Archiwum | psychologia

Jak się rzuca palenie papierosów

Rzucanie palenia - wersja artystyczna

Rzu­ca­nie pale­nia — wer­sja arty­stycz­na

Jeśli jesz­cze nie palisz koniecz­nie prze­czy­taj jak zacząć, a jeśli palisz i spra­wia Ci to przy­jem­ność ten wpis nie jest dla Cie­bie. 🙂
poprzedniej części było o tym co mnie rzu­ci­ło w szpo­ny nało­gu. Tym razem o tym jak nało­go­wi powie­dzieć: „Dzię­ku­ję ale z Panem już mi nie po dro­dze.”

31 pierw­sze­go grud­nia kupu­je się pacz­kę ulu­bio­nych Mal­bo­ro. Otwie­ra się ją i wraz z lamp­ką szam­pa­na wypa­la z przy­jem­no­ścią jed­ne­go papie­ro­sa. Pozo­sta­łe dzie­więt­na­ście odkła­da się na lodów­kę i począw­szy od pierw­sze­go stycz­nia prze­sta­je palić. To nie jest tak, że nie mogę palić. Mogę tyl­ko nie chcę.

Po tygo­dniu przy­cho­dzi pierw­szy kry­zys. Cho­dzi się koło pacz­ki papie­ro­sów jak pies koło suki w rui. Rozum mówi NIE, wszyst­ko wewnątrz TAK, TAK, TAK. Wpier­ni­cza się więc jakieś mię­to­we cukier­ki. Wącha­nie papie­ro­sa wyglą­da na maso­chizm, ale odczu­wal­ne w gar­dle ssa­nie jest tak ogrom­ne, że wszyst­kie myśli szy­bu­ją w kie­run­ku tej pacz­ki na lodów­ce.
W dru­gim tygo­dniu obja­wy na szczę­ście słab­ną. Na szczę­ście bo na mię­to­we cukier­ki patrzeć już nie moż­na.

Po mie­sią­cu przy­cho­dzi kolej­ny test, przy oka­zji impre­zy. W jed­nym ręku papie­ros w dru­gim zapal­nicz­ka. Wypi­te już parę kie­lisz­ków, a obok roz­ba­wie­ni zna­jo­mi zapa­la­ją kolej­ne­go papie­ro­sa. “No zapal. Fakt, że rzu­ci­łeś pale­nie nie ozna­cza, że nie możesz sobie jed­ne­go zapa­lić na impre­zie”. Wychy­la się kolej­ny kie­li­szek i bie­rze się pierw­szą z brze­gu part­ner­kę do tań­ca. Po kolej­nym kie­lisz­ku nie ma się już chę­ci ani moż­li­wo­ści na papie­ro­sa. Meto­da kon­tro­wer­syj­na ale w tej woj­nie jeń­ców nie bie­rze­my.

Do dru­gie­go mie­sią­ca czło­wiek jest jak dro­ga mię­dzy­mia­sto­wa w Afga­ni­sta­nie. Wyglą­da w mia­rę nor­mal­nie ale nigdy nie wiesz kie­dy wybuch­nie. Wszyst­ko jest iry­tu­ją­ce. Rodzi­na jest iry­tu­ją­ca, Szef jest iry­tu­ją­cy. Pies też wku­rza. Gapi się żeby wyjść i że niby co? Ma się cho­dzić po dwo­rzu dla same­go cho­dze­nia z nim? Bez sen­su.

Pod koniec trze­cie­go mie­sią­ca nawał­ni­ca symp­to­mów odsta­wie­nia powo­li zamie­ra, od cza­su do cza­su tyl­ko pomru­ku­jąc zło­wro­go z odda­li. Po sze­ściu mie­sią­cach nie myśli się już o papie­ro­sach w kate­go­rii muszę. I wszyst­ko.
Hap­py End. I żyli dłu­go i szczę­śli­wie.

Do cza­su jak się wpad­nie po pół­to­ra roku na genial­ny pomysł, że sko­ro się odwy­kło to moż­na sobie jed­ne­go zapa­lić. Następ­ne­go dnia kolej­ny. Pod koniec tygo­dnia pacz­ka. Ale jak to moż­li­we? Prze­cież za pierw­szym razem trzy mie­sią­ce minę­ły zanim się czło­wiek zacią­gnął.

W kolej­nej czę­ści więc będzie o tym, w jaki spo­sób się koń­czy pale­nie. Tytuł wpi­su zosta­nie wzbo­ga­co­ny jed­nak o przy­słó­wek „Sku­tecz­nie” 🙂

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Susan Cain o potędze introwersji

Moja przy­ja­ciół­ka fotograf i psycholog pod­rzu­ca mi od cza­su do cza­su jakiś link. Bywa jed­nak tak, że kli­ka­jąc w nie­go odkry­wam praw­dzi­wą pereł­kę. Oczy­wi­ście moja oce­na jest subiek­tyw­na. Sam jestem intro­wer­ty­kiem i to moc­nym (89%), więc jeśli ktoś chwa­li moje przy­mio­ty, moje ego i chęć przy­kla­śnię­cia rośnie wprost pro­por­cjo­nal­nie do ilo­ści pochwał. 🙂

Odsu­wa­jąc się jed­nak na chwi­lę na obiek­tyw­ną odle­głość nie spo­sób nie przy­znać Suzan racji. Wiel­kie idee i prze­ło­mo­we odkry­cia powsta­ły w gło­wach ludzi, któ­rzy nie kon­sul­to­wa­li ich z całym świa­tem. O ile pra­ca zespo­ło­wa jest nie­za­stą­pio­na na eta­pie reali­za­cji o tyle two­rze­nie kon­cep­cji i szli­fo­wa­nie pomy­słu wręcz jej nie zno­szą.

Przez ostat­nie czte­ry lata zanu­rzo­ny byłem w śro­do­wi­sku, któ­re­go jed­ną z pod­sta­wo­wych war­to­ści jest wcze­sne udo­step­nia­nie kon­cep­cji celem wery­fi­ka­cji. Na obec­nym eta­pie mam już 99% pew­no­ści, że bar­dzo wcze­sna ewa­lu­acja pomy­słu robi wię­cej szkód niż pożyt­ku. Sto­su­jąc ter­mi­no­lo­gię inwe­sto­rów z bran­ży star­tup, mówi­my o poka­za­niu małe­go nasion­ka oraz opi­sa­niu jak pięk­nie będzie wyglą­dał kwiat. Jeże­li jest to kwiat, któ­re­go jesz­cze nikt nie widział, to na pal­cach jed­nej reki poli­czyć moż­na ludzi, któ­rzy będą go w sta­nie zoba­czyć ocza­mi wyobraź­ni. 23 popu­la­cji przy­zna, że coś jest dobre lub złe, dopie­ro wte­dy kie­dy to zoba­czy to w rze­czy­wi­sto­ści lub dotknie. Dla­te­go też zało­ży­cie­le Google zosta­li ode­sła­ni z kwit­kiem przez wie­lu sza­cow­nych inwe­sto­rów.

Podo­ba mi się rów­nież wątek oso­bi­sty. Intro­wer­sja jest w każ­dym z nas. W mniej­szym lub więk­szym stop­niu. Świa­do­mość jak z niej korzy­stać ma klu­czo­we zna­cze­nie dla nasze­go roz­wo­ju. Nawet wieć jeśli nie możesz żyć bez gwa­ru i gro­mad­ki ludzi wokół, wybierz się cza­sem na samot­ny spa­cer i sprawdź co war­to­ścio­we­go przy­nie­sie Ci on w życiu. Samot­ny ozna­cza rów­nież wyła­cze­nie lub wyci­sze­nie tele­fo­nu. 🙂

Teraz już Susan Cain o nie­do­ce­nia­nych war­to­ściach intro­wer­ty­zmu.

Link do wersji angielskiej na YouTube.
Link do wersji z polskimi napisami na TED.com

Dzię­ku­ję Ane­ta.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

moje MBTI - badanie

W części pierwszej było o impul­sie, któ­ry skło­nił mnie do wej­ścia na ścież­kę sta­łe­go roz­wo­ju. Dzi­siaj będzie od samym bada­niu MBTI. Będzie też o tym dla­cze­go inte­ro­wer­ty­ka cią­gnie na sce­nę, co daje spraw­dze­nie kim jestem i czy ludzi war­to i moż­na „szu­flad­ko­wać”? 

W piek­ny i sło­necz­ny dzień sierp­nia 2008 roku z otwar­tym dachem i saczą­cą się z radia muzy­ką odli­cza­łem kilo­me­try dzie­lą­ce mnie od prze­zna­cze­nia. Było i ch oko­ło trzy­stu. Wewnątrz na rów­nych pra­wach odzy­wa­ła się cie­ka­wość jak i nie­po­kój. W koń­cu ktoś miał zaj­rzeć do środ­ka. I to tego środ­ka, któ­ry potra­fi­my skrzęt­nie ukry­wać.

Ten nie­po­kój czy być może nawet rodzaj stra­chu powo­do­wał fakt, że tą oso­bą byłem ja sam. Dziś wiem to dosko­na­le bo fotot­gra­fu­ję. Jest bar­dzo waż­ne jakie lustro wybie­rze­my, war­to na jego poszu­ki­wa­nie poświę­cić spo­ro cza­su. Jed­nak w tym lustrze prze­glą­da­my się sami. Na codzień zer­ka­my w lustro w pośpie­chu a tutaj samo­dziel­nie fun­do­wa­łem sobie kil­ku­ko­dzin­ną sesję patrze­nia na sie­bie. Zna­mien­ne jest też jaką odpo­wiedź dosta­łem pyta­jąć o „ewen­tu­al­ne suge­stie dt. przy­go­to­wa­nia się do testu”.

Pro­szę BYĆ SOBĄ.….… A to wca­le nie jest takie pro­ste.… cza­sa­mi. 🙂

Sko­ry­gu­je. To naj­czę­ściej nie jest takie pro­ste. (więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Jak się zaczyna palić papierosy

Robert, Anglia, chło­pa­ki, ogó­rek i papie­ros

Dla­cze­go o tym piszę? Bo wszy­scy piszą jak rzu­cić. Dobra, będzie o też o rzu­ca­niu. Napi­szę o tym bo mam prak­ty­kę, rzu­ca­łem już wie­le razy 😉 Poważ­niej zaś, rzu­ce­nie pale­nia jest jed­ną z rze­czy, któ­re zali­czam do swo­ich życio­wych suk­ce­sów (nie palę czwar­ty rok). Jest rów­nież dla mnie potwier­dze­niem, że ele­men­tem suk­ce­su jest poraż­ka. W koń­cu zaś mam chęć podzie­le­nia się wie­dzą, iż to co ser­wu­ją nam rekla­my w tema­cie sku­tecz­no­ści sprze­da­wa­nych spe­cy­fi­ków to nawet nie jest pół praw­dy.

Dziś z per­spek­ty­wy cza­su moje pale­nie papie­ro­sów wyda­je mi się nie­re­al­ne. Są jed­nak zdję­cia. Eh te zdję­cia. Histo­ria ma swój uro­czy począ­tek w mło­do­ści zwa­nej przez nie­któ­rych “zna­nych i lubia­nych” dur­no­ścią. Wiem, wiem .. dale­ko się­gam. No cóż pali­łem bez mała pięt­na­ście lat. Bez kon­tek­stu, meto­da rzu­ca­nia choć sku­tecz­na może nie być zro­zu­mia­ła. Poza tym chcę opo­wie­dzieć jak to się zaczę­ło a Ty prze­cież masz moż­li­wość omi­nię­cia tego wpi­su. 🙂

Początki

Były to lata dzie­więć­dzie­sią­te. Poje­cha­li­śmy jako mło­dzi i nie­opie­rze­ni życio­wo ludzie zara­biać porząd­ną kasę w twar­dej walu­cie na Wyspach Bry­tyj­skich. Cóż wiel­kie­go powie­cie. Dzi­siaj nic. Poziom adre­na­li­ny jak w cza­sie podró­ży auto­bu­sem rela­cji War­sza­wa-Radom. Wte­dy jed­nak było ina­czej. Począw­szy od lotu same­mu, za gra­ni­cę wciąż pach­ną­cej komu­ną Pol­ski, przez kapry­śne­go imi­gra­tion officer’a po kom­plet­ny brak wie­dzy jak sobie tam pora­dzić. Pamię­tam jed­nak, że Heath­row zja­wi­ło mi się jak sło­necz­ny wio­sen­ny pora­nek w par­ku, po mie­sią­cu sie­dze­nia w piw­ni­cy bez świa­ta. Wszyst­ko było takie świe­że, fascy­nu­ją­ce i inne. My dla Bry­tyj­czy­ków rów­nież. W koń­cu przy­by­li­śmy zza żela­znej kur­ty­ny. (więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Moje MBTI - początek

Per­so­na­li­ty disco­ve­red

Dzień dobry. Na imię mam Robert i jestem typem INFP. Przy­naj­mniej według Izki Meyers’owej 🙂 Będzie o MBTI, wybit­nym Karolu i wyko­rzy­sta­niu jego odkryć przez Izkę do skon­stru­owa­nia spraw­ne­go narzę­dzia okre­śla­ją­ce­go nasz cha­rak­ter i tem­pe­ra­ment. Co daje spraw­dze­nie kim jestem i czy ludzi war­to i moż­na szu­flad­ko­wać? Będzie też o tym po co mi była wypra­wa do Pozna­nia ale tym­cza­sem będzie o tym jak zaczę­ło się odkry­wa­nie moje­go praw­dzi­we­go JA.

To zacznij­my od począt­ku, bo prze­cież rze­czy zwy­kle mają swój począ­tek, nie­praw­daż? Jeże­li cho­dzi o mnie to zwy­kle nie mam zie­lo­ne­go poję­cia, że kon­kret­na sytu­acja jest wła­śnie począt­kiem. Cza­sem wska­zów­ką jest kie­dy napo­ty­kam koniec. Coś się koń­czy coś zaczy­na. Zawsze. Taro­to­wa karta śmierci. Cza­sem wska­zów­ką jest burz­li­wość zda­rzeń. Jeże­li moje życie sta­je na gło­wie to jest wiel­ce praw­do­po­dob­ne, że doświad­czam zmia­ny. Z wie­kiem zaczy­nam docho­dzić do wnio­sku, że jaka­kol­wiek zmia­na zawie­rać musi w sobie pier­wia­stek gwał­tow­no­ści i szczyp­tę nie­prze­wi­dy­wal­no­ści. Ina­czej nasze wro­dzo­ne przy­wią­za­nie do poczu­cia bez­pie­czeń­stwa spro­wa­dzi nas na poprzed­nią ścież­kę. (więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Pytać czy nie pytać ... oto jest pytanie

What, Whe­re & When

Pyta­nia sta­no­wią odgry­wa­ją istot­ną rolę w moim roz­wo­ju. Zarów­no oso­bi­stym jak i zawo­do­wym. Czas więc zmie­rzyć się z tym tema­tem. Czy war­to zada­wać pyta­nia? Jeśli tak to jakie pyta­nia? W czym może mi pomóc dobre sfor­mu­ło­wa­nie pyta­nia? Posta­no­wi­łem więc się podzie­lić swo­ją wie­dzą i prze­my­śle­nia­mi na ten temat. Temat wyda­je się oczy­wi­sty i banal­ny. Z moich jed­nak doświad­czeń wyni­ka, że im coś prost­sze, tym bar­dziej przy­dat­ne. Kry­je w sobie zwy­kle wię­cej poten­cja­łu niż nam się to na pierw­szy rzut oka wyda­je.

Więk­szość pew­nie pamię­ta ze szko­ły.
— Robert, gdzie leży Boli­wia?
— Pyta Pani gdzie jest poło­żo­na Boli­wia? Boli­wia leży…
To pyta­nie sie­bie oprócz oczy­wi­ste­go bonu­su w for­mie cza­su na zasta­no­wie­nie i upo­rząd­ko­wa­nie myśli pozwa­la skon­kre­ty­zo­wać pro­blem. Nie­ste­ty, nie­któ­rzy moi tzw. nauczy­cie­le potra­fi­li mnie zga­sić krót­kim „sia­daj”. Nie patrząc na to czy jest to li tyl­ko zyski­wa­nie na cza­sie, czy też jed­nak spo­sób przy­wo­ły­wa­nia wie­dzy z pamię­ci i porząd­ko­wa­nia infor­ma­cji. Ale to temat na inny wpis.

Nie ma nic bar­dziej powszech­ne­go niż pyta­nia. Zasta­na­wiam się nawet czy moje pierw­sze wypo­wie­dzia­ne sło­wo, jakie­kol­wiek by ono nie było, nie mia­ło zna­ku zapy­ta­nia na koń­cu. Dzie­ci pyta­ją jak sza­lo­ne, nie bojąc się zada­wać nawet naj­bar­dziej nie­praw­do­po­dob­nie brzmią­cych pytań. Czę­sto sły­szę wte­dy: “Cóż za głu­pie pyta­nie?” Jeże­li ktoś jesz­cze o tym nie wie, to infor­mu­ję że głu­pich pytań nie ma. Są za to głu­pie odpo­wie­dzi. Pyta­nie może być na przy­kład zaska­ku­ją­ce, iry­tu­ją­ce, depry­mu­ją­ce lub nie na miej­scu. Głu­pie nie jest nigdy.

(więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Dobra wróżka nie jest zła

Atry­bu­ty zawo­do­we to rzecz pod­sta­wo­wa

… Nie no to już jest jaz­da na mak­sa. Chy­ba nie będzie o szkla­nych kulach i czar­nych kotach? … „ A będzie, bedzie… plus do tego zapach kadzi­deł­ka. Ezo­te­ry­ka od paru lat jest w krę­gu moich zain­te­re­so­wań. Prze­kła­da się to mię­dzy inny­mi na zmniej­sza­ją­cą się ilość miej­sca na pół­ce z książ­ka­mi o tej tema­ty­ce. Swe­go cza­su w ramach “dzia­łań poza stre­fą kom­for­tu” powstał pro­jekt “wróż­ka”. Parę słów wiec o pro­jek­cie i efek­tach.

Od zawsze zwią­za­ny hob­by­stycz­nie i zawo­do­wo z infor­ma­ty­ką. Tema­ty ezo­te­ry­ki więc, były dla mnie odle­głe jak pla­ne­ta Nep­tun. Przy­szedł jed­nak dzień kie­dy zaczą­łem zda­wać sobie spra­wę, że odrzu­cam coś bez wcze­śniej­szej wery­fi­ka­cji, a ści­ślej mówiąc robię to bazu­jąc na infor­ma­cjach od ludzi, któ­rych punkt widze­nia jed­nak róż­ni się od moje­go.

Nie­po­twier­dzo­ne źró­dło dono­si, iż w roku 2007 oraz 2008 Pola­cy wyda­li na ezo­te­ry­kę wię­cej pie­nię­dzy niż na edu­ka­cję. Upra­sza się o nie ska­nie mi do gar­dła z pyta­niem o nazwę źró­dła, dowo­dy, zesta­wie­nia lub twar­de cyfry. Piszę nie­po­twier­dzo­ne bo była to infor­ma­cja radio­wa usły­sza­na któ­re­goś poran­ka w kor­ku. Być może Pola­cy wyda­li mniej. Z pew­no­ścią jed­nak usłu­gi z tego sek­to­ra cie­szą się ogrom­ną popu­lar­no­ścią. Fak­ty nato­miast są takie. Fakt pierw­szy to moje roz­mo­wy biz­ne­so­we w cza­sach boom’u usług 0–700 a póź­niej SMS Pre­mium. Wróż­by sprze­da­wa­ły się i sprze­da­ją dobrze. Fakt dru­gi w drzwiach jed­nej miłej wróż­ki miną­łem się z pew­nym zatwar­dzia­łym prag­ma­ty­kiem. Przy­naj­mniej tak jest kre­owa­ny przez media.

Wie­le wska­zy­wa­ło na to, że ludzie dzie­lą się na tych co cho­dzą do wró­żek i na tych mówią, że nie cho­dzą. Co jest takie­go, że się­ga­my po meto­dy, któ­re w powszech­nej opi­nii ska­za­ne są na bani­cję? Cze­mu pła­ci­my za to bajoń­skie sumy? Kto to jest “wróż­ka”? Czy częstuje ciasteczkami? Pytań było wie­le. Zna­jo­mi pyta­ni wprost odpo­wia­da­li męt­nie lub wyko­ny­wa­li gest od któ­re­go powsta­ją wgłę­bie­nia w czo­le. Pozo­sta­ło zain­we­sto­wać i uzy­skać odpo­wiedź samo­dziel­nie.

(więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Kłamstwo ankietowe ... czyli o wpływie anonimowości na decyzje

Będzie o wybo­rach przy oka­zji, ale nie będzie o poli­ty­ce. Zain­try­go­wa­ła mnie duża róż­ni­ca pomię­dzy pro­gno­za­mi wyni­ku wybor­cze­go a rze­czy­wi­stym popar­ciem osią­gnię­tym przed fawo­ry­ta w pierw­szej turze wybo­rów.

Osta­tecz­ne wyni­ki gło­so­wa­nia w pierw­szej turze to 41% popar­cia dla Bro­ni­sła­wa K. i 36% Jaro­sła­wa K. Róż­ni­ca oko­ło 5 pro­cent na korzyść tego pierw­sze­go. W zależ­no­ści od tego kto przed­sta­wiał pro­gno­zę (TVN i Pol­sat) róż­ni­ca wyno­si­ła nawet 12–14%. W dniu poda­nia wyni­ków media roz­pę­ta­ły burzę bijąc w bęben teo­rii spi­sko­wej. Nie mam tele­wi­zji więc burza mnie omi­nę­ła, ale nawet nagłów­ki pra­so­we krzy­cza­ły Skan­dal! Dopie­ro dwa dni póź­niej w radiu Wawa usły­sza­łem pierw­szą roz­sąd­ną infor­ma­cję. Tele­wi­zje w ramach cię­cia kosz­tów zama­wia­ły bada­nia pre­fe­ren­cji pro­wa­dzo­ne przez tele­fon. Tyle fak­ty. Deta­licz­ny opis np. tutaj.
W teo­rie spi­sko­we nie wie­rzę. Wie­rzę nato­miast w pro­ste mecha­ni­zmy, któ­re powo­du­ją nami w życiu.

Mechanizm pierwszy: “Nie opłaca mi się być z Tobą szczerym“

Wyobraź­my sobie na wła­snym przy­kła­dzie jak wyglą­da taka ankie­ta tele­fo­nicz­na.

Dryń, dryń
„Dzień dobry. Nazy­wam się Mag­da Kowal­ska i repre­zen­tu­je fir­mę badaw­czą. Na kogo będzie Pan gło­so­wać w pierw­szej turze wybo­rów?”

Wersja 1

Fir­ma badaw­cza nie ma budże­tu na popo­łu­dnio­wą zmia­nę. Sie­dzę sobie przy biur­ku w pra­cy. Nie mam wła­sne­go poko­ju bo nie jestem żad­ną kadrą. Sie­dzę na wiel­kiej otwar­tej prze­strze­ni zwa­nej open-spa­ce na wprost swo­je­go kie­row­ni­ka. Nie dość, że ma on naj­oględ­niej mówiąc inne pre­fe­ren­cje wybor­cze, to jesz­cze zda­nie na temat przed­wa­ka­cyj­ne­go podzia­łu pre­mii wyra­bia sobie bio­rąc pod uwa­gę dopa­so­wa­nie pra­cow­ni­ków w tym tema­cie.

Wersja 2

Fir­ma badaw­cza dosta­ła kasio­rę na popo­łu­dnio­we dzwo­nie­nie. Jem wła­śnie kola­cję w towa­rzy­stwie. Tak się zło­ży­ło, że z kobie­tą, któ­rą od uwiel­biam bo świet­nie gotu­je. Nie­ste­ty poru­sze­nie tema­tu poli­ty­ki zawsze koń­czy się gro­bo­wą ciszą komu­ni­ka­cyj­ną przez mie­siąc. W przy­szłym tygo­dniu ma być pie­czo­ny schab. To może wyj­dę do dru­gie­go poko­ju?…

(więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Quo vadis JimB?

Taki tytuł wpi­sa­łem … ale wła­ści­wy jest „Cze­mu sto­isz JimB ?”

Nie ma wpi­sów. Szlag mnie tra­fia. Mam jakąś dziw­ną ten­den­cje do zaj­mo­wa­nia się spra­wa­mi, któ­re zgod­nie z zasa­dą Pare­to są w czę­ści nazwa­nej 80 i to chy­ba na sza­rym koń­cu. Do cze­go piję?

Zaczy­nam widzieć, że blog jest po to żeby go PISAĆ. Cza­sem po to żeby go CZYTAĆ. Ewen­tu­al­nie na koń­cu po to żeby go ulep­szać i zmie­niać. Przy oka­zji zmia­ny plat­for­my zmie­ni­łem też wize­ru­nek. Przy oka­zji zmia­ny wize­run­ku trze­ba było sobie zadać parę pytań. Czy „to” lub „tam­to” ma zostać na blo­gu czy nie. Przy tej oka­zji przy­la­zły (same nikt ich nie zapra­szał) takie pyta­nia jak: po co piszę? o czym piszę? o czym chcę pisać? czy for­ma jest zgod­na z tre­ścią? czy jeden blog czy może jed­nak dwa bo tema­ty­ka „za sze­ro­ka”? I jesz­cze 40 innych pytań. A tu brak cza­su i chę­ci na szu­ka­nie wie­dzy, spraw­dza­nia jako­ści tej wie­dzy itp.

No i w tym natło­ku pytań zgu­bi­ło się pisa­nie. A prze­cież gdzieś pod­świa­do­mie wiem, że cho­dzi o zapi­sy­wa­nie rze­czy, któ­re uwa­żam za waż­ne. Dla sie­bie. Być może też dla innych. Wyszło tak że od mie­sią­ca sku­piam się na zmia­nach w for­mie a pisa­nie leży i kwi­czy. Ofi­cjal­na moja wymów­ka? Pisa­nie o tech­no­lo­gii gry­zie się z pisa­niem o psy­cho­lo­gii. Czy to jest praw­da nie wia­do­mo , wia­do­mo nato­miast, że sku­tecz­nie blo­ku­je mnie to men­tal­nie.

(więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Professor Risk

One of the bigest risks is to be too cau­tio­us”

Ori­gi­nal movie on YouTu­be.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Najpierw wizualizacja czyli wyobraź sobie cel

Aby skuteczne osiągnąć cel należy w pierwszej kolejności wyobrazić sobie efekt końcowy.

Tyle teo­ria. Pyta­nie brzmi czy jest ona sku­tecz­na?

Pew­ne­go pięk­ne­go wio­sen­ne­go dnia przy­ja­ciel zapro­po­no­wał w ramach pre­zen­tu uro­dzi­no­we­go wybra­nie się na strzel­ni­cę. Przy całym moim spo­koj­nym uspo­so­bie­niu, strze­la­nie o czym pisałem niedawno, ma w sobie coś co mnie przy­cią­ga od zawsze. Pre­zent był więc, jeśli tak moż­na powie­dzieć, tra­fio­ny. Wybra­li­śmy spor­to­wą strzel­ni­cę na war­szaw­skich Bie­la­nach. Strze­la­li­śmy z bro­ni krót­kiej. Po 2–3 seriach zamie­ni­łem za radą instruk­tor­ki Sigsauer'a na Glock'a ze wzglę­du na mniej­szą wagę. Dwóch face­tów w towa­rzy­stwie kobie­ty wytrzy­ma bez rywa­li­za­cji mak­sy­mal­nie 15 minut, a w naszym towa­rzy­stwie kobie­ta była. I to nie jed­na. (więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Kupowanie rzeczy czyli czy ten dysk jest cichy?

Kupo­wa­nie to emo­cje

Będzie o tym jak kupo­wa­łem. Tym razem dysk zewnętrz­ny do Mac­Bo­oka. Co mną kie­ru­je w cza­sie podej­mo­wa­nia decy­zji o zaku­pie? W jakim stop­niu moż­na pole­gać na recen­zjach w inter­ne­cie i sprze­daw­cach w skle­pie w celu pod­ję­cia wła­ści­wej decy­zji? Jeśli tyl­ko ska­nu­jesz lub nie inte­re­su­je Cię psy­cho­lo­gicz­no-opi­so­wa część wpi­su, na koń­cu znaj­dziesz nazwę zwy­cięz­cy pry­wat­ne­go kon­kur­su.

Mam bar­dzo subiek­tyw­ny i emo­cjo­nal­ny sto­su­nek do swo­ich zdjęć. W związ­ku tym, kaso­wa­nie pli­ku z obra­zem wią­że się z wyjąt­ko­wym bólem. To nic, że nic nie widać. Być może za 10 lat wyna­le­zio­na zosta­nie tech­no­lo­gia, któ­ra pozwo­li coś zoba­czyć. Przez chwi­lę dałem się prze­ko­nać (sam sobie) o zbęd­no­ści posia­da­nia 10 iden­tycz­nych nie­do­świe­tlo­nych ujęć. Peł­na matry­ca skut­ku­je pli­ka­mi na pozio­mie ponad 20MB sztu­ka. Odkry­cie try­bu sRAW pomo­gło tyl­ko tro­chę, bowiem szyb­ko zosta­ło zni­we­lo­wa­ne przez odkry­cie bracketing’u eks­po­zy­cji. 🙂

I tak nade­szła chwi­la kie­dy to dysk zewnętrz­ny zaczął mnie bła­gać od prze­strzeń „życio­wą”. No to myk. Szyb­ka wyciecz­ka do skle­pu dla inte­li­gent­nych ina­czej. Roz­mo­wa z Panem, któ­ry wie­dzę posia­da z napi­sów na pudeł­kach. Jego reko­men­da­cja pro­duk­tu w pro­mo­cji. Po godzi­nie pod­łą­cza­łem do por­tu USB, czar­ne­go „potwo­ra” o pojem­no­ści 1TB fir­my Trek­Sto­re. Cóż za radość. Pojem­ny, ład­ny. Ma się tego nosa do tech­no­lo­gii i zaku­pów.

O tym, że decy­zje bez zasta­no­wie­nia są zwy­kle błęd­ne wie­dzia­łem już daw­no. Sko­ro jed­nak ktoś, nazy­wa mnie od cza­su do cza­su „słoń­ce” to mogę mieć rów­nież zaćmie­nia. Kul­tu­ra pra­cy przy­po­mi­na­ła siecz­kar­nię po sezo­nie żniw. Siecz­kar­nię scho­wa­ną w sto­do­le odle­głej o kil­ka­na­ście metrów, ale zawsze. Przy porów­na­niu do poprzed­ni­ka było nie­źle. 5-let­ni już dysk 160GB w skrę­ca­nej ręcz­nie obu­do­wie za 20 zł pra­co­wał jak die­sel kopar­ki na 30 stop­nio­wym mro­zie. O czym prze­ko­na­łem się nie­ba­wem to fakt, iż zaku­pio­ny dysk odmon­to­wy­wał się w naj­mniej ocze­ki­wa­nym momen­cie. Naj­chęt­niej w cza­sie kopio­wa­nia. Po mie­sią­cu uzna­łem zatem, że mój moni­tor (sto­ją­cy PRZED dys­kiem) może wziąć wszyst­kie nie­cen­zu­ral­ne zwro­ty pod adre­sem dys­ku do sie­bie i prze­stać wyświe­tlać. (więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Droga do szczęścia

Zda­rzy­ło mi się w ramach wyjść kul­tu­ral­nych być na film Droga do szczęscia (Revo­lu­tio­na­ry Road). Póź­ny seans w kinie Luna i w mia­rę puste kino sprzy­ja­ło spa­niu, „kon­wer­sa­cji” z przy­ja­ciół­ką lub emo­cjo­nal­nej inte­gra­cji z wyświe­tla­nym obra­zem. Ostat­ni­mi cza­sy sto­su­ję świa­do­mie „go with the flow” więc było wszyst­ko jed­no. Sia­da­jąc w fote­lu przed ocza­mi poja­wił się obraz gaze­to­wej recen­zji. Tym razem nie o wiatr we włosach cho­dzi. Kaś­ka i Leo. Zapo­wia­da­ło się cie­ka­wie. Ich wspól­ne figu­ry sce­nicz­ne odci­snę­ły swo­ję pięt­no na róż­nych bran­żo­wych pro­duk­cjach.

Film wcią­gnął mnie bez resz­ty (na szczę­ście przy­ja­ciół­ka wyro­zu­mia­ła). No dobra to może do rze­czy. Ona pamię­ta iskrę w jego oku, któ­ra zga­sła stłam­szo­na codzien­no­ścią. Nie­chcia­ną ale akcep­to­wa­ną z leni­stwa i dla wygo­dy. Ona wie jakie są jego marze­nia. Pro­po­nu­je wyjazd do Pary­ża. Po szczę­ście. Po sie­bie. Auto-magicz­nie życie nabie­ra kolo­rów. Nie wyda­ję się już takie sza­re. Zna­jo­mi i przy­ja­cie­le odwo­dzą, zazdrosz­czą, wąt­pią. Zaczy­na dzia­łać mecha­nizm bala­stu… po resz­tę zapra­szam do kina.

(więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w