Archiwum | fotonauka

Warsztaty portretu raz jeszcze

Mirek Wiśniewski podesłał mi linka do filmu z warsztatów z Marianem Schmidtem w WSF. Chociaż starałem się omijać oko kamery, ze dwa razy mnie uchwyciła. Una kamera jedna. I to podczas nauki. 🙂 Ciekawe obejrzeć to samo innym okiem. Dobry montaż też robi swoje. Polecam raz jeszcze. Cenna wiedza a wykładowca zacny.

[youtube http://www.youtube.com/watch?v=U5g43O18YQw]

Dzięki Mirek.

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Dorota – pomiedzy portretem i aktem

Warsztaty fotografii ekspresyjnej utwierdziły mnie, że mam ochotę fotografować ludzi. Dały mi też impuls aby zmierzyć się z tematem fotografowania kobiet. Po raz kolejny przeglądałem oferty warsztatów w studio i trafiłem na ofertę Sergiusza Kornatowskiego. Rodzajów warsztatów było kilka. Jeden z nich miał wielce intrygujący temat. „Pomiędzy portretem i aktem”. Temat zakładał stopniowanie wiec byłem ciekaw zarówno portretowania, aktu jak i tego pomiędzy.

Studio Sergiusza mieści się warszawskiej Pradze. Jest przestronne i dobrze wyposażone sprzętowo. Lampy są podwieszone na systemowych szynach do sufitu co zapewnia więcej przestrzeni. Dorota okazała sie drobną brunetką. Ponieważ były to jedne z pierwszych warsztatów, grupa liczyła całe dwie osoby. 🙂 Nachodzi się człowiek na te barcampy i poźniej wszystko tylko w początkowym stadium akceptuje. Tak czy inaczej po zbyt dużej liczebnie grupie w WSF odpowiadało mi to wyjątkowo. Miałem również wrażenie, że ten akurat temat wyjątkowo prosi się o kameralność.

Dzień pierwszy.

Rozmawiamy o sprzęcie w studio, technikach portretowania i kontakcie z modelem. Ale nie za długo. Warsztaty to praktyka wiec po chwili już robimy zdjęcia. Na początek testowanie modyfikatorów światła. Duża okta żeby było mięko. Plaster miodu żeby było ostrzej. Mocowanie lamp na suficie to naprawdę duża wygoda. Żadnych kabli ani nóżek statywów, o które można zahaczyć. Przy moim kadrowaniu lewym okiem (prawe za aparatem) to naprawdę spore ułatwienie i poczucie komfortu. Nie musze co chwilę odrywać oka żeby sprawdzić czy się o coś nie wyłożę. Dorota w brązowym golfie i jeans’ach.


(więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Klaudia – warsztaty bladym świtem

W zeszłym roku postanowiłem konsekwentnie poszerzać wiedzę praktyczną w zakresie realizacji sesji. Zacząłem się więc rozglądać za warsztatami, które mi to umożliwią. Kierunek przez skórę już czułem. Ludzie. Pozostało tylko się rozejrzeć za czymś ciekawym. A jak człowiek szuka to i znajdzie.

Zdaje się, że przez Canon Board znalazłem Grześka Osuch’a, który właśnie startował ze swoimi warsztatami. W doborze i wyborze kieruje się intuicją. O ile dobrze pamiętam w rozmowie telefonicznej usłyszałem w głosie ten charakterystyczny ton kiedy mówi człowiek z pasją plus dobrze nam się rozmawiało. Zdjęcia modelki postawiły kropkę nad I. Bowiem, dlatego, ponieważ, że: Klaudia fajna jest.

Wpłata poszła. Sprzęt spakowany. Pozostało tylko się położyć po dobranocce co by już gdzieś po czwartej rano zjeść śniadanie i ruszyć w kierunku warszawskiej starówki.

Co i gdzie

Lokalizacja: Warszawa, rynek Nowego Miasta
Czas: 2 maja 2010 – 5:00 rano
Ekipa podstawowa: 1x dziarski instruktor, 1x lekko ziewająca modelka, 2x kursanci
Ekipa dodatkowa: 1x zainteresowany dostawca pieczywa, 1x biegacz w dresie, 1x jamnik
Sprzęt na szyi: 3x body Canona, obiektywy  EF50/1.4, EF100/2.8, EF135/2.0 EF24-105/4.0
Sprzęt na plecach: 2x statywy do lamp, 1x parasolka (thru), 1x blenda po byku (pi razy oko 2m kwadratowe)
Niezbędne dodatki: 1x pudełko tic-tac, 1x chusteczki higieniczne, 2x parasole, dobry humor w dużej ilości

Wstanie o 4 rano do przyjemności nie należy, chyba że efektem mają być zdjęcia. Wtedy wyskakujemy z wyrka jak z procy pomimo ze za oknem czarno.  Studio Grzegorza zlokalizowane jest przy samym Starym Mieście. Bierzesz graty i w ciągu 5 minut znajdujesz dobrą miejscówkę. Poranny termin nie sprzyjał frekwencji. Tym lepiej dla mnie. Lubie się uczyć w małych grupach. Poza tym wszyscy, którzy parają się fotografią wiedzą, że o tej godzinie światło jest świetnie. (więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

Warsztaty fotografii ekspresyjnej

Pomyśl o kobietach Tomek 😉

Grudniowa sesja z Weroniką dała mi impuls do poszukiwania wiedzy w formie praktyki. Szkoleń co nie miara, a wiedzy o ich jakości niewiele. Przypomniałem sobie więc powiedzenie, że jak uczyć się to tylko od najlepszych. Uwagę moją niebawem przyciągnęło ogłoszenie o pierwszej edycji warsztatów mistrzowskich w temacie portret i fotografia ekspresyjna. Powadzone miało być przez Mariana Schmidt’a szefa Warszawskiej Szkoły Fotograficznej. Ponieważ była to pierwsza edycja, promocyjna cena w wysokości 450 zł również zachęcała. I tak ostatni syczniowy weekend spędziłem nieopodal warszawskiego Torwaru.

Piątek

Wykład z teorii. Nastawiony na zajęcia praktyczne i głodny pracy w studio potraktowałem go jako konieczność. Już na samym początku okazało się ze niesłusznie. Przede wszystkim wykładowca, który przekazał i pokazał to czego do tej pory nie znalazłem w książkach.

“Naciskasz migawkę wtedy kiedy czujesz, że warto”
„Świadomość fotografa potrafi zabić zdjęcie”

No proszę czyli moja intuicja nie zawodzi. Warto jednak było usłyszeć to od autorytetu. To trochę jak z przepisem na dobrą potrawę. Ile tej soli? Dokładnie tyle, żeby Tobie albo innym smakowało. Dodatkowo oczywiście dużo wartościowej wiedzy. Aktywne oko, zasady kompozycji, bariera prywatności itd.

“Czasem jest tak, że przyjdziesz na zdjęcia a zdjęć nie będzie. Nie dobry stan psychiczny Twój albo modela”. Skąd ja to znam?…

Sobota

Znów teoria plus oglądamy zdjęcia i malarstwo. “Najlepszą metodą nauki jest kopiowanie”. Herezja? Ależ skąd. Mój ulubiony Vettriano tak właśnie zaczynał. A kogo kopiować? „Tylko i wyłącznie najlepszych”. To też wiedziałem podświadomie. Dlatego ostatnia moja wizyta w National Gallery trwała 3 razy dłużej niż planowałem.

Po części teoretycznej przyszedł czas coś przekąsić i rozpocząć część praktyczną. W wyniku przetasowań wylądowałem w grupie zaawansowanej, co powodowało lekki dyskomfort, biorąc pod uwagę rzeczywiste zaawansowanie. Wiedza co znaczy „przymknąć przesłonę” musiała chwilowo wystarczyć. Drugim negatywnym aspektem był całkowity brak kobiet w grupie. Lubię obserwować jak kobiety fotografują ludzi. Można wiele podpatrzeć. Fotografia ludzi to jednak sfera emocji a tam kobiety maja ewidentny handicap. Faceci za to uwielbiają się chwalić. Stad też nie bardzo się zdziwiłem męskim składem grupy profesjonalistów. Fotografowanie czas było zacząć.

(więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w

sesja foto w plenerze z Weroniką

Lokalizacja: Warszawa, Kępa Potocka
Czas: grudzień 2009, przed zachodem słońca
Ekipa: 1x chętna modelka, 1x aktywny fotograf
Sprzęt: 1x body Canona,  EF50/1.4, EF70-200/4.0, 2x lampa EX580, 1x statywy do lamp
Niezbędne dodatki: rękawiczki i czapki

Pod koniec zeszłego roku, dokładnie tuż przed świętami, siedziałem sobie czytając po fotografowaniu ludzi. Dokładnie o portretach i sesjach. Grudzień był chłodny ale bezśnieżny. Pogoda taka sobie. Kiedy to niespodziewanie koło 14:00 zaczęło się przecierać i wyjrzało słońce. Pamiętam jak dziś. W 10 sekund zrozumiałem ideę słowa fotografia. Światło. Na zewnątrz było super światło. Spojrzałem na książkę i w kolejne 10 sekund zrozumiałem następną rzecz związaną z fotografią portretową. Chce się jej nauczyć? Ależ oczywiście… to co ja robię na fotelu w domu?

(więcej…)

Zobacz cały wpisNapisane przez w