Archiwum | Rozwój osobisty

JimB40's Shoots of Life - July 2011

July was whim­si­cal. Cold and rainy. November’s twin. Except quan­ti­ty of light. Only Vespa calendar’s girl remin­ded me it was beaching time. Tried to move to a new pla­ce but fresh memo­ries of last year remo­val kept me in pla­ce. First life­sty­le ses­sion went smo­oth. Just be your­self with me. Lilla’s chri­ste­ning. The church was full of people and came­ras. Nowa­days eve­ry­bo­dy is pho­to­gra­pher. Aga­inst all odds my first Vespa Adven­tu­re hap­pe­ned. All of rain gives a bre­ak and I spent few love­ly days on Kru­ty­nia river with friends. Rowing & admi­ring. Pain in sho­ul­der tried to chan­ge the plan. Pain was dismis­sed. Kamień. Ulti­ma­te desti­na­tion. Life came full circ­le after 20 years. The door was shut. Won­der­ful and full of posi­ti­ve ener­gy meeting with Mariusz in War­saw. My friends moved to a wooden house near War­saw. Bunch of flo­wers. My old habit being first time in a new house. Appro­aching fin­nish July star­ted to cry real­ly strong. „Rain drops kept fal­lin” on my head …”. If only knew how many tro­ubles they would give trans­for­ming them­self into the flo­od.

PS.
Sin­ce I’m four mon­ths late with Sho­ots of Life I’ll publish one eve­ry week in Novem­ber

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Pióro, sprawy i ich stosy

Moje Pisa­nie wyma­ga ciszy. Nie zawsze tej zewnętrz­nej z pew­no­ścią jed­nak tej wewnętrz­nej. Kie­dy w środ­ku się kotłu­je, sło­wa nie chcą się skła­dać w zda­nia. Cho­ciaż wiem, że Moje Pisa­nie ma dobry wpływ na mnie, pió­ro leża­ło ostat­nio samot­ne. Od cza­su do cza­su tyl­ko zaszczy­ci­łem je doty­kiem swo­jej dło­ni a ono za każ­dym razem wyśli­zgi­wa­ło się nie­ba­wem. Czy to z powo­du hała­su, czy też nie­za­pla­no­wa­nej i nie­spo­dzie­wa­nej podró­ży w obję­cia Mor­fe­usza.

Moje Pisa­nie ma duży prio­ry­tet u mnie. Oprócz prio­ry­te­tu jed­nak, trze­ba umieć wygo­spo­da­ro­wać Czas. Czas zaś, ma ten­den­cję do bycia zawłasz­cza­nym. Zawłasz­cza­nym przez Spra­wy. Przo­du­ją zaś w tym Nie­by­wa­le Waż­ne Spra­wy, któ­re tłu­ką się o pierw­sze miej­sce z Nie­cier­pią­cy­mi Zwło­ki Spra­wa­mi. Na swo­ją oka­zję aby wysfo­ro­wać się do przo­du, cze­ka­ją zaś w kolej­ce Nie­sa­mo­wi­cie Cie­ka­we Spra­wy.

Wio­sną odkry­łem uro­ki wcze­sne­go poran­ka. Kie­dy cisza wko­ło uspo­ka­ja zmy­sły. Zanim jesz­cze mia­sto wybu­dzi się w zgiełk dnia a NWS, NZS oraz NCS pochra­pu­ją przez sen. Wte­dy wła­śnie był czas na Moje Pisa­nie. Lato nie­ste­ty wraz z przy­ziem­ny­mi pro­ble­ma­mi zdro­wia i eko­no­mii zabra­ło mi poran­ki. Jesień zaś jasne poran­ki zamie­ni­ła w śro­dek nocy.

Moje pisa­nie przy­cho­dzi i odcho­dzi. W odróż­nie­niu od Moje­go Życia, kóre jest na wciąż i nie­prze­rwa­nie. Moje Życie jest jak model­ka z wiel­kim ego. Wyma­ga cią­głej uwa­gi. Pod­rzu­ca mi te trzy­li­te­ro­we skur­czy­by­ki z komen­ta­rzem „pil­nuj i ogar­niaj”. Czło­wiek więc pil­nu­je ile wle­zie i ogar­nia z nie­mniej­szym zapa­łem. Chwi­la nie­uwa­gi jed­nak lub zwol­nie­nia tem­pa i Spra­wy zaczy­na­ją się pię­trzyć. Ukła­da­ją się w Sto­sy. Ele­ganc­ko jed­na na dru­giej. Sto­sy, co do któ­rych nie podej­mę decy­zji, two­rzą wko­ło mnie szczel­ne ogro­dze­nie, zza któ­re­go nic widać. Sko­ro nie widać nic, to tym bar­dziej nie widać kie­dy przy­cho­dzi Moje Pisa­nie. Stoi więc tam pod tym ogro­dze­niem bez dzwon­ka przez czas jakiś. Jak się znu­dzi tym cze­ka­niem to sobie idzie.

Sto­sy spraw trze­ba więc likwi­do­wać. W ten czy inny spo­sób. Ostat­nio pod jeden z nich pod­ło­ży­łem ogień. Jeśli były w nim Napraw­dę Waż­ne Spra­wy to wró­cą. Napraw­dę Waż­ne Spra­wy wyzna­ją bud­dyzm i rein­kar­nu­ją. Nie­ste­ty robią to zwy­kle w nie­od­po­wied­nim momen­cie. Pocie­sza mnie myśl, że zza spa­lo­ne­go sto­su wyło­ni­ło się Moje Pisa­nie któ­re zbie­ra­ło się do odej­ścia. W tej rado­ści dru­gi stos kop­ną­łem żeby zro­bić przej­ście. Teraz sta­ram się nie spo­glą­dać w stro­nę Bez­ład­nie Roz­rzu­co­nych Spraw. Licze­nie na to, że ktoś je pozbie­ra to myśle­nie rodem z przed­szko­la. W każ­dym z nas jest kawa­łek dziec­ka. Chwi­lo­wo jed­nak waż­na jest obec­ność Moje­go Pisa­nia. Z tej rado­ści zaku­pi­łem nawet pre­zent dla Moje­go Pisa­nia w posta­ci acse­tycz­nej apli­ka­cji do pisa­nia. Jak­by moż­na było je prze­ku­pić.

Zna­jąc Moje Pisa­nie, zwi­nie się pew­nie znów za czas jakiś. Wymknie się bla­dym świ­tem jak jed­no­noc­na przy­go­da. Wyko­rzy­stam wieć teraz każ­dą chwi­lę na Moje Pisa­nie.
Wyglą­da na to, że Moje Foto­gra­fo­wa­nie jest mniej kapry­śne i potra­fi prze­ska­ki­wać ogro­dze­nia.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40's Adventures - Krutynia

What hap­pens when three pho­to­gra­phers deci­de to go down Kru­ty­nia River by kay­aks? Well you can see by your­self. Three came­ras were sho­oting almost con­stan­tly . They were put over and under the water. For fun and to memo­ry few sunn­ny days in July. That was my first long Vespa trip. Roads in Gre­at Mazu­rian Lakes area were won­der­ful, so that was a real ple­asu­re to use my sco­ot. And all of this becau­se Poland is love­ly pla­ce. Thanks GrzegorzAnastasia for won­der­ful time spent toge­ther.

Co się sta­nie kie­dy trój­ka foto­gra­fów posta­no­wi spły­nąć kaja­ka­mi w dół Kru­ty­ni? Zobacz­cie sami. Trzy apa­ra­ty pra­co­wa­ły nie­stru­dze­nie. Nad i pod wodą. Dla zaba­wy i pamiąt­ki po jedy­nych w lip­cu sło­necz­nych dniach. To była pierw­sza dłuż­sza wypra­wa na mojej Vespie. Dro­gi na w rejo­nie Wiel­kich Jezior Mazur­skich były cudow­ne, więc z przy­jem­no­ścią mkną­łem na dwóch kół­kach. Wszyst­ko to, ponie­waż Pol­ska pięk­nym miej­scem jest. Dzię­ki GrzesiekAnastazja za cudow­nie spę­dzo­ny wspól­nie czas.


Zobacz cały wpisNapisane przez w

True Stories - Headless is costless?

This is oldie but gol­die. Still apply for any­one using low fare air­li­nes. Like me. 🙂

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40's Shoots of Life - June 2011



June comes with sum­mer. Vege­ta­bles start to taste pro­per­ly. Girls start to attract with airy clo­thes. My favo­uri­te zodiac people can­cers cele­bra­te birth. Scho­ol ends and vaca­tion starts. Two-whe­eling almost eve­ry­day. Last bar­camps. Wed­ding season at its peak. Making pro­gress with guitar. Meeting new fasci­na­ting people. Disco­ve­ring new pla­ces to have a cof­fee in my city.
Thank You, and you June.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40 lubi czytać ksiazki


Czas otwo­rzyć czytelnię. Jeśli nie masz ocho­ty czy­tać o czy­ta­niu kli­kaj i zobacz jakie książ­ki pole­cam. Ksią­żek któ­re uwa­żam za war­to­ścio­we jest spo­ro, więc co jakiś czas wir­tu­al­na biblio­te­ka będzie się powięk­szać. Tym­cza­sem tro­chę moich prze­my­śleń w tema­cie ksią­żek i czy­ta­nia.

Robert zawsze czy­tał i to dużo. Czy­ta­nie było od dzie­ciń­stwa moim ulu­bio­nym zaję­ciem. W kuc­ki na fote­lu albo w innej dziw­nej pozy­cji. Z wstrzy­ma­nym odde­chem albo bez jedze­nia przez kil­ka godzin. Jeże­li książ­ka była napraw­dę dobra nie sta­no­wi­ło dla mnie żad­ne­go pro­ble­mu, żeby zarwać noc i zamknąć prze­czy­ta­ną książ­kę nad ranem. Mówię oczy­wi­ście o bele­try­sty­ce, któ­ra wcią­ga­ła mnie tak, że zapo­mi­na­łem o całym świe­cie wko­ło. Dzi­siaj czy­ta­nie bel­try­sty­ki w dziw­nych pozy­cjach prze­ję­ła cór­ka. 🙂 Mniej wie­cej w tym samym sty­lu. Saga „Zmierzch” zaję­ła jej w sumie coś koła tygo­dnia.

Czy­ta­nie roz­wi­ja wyobraź­nię. Tyl­ko lub aż z tego powo­du, war­to czy­tać zamiast oglą­dać. Aktu­al­na powszech­na moda na wybie­ra­nie wizu­al­ne­go prze­ka­zu to prze­cież akcep­ta­cja czy­jeś wizji, któ­ra nie koniecz­nie musi być toż­sa­ma z naszą wła­sną. Nauczy­ciel w szko­le śred­niej zwykł mawiać: „Orga­ny nie będą­ce w uży­ciu zani­ka­ją. Doty­czy to rów­nież mózgu”. Po latach roz­sze­rzy­łem to spo­strze­że­nie i wiem, że doty­czy rów­nież wyobraź­ni.

Moje pół­ki w rega­łach więc się ugi­na­ją a listo­nosz mnie nie lubi. Uknuł nawet teo­rię, że ja tak spe­cjal­nie, żeby on miał cięż­szą pra­cę. Co jest takie­go w książ­kach papie­ro­wych, że akcep­tu­je prze­no­sze­nie kilo­gra­mów przy kolej­nej prze­pro­wadz­ce? Prze­pro­wa­dza­łem się kil­ka­na­ście razy więc to chy­ba miłość. 🙂 I zasad­ni­czo moż­na temat zakoń­czyć, gdy­by nie to, że jest jesz­cze parę innych powo­dów. (więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40's Shoots of Life - May 2011

Time goes ahe­ad with con­stant spe­ed whi­le I try to catch it in pic­tu­res and keep fore­ver.

May. End of spring with the sum­mer aro­und the cor­ner. Star­tup events. Stu­dio works. Busi­ness & mar­ke­ting cour­se. Still lots of people aro­und. Thank you for being part of my life.

Che­ers

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Jak się zaczyna palić papierosy

Robert, Anglia, chło­pa­ki, ogó­rek i papie­ros

Dla­cze­go o tym piszę? Bo wszy­scy piszą jak rzu­cić. Dobra, będzie o też o rzu­ca­niu. Napi­szę o tym bo mam prak­ty­kę, rzu­ca­łem już wie­le razy 😉 Poważ­niej zaś, rzu­ce­nie pale­nia jest jed­ną z rze­czy, któ­re zali­czam do swo­ich życio­wych suk­ce­sów (nie palę czwar­ty rok). Jest rów­nież dla mnie potwier­dze­niem, że ele­men­tem suk­ce­su jest poraż­ka. W koń­cu zaś mam chęć podzie­le­nia się wie­dzą, iż to co ser­wu­ją nam rekla­my w tema­cie sku­tecz­no­ści sprze­da­wa­nych spe­cy­fi­ków to nawet nie jest pół praw­dy.

Dziś z per­spek­ty­wy cza­su moje pale­nie papie­ro­sów wyda­je mi się nie­re­al­ne. Są jed­nak zdję­cia. Eh te zdję­cia. Histo­ria ma swój uro­czy począ­tek w mło­do­ści zwa­nej przez nie­któ­rych “zna­nych i lubia­nych” dur­no­ścią. Wiem, wiem .. dale­ko się­gam. No cóż pali­łem bez mała pięt­na­ście lat. Bez kon­tek­stu, meto­da rzu­ca­nia choć sku­tecz­na może nie być zro­zu­mia­ła. Poza tym chcę opo­wie­dzieć jak to się zaczę­ło a Ty prze­cież masz moż­li­wość omi­nię­cia tego wpi­su. 🙂

Początki

Były to lata dzie­więć­dzie­sią­te. Poje­cha­li­śmy jako mło­dzi i nie­opie­rze­ni życio­wo ludzie zara­biać porząd­ną kasę w twar­dej walu­cie na Wyspach Bry­tyj­skich. Cóż wiel­kie­go powie­cie. Dzi­siaj nic. Poziom adre­na­li­ny jak w cza­sie podró­ży auto­bu­sem rela­cji War­sza­wa-Radom. Wte­dy jed­nak było ina­czej. Począw­szy od lotu same­mu, za gra­ni­cę wciąż pach­ną­cej komu­ną Pol­ski, przez kapry­śne­go imi­gra­tion officer’a po kom­plet­ny brak wie­dzy jak sobie tam pora­dzić. Pamię­tam jed­nak, że Heath­row zja­wi­ło mi się jak sło­necz­ny wio­sen­ny pora­nek w par­ku, po mie­sią­cu sie­dze­nia w piw­ni­cy bez świa­ta. Wszyst­ko było takie świe­że, fascy­nu­ją­ce i inne. My dla Bry­tyj­czy­ków rów­nież. W koń­cu przy­by­li­śmy zza żela­znej kur­ty­ny. (więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Ken Robinson o kreatywności

Dwa­dzie­ścia lat temu idąc Rako­wiec­ką zoba­czy­łem na murze gra­fit­ti, któ­re zapa­dło mi na zawsze w pamięć.

Czło­wiek rodzi się mądry a póź­niej idzie do szko­ły.

Wte­dy sta­no­wi­ło dla mnie wyraz bun­tu prze­ciw obo­wiąz­kom i wyko­ny­wa­niu wie­lu nie­lo­gicz­nych pole­ceń.
Szes­na­ście lat póź­niej obej­rza­łem pre­zen­ta­cję Kena Robin­so­na i zna­cze­nie graf­fi­ti nabra­ło innej per­spek­ty­wy.

  • Dla­cze­go przed­mio­ty arty­stycz­ne są na jed­nym z osta­nich miejsc w hie­rar­chii naucza­nia?
    Nic w życiu nie dało mi wię­cej w zakre­sie roz­wo­ju niż foto­gra­fia.
  • Nie mamy bla­de­go poję­cia jak będzie wyglą­dał świat za 30 lat ale naucza­my na tę oko­licz­ność zawzię­cie.
    Wiek­szość wie­dzy spe­cja­li­stycz­nej z tech­ni­kum leży w koszu.
  • Wykształ­ce­nie w dzi­siej­szych cza­sach zde­wa­lu­owa­ło się. Zna­czy mniej niż daw­niej i dużo mniej gwa­ran­tu­je.
    Jakoś gło­śno ostat­nio w gaze­tach, że strasz­nie dużo bez­ro­bot­nych i sfru­sto­wa­nych magi­strów.
  • Od naj­młod­szych lat szko­ły pięt­nu­ją poraż­ki.
    Jak widzę mło­dą mat­kę któ­ra bie­ga krok w krok za pię­cio­lat­kiem po pla­cu zabaw wiem, że two­rzy kale­kę. Temat doty­czy rów­nież mło­dych przed­się­bior­ców w strartup’ach, Poraż­ka zaś jest waż­nym ele­men­tem osią­ga­nia suk­ce­su. Dopie­ro posma­ko­wa­nie poraż­ki pozwo­li­ło mi się delek­to­wać sukcesem.

TED.com jest w moich zakład­kach od daw­na. Rów­nież dla­te­go, że idea sze­rze­nia wie­dzy jest mi bli­ska. W tej chwi­li ilość pre­zen­to­wa­nych pomy­słów i wie­dzy na TED jest ogrom­na. Jed­nak do tej pre­zen­ta­cji wra­cam czę­sto i pole­cam wie­lu oso­bom w roz­mo­wach. Pomi­ja­jąc wro­dzo­ną umie­jęt­ność Robin­so­na do wpro­wa­dza­nia słu­cha­czy w dobry nastrój, zada­je on bar­dzo dobre pytania i otwie­ra oczy na wie­le spraw.

Teraz już Ken Robin­son o zabi­ja­niu kre­atyw­no­ści przez szkol­nic­two.

Link do prezentacji na YouTube.

Z jakie­goś powo­du ory­gi­nal­ny film z TED nie wyświe­tla się u mnie na blo­gu.
Jeże­li potrze­bu­je­cie języ­ka ojczy­ste­go to zamiesz­czam link do wersji z polskimi napisami na TED.com

Do wpi­su zmo­ty­wo­wał mnie Krzysztof Trznadel, któ­re­go przy tej oka­zji pozdra­wiam.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40's Shoots of Life - April 2011

Ano­ther month pas­sed. Spring in a mid­dle of its age. The best age. 🙂
Lots of people aro­und. If you were part of my life thank you for making it bet­ter or wor­se.
Becau­se unac­cep­ta­ble thing is indif­fe­ren­ce. Isn’t it?

Che­ers

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Moje MBTI - początek

Per­so­na­li­ty disco­ve­red

Dzień dobry. Na imię mam Robert i jestem typem INFP. Przy­naj­mniej według Izki Meyers’owej 🙂 Będzie o MBTI, wybit­nym Karolu i wyko­rzy­sta­niu jego odkryć przez Izkę do skon­stru­owa­nia spraw­ne­go narzę­dzia okre­śla­ją­ce­go nasz cha­rak­ter i tem­pe­ra­ment. Co daje spraw­dze­nie kim jestem i czy ludzi war­to i moż­na szu­flad­ko­wać? Będzie też o tym po co mi była wypra­wa do Pozna­nia ale tym­cza­sem będzie o tym jak zaczę­ło się odkry­wa­nie moje­go praw­dzi­we­go JA.

To zacznij­my od począt­ku, bo prze­cież rze­czy zwy­kle mają swój począ­tek, nie­praw­daż? Jeże­li cho­dzi o mnie to zwy­kle nie mam zie­lo­ne­go poję­cia, że kon­kret­na sytu­acja jest wła­śnie począt­kiem. Cza­sem wska­zów­ką jest kie­dy napo­ty­kam koniec. Coś się koń­czy coś zaczy­na. Zawsze. Taro­to­wa karta śmierci. Cza­sem wska­zów­ką jest burz­li­wość zda­rzeń. Jeże­li moje życie sta­je na gło­wie to jest wiel­ce praw­do­po­dob­ne, że doświad­czam zmia­ny. Z wie­kiem zaczy­nam docho­dzić do wnio­sku, że jaka­kol­wiek zmia­na zawie­rać musi w sobie pier­wia­stek gwał­tow­no­ści i szczyp­tę nie­prze­wi­dy­wal­no­ści. Ina­czej nasze wro­dzo­ne przy­wią­za­nie do poczu­cia bez­pie­czeń­stwa spro­wa­dzi nas na poprzed­nią ścież­kę. (więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Mój startup'owy weekend

Tur­ning my ide­as into the pro­jects

Jeże­li ocze­ku­jesz kolej­nej rela­cji lub zdjęć z imprez star­tu­po­wych to trze­ba się będzie wyka­zać pew­ną dozą cier­pli­wo­ści. Ten wpis, cho­ciaż będzie o nich, przy­pi­sa­ny jest bar­dziej do dzia­łu roz­wój oso­bi­sty w tema­cie suk­ces i poraż­ka. Na koń­cu jed­nak znaj­dziesz jed­nak małą prób­kę wizu­al­nych efek­tów w posta­ci kil­ku zdjęć ze Star­tup Week­end War­saw.

To miał być week­end, w któ­rym wystar­tu­ję. Tak na poważ­nie. Obra­cam się od zawsze w śro­do­wi­sku nowych przed­się­wzięć bazu­ją­cych na nowych tech­no­lo­giach. Kie­dy usły­sza­łem o Startup Weekend w War­sza­wie wie­dzia­łem, że tam będę. Tym razem jed­nak bez apa­ra­tu foto­gra­ficz­ne­go. Zasko­cze­nie? Życie bez nie­spo­dzia­nek bywa nud­ne. Na imprez­kę był „zakon­trak­to­wa­ny” dobry fotograf a ja uzna­łem, że czas aby wizjo­ner­ska część moje­go ja poja­wi­ła się przed publi­ką. „No talks just action”. Czy może być lep­sza reko­men­da­cja jeże­li chce się coś zre­ali­zo­wać?

Przygotowania

W tym celu z pudeł­ka z napi­sem IDEAS wysy­pa­łem tecz­ki z pomy­sła­mi i zaczą­łem prze­glą­dać. Część z nich ma rodo­wo­dy z roku 2000. Jeden z men­to­rów świad­kiem. Zaczą­łem to prze­glą­dać. Pierw­sze na bok poszły tecz­ki z goto­wy­mi pomy­sła­mi któ­re ktoś już dobrze zre­ali­zo­wał. Na przy­kład pomysł z 2006 empre​za​.pl to świet­nie dziś zre­ali­zo­wa­na i dzia­ła­ją­ca na ryn­ku evenea. Szko­da Mar­cin, że nie pocią­gne­li­śmy tema­tu roz­wo­ju Oioli nie? 😉

Popa­trzy­łem na pozo­sta­łe czte­ry fol­der­ki pod kątem tema­tów. Co mnie krę­ci? Na czym się znam? Z cze­go będę miał rado­chę jak powsta­nie? I odstrze­li­łem to co nie było zwią­za­ne z Inter­ne­tem oraz sprzę­tem mobil­nym. Na pla­cu boju zosta­ły trzy pomy­sły. Moż­na­by je podzie­lić wedłuch subiek­tyw­nej oce­ny na pro­sty, śred­nio trud­ny i kosmicz­nie nie­praw­do­po­dob­ny. W życiu nigdy nie uzna­wa­łem tak zwa­ne­go środ­ka, albo jeź­dzi­łem mer­ce­de­sem z S-kla­sy albo odbi­ja­łem się z buta. Zosta­wi­łem więc dwa.

(więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Nauka pływania dla dorosłych i wyjątkowo niesubordynowanych cz. 2

Sta­ra­łem trak­to­wać się to co robię jak dobrą zaba­wę.

W części pierwszej opi­sa­łem co mnie skło­ni­ło do pod­ję­cia „mokre­go” wyzwa­nia. Tym razem będzie o spo­so­bie reali­za­cji moje­go posta­no­wie­nia nauki pły­wa­nia, wybo­rze nie­ty­po­we­go spo­so­bu reali­za­cji, oraz kto jest tre­ne­rem sko­ro tre­ne­ra nie ma.

Intu­icyj­nie mia­łem blo­ka­dę przed sko­rzy­sta­niem z wie­dzy instruk­to­ra. Z dru­giej zaś stro­ny ode­zwał się tak zwa­ny owczy pęd. Inni tak robią i się im uda­je więc: “Nie kom­bi­nuj tyl­ko sio do sta­da”. Dodat­ko­wo był to czas kie­dy zaczą­łem dostrze­gać, że cza­sa­mi odrzu­cam war­to­ścio­wą wie­dzę z bli­żej nie­okre­ślo­nych powo­dów. Być może jed­nak nale­ży zapi­sać się na kurs lub wziąć tre­ne­ra? Jak to powia­da­ją dać sobie pomóc.

I tutaj jak wie­le razy w życiu, wkra­da się przy­pa­dek. W godzi­nach, w któ­rych mogłem cho­dzić na basen nie było żad­nych zajęć. Owczy pęd to jed­nak poważ­na spra­wa. Zaczą­łem pytać czy któ­ryś z czte­rech lub pię­ciu gości krę­cą­cych się po base­nie ze znu­dzo­ną miną nie mógł­by mi poświę­cać swo­je­go cza­su pry­wat­nie. Halo Zie­mia! Prze­cież to OSiR. Klient chcą­cy pła­cić dodat­ko­wo jest pro­ble­mem. Burzy mister­nie budo­wa­ne poczu­cie spo­ko­ju. O koniecz­no­ści pod­ję­cia uchwał w tej spra­wie nie wspo­mi­na­jąc. Inny­mi sło­wy był zakaz. Nie żar­tu­je. Co nie­praw­do­po­dob­ne sze­fo­stwo wie­lu takich obiek­tów wciąż jesz­cze pocho­dzi “z klu­cza”. Po co ryzy­ko­wać cie­pła posa­dę?

Zawie­dzio­ny i zeźlo­ny bra­kiem entu­zja­zmu ze stro­ny pra­cow­ni­ków OSiR’u posta­no­wi­łem, że sko­ro tak, to ja się nauczę SAM! Powie­dzieć było łatwo wyko­nać tro­chę trud­niej. Skąd wziąć wie­dzę? Inter­net? Zacza­łem prze­glą­dać stro­ny w poszu­ki­wa­niu porad­ni­ków, ale żad­nych ksią­żek nie było. Pły­wa­nia się z książ­ki uczyć? Kon­cep­cja po tro­chu śmie­szy­ła nawet mnie same­go. Ale dru­gie­go dnia tra­fi­łem na nie­złe fil­my instruk­ta­żo­we na youtu­be, potem kolej­ne aż w koń­cu na film pro­mu­ją­cy meto­dę nauki pły­wa­nia zwa­ną Cał­ko­wi­tym Zanu­rze­niem. Była do tego książ­ka z pły­tą DVD. (więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

TEDx Networking Workshop - czyli jeśli wpadniesz między wrony

I’m in gro­up 4

Wybie­ram się na TEDx Warsaw. TED’a sub­skry­bu­je od daw­na i jestem fanem tego przed­się­wzię­cia. Pre­zen­ta­cje bywa­ją lep­sze i gor­sze ale cza­sem tra­fiam na praw­dzi­we pereł­ki. Jak ta o kreatywności i edukacji szkolnej Ken'a Robisona. W zeszłym roku prze­ga­pi­łem moment, więc w tym roku byłem dosyć uważ­ny w tema­cie zapi­sów. Tak więc 24-go mar­ca spę­dzam w Cen­trum Koper­nik, na dru­giej edy­cji tego wyda­rze­nia.

Oglą­dać wystą­pie­nia w sie­ci to jed­na spra­wa a uczest­ni­czyć w wyda­rze­niu na żywo inna. Szcze­gól­nie, że jest moż­li­wość pozna­nia pre­zen­te­rów i uczest­ni­ków oso­bi­ście.
Sko­ro wpad­niesz mię­dzy wro­ny kra­kaj jak i one powia­da przy­sło­wie. Chęt­nie sko­rzy­sta­łem więc, z pro­po­zy­cji uczest­nic­twa w warsz­ta­tach pro­wa­dzo­nych przez Sandrę Bichl oraz Mariusza Kapustę, któ­rych tema­tem było „jak wyci­snąć z TEDx ostat­nie soki zamiast popi­jać sok w kącie”. Mariu­sza czy­tam od dwóch lat więc dodat­ko­wo mia­łem ocho­tę poznać go i zoba­czyć na żywo.

Zna­le­zie­nie miej­sców­ki było obar­czo­ne powyż­szo­nym pozio­mem trud­no­ści, ale podej­rze­nie iż Brac­ka 20A może być budyn­kiem w podwó­rzu Brac­kiej 20 spraw­dzi­ła się wyśmie­ni­cie. Poli­cja pro­szą­ca dwóch bez­dom­nych o kon­tak­ty do sie­bie utwier­dzi­ła mnie, że jestem na dobrym tro­pie. War­sza­wa ze swo­imi kilo­ma milio­na­mi miesz­kań­ców nie zape­we­nia żad­nej ano­ni­mo­wo­ści, więc miej­sce przy­pa­dło mi pomię­dzy uczest­ni­ka­mi Auli. Gdy­bym tyl­ko wie­dział że pierw­szym zada­niem będzie masaż bar­ków. 😉 (więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Pytać czy nie pytać ... oto jest pytanie

What, Whe­re & When

Pyta­nia sta­no­wią odgry­wa­ją istot­ną rolę w moim roz­wo­ju. Zarów­no oso­bi­stym jak i zawo­do­wym. Czas więc zmie­rzyć się z tym tema­tem. Czy war­to zada­wać pyta­nia? Jeśli tak to jakie pyta­nia? W czym może mi pomóc dobre sfor­mu­ło­wa­nie pyta­nia? Posta­no­wi­łem więc się podzie­lić swo­ją wie­dzą i prze­my­śle­nia­mi na ten temat. Temat wyda­je się oczy­wi­sty i banal­ny. Z moich jed­nak doświad­czeń wyni­ka, że im coś prost­sze, tym bar­dziej przy­dat­ne. Kry­je w sobie zwy­kle wię­cej poten­cja­łu niż nam się to na pierw­szy rzut oka wyda­je.

Więk­szość pew­nie pamię­ta ze szko­ły.
— Robert, gdzie leży Boli­wia?
— Pyta Pani gdzie jest poło­żo­na Boli­wia? Boli­wia leży…
To pyta­nie sie­bie oprócz oczy­wi­ste­go bonu­su w for­mie cza­su na zasta­no­wie­nie i upo­rząd­ko­wa­nie myśli pozwa­la skon­kre­ty­zo­wać pro­blem. Nie­ste­ty, nie­któ­rzy moi tzw. nauczy­cie­le potra­fi­li mnie zga­sić krót­kim „sia­daj”. Nie patrząc na to czy jest to li tyl­ko zyski­wa­nie na cza­sie, czy też jed­nak spo­sób przy­wo­ły­wa­nia wie­dzy z pamię­ci i porząd­ko­wa­nia infor­ma­cji. Ale to temat na inny wpis.

Nie ma nic bar­dziej powszech­ne­go niż pyta­nia. Zasta­na­wiam się nawet czy moje pierw­sze wypo­wie­dzia­ne sło­wo, jakie­kol­wiek by ono nie było, nie mia­ło zna­ku zapy­ta­nia na koń­cu. Dzie­ci pyta­ją jak sza­lo­ne, nie bojąc się zada­wać nawet naj­bar­dziej nie­praw­do­po­dob­nie brzmią­cych pytań. Czę­sto sły­szę wte­dy: “Cóż za głu­pie pyta­nie?” Jeże­li ktoś jesz­cze o tym nie wie, to infor­mu­ję że głu­pich pytań nie ma. Są za to głu­pie odpo­wie­dzi. Pyta­nie może być na przy­kład zaska­ku­ją­ce, iry­tu­ją­ce, depry­mu­ją­ce lub nie na miej­scu. Głu­pie nie jest nigdy.

(więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w