moje MBTI - badanie

W części pierwszej było o impul­sie, któ­ry skło­nił mnie do wej­ścia na ścież­kę sta­łe­go roz­wo­ju. Dzi­siaj będzie od samym bada­niu MBTI. Będzie też o tym dla­cze­go inte­ro­wer­ty­ka cią­gnie na sce­nę, co daje spraw­dze­nie kim jestem i czy ludzi war­to i moż­na „szu­flad­ko­wać”? 

W piek­ny i sło­necz­ny dzień sierp­nia 2008 roku z otwar­tym dachem i saczą­cą się z radia muzy­ką odli­cza­łem kilo­me­try dzie­lą­ce mnie od prze­zna­cze­nia. Było i ch oko­ło trzy­stu. Wewnątrz na rów­nych pra­wach odzy­wa­ła się cie­ka­wość jak i nie­po­kój. W koń­cu ktoś miał zaj­rzeć do środ­ka. I to tego środ­ka, któ­ry potra­fi­my skrzęt­nie ukry­wać.

Ten nie­po­kój czy być może nawet rodzaj stra­chu powo­do­wał fakt, że tą oso­bą byłem ja sam. Dziś wiem to dosko­na­le bo fotot­gra­fu­ję. Jest bar­dzo waż­ne jakie lustro wybie­rze­my, war­to na jego poszu­ki­wa­nie poświę­cić spo­ro cza­su. Jed­nak w tym lustrze prze­glą­da­my się sami. Na codzień zer­ka­my w lustro w pośpie­chu a tutaj samo­dziel­nie fun­do­wa­łem sobie kil­ku­ko­dzin­ną sesję patrze­nia na sie­bie. Zna­mien­ne jest też jaką odpo­wiedź dosta­łem pyta­jąć o „ewen­tu­al­ne suge­stie dt. przy­go­to­wa­nia się do testu”.

Pro­szę BYĆ SOBĄ.….… A to wca­le nie jest takie pro­ste.… cza­sa­mi. 🙂

Sko­ry­gu­je. To naj­czę­ściej nie jest takie pro­ste.

Test MBTI

Me myself in dots

Magda oka­za­ła być się cie­płym i nie­po­praw­nie uśmiech­nię­tym czło­wie­kiem. W tym zawo­dzie to ogrom­ny plus. W koń­cu skró­ce­nie dystan­su nastą­pi tak czy ina­czej, więc jeśli ma to nastą­pić to lepiej wcze­śniej niż póź­niej. Po krót­kiej roz­mo­wie usia­dłem na wygod­nej kana­pie i zaczą­łem egza­min ze mnie same­go.

Sam test pisem­ny to kil­ka kar­tek z pyta­nia­mi, na któ­re mamy kil­ka odpo­wie­dzi do wybo­ru. Odpo­wie­dzi powin­ny być intu­icyj­ne, z drob­ny­mi wyjąt­ka­mi. Te wyjąt­ki to moment kie­dy odkry­wa­my, że pró­bu­je­my się okła­my­wać. Dam przy­kład ale nie z testu.
„Czy Pan się spóź­nia?”
„Spo­ra­dycz­nie”.

STOP! Ci któ­rzy mnie zna­ją wie­dzą, że spóź­nia­łem się noto­rycz­nie nie spo­ra­dycz­nie. W żar­tach mówi­łem, że mój ojciec spóź­niał się śred­nio godzi­nę więc moje pół jest dużym suk­ce­sem. Dziś wiem, co sta­ło na prze­szko­dzie bra­ku punk­tu­al­no­ści. Wąt­pię abym kie­dy­kol­wiek był pry­mu­sem w tym tema­cie. Szcze­re przy­zna­nie się jed­nak przed sobą samym, że się spóź­niam otwo­rzy­ło dro­gę do pra­cy i w efek­cie do zmniej­sze­nia pro­ble­mu do roz­sąd­nej wiel­ko­ści.

Tym bar­dziej, więc nale­ży wybrać oso­bę z któ­rą się dobrze czu­je­my. Więc nie będzie poczu­cia że jeste­smy oce­nia­ni. Jak? Pierw­sze wra­że­nie. Poszli­by­śmy razem na piwo? No to jest szan­sa na suk­ces. Coś nie gra w prze­cią­gu pierw­szych pię­ciu minut? W tył zwrot. Tak wiem, w gło­wie wte­dy koła­cze koszt kil­ku­set zło­tych już wyda­nych (np. na pali­wo). Coraz czę­ściej sto­su­je tę meto­dę i coraz czę­ściem utwier­dzam się, że taka stra­ta jest pozor­na.

Po godzi­nie odda­łem kar­tecz­ki i usie­li­śmy sobie na poga­węd­kę. I tu jest klucz. Pła­cisz nie za test. Ten jeśli go bar­dzo dobrze poszu­kasz znaj­dziesz w Inter­ne­cie. Tak jak wie­le innych rze­czy, któ­re „przy­pad­kiem” się tam zna­la­zły. Pła­cisz za czas czło­wie­ka, któ­ry ma duże doświad­cze­nie i potra­fi wychwy­cić nie­spój­no­ści, któ­re sam two­rzysz. Jed­nym sło­wem, dorad­ca patrząc i obcu­jąc ze mną, wery­fi­ku­je czy to to naba­zgra­łem na kart­kach jest praw­dą.

Pamię­tam też kart­kę z rysun­kiem i pyta­niem „co widzisz?”, na któ­rą się żach­ną­łem wewnętrz­nie. Koja­rzy­ły mi się z tanią psy­cho­ana­li­zą. Na szczę­ście moja deter­mi­na­cja i wie­dza o tym, że nale­ży kwe­stio­no­wać wła­sne poglą­dy jeśli moga pach­nieć ste­reo­ty­pem, była już duża. Nie był bym jed­nak sobą gdy­bym nie dopy­tał do cze­go jest potrzeb­na infor­ma­cja, że widzę las. To nie jest wie­dza tajem­na. Oka­za­ło się, że ludzie z zacię­ciem do deta­li widzą drze­wa a nawet potra­fią podać ich dokład­ną licz­bę. 🙂
U mnie stop­nio­we widze­nie deta­li mia­ło przyjść wraz z foto­gra­fią i wie­dzą, że ta funk­cja roz­wi­ja się w cza­sie.

No i tyle. Nie boli bar­dziej niż wizy­ta u den­ty­sty.

Ile nale­ży wydać? Naj­wię­cej na ile Cię stać. Do dziś pamię­tam pod­nie­sio­ną brew pew­nej oso­by, kie­dy mówi­łem że wydat­ki zamknę­ły się kwo­tą czte­ro­cy­fro­wą. Uspo­ko­ję, tro­chę powy­żej trzy­cy­fro­wej. 🙂 Pamię­tam też moją pod­nie­sio­ną brew, kie­dy usły­sza­łem, że inwe­sty­cja to ta faj­na pla­zma na ścia­nie.

Taka dia­gno­sty­ka to fun­da­ment. Jeśli fun­da­ment jest kiep­ski to i dom się może zacząć sypać. Ja tam remont domu zaczą­łem od wzmoc­nie­nia fun­da­men­tów. Poszła na to kwo­ta, któ­rą do dziś sam uwa­żam za dużą.

Wynik

Kil­ka dni póź­niej przy­szedł wynik . Nie chcia­ło być ina­czej. Marzy­ciel i wizjo­ner. Czło­wiek sto­ją­cy jed­ną nogą w przy­szło­ści a dru­gą w prze­szło­ści. Na teraź­niej­szość brak­nie nogi i dla­te­go też kwe­stia dzi­siej­sze­go obia­du jest rze­czą dru­go­rzęd­ną. 🙂

Wbrew pozo­rom nie stro­nią­cy o nauk ści­słych. Albert Ein­ste­in, Wil­liam Sha­ke­spe­are, J. R. R. Tol­kien, Mia Far­row, Neil Dail­mond. O w mor­de! Co za towa­rzy­stwo? — pomy­śla­łem w tam­tym cza­sie. Jakiś pre­zes albo inży­nier?… Żad­ne­go. Moż­na to było wywa­lić do kosza. Na co mia­łem ocho­tę. Moż­na też było się z tema­tem zmie­rzyć. Wybra­łem to dru­gie.

W kon­tek­scie wyni­ku moja współprodukcja i wymy­ślo­ny tagli­ne z poło­wy zeszłej deka­dy nabrał dla mnie inne­go wymia­ru. Pozdra­wiam Cię Kuba 🙂

Cztery litery

Wyko­nam teraz skok cza­so­wy i odcy­fru­je ten skrót. Skok cza­so­wy bo wie­dzę o szcze­gó­łach naby­łem w cią­gu kolej­nych lat.

Ekstrawersja czy introwersja (Extraversion vs. Introversion)

Coś tam żeśmy sły­sze­li, nie­praw­daż? Intro­wer­tyk to ten w swe­ter­ku z oku­la­ra­mi a eks­tra­wer­tyk to wodzi­rej na balu. To powierz­chow­na opi­nia. Oczy­wi­ście intro­wer­sja skła­nia do prze­by­wa­nia same­mu a eks­tra­we­sja wśród ludzi. Skąd zatem sław­ni akto­rzy i pio­sen­ka­rze w tej pierw­szej gru­pie. Tych zacho­wań moż­na się nauczyć. Cho­dzi bar­dziej o ener­gię lub dokład­niej o jej bilans. E lub I defi­niu­je skąd czer­pie­my ener­gię i gdzie ją wydat­ku­je­my.

Będąc Intro­wer­ty­kiem ładu­ję aku­mu­la­to­ry w samot­no­ści (pły­wa­nie, rol­ki z muzy­ką, pisa­nie i parę innych) nie prze­szka­dza mi to prze­by­wać wśród dużej gru­py ludzi. Przy­naj­mniej do cza­su kie­dy nie zapa­li się kon­tro­l­ka niskie­go pozio­mu ener­gii. Im bar­dziej inten­syw­ne kon­tak­ty tym szyb­ciej ucie­ka ener­gia.

Jeśli bate­rie są roz­ła­do­wa­ne to urzą­dze­nie nie dzia­ła. Pro­ste? Urzą­dze­nie zwa­ne Robert, ma jesz­cze jeden bez­piecz­nik. Jeśli będziesz sta­rał się je włą­czyć pomi­mo, że bate­rie są roz­ła­do­wa­ne, szyb­ko poża­łu­jesz, że dotkną­łeś włącz­ni­ka. Możesz poznać obli­czę któ­re­go do tej pory nie znałeś(aś). Taki mecha­nizm powo­du­ją­cy zabez­piecz­nie przed kom­plet­nym znisz­cze­niem bate­rii lub urzą­dze­nia. Jest z nami tro­chę tak jak z iPho­nem. Bate­rie są nie­wy­mien­ne lub pre­cy­zyj­nie mówiąc ich wymia­na jest dro­ga, cza­so­chłon­na i nie­wy­god­na. Lepiej więc uwa­żać.

Przez kon­trast oso­by Eks­tra­wer­ty­cy będą sie­dzieć do koń­ca impre­zy. Z prze­by­wa­nia z ludź­mi ener­gię czer­pią a wydat­ku­ją na samot­nym spa­ce­rze. Zarów­no sytu­acja kie­dy ener­gii jest zbyt mało jak i wte­dy gdy jest jej zbyt dużo jest nie­kom­for­to­wa. Dla­te­go też, intu­icyj­nie prze­łą­cza­my się na odpo­wied­ni tryb dzia­ła­nia i funk­cjo­no­wa­nia, kie­dy zapa­la się kon­tro­l­ka MIN albo MAX.

Zmysłyły czy intuicja (Sensing vs. iNtuition)

W jaki pre­fe­ro­wa­ny spo­sób prze­twa­rza­my bodź­ce i sygna­ły z oto­cze­nia.

Eska to zmy­sły. Zapach, smak, dotyk, itd. Tu i teraz. Widze­nie rze­czy taki­mi jakie one są. Zie­lo­ne jest zie­lo­ne a twar­de jest twar­de. Prze­łacz­nik emo­cji wyła­czo­ny. Tyl­ko fak­ty. Rze­czy wery­fi­ko­wal­ne aż do bólu. Bycie dokład­nie w miej­scu, w któ­rym jestem. Co będzie póź­niej, będzie pózniej. Waż­ne jest co widzę teraz.

Intuicja to świat prze­czuć. Zwar­cie we wszy­skich synap­sach. Cierp­nię­cie skó­ry na myśl o czymś cze­go zro­bić nie powi­nie­nem. Gęsia skór­ka kie­dy doty­kam spraw, w któ­re powin­nem zain­we­sto­wac czas i ener­gię. Skó­ra to mój fizycz­ny sygnał zewnętrz­ny, Tobie być może „wło­sy dęba sta­ją” 😉 Jesli jesteś eN. To też świat opcji i poten­cjal­nych moż­li­wo­ści. Co mi daje infor­ma­cja dziś jest mało waż­ne. Waż­ne jest efekt ta infor­ma­cja ma rze­czi i wyda­rze­nia w przy­szło­ści. Widze­nie poten­cja­łu pozwa­la inspi­ro­wac i wyzna­czać cel, któ­re­go nie widać.

W zależ­no­ści od bada­nia mia­łem pre­fe­ren­cję 80–95% Kom­pet­nie poza śred­nią INFP (powy­żej). Nie dzi­wi mnie więc, że na zdję­ciach sprzed lat, w kadrze widzę na pierw­szym pla­nie butel­kę po coli, któ­rą mogłem prze­sta­wić. 🙂 Dobra infor­ma­cja jest jaka, że prze­ciw­ne pre­fe­ren­cje w tema­cie prze­twa­rza­nia infor­ma­cji (S-N) oraz decy­do­wa­nia (T-F) roz­wi­ja­ją się z wie­kem.

No popatrz taki zim­ny drań ten pre­zes był a teraz na fun­da­cję go naszło.”

Tak sobie ostat­nio zasły­sza­łem. 🙂 Dokład­nie rzecz bio­rąc te pre­fe­ren­cję same się nie roz­wi­ną lub też same będą się roz­wia­jać wol­no. Wie­dząc moż­na im pomóc. U mnie pod­le­wa­nie „Tu i Teraz” to mię­dzy inny­mi foto­gra­fo­wa­nie, goto­wa­nie i pły­wa­nie kie­dy to sto­su­jąc meto­dę Total Immersion sku­piam się tyl­ko i wyłacz­nie na tym jaki jest odgłos kie­dy wkła­dam rękę do wody.

Myślenie czy odczuwanie (Thinking vs. Feeling)

Decy­zje, decy­zje. Bez nich sta­li­by­śmy w miej­scu. Codzie­nie set­ki mniej­szych i więk­szych. Cza­sem te ogrom­ne. Pre­fe­ro­wa­ny spo­sób to spo­sób naj­bar­dziej wydaj­ny. Moja pre­fe­ren­cja to eFką. I to cał­kiem bar­dzo moc­na. Dziś z per­pek­ty­wy widzę gdzie popeł­nia­łem prze­stęp­stwo. Zamiast pytać sie­bie „Jak się z tym czu­jesz?” wciąż pyta­łem „Co Ty o tym myślisz?”. Efek­ty były takie, że moje decy­zje nie były spój­nie ze mną, a to powo­do­wa­ło dys­kom­fort. I to więk­szy niż mi się wyda­wa­ło.

Są jed­nak sytu­acje kie­dy war­to uży­wać myśle­nia. 🙂 „Jak się czu­jesz kie­dy dosta­niesz do ręki sto tysię­cy w gotów­ce z ban­ku w posta­ci kre­dy­tu?”. ŚWIETNIE! Tro­chę gorzej kie­dy trze­ba odda­wać, bo jak mówi sta­re powie­dze­nie: Poży­cza­my cudze ale odda­je­my wła­sne. W takich sytu­acjach powin­no się mieć koło sie­bie kogoś, kto pre­fe­ru­je myśle­nie zamiast odczu­wa­nia. Z cza­sem też war­to popra­co­wać nad roz­wo­jem tego u sie­bie. Dobrą szko­łą dla mnie na przy­kład była nauka budże­to­wa­nia i pro­gram wycho­dze­nia z zadłu­że­nia bie­ża­ce­go. Bywa­ją też sytu­cje, w któ­rych zapi­su­ję emo­cję ale pod­ję­cie decy­zji odkła­dam do cza­su gdy opad­ną i spoj­rzę na spra­wy w mniej emo­cjo­nal­ny spo­sób.

Ser­ce i rozum. Jed­na z ulu­bio­nych reklam mojej cór­ki to wła­snie takie pre­fe­ren­cje poda­ne w roz­ryw­ko­wej for­mie.

Osąd czy obserwacja (Judging vs. Perceiving)

Nie bar­dzo rozu­miem cze­mu ktoś to nazwał osąd, bo ludzie o tej pre­fe­ren­cji nie osą­dza­ją. Zamiast tego sto­su­ją dzia­ła­nie sekwen­cyj­ne. Jeśli coś jest do zro­bie­nia na pią­tek a dziś jest ponie­dzia­łek, to podzie­lą pra­cę na czte­ry lub trzy czę­ści i zro­bią wszyst­ko do czwar­ku. Albo do śro­dy żeby mieć dzień na wery­fi­ka­cję. Ja jestem obser­wu­ją­cy (też nazwa z kosmo­su). W czwar­tek zaczy­nam się zasta­na­wiać czy pią­tek jest rze­czy­wi­ście ter­mi­nem osta­tecz­nym. Noc z czwart­ku na pią­tek spę­dzam na wariac­kiej pra­cy. Nazy­wam to Cre­ati­ve Burst.

Czę­sto sły­szę „No wła­śnie, mam takich ancy­mo­nów w pra­cy i dla­te­go wszyst­ko się wali”. A guzik praw­da. Po pro­stu są obsza­ry, w któ­rych jed­na meto­da się spraw­dza bar­dziej niż dru­ga i odwrot­nie. Dosko­na­le wiem, że gdy­bym zabrał się moją meto­dą za budo­wę domu to skut­ki były­by opła­ka­ne. Wie­dza to potę­ga jed­nak. Wie­dząć to do budo­wy domu wynaj­mę kogoś o prze­ciw­nej pre­fe­ren­cji. 🙂
Wie­dza o tym spo­wo­da­ła że mam tzw. pack-listy. Bez tego poja­wił bym się nie­chyb­nie bez kary pamię­ci na sesji. Zacho­wań z ostat­niej pre­fe­ren­cji (tak jak zacho­wań z pierw­szej pre­fe­ren­cji) moż­na się wyuczyć. Moż­na by rzec że w robo­cie potra­fię się zacho­wać jak raso­wy ENFJ.

Jotki dążą do roz­wiąń osta­tecz­nych i zamy­ka­nia tema­tów, pod­czas gdy ludzie z pre­fe­ren­cją Pe lubią zosta­wiać sobie dużo otwar­tych opcji. Stąd też się bie­rze u mnie nie­chęć do cał­ko­wi­te­go koń­cze­nia rela­cji. Nawet w przy­pad­kach ewi­dent­nie tego wyma­ga­ją­cych

Mity dotyczące MBTI

Czło­wiek jest zbyt skom­pli­ko­wa­ny by go wkła­dać w jakąś szu­fla­dę z napi­sem.

Wszech­świat jest jesz­cze bar­dziej skom­pli­ko­wa­ny ale pona­zy­wa­li­śmy pla­ne­ty i galak­ty­ki. Odróż­nie­nie Mar­sa od Wenus pozwa­la nam wysłać son­dę w dobrym kie­run­ku. O ukła­da­niu rela­cji dam­sko męskich nie wspo­mi­na­jąc.

MBTI jest kiep­skie, bo nie uwzględ­nia X albo Y.

Był czas kie­dy ludzie uwa­ża­li, że zie­mia jest pła­ska. W kro­ni­kach opi­su­ją takich któ­rzy wyko­rzy­stu­jąc tę wie­dzę byli cał­kiem szczę­śli­wy­mi ludź­mi. Dziś wie­my, że pła­ska nie jest. Znam ludzi, któ­rzy wyko­rzy­stu­jąc tę wie­dzę są cał­kiem szczę­śli­wi. Za 300 lat ludzie odkry­ją wie­dzę, wobec któ­rej nasze prze­ko­na­nia będą co naj­mniej archa­icz­ne. Znaj­dzie się też rze­sza, któ­rzy posta­no­wią korzy­sta­jąc z niej być szczę­śli­wym. W kwe­sti moje­go roz­wo­ju tu i teraz, to czy MBTI cze­goś nie zawie­ra mam głę­bo­ko w … kosmo­sie.

Aaaa … czy­li Ty nie uży­wasz gło­wy do podej­mo­wa­nia decy­zji.

Oczy­wi­ście. Gło­wę posia­dam tyl­ko w celu nosze­nia czap­ki. Pre­fe­ren­cja to pre­fe­ren­cja. Jak prze­ciw­staw­na nie jest wykształ­co­na to jest pew­na trud­ność. Zacho­wań eks­ta­wer­ty­ka lub intro­we­ry­ka moż­na się wyuczyć. „Dru­gie­go” spo­so­bu porząd­ko­wa­nia świa­ta rów­nież. Nie­licz­ni wie­dzą, że potra­fię się w zależ­no­ści od sytu­acji „prze­ła­czyć” się na inną meto­dę. Nie mniej jed­nak pre­fe­ro­wa­na meto­da to ta natyw­na. Gło­wy zaś uży­wam, żeby pojść i skon­sul­to­wać się z kimś kto ma wła­ści­wą pre­fen­cje w danym tema­cie.

Typy i wiedza

Ponie­waż opcje są zawsze dwie a pre­fe­ren­cji czte­ry, to jako czło­wiek zwią­za­ny życio­wo z sys­te­mem binar­nym wiem, że typów jest szes­na­ście. Każ­dy ma swo­je moc­ne i sła­be stro­ny. Każ­dy z nich jest uni­kal­ny. Chy­ba to lubię w MBTI naj­bar­dziej. Bli­ska jest też mi kon­cep­cja pre­fe­ren­cji jako narzę­dzia, o któ­rym wiesz i sto­su­jesz. Zda­rzy­ło Ci się wbić gwóżdz śru­bo­krę­tem? Mnie się zda­rzy­ło. Foto­gra­fia wisi do dziś. Zde­cy­do­wa­nie łatwiej jed­nak idzie młot­kiem. Podo­ba mi sie rów­nież okre­śla­nie mocy tych pre­fe­ren­cji oraz to że pod­le­ga­ja zmia­nom w cza­sie. Wła­sśnie tak jak my sami.

Sko­ro już masz tę wie­dzę to możesz napraw­de dużo. Zarów­no w kwe­stii roz­wo­ju oso­bi­ste­go jak i popra­wy rela­cji z oto­cze­niem.

MBTI to był strzał w dzie­siąt­kę. Po pierw­sze opar­ty na bada­niach Karo­la. Cenie sobię ezoterykę i ma ona miej­sce w moim życiu i na rega­le z książ­ka­mi. Co nauka jed­nak to nauka. Dla­te­go też na rega­le zago­ści­ła książ­ka, któ­ra posze­rzy­ła moją wie­dzę w tym tema­cie. „Kto jest kim”. Skie­ro­wa­na jest do zarzą­dza­ją­cych ludź­mi. Przyj­mu­jąc jed­nak za pew­nik, że każ­dy z nas jest czło­wie­kiem, to zarzą­dza­jąc sobą zarza­dza­my wła­śnie ludź­mi. 🙂 Książ­ka lądu­je w czytelni jako „must have” dla zain­te­re­so­wa­nych.

Podsumowanie

Dosta­łem solid­ny fun­da­ment do tego aby powo­li zacząć budo­wać nowy dom. Cegła po cegle i bez pośpie­chu. Zmia­na nawy­ków utrwa­la­nych przez lata będzie trwa­ła lata. Jeśli jest licze­nie na kró­cej to muszę roz­cza­ro­wać. Każ­da dro­ga na skró­ty spo­wo­du­je, że będzie dłu­żej. Dla­te­go war­to jeśli tyl­ko moż­na takie bada­nia wyko­no­wyć w mia­re wcze­śnie.

Wie­dza, któ­rą naby­łem w cią­gu kolej­ne­go roku jest jed­ną z naj­cen­niej­szych rze­czy któ­rą w życiu posia­dłem. Póź­niej dosta­łem jesz­cze dwie rze­czy. Zapro­sze­nie do spę­dze­nia cza­su w miej­scu gdzie uli­ce nie mają nazw oraz moż­li­wość dotknię­cia marze­nia aby poczuć, że ich speł­nia­nie jest w zasię­gu każ­de­go z nas. O tym jed­nak kolej­nym razem.

KarmaEquity™ : Wpis dedy­ku­je wła­śnie Magdzie Urbanowicz. Nie dla­te­go, że otrzy­ma­łem od niej wie­le. Dedy­ku­ję go, ponie­waż od daw­na powo­li zmie­rza do celu pomi­mo prze­ciw­no­ści i bra­ku wyty­czo­ne­go szla­ku, któ­ry sama wyzna­cza. 🙂

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tags: , , , ,

Na razie brak komentarzy.

Zostaw odpowiedź