Archiwum | Rozwój osobisty

Pani Trzeba i Pan Musimy

Trze­ba ich w koń­cu poznać więc Muszę się kie­dyś za to zabrać.

What, Who, Whe­re, When oraz ostat­ni ale naj­waż­niej­szy WhyHow, ale to już inna baj­ka. Od czasu kiedy się z nimi zakumplowałem moje spra­wy “magicz­nie” prze­sta­ły się roz­my­wać we mgle.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Umowa plemienna

Umowa plemienna

Umo­wa ple­mien­na

Opis rzeczywistości

(więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Jak się rzuca palenie papierosów

Rzucanie palenia - wersja artystyczna

Rzu­ca­nie pale­nia — wer­sja arty­stycz­na

Jeśli jesz­cze nie palisz koniecz­nie prze­czy­taj jak zacząć, a jeśli palisz i spra­wia Ci to przy­jem­ność ten wpis nie jest dla Cie­bie. 🙂
poprzedniej części było o tym co mnie rzu­ci­ło w szpo­ny nało­gu. Tym razem o tym jak nało­go­wi powie­dzieć: „Dzię­ku­ję ale z Panem już mi nie po dro­dze.”



Hap­py End. I żyli dłu­go i szczę­śli­wie.

W kolej­nej czę­ści więc będzie o tym, w jaki spo­sób się koń­czy pale­nie. Tytuł wpi­su zosta­nie wzbo­ga­co­ny jed­nak o przy­słó­wek „Sku­tecz­nie” 🙂

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Moja Aula

Aulę

Dawa­ła mi zawsze dużo pozy­tyw­nej ener­gii. Powo­dy do śmiechu i refleksji. Wie­dzę o tym jak osiągać sukcesyw sukces przekuwać porażkinieprawdopodobną ilość ciekawych ludzi, któ­rzy uczy­ni­li moje życie cie­kaw­szym i bar­dziej war­to­ścio­wym.

Aula to kobie­ta doj­rza­ła i wyro­zu­mia­ła. Przy­my­ka­ła oko na moje drobne flirty tu i ówdzieżebyśmy coś zjedli. Na spe­cjal­ne zaś oka­zje, wycza­ro­wy­wa­ła prawdziwe cuda. W tema­cie imprez praw­dzi­wa mistrzyni w organizacji relaksu i przy­jem­nie spę­dzo­ne­go cza­su. Potra­fi­ła być praw­dzi­wie prze­ję­ta kie­dy poru­sza­li­śmy tematy poważne, niepoprawnie wesoła i nie­po­waż­na kie­dy był czas na śmiech. Lubiła kolory w odróż­nie­niu od powszech­nej sza­ro­ści. Kon­kret­na i prag­ma­tycz­na w tema­cie czasupieniędzy. Odważ­na gdy cho­dzi­ło o nie­praw­do­po­dob­nie śmiałe wizje(więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

True stories - stuck in a moment

The­re is a sto­ry behind room 524 . Sto­ry of PaulaMichael and Bob. Sto­ry of a woman fol­lo­wing her heart. Sto­ry of man being too fra­gi­le and ano­ther one seeking reve­ne­ge using power of money. Con­stant thre­ats, lawy­ers, law­su­its, lone­li­ness. Drugs inste­ad of pre­sen­ce some­one who makes pro­blems disappear. Being in room 524 and touching thin line that sepa­ra­tes here and nowhe­re. Bono’s tri­bu­te to Micha­el reminds me how easy is to cross this line. Eve­ry time I play it.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

True stories - same'n'different

Nic dwa razy się nie zda­rza
i nie zda­rzy. Z tej przy­czy­ny
zro­dzi­li­śmy się bez wpra­wy
i pomrze­my bez ruty­ny.

This is love­ly poem by Wisła­wa Szym­bor­ska. The­re are things that seem to be con­stant and tho­se that come and go in a blink of eye. Nothing hap­pens twi­ce. Chan­ce comes une­xpec­te­dly. Once and never aga­in. I felt it so deeply in my heart and soul it almost… Almost.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Susan Cain o potędze introwersji

Moja przy­ja­ciół­ka fotograf i psycholog89%), więc jeśli ktoś chwa­li moje przy­mio­ty, moje ego i chęć przy­kla­śnię­cia rośnie wprost pro­por­cjo­nal­nie do ilo­ści pochwał. 🙂

Teraz już Susan Cain o nie­do­ce­nia­nych war­to­ściach intro­wer­ty­zmu.

Link do wersji angielskiej na YouTube.
Link do wersji z polskimi napisami na TED.com

Dzię­ku­ję Ane­ta.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

moje MBTI - badanie

W części pierwszej było o impul­sie, któ­ry skło­nił mnie do wej­ścia na ścież­kę sta­łe­go roz­wo­ju. Dzi­siaj będzie od samym bada­niu MBTI

Pro­szę BYĆ SOBĄ.….… A to wca­le nie jest takie pro­ste.… cza­sa­mi. 🙂

Sko­ry­gu­je. To naj­czę­ściej nie jest takie pro­ste. (więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40's Shoots of Life - December 2011

Decem­ber. Or may­be Sep­tem­ber aga­in? Lone­ly but­ter­fly did some­thing wrong with its wing on the other side od the glo­be. Becau­se of that we had autum untill end of Decem­ber. Kra­ków aga­in. Good food and inspi­ring meeting with Wacek Wan­tuch orga­ni­zed by Iza. Fly­ing bikers in Are­na Cen­tre in Łódź. Having petrol in my blo­od and quite nice pho­tos. Gathe­ring info abo­ut stu­dio equ­ip­ment & lear­ning how to deal with color. My moni­tor gets nice DIY hood. Spen­ding a week with my kids and cele­bra­ting seventh year of my Capri­corn. Last Aula. Last din­ner. Last day of 2011. Chri­st­mas time with fami­ly pas­sed some­how unno­ti­ced. War­saw & Yo aga­in. New Years Eve at crow­ded Castle Squ­are. Bye, bye two-ou-one-one. I won’t miss you much ’cau­se there’s young and fresh two-ou-one-two knoc­king on my door.. Thank you for being part of my life.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40's Shoots of Life - November 2011

Novem­ber. Life slows down. If one never went thro­ugh Novem­ber here in Poland, one doesn’t have blo­ody idea what I am tal­king abo­ut. Free fal­ling with thin­king abo­ut pro­tec­tion. Will the para­chu­te open? Have I had taken para­chu­te with me befo­re I had to leave the pla­ne? This year Novem­ber came under­co­ver. Pre­ten­ding Sep­tem­ber. No one has belie­ved. Even bikes were sad that the­ir time was over. Time to fight! Euro­pe­an ver­sion of hap­pi­ness pre­scrip­tion. Capre­se inste­ad of Pro­zac and che­ese­ca­ke with cho­co­la­te inste­ad of Via­gra. Feeling like house­wi­fe with all tho­se duties. Andro­id starts to piss me off. Is this autumn or shit­ty tech­no­lo­gy? Next small step in mini-stu­dio direc­tion means measu­ring my living room. Pro­duct means con­stant question. Would I like to rece­ive some­thing like this? Fol­lo­wing Hal­lo­we­en Aula bar­camp was main­ly abo­ut dead man. Famo­us but dead any­way. Having fun with bri­de & gro­om. Kuba is cha­sing Ania. Hope­ful­ly for the rest of his life. He pro­mi­sed. Reading best polish pro­se. Michał doesn’t seem to know how to make capre­se. Never­the­less he knows per­fec­tly what is Novem­ber like. No doubts. Gol­den fish and one day. I have three wishes: one day with more light, one day with more light and one day with more light. That all folks.

If you were part of my life thank you for let­ting me survi­ve.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40's Shoots of Life - October 2011

Octo­ber was hot. Sum­mer was sor­ry for so many tears and was try­ing to say sor­ry. Love­ly bike trip to Kon­stan­cin. Lear­ning how to cook bit­ki. More equ­ip­ment to my home stu­dio and fasio­na­ble disk for daily bac­kup. Play­ing guitar when possi­ble makes me easy-going. Darek Jan­kow­ski was damn right. Ana­sta­zja went home so I did a wed­ding with Grze­gorz as second. Out of sud­den with one small signa­tu­re I beca­me a god father of this mar­ria­ge. Love tho­se events. The only con­stant thing is chan­ge. Freeman’s „Pho­to­gra­phers mind”. Slow­ly intro­du­cing spe­edli­ghts in my pho­to mind. Next wed­ding. Friends. Aga­in lot of posi­ti­ve people. I almost got kil­led by truck going back at 4am in total mist. Weather spo­ils. Cross from Biesz­cza­dy for my mum. This pro­ject lasted one year. One has to be stub­born. Joy of cre­ation aga­in. Mar­ti Stu­dio takes pla­ce in my mind. Wor­kin on quali­ty of pho­to pro­ducts & reading a lot abo­ut it. The last day of Octo­ber was warm and ple­asant. Thank you for being part of my life.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40's Karma Equity™

JimB40 Karma Equity™

Lepiej późno niż później.

Mądra wróżka

Z kim prze­sta­jesz takim się sta­jesz”.

JimB40 Kar­ma Equ­ity™

JimB40 Kar­ma Equ­ity™ ofi­cjal­nie ujrza­ło ten świat.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

True Stories - Vain Expectations?

Była tak­że inna chwi­la, któ­rej nie zapo­mnę,
Był raz wie­czór roz­ma­rzo­ny i nadzie­je płon­ne

Sor­ry for no trans­la­tion. In the mean­ti­me pic­tu­re has to spe­ak for itself, whi­le I look for the pro­per trans­la­tion of Marek Gre­chu­ta song. He was one of the most influ­en­tial polish arti­sts.

Pho­to used in this TS have a file name IMG_9666.JPG and this was not plan­ned.
It’s the publish time what WAS plan­ned. 6:60 plus 6 🙂

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40's Shoots of Life - September 2011

Sep­tem­ber. Sur­pri­sin­gly bet­ter then all sum­mer. Scho­ols starts the­ir lofty mis­sion. This year one of my pre­cio­us is the head of the scho­ol. Lap­top dec­la­red gene­ral stri­ke. Mis­sing my two whe­els. Warp4 go into the pha­se of review habit. Pho­to ses­sion with pho­to­gra­pher as a model. Why not? Stro­bist day. I make good use of a bor­ro­wed lamp, ken­nel and three kids. Bar­ce­lo­na. Kind of day­dre­am. No sle­ep. Stun­ning views from the top of sur­ro­un­ding hills. My favo­uri­te food. My favo­uri­te com­pa­ny. Two whe­els eve­ry­whe­re. Puk­ka hedo­nist. If only north-spa­in women knew what heels were inwen­ted for. Bru­xel­les then appe­ared as a sle­epy city. War­saw then appe­ared as … Come back was tough. Fla­men­co by Sau­ra was tougher. My pre­cio­us gets her ankle twi­sted. Time to fare­well sum­mer. Dan­ce flo­or is the right pla­ce to do it. Isn’t it?

Zobacz cały wpisNapisane przez w

JimB40's Shoots of Life - August 2011

August. Began with flo­od. Tho­se lit­tle rain­drops came in bil­lions for­ming wave that con­stan­tly inva­ded my castle. That was epic bat­tle. Twen­ty four hour per day. After five days inten­si­ty of attack lowe­red but then moistu­re for­ce and mold squ­ad appe­ared. Per­ma­nent sie­ge. In this con­text short Biesz­cza­dy bre­ak was like a resur­rec­tion. Poło­ni­na Wetliń­ska conqu­ered. Guitar dome­sti­ca­ted. Nice people met. Pho­tos taken. Inc­lu­ding quick and spon­ta­ne­ous ses­sion with Lady Domi­ni­que in San­do­mierz. My Guar­dian Angel gets fian­cée. Epson. Final­ly in-house hi-quali­ty prints possi­ble. Ano­ther cri­sis needs my atten­tion. Memo­ry card with pho­tos cra­shes. Lil­ly pas­sed away. One Lil­ly come ano­ther one go. Losing stre­ak con­ti­nu­es in form of acci­dent whi­le riding my Vespa on rainy day. I’m badly cut up. So is my Vespa. Pre-wed­ding meeting ends with some disco­ve­ries regar­ding emo­tions. Visit in a friends sta­bles brings beau­ti­ful pic­tu­res. August was bit­ter swe­et.

Zobacz cały wpisNapisane przez w