moje MBTI – badanie

W części pierwszej było o impulsie, który skłonił mnie do wejścia na ścieżkę stałego rozwoju. Dzisiaj będzie od samym badaniu  MBTI. Będzie też o tym dlaczego interowertyka ciągnie na scenę, co daje sprawdzenie kim jestem i czy ludzi warto i można „szufladkować”?  

W piekny i słoneczny dzień sierpnia 2008 roku z otwartym dachem i saczącą się z radia muzyką odliczałem kilometry dzielące mnie od przeznaczenia. Było i ch około trzystu. Wewnątrz na równych prawach odzywała się ciekawość jak i niepokój. W końcu ktoś miał zajrzeć do środka. I to tego środka, który potrafimy skrzętnie ukrywać.

Ten niepokój czy być może nawet rodzaj strachu powodował fakt, że tą osobą byłem ja sam. Dziś wiem to doskonale bo fototgrafuję. Jest bardzo ważne jakie lustro wybierzemy, warto na jego poszukiwanie poświęcić sporo czasu. Jednak w tym lustrze przeglądamy się sami. Na codzień zerkamy w lustro w pośpiechu a tutaj samodzielnie fundowałem sobie kilkukodzinną sesję patrzenia  na siebie. Znamienne jest też jaką odpowiedź dostałem pytająć o  „ewentualne sugestie dt. przygotowania się do testu”.

Proszę BYĆ SOBĄ…….. A to wcale nie jest takie proste…. czasami. 🙂

Skoryguje. To najczęściej nie jest takie proste.

Test MBTI

Me myself in dots

Magda okazała być się ciepłym i niepoprawnie uśmiechniętym człowiekiem. W tym zawodzie to ogromny plus. W końcu skrócenie dystansu nastąpi tak czy inaczej, więc jeśli ma to nastąpić to lepiej wcześniej niż później. Po krótkiej rozmowie usiadłem na wygodnej kanapie i zacząłem egzamin ze mnie samego.

Sam test pisemny to kilka kartek z pytaniami, na które mamy kilka odpowiedzi do wyboru. Odpowiedzi powinny być intuicyjne, z drobnymi wyjątkami. Te wyjątki to moment kiedy odkrywamy, że próbujemy się okłamywać. Dam przykład ale nie z testu.
„Czy Pan się spóźnia?”
„Sporadycznie”.

STOP! Ci którzy mnie znają wiedzą, że spóźniałem się notorycznie nie sporadycznie. W żartach mówiłem, że mój ojciec spóźniał się średnio godzinę więc moje pół jest dużym sukcesem. Dziś wiem, co stało na przeszkodzie braku punktualności. Wątpię abym kiedykolwiek był prymusem w tym temacie. Szczere przyznanie się jednak przed sobą samym, że się spóźniam otworzyło drogę do pracy i w efekcie do zmniejszenia problemu do rozsądnej wielkości.

Tym bardziej, więc należy wybrać osobę z którą się dobrze czujemy. Więc nie będzie poczucia że jestesmy oceniani. Jak? Pierwsze wrażenie. Poszlibyśmy razem na piwo? No to jest szansa na sukces. Coś nie gra w przeciągu pierwszych pięciu minut? W tył zwrot. Tak wiem, w głowie wtedy kołacze koszt kilkuset złotych już wydanych (np. na paliwo). Coraz częściej stosuje tę metodę i coraz częściem utwierdzam się, że taka strata jest pozorna.

Po godzinie oddałem karteczki i usieliśmy sobie na pogawędkę. I tu jest klucz. Płacisz nie za test. Ten jeśli go bardzo dobrze poszukasz znajdziesz w Internecie. Tak jak wiele innych rzeczy, które „przypadkiem” się tam znalazły. Płacisz za czas człowieka, który ma duże doświadczenie i potrafi wychwycić niespójności, które sam tworzysz. Jednym słowem, doradca patrząc i obcując ze mną, weryfikuje czy to to nabazgrałem na kartkach jest prawdą.

Pamiętam też kartkę z rysunkiem i pytaniem „co widzisz?”, na którą się żachnąłem wewnętrznie. Kojarzyły mi się z tanią psychoanalizą. Na szczęście moja determinacja i wiedza o tym, że należy kwestionować własne poglądy jeśli moga pachnieć stereotypem, była już duża. Nie był bym jednak sobą gdybym nie dopytał do czego jest potrzebna informacja, że widzę las. To nie jest wiedza tajemna. Okazało się, że ludzie z zacięciem do detali widzą drzewa a nawet potrafią podać ich dokładną liczbę. 🙂
U mnie stopniowe widzenie detali miało przyjść wraz z fotografią i wiedzą, że ta funkcja rozwija się w czasie.

No i tyle. Nie boli bardziej niż wizyta u dentysty.

Ile należy wydać? Najwięcej na ile Cię stać. Do dziś pamiętam podniesioną brew pewnej osoby, kiedy mówiłem że wydatki zamknęły się kwotą czterocyfrową. Uspokoję, trochę powyżej trzycyfrowej. 🙂 Pamiętam też moją podniesioną brew, kiedy usłyszałem, że inwestycja to ta fajna plazma na ścianie.

Taka diagnostyka to fundament. Jeśli fundament jest kiepski to i dom się może zacząć sypać. Ja tam remont domu zacząłem od wzmocnienia fundamentów. Poszła na to kwota, którą do dziś sam uważam za dużą.

Wynik

Kilka dni później przyszedł wynik . Nie chciało być inaczej. Marzyciel i wizjoner. Człowiek stojący jedną nogą w przyszłości a drugą w przeszłości. Na teraźniejszość braknie nogi i dlatego też kwestia dzisiejszego obiadu jest rzeczą drugorzędną. 🙂

Wbrew pozorom nie stroniący o nauk ścisłych. Albert Einstein, William Shakespeare, J. R. R. Tolkien, Mia Farrow, Neil Dailmond. O w morde! Co za towarzystwo? – pomyślałem w tamtym czasie. Jakiś prezes albo inżynier?… Żadnego. Można to było wywalić do kosza. Na co miałem ochotę. Można też było się z tematem zmierzyć. Wybrałem to drugie.

W kontekscie wyniku moja współprodukcja i wymyślony tagline z połowy zeszłej dekady nabrał dla mnie innego wymiaru. Pozdrawiam Cię Kuba 🙂

Cztery litery

Wykonam teraz skok czasowy i odcyfruje ten skrót. Skok czasowy bo wiedzę o szczegółach nabyłem w ciągu kolejnych lat.

Ekstrawersja czy introwersja (Extraversion vs. Introversion)

 

Coś tam żeśmy słyszeli, nieprawdaż? Introwertyk to ten w sweterku z okularami a ekstrawertyk to wodzirej na balu. To powierzchowna opinia. Oczywiście introwersja skłania do przebywania samemu a ekstrawesja wśród ludzi. Skąd zatem sławni aktorzy i piosenkarze w tej pierwszej grupie. Tych zachowań można się nauczyć. Chodzi bardziej o energię lub dokładniej o jej bilans. E lub I definiuje skąd czerpiemy energię i gdzie ją wydatkujemy.

Będąc Introwertykiem ładuję akumulatory w samotności (pływanie, rolki z muzyką, pisanie i parę innych) nie przeszkadza mi to przebywać wśród dużej grupy ludzi. Przynajmniej do czasu kiedy nie zapali się kontrolka niskiego poziomu energii. Im bardziej intensywne kontakty tym szybciej ucieka energia.

Jeśli baterie są rozładowane to urządzenie nie działa. Proste? Urządzenie zwane Robert, ma jeszcze jeden bezpiecznik. Jeśli będziesz starał się je włączyć pomimo, że baterie są rozładowane, szybko pożałujesz, że dotknąłeś włącznika. Możesz poznać obliczę którego do tej pory nie znałeś(aś). Taki mechanizm powodujący zabezpiecznie przed kompletnym zniszczeniem baterii lub urządzenia. Jest z nami trochę tak jak z iPhonem. Baterie są niewymienne lub precyzyjnie mówiąc ich wymiana jest droga, czasochłonna i niewygodna. Lepiej więc uważać.

Przez kontrast osoby Ekstrawertycy będą siedzieć do końca imprezy. Z przebywania z ludźmi energię czerpią a wydatkują na samotnym spacerze. Zarówno sytuacja kiedy energii jest zbyt mało jak i wtedy gdy jest jej zbyt dużo jest niekomfortowa. Dlatego też, intuicyjnie przełączamy się na odpowiedni tryb działania i funkcjonowania, kiedy zapala się kontrolka MIN albo MAX.

Zmysłyły czy intuicja (Sensing vs. iNtuition)

 

W jaki preferowany sposób przetwarzamy bodźce i sygnały z otoczenia.

Eska to zmysły. Zapach, smak, dotyk, itd. Tu i teraz. Widzenie rzeczy takimi jakie one są. Zielone jest zielone a twarde jest twarde. Przełacznik emocji wyłaczony. Tylko fakty. Rzeczy weryfikowalne aż do bólu. Bycie dokładnie w miejscu, w którym jestem. Co będzie później, będzie pózniej. Ważne jest co widzę teraz.

Intuicja to świat przeczuć. Zwarcie we wszyskich synapsach. Cierpnięcie skóry na myśl o czymś czego zrobić nie powinienem. Gęsia skórka kiedy dotykam spraw, w które powinnem zainwestowac czas i energię. Skóra to mój fizyczny sygnał zewnętrzny, Tobie być może „włosy dęba stają” 😉  Jesli jesteś eN. To też świat opcji i potencjalnych możliwości. Co mi daje informacja dziś jest mało ważne. Ważne jest efekt ta informacja ma rzeczi i wydarzenia w przyszłości. Widzenie potencjału pozwala inspirowac i wyznaczać cel, którego nie widać.

W zależności od badania miałem preferencję 80-95% Kompetnie poza średnią INFP (powyżej).  Nie dziwi mnie więc, że na zdjęciach sprzed lat, w kadrze widzę na pierwszym planie butelkę po coli, którą mogłem przestawić. 🙂 Dobra informacja jest jaka, że przeciwne preferencje w temacie przetwarzania informacji (S-N) oraz decydowania (T-F) rozwijają się z wiekem.

„No popatrz taki zimny drań ten prezes był a teraz na fundację go naszło.”

Tak sobie ostatnio zasłyszałem. 🙂 Dokładnie rzecz biorąc te preferencję same się nie rozwiną lub też same będą się rozwiajać wolno. Wiedząc można im pomóc. U mnie podlewanie „Tu i Teraz” to między innymi fotografowanie, gotowanie i pływanie kiedy to stosując metodę Total Immersion  skupiam się tylko i wyłacznie na tym jaki jest odgłos kiedy wkładam rękę do wody.

Myślenie czy  odczuwanie (Thinking vs. Feeling)

 

Decyzje, decyzje. Bez nich stalibyśmy w miejscu. Codzienie setki mniejszych i większych. Czasem te ogromne. Preferowany sposób to sposób najbardziej wydajny. Moja preferencja to eFką. I to całkiem bardzo mocna. Dziś z perpektywy widzę gdzie popełniałem przestępstwo. Zamiast pytać siebie „Jak się z tym czujesz?” wciąż pytałem „Co Ty o tym myślisz?”. Efekty były takie, że moje decyzje nie były spójnie ze mną, a to powodowało dyskomfort. I to większy niż mi się wydawało.

Są jednak sytuacje kiedy warto używać myślenia. 🙂 „Jak się czujesz kiedy dostaniesz do ręki sto tysięcy w gotówce z banku w postaci kredytu?”. ŚWIETNIE! Trochę gorzej kiedy trzeba oddawać, bo jak mówi stare powiedzenie: Pożyczamy cudze ale oddajemy własne. W takich sytuacjach powinno się mieć koło siebie kogoś, kto preferuje myślenie zamiast odczuwania. Z czasem też warto popracować nad rozwojem tego u siebie. Dobrą szkołą dla mnie na przykład była nauka budżetowania i program wychodzenia z zadłużenia bieżacego. Bywają też sytucje, w których zapisuję emocję ale podjęcie decyzji odkładam do czasu gdy opadną i spojrzę na sprawy w mniej emocjonalny sposób.

Serce i rozum. Jedna z ulubionych reklam mojej córki to własnie takie preferencje podane w rozrywkowej formie.

Osąd czy obserwacja (Judging vs. Perceiving)

 

Nie bardzo rozumiem czemu ktoś to nazwał osąd, bo ludzie o tej preferencji nie osądzają. Zamiast tego stosują działanie sekwencyjne. Jeśli coś jest do zrobienia na piątek a dziś jest poniedziałek, to podzielą pracę na cztery lub trzy części i zrobią wszystko do czwarku. Albo do środy żeby mieć dzień na weryfikację. Ja jestem obserwujący (też nazwa z kosmosu). W czwartek zaczynam się zastanawiać czy piątek jest rzeczywiście terminem ostatecznym. Noc z czwartku na piątek spędzam na wariackiej pracy. Nazywam to Creative Burst.

Często słyszę „No właśnie, mam takich ancymonów w pracy i dlatego wszystko się wali”. A guzik prawda. Po prostu są obszary, w których jedna metoda się sprawdza bardziej niż druga i odwrotnie. Doskonale wiem, że gdybym zabrał się moją metodą za budowę domu to skutki byłyby opłakane. Wiedza to potęga jednak. Wiedząć to do budowy domu wynajmę kogoś o przeciwnej preferencji. 🙂
Wiedza o tym spowodała że mam tzw. pack-listy. Bez tego pojawił bym się niechybnie bez kary pamięci na sesji. Zachowań z ostatniej preferencji (tak jak zachowań z pierwszej preferencji) można się wyuczyć. Można by rzec że w robocie potrafię się zachować jak rasowy ENFJ.

Jotki dążą do rozwiąń ostatecznych i zamykania tematów, podczas gdy ludzie z preferencją Pe lubią zostawiać sobie dużo otwartych opcji. Stąd też się bierze u mnie niechęć do całkowitego kończenia relacji. Nawet w przypadkach ewidentnie tego wymagających

Mity dotyczące MBTI

Człowiek jest zbyt skomplikowany by go wkładać w jakąś szufladę z napisem.

Wszechświat jest jeszcze bardziej skomplikowany ale ponazywaliśmy planety i galaktyki. Odróżnienie Marsa od Wenus pozwala nam wysłać sondę w dobrym kierunku. O układaniu relacji damsko męskich nie wspominając.

MBTI jest kiepskie, bo nie uwzględnia X albo Y.

Był czas kiedy ludzie uważali, że ziemia jest płaska. W kronikach opisują takich którzy wykorzystując tę wiedzę byli całkiem szczęśliwymi ludźmi. Dziś wiemy, że płaska nie jest. Znam ludzi, którzy wykorzystując tę wiedzę są całkiem szczęśliwi. Za 300 lat ludzie odkryją wiedzę, wobec której nasze przekonania będą co najmniej archaiczne. Znajdzie się też rzesza, którzy postanowią korzystając z niej być szczęśliwym. W kwesti mojego rozwoju tu i teraz, to czy MBTI czegoś nie zawiera mam głęboko w … kosmosie.

Aaaa … czyli Ty nie używasz głowy do podejmowania decyzji.

Oczywiście. Głowę posiadam tylko w celu noszenia czapki. Preferencja to preferencja. Jak przeciwstawna nie jest wykształcona to jest pewna trudność. Zachowań ekstawertyka lub introweryka można się wyuczyć. „Drugiego” sposobu porządkowania świata również. Nieliczni wiedzą, że potrafię się w zależności od sytuacji „przełaczyć” się na inną metodę. Nie mniej jednak preferowana metoda to ta natywna. Głowy zaś używam, żeby pojść i skonsultować się z kimś kto ma właściwą prefencje w danym temacie.

Typy i wiedza

Ponieważ opcje są zawsze dwie a preferencji cztery, to jako człowiek związany życiowo z systemem binarnym wiem, że typów jest szesnaście. Każdy ma swoje mocne i słabe strony. Każdy z nich jest unikalny. Chyba to lubię w MBTI najbardziej. Bliska jest też mi koncepcja preferencji jako narzędzia, o którym wiesz i stosujesz. Zdarzyło Ci się wbić gwóżdz śrubokrętem? Mnie się zdarzyło. Fotografia wisi do dziś. Zdecydowanie łatwiej jednak idzie młotkiem. Podoba mi sie również określanie mocy tych preferencji oraz to że podlegaja zmianom w czasie. Własśnie tak jak my sami.

Skoro już masz tę wiedzę to możesz naprawde dużo. Zarówno w kwestii rozwoju osobistego jak i poprawy relacji z otoczeniem.

MBTI to był strzał w dziesiątkę. Po pierwsze oparty na badaniach Karola. Cenie sobię ezoterykę i ma ona miejsce w moim życiu i na regale z książkami. Co nauka jednak to nauka. Dlatego też na regale zagościła książka, która poszerzyła moją wiedzę w tym temacie. „Kto jest kim”. Skierowana jest do zarządzających ludźmi. Przyjmując jednak za pewnik, że każdy z nas jest człowiekiem, to zarządzając sobą zarzadzamy właśnie ludźmi. 🙂 Książka ląduje w czytelni jako „must have” dla zainteresowanych.

Podsumowanie

Dostałem solidny fundament do tego aby powoli zacząć budować nowy dom. Cegła po cegle i bez pośpiechu. Zmiana nawyków utrwalanych przez lata będzie trwała lata. Jeśli jest liczenie na krócej to muszę rozczarować. Każda droga na skróty spowoduje, że będzie dłużej. Dlatego warto jeśli tylko można takie badania wykonowyć w miare wcześnie.

Wiedza, którą nabyłem w ciągu kolejnego roku jest jedną z najcenniejszych rzeczy którą w życiu posiadłem. Później dostałem jeszcze dwie rzeczy. Zaproszenie do spędzenia czasu w miejscu gdzie ulice nie mają nazw oraz możliwość dotknięcia marzenia aby poczuć, że ich spełnianie jest w zasięgu każdego z nas. O tym jednak kolejnym razem.

KarmaEquity™ :  Wpis dedykuje właśnie Magdzie Urbanowicz. Nie dlatego, że otrzymałem od niej wiele. Dedykuję go, ponieważ od dawna powoli zmierza do celu pomimo przeciwności i braku wytyczonego szlaku, który sama wyznacza. 🙂

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tags: , , , ,

Na razie brak komentarzy.

Zostaw odpowiedź