Ile warta jest fotografia?

Świetne pytanie. Sam je sobie zadawałem przez długi czas. Głównie pytając ile kosztuje fotografia? Może tyle co koszt energii potrzebnej do wyświetlenia na monitorze plus koszt porannej kawy dla fotografa? Może raczej koszt papieru i farby drukarskiej oraz koszt dojazdu na miejsce naciśnięcia migawki. Hmm… Wiem! To są wszystkie koszty fotografa plus wszystkie jego wydatki życiowe pomnożone przez wskaźnik JimB-GF (GreedFactor) podzielone przez ilość zdjęć które uda mu się sprzedać.

Dzisiaj już wiem że  te wszystkie odpowiedzi są po części prawe i nieprawdziwe. Prawdziwe bo wszystko w życiu kosztuje. Bilet do Warszaway do Krakowa i z powrotem. Hotel na dwa dni. Coś na ząb. No dobra jak prawdziwy startupowiec mogę zminimalizować czasem ten koszt do jednej kawy i jednego kawałka pizzy dziennie. Później obróbka zdjęć. Zwykle trwająca tyle samo lub więcej niż samo fotografowanie. Później …

Jest dużo różnych później i parę innych wcześniej. Niemniej jednak wszystkie one stanowią pół-prawdy. Ja zaś zwykłem mawiać, że pół prawdy to całe kłamstwo. To jaka to jest ta prawda? Nie wiem jaka jest prawda. Nie pretenduje na kaznodzieję, chociaż jako INFP się nadaję.
Wiem jednak że:

Fotografia szczególnie dobra to inwestycja, a nie koszt.

Czytałem o tym już dawno. Myślałem zaś, jak o marketingowym bełkocie wymyślonym po to żeby łatwiej urobić klientów. Dopóki sam na własnej skórze nie przekonałem się o prawdziwości tego stwierdzenia.
Weźmy zatem byka za rogi w mój ulubiony sposób. Przeglądając się w lustrze.

Prywatnie

W życiu bywa, że jesteśmy szczęśliwi 🙂 Bo, ponieważ, dlatego że … Tak naprawdę nie ważne dlaczego, jesteśmy szczęśliwi. Najprawdopodobniej właśnie z tych powodów, które nas uszczęśliwiają. Każdy ma inne. Warto zatrzymać te chwile. Rysiek Riedl śpiewał, że „w życiu piękne są tylko chwile”. I to prawda.

Nieprawdą jednak jest, jak twiedzą niektórzy ludzie, że będzie ich mało. Zatrzymanie tego szczęścia w kadrze to klucz do zaklinania przyszłości. Jeżeli kiedykolwiek zdarza mi się trudniejszy okres w życiu taka fotografia przypomnina mi, że porafię się śmiać i być szczęśliwy. Czasem pokazując jeszcze co jest powodem. 🙂

Dwie przyjemności na raz

Peek-a-boo

Nas nie dogoniat

Coffe!

Stayin on south makes me easy like Sunday morning

W życiu bywa, że jesteśmy nieszczęśliwi. Bo, ponieważ, dlatego że …  scenariusze horrorów i dramatów pisane są w oparciu właśnie o życie. Spotykam ludzi, którzy namiętnie hołdują zasadzie uciekania od „złych” emocji. Uciekania gdzie pieprz rośnie. „Nie wypada”, „Wstyd”, „Co ludzie powiedzą?”. Świetnie ich rozumiem. Sam je omijałem długi czas.  To nie jest syndrom polski. W takich na przykład znanych Stanach, którym nasz Kościuszo pomagał Zjednoczonymi się stać, najczęściej przepisywanym lekiem jest pigułka szczęścia.

Zatrzymanie w kadrze chwil trudnych to szansa na obejrzenie swoich „porażek” z perspektywy. Piszę w cudzysłowach bo zwykle widzimy je jako porażki tylko w tamtej chwili. Są też chwile, które wydają się zbyt trudne, aby je rejestrować. Moje doświadczenie pokazuje, że to nieprawda. Jak każdy cenię prywatność ale dam przykłady. Bez nich byłbym podobny do „blogerów”, którzy li tylko powielają cudze słowa.

Widelec nóż i jedna miska. Musi starczyć na nowy poczatek.

Jest do bani a niebawem będzie do dwóch bań.

To był piękny dzień na pożegnanie. Widać to dopiero z perspektywy czasu.

Jaka jest wartość takich zdjęć. Nie podejmuję się oceniać za innych. Dla mnie duża.

Zawodowo

Dokonania. W życiu zwykle mamy jakieś zajęcie zawodowe. Płatne albo nie. Satysfakcjonujące albo mniej. Człowiek świadomy zawsze dąży do robienia czegoś wartościowego. Braki w tym obszarze życia są w pierwszej trójce na liście czynników mogących wywołać depresję. Tak więc coś robimy.

Potem przy piwie, kawie, wodzie mineralnej albo o suchym pysku na rozmowie kwalifikacyjnej w korporacji (doświadczenie własne), dostajemy pytanie. „Jakie są Twoje dokonania?” Zbieramy te wszystkie słowa, które wyrażą ogrom naszej dotyczasowej pracy, ale czas który na to został „zakontraktowany”, nie pozwoli nawet w ułamku przekazać tego co jest w głowie.
Informuje zatem, że przelicznik słowo-obraz od dawna wynosi 1000-1.

Dam inny przykład. Zdarzyło mi się w czasie gdy uczestniczyłem w organizacji wydarzeń, eventami zwanymi, współorganizować w Janowie Podlaskim Aukcję Koni Arabskich. Impreza na 3500-4000 osób. Ministry, książeta oraz jedna Pani, co to to jej mąż w znanej kapeli pogrywa. Jednym słowem projekt marzenie. Moje uwagi o tym, żeby zainwestować w fotografa, który zrobi „making of” utonęły w morzu spraw i stresu. Branża organizacji wydarzeń to roller-coaster w wersji lux. W czasie imprezy nie ma czasu na samodzielne fotografowanie. Pracujesz po 14-16h na wysokich obrotach.  Efekt końcowy: impreza świetna co widać na zdjęciach,  zdjęć zaś jak to wszystko powstało jak na lekarstwo. Kiedy mnie pytają czy podobały mi się konie z bliska, odpowiadam, że nie mam zdania bo widziałem je w przelocie. 🙂

Tu gdzie teraz jest ściernisko, bedzie kiedyś fajna impreza

A tam za płotem koło trybuny market. Super market.

Wizerunek. Tak Cie piszą jak Cię widzą. Niestety. Niestety bo Jim B(eam) wie, że najbardziej liczy się zawartość. 🙂 Stety, bo skoro o tym wiadomo, to można coś z tym zrobić. Nie zawsze, ale często. Mowa ciała to 80% komunikacji jeśli Twój wizerunek ze zdjęcia nie zgadza się z tym kim jesteś lub jak się czujesz, kłamstwo wyjdzie na jaw. Wcześniej czy później. To czy koloryzujesz i jak bardzo zależy już od Ciebie. Nie mnie to oceniać ani krytykować. Akceptuję ten stan rzeczy. Inaczej musiałbym oglądać kobiety bez makijażu. 😉
Faktem jest jednak, że dobrze zrobione zdjęcie powoduje, że do przekazania pozostanie Ci tylko 20% informacji.

Kiedyś nie miałem ochoty, na udostępnienie swojego wizerunku w folderze reklamowym agencji. Jednak człowiek odpowiedzialny za zdjęcia, pozdrawiam Cię Wojtek, był zdeterminowany. Zaskoczył mnie na schodach. Zdjęcie poszło do druku. Mój biały strajk dał tylko tyle, że opublikowano kiepskiej jakości moje zdjęcie.
Zdjęciami często się sprzedajemy. Jaka jest więc wartość dwa razy lepiej płatnej pracy?

Sprzedajemy się również niepieniężnie. Jaką ma wartość dobry partner w związku? W moim posiadaniu jest zrzut ekranowy z portalu sympatia.pl, na którym smutna dziewczyna głosi światu, że „Dzień bez uśmiechu jest dniem straconym.”  Nie opublikuję go ale polecam tam zajrzeć i przejrzeć profile pod kątem tego motta. Można się zdziwić. Tak czy owak, nie zaintersowałbym się bo nie lubię rozrzutności. 🙂

Firmowo

Organizujesz imprezę? Dla pracowników klientów albo wszystko razem w jednym. „Ależ było fantastycznie” słychać wszędzie. Z zalewie wszeorganiającego hyper-pozytywnego-marketingu sztucznie uśmiechniętych ludzi, to za mało. Jedno naturalne zdjęcie zadowolonych uczestników powie więcej niż cokolwiek innego.

„Ciężko pracowaliśmy”. A któż cięzko nie pracuje?  Ten świetnie odebrany przekaz ze Startup Weekend Kraków, powstał tylko dlatego, że wcześniej powstały dobre zdjęcia. Wystarczy porównać ten przekaz z tekstem który usłuszałem po: „Impreza była naprawdę odjazdowa”.

Ile jest warte dobre zdanie o firmie przesięwzięciu? Swoją drogą księgowanie wydatków na promocję po stronie kosztów ma genezę podatkową. Wewnętrzne jednak  myślenie w stylu „Ile to kosztuje ?”  nic dobrego dla  biznesu nie zrobi.

Jak zrealizować inwestycje w wartościowe zdjęcia?

Świadomie

1. Masz ze sobą aparat fotograficzny i ROBISZ ZDJĘCIA
2. Masz koło siebie kogoś kto ma aparat fotograficzny i ROBI ZDJĘCIA
3. Kontraktujesz fotografa, który ROBI ZDJĘCIA

Specjalnie podkreśliłem drugi warunek, bo często zdarza mi się widzieć, że nie jest spełniony.

Przypadkowo

1. Nie unikaj obiektywu i bądź sobą.
2. Jesli ktoś proponuje Ci uczestnictwo w zdjęciach. Nie odmawiaj.

Przyjechałem kiedyś nad Zegrze na obiecaną prezentację jazdy na kacie w bagsztagu. Kiedy to łeb urywa a sprzęt trzeszczy tak jak by się miał rozpaść. Wtedy to właśnie Robert Wilczyński rzucił, że Jarek Dudek robi mu fotki do gazety więc jeśli tylko chcę to weźmie mnie na załogę do sesji. No cóż, można było nie skorzystać z propozycji. 🙂

Take your chance

[fot. Jerzy Dudek]

Ile zainwestować w zdjęcia?

To ile zainwestować w zdjęcia? Z inwestycjami w fotografię jest jak z inwestycjami finansowymi. Wielkość zysku zależy od włożonego kapitału. Ja osobiście staram się zainwestować najwięcej, na ile pozwalają na to aktualne warunki finansowe. Nie przekraczać jednak zasady zdrowego rozsądku. Ryzyko choć małe jest wszechobecne a długi rzecz nieprzyjemna. Kredytów na ten cel więc nie polecam, chyba, że efekt jest gwarantowany pisemnie.

W świadomej-opcji-inwestycyjnej-numer-jeden kwota do wyłozenia jest poziomie 300pln za używany kompakt i kartę pamięci. Ja mam takiego „wiekowego”  Canon’a IXUS’a. Mógłbym pewnie opowiadać trzy dni jak było. Wolałem zabrać aparat.

Big trip. Small camera

Zakończenie

Niebawem zamierzam wybrać się z moimi córkami na kolejną odsłonę najznamienitszego kabaretu XX wieku stworzonego przez Jima Hensona. Pozwolę sobię więc przytoczyć jedną z życiowych mądrości, którą przekazał mi on ustami misia Fazi’ego.

Fazi łapie Kermita na korytarzu w czasie gdy ten zmierza do garderoby Miss Piggy
Fazi: „Kermit chce podwyżkę. Ja mam tu najgorszą pracę. Rzucają we mnie róznymi rzeczami. Nie śmieją się z moich dowcipów. Jak nie dostane dwa razy więcej to odchodzę.”
Kermit: „Okay zarabiasz trzy razy więcej”
Fazi: „O nie! Dasz mi cztery razy więcej”
Kermit: „Dobra dam Ci pięć razy więcej”
Fazi: „Sześć”
Kermit: „Siedem”
Fazi: „Osiem”
Z oddali słychać głos Miss Piggy „Keeeermit”.
Kermit, wyraźnie zirytowany: „Fazi dam Ci dziesięć razy więcej i to jest moje ostatnie słowo, a teraz muszę lecieć do Piggy”
I pobiegł. Fazi podekscytowany, szuka ujścia swoich emocji i łapie Gonzo (który zapewne biegnie dać się wystrzelić z armaty)
Fazi: „Gozno, Gonzo czekaj!”
Fazi: „Kermit dał mi podwyżkę! Uważaj: DZIESIĘĆ RAZY TYLE!!!”
Gonzo podnosi brew: „?…”
Fazi: „Gonzo powiedz mi ile jest dziesięć razy zero?”

Oczywiście bardzo mi bedzie przyjemnie jeśli opcję Świadomie-numer-trzy zrealizujesz ze mną. W ogólnym rozrachunku jednak, liczy się jeśli zrealizujesz którąkolwiek i z kimkolwiek.

Mahna-mahna
Robert
KarmaEquity™ : Do wpisu zainspirowali mnie:
Mariusz Kapusta wyjątkowo efektywny gość, który jako jeden z niewielu użył sam z siebie  sformułowania inwestycja w stosunku do fotografii.
Agnieszka Skala, która to bardzo fajne rzeczy dla młodych przedsiębiorców robi. SPIN‚a wiele spraw co to wyglądają na niemożliwe do spięcia. Do prezentacji swoich osiągnięć używa jednak wdzięku osobistego. 🙂
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tags: ,

Na razie brak komentarzy.

Zostaw odpowiedź