Archiwum | Rozwój osobisty

Jak się zaczyna palić papierosy

Robert, Anglia, chło­paki, ogó­rek i papieros

Dla­czego o tym piszę? Bo wszy­scy piszą jak rzu­cić. Dobra, będzie o też o rzu­ca­niu. Napi­szę o tym bo mam prak­tykę, rzu­ca­łem już wiele razy ;) Poważ­niej zaś, rzu­ce­nie pale­nia jest jedną z rze­czy, które zali­czam do swo­ich życio­wych suk­ce­sów (nie palę czwarty rok). Jest rów­nież dla mnie potwier­dze­niem, że ele­men­tem suk­cesu jest porażka. W końcu zaś mam chęć podzie­le­nia się wie­dzą, iż to co ser­wują nam reklamy w tema­cie sku­tecz­no­ści sprze­da­wa­nych spe­cy­fi­ków to nawet nie jest pół prawdy.

Dziś z per­spek­tywy czasu moje pale­nie papie­ro­sów wydaje mi się nie­re­alne. Są jed­nak zdję­cia. Eh te zdję­cia. Histo­ria ma swój uro­czy począ­tek w mło­do­ści zwa­nej przez nie­któ­rych “zna­nych i lubia­nych” dur­no­ścią. Wiem, wiem .. daleko się­gam. No cóż pali­łem bez mała pięt­na­ście lat. Bez kon­tek­stu, metoda rzu­ca­nia choć sku­teczna może nie być zro­zu­miała. Poza tym chcę opo­wie­dzieć jak to się zaczęło a Ty prze­cież masz moż­li­wość omi­nię­cia tego wpisu. :)

Początki

Były to lata dzie­więć­dzie­siąte. Poje­cha­li­śmy jako mło­dzi i nie­opie­rzeni życiowo ludzie zara­biać porządną kasę w twar­dej walu­cie na Wyspach Bry­tyj­skich. Cóż wiel­kiego powie­cie. Dzi­siaj nic. Poziom adre­na­liny jak w cza­sie podróży auto­bu­sem rela­cji Warszawa-​Radom. Wtedy jed­nak było ina­czej. Począw­szy od lotu samemu, za gra­nicę wciąż pach­ną­cej komuną Pol­ski, przez kapry­śnego imi­gra­tion officer’a po kom­pletny brak wie­dzy jak sobie tam pora­dzić. Pamię­tam jed­nak, że Heath­row zja­wiło mi się jak sło­neczny wio­senny pora­nek w parku, po mie­siącu sie­dze­nia w piw­nicy bez świata. Wszystko było takie świeże, fascy­nu­jące i inne. My dla Bry­tyj­czy­ków rów­nież. W końcu przy­by­li­śmy zza żela­znej kur­tyny. (więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Ken Robinson o kreatywności

Dwa­dzie­ścia lat temu idąc Rako­wiecką zoba­czy­łem na murze gra­fitti, które zapa­dło mi na zawsze w pamięć.

Czło­wiek rodzi się mądry a póź­niej idzie do szkoły.

Wtedy sta­no­wiło dla mnie wyraz buntu prze­ciw obo­wiąz­kom i wyko­ny­wa­niu wielu nie­lo­gicz­nych pole­ceń.
Szes­na­ście lat póź­niej obej­rza­łem pre­zen­ta­cję Kena Robin­sona i zna­cze­nie graf­fiti nabrało innej perspektywy.

  • Dla­czego przed­mioty arty­styczne są na jed­nym z osta­nich miejsc w hie­rar­chii naucza­nia?
    Nic w życiu nie dało mi wię­cej w zakre­sie roz­woju niż fotografia.
  • Nie mamy bla­dego poję­cia jak będzie wyglą­dał świat za 30 lat ale nauczamy na tę oko­licz­ność zawzię­cie.
    Wiek­szość wie­dzy spe­cja­li­stycz­nej z tech­ni­kum leży w koszu.
  • Wykształ­ce­nie w dzi­siej­szych cza­sach zde­wa­lu­owało się. Zna­czy mniej niż daw­niej i dużo mniej gwa­ran­tuje.
    Jakoś gło­śno ostat­nio w gaze­tach, że strasz­nie dużo bez­ro­bot­nych i sfru­sto­wa­nych magistrów.
  • Od naj­młod­szych lat szkoły pięt­nują porażki.
    Jak widzę młodą matkę która biega krok w krok za pię­cio­lat­kiem po placu zabaw wiem, że two­rzy kalekę. Temat doty­czy rów­nież mło­dych przed­się­bior­ców w strartup’ach, Porażka zaś jest waż­nym ele­men­tem osią­ga­nia suk­cesu. Dopiero posma­ko­wa­nie porażki pozwo­liło mi się delek­to­wać sukcesem.

TED.com jest w moich zakład­kach od dawna. Rów­nież dla­tego, że idea sze­rze­nia wie­dzy jest mi bli­ska. W tej chwili ilość pre­zen­to­wa­nych pomy­słów i wie­dzy na TED jest ogromna. Jed­nak do tej pre­zen­ta­cji wra­cam czę­sto i pole­cam wielu oso­bom w rozmowach. Pomijając wro­dzoną umie­jęt­ność Robin­sona do wpro­wa­dza­nia słu­cha­czy w dobry nastrój, zadaje on bar­dzo dobre pytania i otwiera oczy na wiele spraw.

Teraz już Ken Robin­son o zabi­ja­niu kre­atyw­no­ści przez szkolnictwo.

Link do prezentacji na YouTube.

Z jakie­goś powodu ory­gi­nalny film z TED nie wyświe­tla się u mnie na blogu.
Jeżeli potrze­bu­je­cie języka ojczy­stego to zamiesz­czam link do wersji z polskimi napisami na TED.com

Do wpisu zmo­ty­wo­wał mnie Krzysztof Trznadel, któ­rego przy tej oka­zji pozdrawiam.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40's Shoots of Life - April 2011

Ano­ther month pas­sed. Spring in a mid­dle of its age. The best age. :)
Lots of people aro­und. If you were part of my life thank you for making it bet­ter or worse.
Because unac­cep­ta­ble thing is indif­fe­rence. Isn’t it?

Che­ers

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Moje M.B.T.I. - początek

Per­so­na­lity discovered

Dzień dobry. Na imię mam Robert i jestem typem INFP. Przy­naj­mniej według Izki Meyers’owej :) Będzie o MBTI, wybit­nym Karolu i wyko­rzy­sta­niu jego odkryć przez Izkę do skon­stru­owa­nia spraw­nego narzę­dzia okre­śla­ją­cego nasz cha­rak­ter i tem­pe­ra­ment. Co daje spraw­dze­nie kim jestem i czy ludzi warto i można szu­flad­ko­wać? Będzie też o tym po co mi była wyprawa do Pozna­nia ale tym­cza­sem będzie o tym jak zaczęło się odkry­wa­nie mojego praw­dzi­wego JA.

To zacznijmy od początku, bo prze­cież rze­czy zwy­kle mają swój począ­tek, nie­praw­daż? Jeżeli cho­dzi o mnie to zwy­kle nie mam zie­lo­nego poję­cia, że kon­kretna sytu­acja jest wła­śnie począt­kiem. Cza­sem wska­zówką jest kiedy napo­ty­kam koniec. Coś się koń­czy coś zaczyna. Zawsze. Taro­towa karta śmierci. Cza­sem wska­zówką jest burz­li­wość zda­rzeń. Jeżeli moje życie staje na gło­wie to jest wielce praw­do­po­dobne, że doświad­czam zmiany. Z wie­kiem zaczy­nam docho­dzić do wnio­sku, że jaka­kol­wiek zmiana zawie­rać musi w sobie pier­wia­stek gwał­tow­no­ści i szczyptę nie­prze­wi­dy­wal­no­ści. Ina­czej nasze wro­dzone przy­wią­za­nie do poczu­cia bez­pie­czeń­stwa spro­wa­dzi nas na poprzed­nią ścieżkę. (więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Mój startup'owy weekend

Tur­ning my ideas into the projects

Jeżeli ocze­ku­jesz kolej­nej rela­cji lub zdjęć z imprez star­tu­po­wych to trzeba się będzie wyka­zać pewną dozą cier­pli­wo­ści. Ten wpis, cho­ciaż będzie o nich, przy­pi­sany jest bar­dziej do działu roz­wój oso­bi­sty w tema­cie suk­ces i porażka. Na końcu jed­nak znaj­dziesz jed­nak małą próbkę wizu­al­nych efek­tów w postaci kilku zdjęć ze Star­tup Week­end Warsaw.

To miał być week­end, w któ­rym wystar­tuję. Tak na poważ­nie. Obra­cam się od zawsze w środo­wi­sku nowych przed­się­wzięć bazu­ją­cych na nowych technologiach. Kiedy usły­sza­łem o Startup Weekend w War­sza­wie wie­dzia­łem, że tam będę. Tym razem jed­nak bez apa­ratu foto­gra­ficz­nego. Zasko­cze­nie? Życie bez nie­spo­dzia­nek bywa nudne. Na imprezkę był „zakon­trak­to­wany” dobry fotograf a ja uzna­łem, że czas aby wizjo­ner­ska część mojego ja poja­wiła się przed publiką. „No talks just action”. Czy może być lep­sza reko­men­da­cja jeżeli chce się coś zrealizować?

Przy­go­to­wa­nia

W tym celu z pudełka z napi­sem IDEAS wysy­pa­łem teczki z pomy­słami i zaczą­łem prze­glą­dać. Część z nich ma rodo­wody z roku 2000. Jeden z men­to­rów świad­kiem. Zaczą­łem to prze­glą­dać. Pierw­sze na bok poszły teczki z goto­wymi pomy­słami które ktoś już dobrze zre­ali­zo­wał. Na przy­kład pomysł z 2006 empreza​.pl to świet­nie dziś zre­ali­zo­wana i dzia­ła­jąca na rynku evenea. Szkoda Mar­cin, że nie pocią­gne­li­śmy tematu roz­woju Oioli nie? ;)

Popa­trzy­łem na pozo­stałe cztery fol­derki pod kątem tematów. Co mnie kręci? Na czym się znam? Z czego będę miał rado­chę jak powsta­nie? I odstrze­li­łem to co nie było zwią­zane z Inter­ne­tem oraz sprzę­tem mobil­nym. Na placu boju zostały trzy pomysły. Możnaby je podzie­lić wedłuch subiek­tyw­nej oceny na pro­sty, śred­nio trudny i kosmicz­nie nie­praw­do­po­dobny. W życiu nigdy nie uzna­wa­łem tak zwa­nego środka, albo jeź­dzi­łem mer­ce­de­sem z S-​klasy albo odbi­ja­łem się z buta. Zosta­wi­łem więc dwa.

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Nauka pływania dla dorosłych i wyjątkowo niesubordynowanych cz. 2

Sta­ra­łem trak­to­wać się to co robię jak dobrą zabawę.

W części pierwszej opi­sa­łem co mnie skło­niło do pod­ję­cia „mokrego” wyzwa­nia. Tym razem będzie o spo­so­bie reali­za­cji mojego posta­no­wie­nia nauki pły­wa­nia, wybo­rze nie­ty­po­wego spo­sobu reali­za­cji, oraz kto jest tre­ne­rem skoro tre­nera nie ma.

Intu­icyj­nie mia­łem blo­kadę przed sko­rzy­sta­niem z wie­dzy instruk­tora. Z dru­giej zaś strony ode­zwał się tak zwany owczy pęd. Inni tak robią i się im udaje więc: “Nie kom­bi­nuj tylko sio do stada”. Dodat­kowo był to czas kiedy zaczą­łem dostrze­gać, że cza­sami odrzu­cam war­to­ściową wie­dzę z bli­żej nie­okre­ślo­nych powo­dów. Być może jed­nak należy zapi­sać się na kurs lub wziąć tre­nera? Jak to powia­dają dać sobie pomóc.

I tutaj jak wiele razy w życiu, wkrada się przy­pa­dek. W godzi­nach, w któ­rych mogłem cho­dzić na basen nie było żadnych zajęć. Owczy pęd to jed­nak poważna sprawa. Zaczą­łem pytać czy któ­ryś z czte­rech lub pię­ciu gości krę­cą­cych się po base­nie ze znu­dzoną miną nie mógłby mi poświę­cać swo­jego czasu pry­wat­nie. Halo Zie­mia! Prze­cież to OSiR. Klient chcący pła­cić dodat­kowo jest pro­ble­mem. Burzy mister­nie budo­wane poczu­cie spo­koju. O koniecz­no­ści pod­ję­cia uchwał w tej spra­wie nie wspo­mi­na­jąc. Innymi słowy był zakaz. Nie żartuje. Co nie­praw­do­po­dobne sze­fo­stwo wielu takich obiek­tów wciąż jesz­cze pocho­dzi “z klu­cza”. Po co ryzy­ko­wać cie­pła posadę?

Zawie­dziony i zeźlony bra­kiem entu­zja­zmu ze strony pra­cow­ni­ków OSiR’u posta­no­wi­łem, że skoro tak, to ja się nauczę SAM! Powie­dzieć było łatwo wyko­nać tro­chę trud­niej. Skąd wziąć wie­dzę? Inter­net? Zacza­łem prze­glą­dać strony w poszu­ki­wa­niu porad­ni­ków, ale żadnych ksią­żek nie było. Pły­wa­nia się z książki uczyć? Kon­cep­cja po tro­chu śmie­szyła nawet mnie samego. Ale dru­giego dnia tra­fi­łem na nie­złe filmy instruk­ta­żowe na youtube, potem kolejne aż w końcu na film pro­mu­jący metodę nauki pły­wa­nia zwaną Cał­ko­wi­tym Zanu­rze­niem. Była do tego książka z płytą DVD. (więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

TEDx Networking Workshop - czyli jeśli wpadniesz między wrony

I’m in group 4

Wybie­ram się na TEDx Warsaw. TED’a sub­skry­buje od dawna i jestem fanem tego przed­się­wzię­cia. Pre­zen­ta­cje bywają lep­sze i gor­sze ale cza­sem tra­fiam na praw­dziwe perełki. Jak ta o kreatywności i edukacji szkolnej Ken'a Robisona. W zeszłym roku prze­ga­pi­łem moment, więc w tym roku byłem dosyć uważny w tema­cie zapi­sów. Tak więc 24-​go marca spę­dzam w Cen­trum Koper­nik, na dru­giej edy­cji tego wydarzenia.

Oglą­dać wystą­pie­nia w sieci to jedna sprawa a uczest­ni­czyć w wyda­rze­niu na żywo inna. Szcze­gól­nie, że jest moż­li­wość pozna­nia pre­zen­te­rów i uczest­ni­ków oso­bi­ście.
Skoro wpad­niesz mię­dzy wrony kra­kaj jak i one powiada przy­sło­wie. Chęt­nie sko­rzy­sta­łem więc, z pro­po­zy­cji uczest­nic­twa w warsz­ta­tach pro­wa­dzo­nych przez Sandrę Bichl oraz Mariusza Kapustę, któ­rych tema­tem było „jak wyci­snąć z TEDx ostat­nie soki zamiast popi­jać sok w kącie”. Mariu­sza czy­tam od dwóch lat więc dodat­kowo mia­łem ochotę poznać go i zoba­czyć na żywo.

Zna­le­zie­nie miej­scówki było obar­czone powyż­szo­nym pozio­mem trud­no­ści, ale podej­rze­nie iż Bracka 20A może być budyn­kiem w podwó­rzu Brac­kiej 20 spraw­dziła się wyśmie­ni­cie. Poli­cja pro­sząca dwóch bez­dom­nych o kon­takty do sie­bie utwier­dziła mnie, że jestem na dobrym tropie. Warszawa ze swo­imi kiloma milio­nami miesz­kań­ców nie zape­we­nia żadnej ano­ni­mo­wo­ści, więc miej­sce przy­pa­dło mi pomię­dzy uczest­ni­kami Auli. Gdy­bym tylko wie­dział że pierw­szym zada­niem będzie masaż bar­ków. ;) (więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Pytać czy nie pytać ... oto jest pytanie

What, Where & When

Pyta­nia sta­no­wią odgry­wają istotną rolę w moim roz­woju. Zarówno oso­bi­stym jak i zawo­do­wym. Czas więc zmie­rzyć się z tym tema­tem. Czy warto zada­wać pyta­nia? Jeśli tak to jakie pyta­nia? W czym może mi pomóc dobre sfor­mu­ło­wa­nie pyta­nia? Posta­no­wi­łem więc się podzie­lić swoją wie­dzą i prze­my­śle­niami na ten temat. Temat wydaje się oczy­wi­sty i banalny. Z moich jed­nak doświad­czeń wynika, że im coś prost­sze, tym bar­dziej przy­datne. Kryje w sobie zwy­kle wię­cej poten­cjału niż nam się to na pierw­szy rzut oka wydaje.

Więk­szość pew­nie pamięta ze szkoły.
– Robert, gdzie leży Boli­wia?
– Pyta Pani gdzie jest poło­żona Boli­wia? Boli­wia leży…
To pyta­nie sie­bie oprócz oczy­wi­stego bonusu w for­mie czasu na zasta­no­wie­nie i upo­rząd­ko­wa­nie myśli pozwala skon­kre­ty­zo­wać pro­blem. Nie­stety, nie­któ­rzy moi tzw. nauczy­ciele potra­fili mnie zga­sić krót­kim „sia­daj”. Nie patrząc na to czy jest to li tylko zyski­wa­nie na cza­sie, czy też jed­nak spo­sób przy­wo­ły­wa­nia wie­dzy z pamięci i porząd­ko­wa­nia infor­ma­cji. Ale to temat na inny wpis.

Nie ma nic bar­dziej powszech­nego niż pyta­nia. Zasta­na­wiam się nawet czy moje pierw­sze wypo­wie­dziane słowo, jakie­kol­wiek by ono nie było, nie miało znaku zapy­ta­nia na końcu. Dzieci pytają jak sza­lone, nie bojąc się zada­wać nawet naj­bar­dziej nie­praw­do­po­dob­nie brzmią­cych pytań. Czę­sto sły­szę wtedy: “Cóż za głu­pie pyta­nie?” Jeżeli ktoś jesz­cze o tym nie wie, to infor­muję że głu­pich pytań nie ma. Są za to głu­pie odpo­wie­dzi. Pyta­nie może być na przy­kład zaska­ku­jące, iry­tu­jące, depry­mu­jące lub nie na miej­scu. Głu­pie nie jest nigdy.

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

TrueStories - Nubile

Zgod­nie z zapo­wie­dziami drugi Tru­eSto­ries z Auli 58.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Nauka pływania dla dorosłych i wyjątkowo niesubordynowanych cz. 1

Gdzie jest klucz do sukcesu?

Pły­wa­nie ‘na czymś’ towa­rzy­szy mi w życiu od zawsze. Zawsze nato­miast, przy­pada pre­cy­zyj­niej na pierw­szą połowę lat sie­dem­dzie­sią­tych, kiedy to wybie­ra­jąc się na jagody musia­łem zabie­rać dra­binę. Rok­rocz­nie wizy­to­wa­li­śmy Wiel­kie Jeziora Mazur­skie prze­by­wa­jąc tam nie­rzadko mie­siąc lub dłu­żej. Wspo­mnie­nia obar­czone są zawsze więk­szą lub mniej­szą dozą sen­ty­men­ta­li­zmu, ale tamte waka­cje zawsze przy­wo­łują w mojej pamięci pozy­tywne emo­cje. Jed­no­stek pły­wa­ją­cych nie było wiele. Woda była czy­sta. Goto­wało się ją z jeziora (pro­szę dziś nawet nie pró­bo­wać). Wie­czo­rem, przy­bi­ja­jąc do cypla na noc­leg, trzeba było cza­sem prze­go­nić tar­pany. No i ‘last but not least’ nikt nie pły­wał, susząc gacie na relin­gach, słu­cha­jąc muzyki na pełny regu­la­tor, czy drąc się jak opę­tany ‘ahoj’ do każ­dego mija­nego kajaka. Tyle mazur­skiej dygre­sji, bo jak mówią słowa pio­senki “ale to już było i nie wróci wię­cej…”
Ludzie, któ­rzy zara­zili mnie swoją pasją, ode­szli. Pły­wa­nie zostało. Przy­cho­dzi taka chwila, że cią­gnie mnie wsiąść na coś, co ma roz­pięte na patyku kawał szmaty. Zazwy­czaj były to jed­nostki sta­bilne. Z bie­giem czasu poja­wiły się jed­nak sta­bilne ina­czej oraz nie­sta­bilne kom­plet­nie. I tu, na zakoń­cze­nie wstępu, poja­wia się temat w postaci ówcze­snego problemu.

nie potra­fię pły­wać wpław

Jak nie­je­den kor­sarz pod wodzą Jana Mar­tensa z mojej ulu­bio­nej try­lo­gii Janusza Meissnera. Wypad­niesz z okrętu na środku oce­anu, to umie­jęt­ność pły­wa­nia prze­dłuży tylko Twoją ago­nię. :) Piękne i roman­tyczne. Ale chwila, ja prze­cież zwy­kle pły­wam na wodach śródlą­do­wych.
Zdrowy roz­są­dek, patrząc z poli­to­wa­niem na roman­tyzm, cedził przez zaci­śnięte zęby: szansa na ura­to­wa­nie się 400 metrów od linii brze­go­wej jest zde­cy­do­wa­nie więk­sza. Nie­od­łączną czę­ścią pły­wa­nia na kata­ma­ra­nie lub desce windsurfing’owej, jest spek­ta­ku­larne lądo­wa­nie w wodzie od czasu do czasu. Po kolej­nym wypły­nię­ciu na szybko, bez kapoka (bywam roz­tar­gniony), spoj­rza­łem na zdję­cie swo­ich córek i posta­no­wi­łem dać im oraz sobie szansę. Nauczę się pły­wać!
(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Dobra wróżka nie jest zła

Atry­buty zawo­dowe to rzecz podstawowa

„… Nie no to już jest jazda na maksa. Chyba nie będzie o szkla­nych kulach i czar­nych kotach? … „
A będzie, bedzie… plus do tego zapach kadzi­dełka. Ezo­te­ryka od paru lat jest w kręgu moich zain­te­re­so­wań. Prze­kłada się to mię­dzy innymi na zmniej­sza­jącą się ilość miej­sca na półce z książ­kami o tej tema­tyce. Swego czasu w ramach “dzia­łań poza strefą kom­fortu” powstał pro­jekt “wróżka”. Parę słów wiec o pro­jek­cie i efektach.

Od zawsze zwią­zany hob­by­stycz­nie i zawo­dowo z infor­ma­tyką. Tematy ezo­te­ryki więc, były dla mnie odle­głe jak pla­neta Nep­tun. Przy­szedł jed­nak dzień kiedy zaczą­łem zda­wać sobie sprawę, że odrzu­cam coś bez wcze­śniej­szej wery­fi­ka­cji, a ściślej mówiąc robię to bazu­jąc na infor­ma­cjach od ludzi, któ­rych punkt widze­nia jed­nak różni się od mojego.

Nie­po­twier­dzone źródło donosi, iż w roku 2007 oraz 2008 Polacy wydali na ezo­te­rykę wię­cej pie­nię­dzy niż na edu­ka­cję. Upra­sza się o nie ska­nie mi do gar­dła z pyta­niem o nazwę źródła, dowody, zesta­wie­nia lub twarde cyfry. Piszę nie­po­twier­dzone bo była to infor­ma­cja radiowa usły­szana któ­re­goś poranka w korku. Być może Polacy wydali mniej. Z pew­no­ścią jed­nak usługi z tego sek­tora cie­szą się ogromną popu­lar­no­ścią. Fakty nato­miast są takie. Fakt pierw­szy to moje roz­mowy biz­ne­sowe w cza­sach boom’u usług 0–700 a póź­niej SMS Pre­mium. Wróżby sprze­da­wały się i sprze­dają dobrze. Fakt drugi w drzwiach jed­nej miłej wróżki miną­łem się z pew­nym zatwar­dzia­łym prag­ma­ty­kiem. Przy­naj­mniej tak jest kre­owany przez media.

Wiele wska­zy­wało na to, że ludzie dzielą się na tych co cho­dzą do wró­żek i na tych mówią, że nie cho­dzą. Co jest takiego, że się­gamy po metody, które w powszech­nej opi­nii ska­zane są na bani­cję? Czemu pła­cimy za to bajoń­skie sumy? Kto to jest “wróżka”? Czy częstuje ciasteczkami? Pytań było wiele. Zna­jomi pytani wprost odpo­wia­dali męt­nie lub wyko­ny­wali gest od któ­rego powstają wgłę­bie­nia w czole. Pozo­stało zain­we­sto­wać i uzy­skać odpo­wiedź samodzielnie.

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40 - Warp4

WARP4

JimB.40 WARP4

Przy­szedł czas podzie­le­nie się pro­jek­tem, który jest od pew­nego czasu funk­cjo­nuje w moim życiu. Zbiera on w sobie wszyst­kie ele­menty, które popra­wiają jakość życia, roz­wi­jają moje umie­jęt­no­ści i spra­wiają, że dzia­łam efek­tyw­niej. Być może rów­nież efek­tow­niej :)

Jest w nim sporo róż­nych rze­czy. Cza­sem jest to szko­le­nie, cza­sem wie­dza. Prze­my­śle­nia i wnio­ski po prze­czy­ta­niu książki, obej­rze­niu filmu lub roz­mo­wie z dru­gim czło­wie­kiem. Innym razem to urzą­dze­nie, tech­nika lub narzę­dzie, które mi pomaga. Wery­fi­ko­wane na różne spo­soby. Zwy­kle prak­tycz­nie. Na świe­cie jest mnó­stwo świet­nych metod i narzę­dzi. Nie wszyst­kie jed­nak, wbrew temu co twier­dzą ich auto­rzy, są dobre dla wszyst­kich. Spraw­dze­nie nie­któ­rych rze­czy trwa. Cza­sem trwa długo. Mówimy o okre­sach obej­mu­ją­cych wszyst­kie pory roku. Z mojej per­spek­tywy warto. Wie­dza o tym, że coś się nie spraw­dza jest rów­nie cenna jak ta, że coś działa dobrze.

Pro­jekty doty­czące roz­woju oso­bi­stego zaczy­nają się ostat­nio od spraw­dzo­nej wizualizacji. Two­rzy to w moim umy­śle kotwicę men­talną, która pozwala po roku czy dwóch świet­nie pamię­tać “dla­czego?”. Brak kla­row­nej świa­do­mo­ści dla­czego z mojego doświad­cze­nia pro­wa­dzi do szyb­kiego porzu­ce­nia tematu.

WARP4 to suma róż­nych skojarzeń.

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Kłamstwo ankietowe ... czyli o wpływie anonimowości na decyzje

Będzie o wybo­rach przy oka­zji, ale nie będzie o poli­tyce. Zain­try­go­wała mnie duża róż­nica pomię­dzy pro­gno­zami wyniku wybor­czego a rze­czy­wi­stym popar­ciem osią­gnię­tym przed fawo­ryta w pierw­szej turze wyborów.

Osta­teczne wyniki gło­so­wa­nia w pierw­szej turze to 41% popar­cia dla Bro­ni­sława K. i 36% Jaro­sława K. Róż­nica około 5 pro­cent na korzyść tego pierw­szego. W zależ­no­ści od tego kto przed­sta­wiał pro­gnozę (TVN i Pol­sat) róż­nica wyno­siła nawet 12–14%. W dniu poda­nia wyni­ków media roz­pę­tały burzę bijąc w bęben teo­rii spi­sko­wej. Nie mam tele­wi­zji więc burza mnie omi­nęła, ale nawet nagłówki pra­sowe krzy­czały Skandal! Dopiero dwa dni póź­niej w radiu Wawa usły­sza­łem pierw­szą roz­sądną infor­ma­cję. Tele­wi­zje w ramach cię­cia kosz­tów zama­wiały bada­nia pre­fe­ren­cji pro­wa­dzone przez tele­fon. Tyle fakty. Deta­liczny opis np. tutaj.
W teo­rie spi­skowe nie wie­rzę. Wie­rzę nato­miast w pro­ste mecha­ni­zmy, które powo­dują nami w życiu.

Mecha­nizm pierw­szy: “Nie opłaca mi się być z Tobą szczerym“

Wyobraźmy sobie na wła­snym przy­kła­dzie jak wygląda taka ankieta telefoniczna.

Dryń, dryń
„Dzień dobry. Nazy­wam się Magda Kowal­ska i repre­zen­tuje firmę badaw­czą. Na kogo będzie Pan gło­so­wać w pierw­szej turze wyborów?”

Wer­sja 1

Firma badaw­cza nie ma budżetu na popo­łu­dniową zmianę. Sie­dzę sobie przy biurku w pracy. Nie mam wła­snego pokoju bo nie jestem żadną kadrą. Sie­dzę na wiel­kiej otwar­tej prze­strzeni zwa­nej open-​space na wprost swo­jego kie­row­nika. Nie dość, że ma on naj­oględ­niej mówiąc inne pre­fe­ren­cje wybor­cze, to jesz­cze zda­nie na temat przed­wa­ka­cyj­nego podziału pre­mii wyra­bia sobie bio­rąc pod uwagę dopa­so­wa­nie pra­cow­ni­ków w tym temacie.

Wer­sja 2

Firma badaw­cza dostała kasiorę na popo­łu­dniowe dzwo­nie­nie. Jem wła­śnie kola­cję w towa­rzy­stwie. Tak się zło­żyło, że z kobietą, którą od uwiel­biam bo świet­nie gotuje. Nie­stety poru­sze­nie tematu poli­tyki zawsze koń­czy się gro­bową ciszą komu­ni­ka­cyjną przez mie­siąc. W przy­szłym tygo­dniu ma być pie­czony schab. To może wyjdę do dru­giego pokoju?…

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Quo vadis JimB?

Taki tytuł wpi­sa­łem … ale wła­ściwy jest „Czemu sto­isz JimB ?”

Nie ma wpi­sów. Szlag mnie tra­fia. Mam jakąś dziwną ten­den­cje do zaj­mo­wa­nia się spra­wami, które zgod­nie z zasadą Pareto są w czę­ści nazwa­nej 80 i to chyba na sza­rym końcu. Do czego piję?

Zaczy­nam widzieć, że blog jest po to żeby go PISAĆ. Cza­sem po to żeby go CZYTAĆ. Ewen­tu­al­nie na końcu po to żeby go ulep­szać i zmie­niać. Przy oka­zji zmiany plat­formy zmie­ni­łem też wize­ru­nek. Przy oka­zji zmiany wize­runku trzeba było sobie zadać parę pytań. Czy „to” lub „tamto” ma zostać na blogu czy nie. Przy tej oka­zji przy­la­zły (same nikt ich nie zapra­szał) takie pyta­nia jak: po co piszę? o czym piszę? o czym chcę pisać? czy forma jest zgodna z tre­ścią? czy jeden blog czy może jed­nak dwa bo tema­tyka „za sze­roka”? I jesz­cze 40 innych pytań. A tu brak czasu i chęci na szu­ka­nie wie­dzy, spraw­dza­nia jako­ści tej wie­dzy itp.

No i w tym natłoku pytań zgu­biło się pisa­nie. A prze­cież gdzieś pod­świa­do­mie wiem, że cho­dzi o zapi­sy­wa­nie rze­czy, które uwa­żam za ważne. Dla sie­bie. Być może też dla innych. Wyszło tak że od mie­siąca sku­piam się na zmia­nach w for­mie a pisa­nie leży i kwi­czy. Ofi­cjalna moja wymówka? Pisa­nie o tech­no­lo­gii gry­zie się z pisa­niem o psy­cho­lo­gii. Czy to jest prawda nie wia­domo , wia­domo nato­miast, że sku­tecz­nie blo­kuje mnie to mentalnie.

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Professor Risk

One of the bigest risks is to be too cautious”

Ori­gi­nal movie on YouTube.

Zobacz cały wpisNapisane przez w