Dlaczego o tym piszę? Bo wszyscy piszą jak rzucić. Dobra, będzie o też o rzucaniu. Napiszę o tym bo mam praktykę, rzucałem już wiele razy
Poważniej zaś, rzucenie palenia jest jedną z rzeczy, które zaliczam do swoich życiowych sukcesów (nie palę czwarty rok). Jest również dla mnie potwierdzeniem, że elementem sukcesu jest porażka. W końcu zaś mam chęć podzielenia się wiedzą, iż to co serwują nam reklamy w temacie skuteczności sprzedawanych specyfików to nawet nie jest pół prawdy.
Dziś z perspektywy czasu moje palenie papierosów wydaje mi się nierealne. Są jednak zdjęcia. Eh te zdjęcia. Historia ma swój uroczy początek w młodości zwanej przez niektórych “znanych i lubianych” durnością. Wiem, wiem .. daleko sięgam. No cóż paliłem bez mała piętnaście lat. Bez kontekstu, metoda rzucania choć skuteczna może nie być zrozumiała. Poza tym chcę opowiedzieć jak to się zaczęło a Ty przecież masz możliwość ominięcia tego wpisu.
Początki
Były to lata dziewięćdziesiąte. Pojechaliśmy jako młodzi i nieopierzeni życiowo ludzie zarabiać porządną kasę w twardej walucie na Wyspach Brytyjskich. Cóż wielkiego powiecie. Dzisiaj nic. Poziom adrenaliny jak w czasie podróży autobusem relacji Warszawa-Radom. Wtedy jednak było inaczej. Począwszy od lotu samemu, za granicę wciąż pachnącej komuną Polski, przez kapryśnego imigration officer’a po kompletny brak wiedzy jak sobie tam poradzić. Pamiętam jednak, że Heathrow zjawiło mi się jak słoneczny wiosenny poranek w parku, po miesiącu siedzenia w piwnicy bez świata. Wszystko było takie świeże, fascynujące i inne. My dla Brytyjczyków również. W końcu przybyliśmy zza żelaznej kurtyny. (więcej...)










Ostatnio komentowane