Archiwum | fotografowanie

Startup Weekend Warsaw photo coverage - part 1

Here go bunch of my pho­tos from the very creative event I wrote about ear­lier (polish only).
More will fol­low soon. Happy wat­ching #swwaw :)

If you don’t see embed­ded sli­de­show click to see the slidesow on-line or photos published on flickr.
You can also watch other barcamp and startup photo coverages.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Aula Polska - moje zdjęcia w publikacji

Z oka­zji czwar­tych uro­dzin, Aula Polska zor­ga­ni­zo­wała bibę w podej­rza­nie dobrym lokalu o nazwie Hil­ton. Na wej­ściu otrzy­mać można było jak co roku fol­de­rek Aulowy, w któ­rym to poja­wiły się moje zdjęcia.

JimB40 is publi­shing again

To ja dzię­kuję. Całemu zespo­łowi. Pre­zesy już zostały uho­no­ro­wane więc moje szcze­gólne podzię­ko­wa­nia z kartki w tym roku idą do: Maćka Zie­liń­skiego. To na nim bowiem spo­czy­wał bie­żący cię­żar spi­na­nia cało­ści w sezo­nie 2010–2011.
Dzie­kuję rów­nież wszyst­kim foto­gra­fo­wa­nym za uśmie­chy (na które poluje nie­stru­dze­nie) i bycie sobą. (więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Portet środowiskowy - Marzenka

W poszu­ki­wa­niu wie­dzy w zeszłym roku tra­fi­łem na pierw­sze zaję­cia warsz­ta­tów o foto­gra­fii. Nie­stety ramy cza­sowe nie pozwo­liły na uczest­nic­two w całym cyklu. Pro­wa­dzący pod koniec zajęć zadali pracę domową. A co! Szkoła to szkoła. Temat brzmiał: por­tret środowiskowy.

O tema­cie przy­po­mnia­łem sobie na początku tego roku przy oka­zji zakupu kolej­nej książki o por­tre­to­wa­niu ludzi. Szybki skan pamię­ciowy i bingo. Prze­cież cho­dzę sobie cał­kiem czę­sto do restau­ra­cji Chata Polska. Sym­pa­tyczne miej­sce z domową atmos­ferą i świet­nym pol­skim jedze­niem. W zeszłym roku wzięło mnie nawet uchy­wy­cić tro­chę tej atmos­fery, w efek­cie czego powstał kolaż.

Wła­ści­cielka jest typem osoby, która zjed­nuje sobie gości w ramach pierw­szych 5-​ciu minut. Mnie uwio­dła, o ile pamięć nie zawo­dzi, roso­łem :) . Ilość spo­ży­tego winka i odby­tych roz­mów zapew­niła kom­fort psy­chiczny. Jak dziś pamię­tam, infor­ma­cja o tym, że zamie­rzam ją sfo­to­gra­fo­wać, była podana w for­mie doko­na­nej, nie pozo­sta­wia­jąc miej­sca na odmowę :) (więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

True Stories - Hunting for MicroCelebrity

Na oko­licz­ność zwięk­szo­nej ilo­ści foto­gra­fów na Auli #56 przy­go­to­wa­li­śmy krótki porad­nik dla wszyst­kich foto­gra­fu­ją­cych. Wyko­rzy­sta­li­śmy fakt, że nas natchneło. Poza tym i tak wołają za nami papa­razzi. Zamiast się bro­nić i udo­wad­niać że nie jeste­śmy wiel­błą­dem zamie­rzamy kupić Vespę.

Tym samym świa­tło dzienne ogląda two­rzony od jakie­goś czasu dla zna­jo­mych w poim­pre­zo­wym sta­nie emo­cjo­nal­nym cykl JimB40’s True Sto­ries.
Dzi­siej­szy odci­nek zaty­tu­ło­wany jest Hun­ting for Micro­Ce­le­brity.

Z oka­zji uda­nego polo­wa­nia oraz dzi­siej­szych uro­dzin mikro-​celebrytki życzymy Julii suk­ce­sów, uśmie­chów i zamiany mikro na makro.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Zimowy ślub - Emilka i Michał

Mój pierw­szy ślub. To zna­czy drugi, a wła­ści­wie trzeci. Mniej­sza o cyferki. Pierw­szy, na któ­rym pod­no­sze­nie szkła ozna­czało dźwi­ga­nie obiek­ty­wów. A było to tak, że razu pew­nego popeł­ni­łem zdję­cia na zawodach strzeleckich. Kiedy oka­zało się, że myśliwy Michał dał się upo­lo­wać nie­ja­kiej Emilce, nie można było prze­pu­ścić oka­zji aby sprawę uwiecz­nić dla potom­nych. Potom­ków ewentualnie.

Nie na darmo foto­gra­fia ślubna uwa­żana jest za jedną z naj­bar­dziej wyma­ga­ją­cych dzie­dzin. “Nic dwa razy się nie zda­rza”, a popro­sić o powtórkę ślubu z tym samym face­tem to można było ewen­tu­al­nie tylko Liz Tay­lor. Tem­pe­ra­tura emo­cji rosła w miarę zbli­ża­nia się daty imprezy, pod­czas gdy tem­pe­ra­tura na zewnątrz malała w rów­nie gwał­tow­nym tem­pie. (więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Foto-sesja w biegu

Kto jest zna­nym blipowiczem?

Nikt nie bie­gał a wręcz prze­ciw­nie sie­dział sobie. W biegu było za to cafe. Z koń­cem sierp­nia porzu­ci­łem turec­kie wybrzeże zamie­nia­jąc je na zna­jomą War­szawę. Spo­tka­nie bole­sne ter­micz­nie bowiem czter­dzie­ści stopni i sło­neczko zamie­ni­łem na pięt­na­ście i desz­czyk. Chłód, który dał mi się we znaki, prze­go­nił już na lot­ni­sku mój cfany-​telefon wyświe­tla­jąc wia­do­mość elek­tro­niczną, ema­lem zwaną. Było to zapro­sze­nie od Maćka do sfo­to­gra­fo­wa­nia wywiadu ze Zbysz­kiem Hoł­dy­sem, który zapla­no­wany był na dzień kolejny, w sym­pa­tycz­nym lokalu „W biegu cafe”. Czyż można było odmó­wić? :) No i nada­rzała się oka­zja prak­tycz­nego testu nowych narzę­dzi w postaci EF50/1.4 i EF70-200/4.0

Sesja

Po urlo­powa nawał­nica spraw pozba­wiła mnie nie­stety kom­fortu spo­koj­nego wcze­śniej­szego obej­rze­nia loka­li­za­cji, którą zwy­kle robię. Na szczę­ście zda­rzyło mi się tam ze dwa razy kawę i cia­cho spo­ży­wać. Mniej wię­cej koja­rzy­łem więc plac boju. War­szaw­skie korki dopeł­niły for­mułę „zdję­cia w biegu”, będąc bowiem ide­al­nie o cza­sie decy­zje podej­mo­wa­łem w biegu. Nie lubię tego, zbyt mało czasu skut­kuje u mnie błę­dami. W tema­cie foto­gra­fii jed­nak pole­gam na intu­icji. Nato­miast Ci, któ­rzy znają Maćka, wie­dzą że potrafi stwo­rzyć atmos­ferę pracy „bez zadę­cia”. Wbrew pozo­rom nie ozna­cza kom­plet­nego luzu w podej­ściu do jako­ści pracy. Po pro­stu mniej stresu a lep­sze efekty. Pełen kom­fort. (więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Warsztaty fotografii ekspresyjnej

Pomyśl o kobie­tach Tomek ;)

Gru­dniowa sesja z Weroniką dała mi impuls do poszu­ki­wa­nia wie­dzy w for­mie prak­tyki. Szko­leń co nie miara, a wie­dzy o ich jako­ści nie­wiele. Przy­po­mnia­łem sobie więc powie­dze­nie, że jak uczyć się to tylko od naj­lep­szych. Uwagę moją nie­ba­wem przy­cią­gnęło ogło­sze­nie o pierw­szej edy­cji warsztatów mistrzowskich w tema­cie por­tret i foto­gra­fia eks­pre­syjna. Powa­dzone miało być przez Mariana Schmidt’a szefa War­szaw­skiej Szkoły Fotograficznej. Ponieważ była to pierw­sza edy­cja, pro­mo­cyjna cena w wyso­ko­ści 450 zł rów­nież zachę­cała. I tak ostatni sycz­niowy week­end spę­dzi­łem nie­opo­dal war­szaw­skiego Torwaru.

Pią­tek

Wykład z teo­rii. Nasta­wiony na zaję­cia prak­tyczne i głodny pracy w stu­dio potrak­to­wa­łem go jako koniecz­ność. Już na samym początku oka­zało się ze nie­słusz­nie. Przede wszyst­kim wykła­dowca, który prze­ka­zał i poka­zał to czego do tej pory nie zna­la­złem w książ­kach.

“Naci­skasz migawkę wtedy kiedy czu­jesz, że warto”
„Świa­do­mość foto­grafa potrafi zabić zdjęcie”

No pro­szę czyli moja intu­icja nie zawo­dzi. Warto jed­nak było usły­szeć to od auto­ry­tetu. To tro­chę jak z prze­pi­sem na dobrą potrawę. Ile tej soli? Dokład­nie tyle, żeby Tobie albo innym smakowało. Dodatkowo oczy­wi­ście dużo war­to­ścio­wej wie­dzy. Aktywne oko, zasady kom­po­zy­cji, bariera pry­wat­no­ści itd.

“Cza­sem jest tak, że przyj­dziesz na zdję­cia a zdjęć nie będzie. Nie dobry stan psy­chiczny Twój albo modela”. Skąd ja to znam?…

Sobota

Znów teo­ria plus oglą­damy zdję­cia i malar­stwo. “Naj­lep­szą metodą nauki jest kopio­wa­nie”. Here­zja? Ależ skąd. Mój ulu­biony Vet­triano tak wła­śnie zaczy­nał. A kogo kopio­wać? „Tylko i wyłącz­nie naj­lep­szych”. To też wie­dzia­łem pod­świa­do­mie. Dla­tego ostat­nia moja wizyta w Natio­nal Gal­lery trwała 3 razy dłu­żej niż planowałem.

Po czę­ści teo­re­tycz­nej przy­szedł czas coś prze­ką­sić i roz­po­cząć część prak­tyczną. W wyniku prze­ta­so­wań wylą­do­wa­łem w gru­pie zaawan­so­wa­nej, co powo­do­wało lekki dys­kom­fort, bio­rąc pod uwagę rze­czy­wi­ste zaawan­so­wa­nie. Wie­dza co zna­czy „przy­mknąć prze­słonę” musiała chwi­lowo wystar­czyć. Dru­gim nega­tyw­nym aspek­tem był cał­ko­wity brak kobiet w gru­pie. Lubię obser­wo­wać jak kobiety foto­gra­fują ludzi. Można wiele pod­pa­trzeć. Foto­gra­fia ludzi to jed­nak sfera emo­cji a tam kobiety maja ewi­dentny han­di­cap. Faceci za to uwiel­biają się chwa­lić. Stad też nie bar­dzo się zdzi­wi­łem męskim skła­dem grupy pro­fe­sjo­na­li­stów. Foto­gra­fo­wa­nie czas było zacząć.

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

sesja foto w plenerze z Weroniką

Loka­li­za­cja: War­szawa, Kępa Potocka
Czas: gru­dzień 2009, przed zacho­dem słońca
Ekipa: 1x chętna modelka, 1x aktywny foto­graf
Sprzęt: 1x body Canona, EF50/1.4, EF70-200/4.0, 2x lampa EX580, 1x sta­tywy do lamp
Nie­zbędne dodatki: ręka­wiczki i czapki

Pod koniec zeszłego roku, dokład­nie tuż przed świę­tami, sie­dzia­łem sobie czy­ta­jąc po foto­gra­fo­wa­niu ludzi. Dokład­nie o por­tre­tach i sesjach. Gru­dzień był chłodny ale bez­śnieżny. Pogoda taka sobie. Kiedy to nie­spo­dzie­wa­nie koło 14:00 zaczęło się prze­cie­rać i wyj­rzało słońce. Pamię­tam jak dziś. W 10 sekund zro­zu­mia­łem ideę słowa foto­gra­fia. Świa­tło. Na zewnątrz było super świa­tło. Spoj­rza­łem na książkę i w kolejne 10 sekund zro­zu­mia­łem następną rzecz zwią­zaną z foto­gra­fią por­tre­tową. Chce się jej nauczyć? Ależ oczy­wi­ście… to co ja robię na fotelu w domu?

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Auto Expo 2009

Lucky 7

W pod koniec listo­pada tra­fiła się oka­zja zmie­rze­nia się z tema­tem auta w obiek­tyw­nie. W cen­trum Expo na Woli odby­wała się wystawa Auto Expo. Spe­cjal­nie wybra­łem ostatni dzień licząc na mniej­szy ruch zwie­dza­ją­cych a tym samym łatwiej­szą spo­sob­ność do „czy­stego kadru”. Fak­tycz­nie widzów nie było wielu. Nie­stety efek­tem ubocz­nym było zmę­cze­nie mate­riału jeśli cho­dzi o hostessy. No ale prze­cież nie o ładne dziew­czyny cho­dziło :)

Po trze­cim uję­ciu zro­zu­mia­łem, że uchwy­ce­nie błysz­czą­cej karo­se­rii bez widocz­nej któ­rej­kol­wiek lampy pod sufi­tem było mało realne. Zma­to­wie­nie karo­se­rii też raczej nie wcho­dziło w rachubę. I tak uni­ka­jąc bli­ków oraz gapiów spę­dzi­łem 2 godzinki wśród mecha­nicz­nych koni.

Efekt poni­żej.

Link bez­po­średni do galerii na flickr.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Me Myself And I

Mam nie­od­parte wra­że­nie, że o Mag­dzie i Michale będę sły­szał coraz wię­cej w mediach. I nie mówię tu o rekla­mie sieci komór­ko­wej. Zde­cy­do­wa­nie pole­cam na żywo. Duża dawka pozy­tyw­nej ener­gii. memyselfandi.pl

Magda & ZGAS

(więcej...)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Strzelanie na polanie - fotoreportaż

Dzik jest dziki

Strze­la­nie zawsze było obecne w moim życiu. Facet, który w dzie­ciń­stwie miał duży wpływ na to kim jestem, lubił strze­lać. Szef firmy, z którą zda­rzyło mi się spę­dzić zawo­dowo tro­chę czasu lubił strze­lać. Broń zawsze była „nie­opo­dal” i kusiła magią poczu­cia siły. Mam do niej duży respekt, po czę­ści rów­nież jako efekt edu­ka­cji. Mam też cał­ko­wity brak sza­cunku dla kre­ty­nów, któ­rzy roz­ma­wia­jąc, machają Ci pisto­le­tem w dłoni z pal­cem na spu­ście przed twa­rzą. Zwy­kle też po drob­nej uwa­dze o braku kom­fortu twier­dzą, że prze­cież komora jest pusta.

Kiedy pew­nego let­niego dnia usły­sza­łem od zna­jo­mego o zawo­dach, decy­zja była szybka. Jadę strze­lać. Tyle tylko, że zamiast Winchester’a zabie­ram body i parę obiek­ty­wów. Oglą­da­jąc wcze­śniej u Michała jego zawod­ni­czy sztu­cer wie­dzia­łem, że będzie potrzebna długa lufa. Obiek­tyw Tam­rona 150–500 mm i mono­pod wyda­wał się nie­złym uzupełnieniem.

Myśli­stwo to nie sport dla mię­cza­ków. Twar­dzi i opa­no­wani ludzie. Na twa­rzach gościł jed­nak od czasu do czasu uśmiech, a cza­sem emo­cje zwią­zane z rywa­li­za­cją. Nie dziwne było rów­nież, że wypo­wie­dziana sta­lo­wym gło­sem „prośba” jed­nego z zawod­ni­ków aby go nie roz­pra­szać migawką, spo­tkała się z moją natych­mia­stową apro­batą. W tej branży należy patrzeć kto ma więk­szą lufę. ;)

Zapra­szam do obej­rze­nia foto­re­por­tażu ze zawo­dów na strzel­nicy w Suchodole.

Link do pokazu lub zdjęć na flickr.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Śniadanie czy kolacja - wieczorowa fotorelacja

Zaczęło się pro­za­icz­nie. Będąc na drob­nej kawie u Michała M. w robo­cie wzrok mój przy­kuł taras za oknem. A wła­ści­wie widok jaki się z niego roz­ta­czał. Nie byłem więc w sta­nie nie zro­bić cho­ciaż jed­nej fotki.

Swoim zwy­cza­jem rzu­ci­łem że ja tu zamie­rzam jesz­cze wró­cić i pro­szę mnie taras udo­stęp­nić w celach edu­ka­cyjno szko­le­nio­wych. I oto w pewien lip­cowy wie­czór skrzynka wypluła taką o to wiadomość

Jeżeli byście byli zain­te­re­so­wani zro­bie­niem dla swo­ich potrzeb zdjęć zachodu słońca z tarasu na wspól­nej to jutro nada­rza się oka­zja, bo jeden ze zna­jo­mych popro­sił o udo­stęp­nie­nie tarasu na potrzeby krót­kiej sesji - i będę i tak sie­dział w biu­rze.
pozdro­wionka :)
Krzysiek

Timing był napięty ale jak się powie­działo A to trzeba i Zet. Spa­ko­waw­szy graty i nowy naby­tek w postaci sta­tywu, ruszy­łem dziar­sko na Wspólną. Był cie­płe lip­cowe popo­łu­dnie. Na tara­sie trwała sesja do gazety, którą robił prze­sym­pa­tyczny Bogdan Krężel a obiek­tem była znana postać ze świata pol­skiego inter­netu. W ręku Bog­dana leżał jak ulał D700. Było na co popa­trzeć. W prze­ciągu 2 minut Bog­dan zna­lazł dobry kadr z odbi­ciem w szy­bie. Doświad­cze­nie podobno przy­cho­dzi razem z 5 zaje­chaną migawką :)

Wie­czor­kiem zaś roz­po­częła się uczta dla oka. Kon­sump­cje czas więc było zacząć.

Mar­cin G. twier­dzi publicz­nie, że z Krzysz­to­fem K. war­to­ściowe są śnia­da­nia, ale jasno teraz widac że daleko im do kola­cji ;) Na koniec popro­si­łem jedy­nego dostęp­nego modela o krótką sesję celem spraw­dze­nia lampy. Dzięki Krzysztof.

Prze­ko­na­łem się, że wie­czorne wypady z apa­ra­tem mają swój urok. Więc nie omiesz­ka­łem spraw­dzić nowo naby­tych umie­jęt­no­ści za parę dni. A tak na mar­gi­ne­sie, War­szawę jaką pamię­tam z dzie­ciń­stwa (bez kor­ków) można już tylko zoba­czyć nocą.

Zobacz cały wpisNapisane przez w