądnie, że nikt jej nie kwestionuje nawet w głowie. Podobną zasadę przyjęło się stosować w europejskich plemionach których liczebność jest milion razy większa. Żeby ogarnąć taką masę ludzi jednak, spisaliśmy te zasady (prawo) i wybraliśmy parę osób spośród siebie, które mają pilnować żeby były przestrzegane. Nie mniej jednak liczę, że u każdego współplemieńca występuje zdrowy rozsądek i zrozumienie tych prostych zasad. Z każdym kolejnym dniem nabieram jednak przekonania, że moje liczenie jest coraz bardziej samotne.

(więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

True stories – stuck in a moment

There is a story behind room 524 . Story of PaulaMichael and Bob. Story of a woman following her heart. Story of man being too fragile and another one seeking revenege using power of money. Constant threats, lawyers, lawsuits, loneliness. Drugs instead of presence someone who makes problems disappear.  Being in room 524 and touching thin line that separates here and nowhere. Bono’s tribute to Michael reminds me how easy is to cross this line. Every time I play it.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

True stories – same’n’different

Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.

This is lovely poem by Wisława Szymborska.  There are things that seem to be constant and those that come and go in a blink of eye. Nothing happens twice. Chance comes unexpectedly. Once and never again. I felt it so deeply in my heart and soul it almost… Almost.

 

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40’s Shoots of Life – December 2011

December. Or maybe September again? Lonely butterfly did something wrong with its wing on the other side od the globe. Because of that we had autum untill end of December. Kraków again. Good food and inspiring meeting with Wacek Wantuch organized by Iza. Flying bikers in Arena Centre in Łódź. Having petrol in my blood and quite nice photos. Gathering info about studio equipment & learning how to deal with color. My monitor gets nice DIY hood. Spending a week with my kids and celebrating seventh year of my Capricorn. Last Aula. Last dinner. Last day of 2011. Christmas time with family passed somehow unnoticed.  Warsaw & Yo again. New Years Eve at crowded Castle Square. Bye, bye two-ou-one-one. I won’t miss you much ’cause there’s young and fresh two-ou-one-two knocking on my door.. Thank you for being part of my life.

 

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40’s Shoots of Life – November 2011

November. Life slows down. If one never went through November here in Poland, one doesn’t have bloody idea what I am talking about. Free falling with thinking about protection. Will the parachute open? Have I had taken parachute with me before I had to leave the plane? This year November came undercover. Pretending September. No one has believed. Even bikes were sad that their time was over. Time to fight! European version of happiness prescription. Caprese instead of Prozac and cheesecake with chocolate instead of Viagra. Feeling like housewife with all those duties. Android starts to piss me off. Is this autumn or shitty technology? Next small step in mini-studio direction means measuring my living room. Product means constant question. Would I like to receive something like this? Following Halloween Aula barcamp was mainly about dead man. Famous but dead anyway. Having fun with bride & groom. Kuba is chasing Ania. Hopefully for the rest of his life. He promised.  Reading best polish prose. Michał doesn’t seem to know how to make caprese. Nevertheless he knows perfectly what is November like. No doubts. Golden fish and one day. I have three wishes: one day with more light, one day with more light and one day with more light. That all folks.

If you were part of my life thank you for letting me survive.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40’s Shoots of Life – October 2011

October was hot. Summer was sorry for so many tears and was trying to say sorry. Lovely bike trip to Konstancin. Learning how to cook bitki. More equipment to my home studio and fasionable disk for daily backup. Playing guitar when possible makes me easy-going. Darek Jankowski was damn right. Anastazja went home so I did a wedding with Grzegorz as second. Out of sudden with one small signature I became a god father of this marriage. Love those events. The only constant thing is change. Freeman’s „Photographers mind”. Slowly introducing speedlights in my photo mind. Next wedding. Friends. Again lot of positive people. I almost got killed by truck going back at 4am in total mist. Weather spoils. Cross from Bieszczady for my mum. This project lasted one year. One has to be stubborn. Joy of creation again. Marti Studio takes place in my mind.  Workin on quality of photo products & reading a lot about it. The last day of October was warm and pleasant. Thank you for being part of my life.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40’s Karma Equity™

JimB40 Karma Equity™

Równowaga w przyrodzie być musi. Czy się nam to podoba czy nie. Nie zależnie od tego jak bardzo byśmy starali się ją zburzyć, wraca do stanu równowagi. Ludzie z kraju, w którym komukolwiek spojrzeć prosto w oczy stanowi niejaki problem, odkryli to tysiące latemu. Ja, przez porównanie, nie tak znowu dawno. Lepiej późno niż później.

Mądra wróżka o tym wie i to nie dziwi. Pytanie czy wie o tym mądry człowiek lub mądry przedsiębiorca? Ponieważ zawsze ciągnęło mnie do mądrych (w przypadku kobiet ze wskazaniem na atrakcyjne do kompletu) zasada ta jest mi bliska.

Prosty czarno-biały schemat pozwala ogarnąć wiele równań:

i wiele innych… wyjątkowo uniwersalnie sobie to ktoś wymyślił.

Pierwsze olśnienie przyniosła fotografia. Im więcej dobrych rzeczy oglądasz, tym więcej dobrych rzczy tworzysz. Drugie z pisaniem. Im więcej badziewia czytasz, tym gorzej idzie Ci pisanie. Trzecie z otoczeniem. Tu już mamy lokalną mądrość „Z kim przestajesz takim się stajesz”.

I tak przyszedł czas, żeby ubrać moją karmę w wizualny projekt. JimB40 Karma Equity™. Wszędzie tam gdzie pozytywne efekty w moim życiu spowodowane były czyjąś energią, zostaje to jasno zakomunikowane światu. Jesli była to pozytywna energia, część z niej zostaje przekazana dalej. Jeśli negatywna (tak, tak) przekazane dalej zostają spotrzeżenia a czasem ostrzeżenia.

JimB40 Karma Equity™ oficjalnie ujrzało ten świat.

Trzymając się swoich zasad (nic gorszego niż wciskanie komuś mądrości, których samemu się w życiu nie stosuje) za czas jakiś pępkowe będzie. Cheers 🙂

Zobacz cały wpisNapisane przez w

True Stories – Vain Expectations?

Była także inna chwila, której nie zapomnę,
Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne

Sorry for no translation. In the meantime picture has to speak for itself, while I look for the proper translation of Marek Grechuta song. He was one of the most influential polish artists.

Photo used in this TS have a file name IMG_9666.JPG and this was not planned.
It’s the publish time what WAS planned. 6:60 plus 6 🙂

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40’s Shoots of Life – September 2011

September. Surprisingly better then all summer. Schools starts their lofty mission. This year one of my precious is the head of the school. Laptop declared general strike. Missing my two wheels. Warp4 go into the phase of review habit. Photo session with photographer as a model. Why not? Strobist day. I make good use of a borrowed lamp, kennel and three kids. Barcelona. Kind of daydream. No sleep. Stunning views from the top of surrounding hills. My favourite food. My favourite company. Two wheels everywhere. Pukka hedonist. If only north-spain women knew what heels were inwented for. Bruxelles then appeared as a sleepy city. Warsaw then appeared as … Come back was tough. Flamenco by Saura was tougher. My precious gets her ankle twisted. Time to farewell summer. Dance floor is the right place to do it. Isn’t it?

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40’s Shoots of Life – August 2011

August. Began with flood. Those little raindrops came in billions forming wave that constantly invaded my castle. That was epic battle. Twenty four hour per day. After five days intensity of attack lowered but then moisture force and mold squad appeared. Permanent siege. In this context short Bieszczady break was like a resurrection. Połonina Wetlińska conquered. Guitar domesticated. Nice people met. Photos taken. Including quick and spontaneous session with Lady Dominique in Sandomierz. My Guardian Angel gets fiancée. Epson. Finally in-house hi-quality prints possible. Another crisis needs my attention. Memory card with photos crashes. Lilly  passed away. One Lilly come another one go. Losing streak continues in form of accident while riding my Vespa on rainy day. I’m badly cut up. So is my Vespa. Pre-wedding meeting ends with some discoveries regarding emotions.  Visit in a friends stables brings beautiful pictures. August was bitter sweet.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40’s Shoots of Life – July 2011

July was whimsical. Cold and rainy. November’s twin. Except quantity of light. Only Vespa calendar’s girl reminded me it was beaching time. Tried to move to a new place but fresh memories of last year removal kept me in place. First lifestyle session went smooth. Just be yourself with me. Lilla’s christening. The church was full of people and cameras. Nowadays everybody is photographer. Against all odds my first Vespa Adventure happened. All of rain gives a break and I spent few lovely days on Krutynia river with friends. Rowing & admiring. Pain in shoulder tried to change the plan. Pain was dismissed. Kamień. Ultimate destination. Life came full circle after 20 years. The door was shut. Wonderful and full of positive energy meeting with Mariusz in Warsaw. My friends moved to a wooden house near Warsaw. Bunch of flowers. My old habit being first time in a new house. Approaching finnish July started to cry really strong. „Rain drops kept fallin’ on my head …”. If only knew how many troubles they would give transforming themself into the  flood.

PS.
Since I’m four months late with Shoots of Life I’ll publish one every week in November

Zobacz cały wpisNapisane przez w

True Stories – Headless is costless?

This is oldie but goldie. Still apply for anyone using low fare airlines. Like me. 🙂

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40’s Shoots of Life – June 2011



June comes with summer. Vegetables start to taste properly. Girls start to attract with airy clothes. My favourite zodiac people cancers celebrate birth. School ends and vacation starts. Two-wheeling almost everyday. Last barcamps. Wedding season at its peak. Making progress with guitar. Meeting new fascinating people. Discovering new places to have a coffee in my city.
Thank You, and you June.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40’s Shoots of Life – May 2011

Time goes ahead with constant speed while I try to catch it in pictures and keep forever.

May. End of spring with the summer around the corner. Startup events. Studio works. Business & marketing course. Still lots of people around. Thank you for being part of my life.

Cheers

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40’s Shoots of Life – April 2011

Another month passed. Spring in a middle of its age. The best age. 🙂
Lots of people around. If you were part of my life thank you for making it better or worse.
Because unacceptable thing is indifference. Isn’t it?

Cheers

Zobacz cały wpisNapisane przez w