Moje MBTI – początek

Personality discovered

Dzień dobry. Na imię mam Robert i jestem typem INFP. Przynajmniej według Izki Meyers’owej 🙂 Będzie o MBTI, wybitnym Karolu i wykorzystaniu jego odkryć przez Izkę do skonstruowania sprawnego narzędzia określającego nasz charakter i temperament. Co daje sprawdzenie kim jestem i czy ludzi warto i można szufladkować? Będzie też o tym po co mi była wyprawa do Poznania ale tymczasem  będzie o tym jak zaczęło się odkrywanie mojego prawdziwego JA.

To zacznijmy od początku, bo przecież rzeczy zwykle mają swój początek, nieprawdaż? Jeżeli chodzi o mnie to zwykle nie mam zielonego pojęcia, że konkretna sytuacja jest właśnie początkiem. Czasem wskazówką jest kiedy napotykam koniec. Coś się kończy coś zaczyna. Zawsze. Tarotowa karta śmierci. Czasem wskazówką jest burzliwość zdarzeń. Jeżeli moje życie staje na głowie to jest wielce prawdopodobne, że doświadczam zmiany. Z wiekiem zaczynam dochodzić do wniosku, że jakakolwiek zmiana zawierać musi w sobie pierwiastek gwałtowności i szczyptę nieprzewidywalności. Inaczej nasze wrodzone przywiązanie do poczucia bezpieczeństwa sprowadzi nas na poprzednią ścieżkę.

W moim przypadku nie było inaczej. Cofamy się kilka lat. Kilka w tym przypadku oznacza 4-5. Życie po raz kolejny zawirowało jak zwariowana i lekko uszkodzona pralka, którą posiadam w mieszkaniu od pewnego czasu. Zmienia niespodziewanie częstotliwość wirowania, wali bębnem o obudowę i hurgocze tak, że własnych myśli nie słychać. Jaki by to nie był program prania, finalnie dobiegł końca. Na zakończenie ciuchy były mokre i pomięte więc nie nadawały się użytku. Przynajmniej do momentu kiedy nie wyschły i nie zostanały uprasowane.

Do you know who are you?

Wytrząsło mnie na tyle porządnie, że pewnego dnia patrząc w lustro, zadałem człowiekowi na przeciw pytanie:
– “Czy Ty na pewno wiesz kim jesteś skoro ładujesz się po raz kolejny do pralki?”
– “A cóż to za durne pytanie?” – odpowiedział.
– “Pytanie dobre jak każde inne. Skąd przekonanie, że wiesz o sobie wystarczająco skoro do tej pory nie interesowało Cię to zbytnio?”

O tym, że durnych pytań nie ma miałem sobie uświadomić później. Tym razem zapadła cisza. No właśnie. Skąd?

I tak zaczęło się poszukiwanie wiedzy. Po kilku dniach buszowania po Internecie miałem już w głowie, że pierwsza rzecz to diagnostyka. Żaden mechanik albo lekarz nie feruje wyroków bez wstępnych oględzin. Co ciekawe punktem wyjścia była ezoteryka. Ludzie od zawsze starali usystematyzować otaczający świat z nimi samymi włącznie. W zakładkach pojawiły się takie hasła jak Jung, MBTI, Keirsey czy socjonika.

Zrobiłem sobie pierwszy test w Internecie uprzednio przeczytawszy dokładnie zasady.

Wyrok pojawił się natychmiast:
Click to view my Personality Profile page

Ki czort? Zacząłem więc czytać  o typach, rodzajach, zasadach. Im więcej wiedzy tym większy apetyt. Kolejny test po kilku tygodniach tym razem płatny u Keirsey’a.
Wyrok na email: Healer z grupy Idealist czyli odpowiednik INFP.
Kurna jaki idealista? Ja tu biznes prowadzę. 🙂

Tak czy owak stanąłem przed lustrem. I zacząłem się w nim przeglądać. Proces się rozpoczął. Po kolejnych kilkunastu dniach zdecydowałem, że chce poszukać specjalisty.  W samych testach przez Internet były również jasno pokazane ograniczenia.

Po pierwsze w trakcie testu powinniśmy dawać pierwszą odpowiedź jaką uznamy za właściwą. Można by powiedzieć intuicyjną. Jeżeli test robimy w innym języku niż ojczysty (w Internecie były testy tylko po angielsku) trafność wyniku spada o kilkanaście lub kilkadziesiąt procent. Po drugie okazuje się, że bardzo często mamy o sobie błędne przekonanie. Po części z niewiedzy a po części dlatego, że jesteśmy skłonni oszukiwać siebie samego. Sprawdzone 🙂 Ocena drugiej osoby po przeprowadzonej rozmowie pozwala część z tych “oszustw” wyeliminować. A to zapewnia tylko test na żywo.

Prawda jest taka, że nic nie zastąpi doświadczenia. Bywają przypadki kiedy sami prawidłowo postawimy diagnozę w temacie na przykład zdrowia. Jednak bardziej skomplikowanych przypadków nawet nie zauważymy. Pozostało poszukać. Wkrótce okazało się, że w temacie socjoniki lub Keirsey’a specjalistów w Polsce po prostu nie było.

Na placu boju pozostał MBTI. Podobała mi się metodologia badań. Wielokrotnie sprawdzana i obecna na rynku od dawna. Szansa na dobrych specjalistów była duża. Metoda przywędrowała do nas zza oceanu gdzie stosowana była i jest szeroko w działach HR dużych korporacji.  Takie też kontakty pojawiały mi się wtedy w czasie poszukiwań konsultanta w Warszawie. Wtedy przypomniałem sobie, że lekarza wybieram nie kierując się czy jest blisko tylko kierując się tym jak jest dobry. Zacząłem przyglądać się informacjom z całej Polski. I  w tak zarzucone sieci wpadła strona doradcy osobistego Magdy Urbanowicz.

Czas było się wybrać do Poznania.
c.d.n.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tags: , , , ,

4 komentarze do “Moje MBTI – początek”

  1. Mairusz czwartek, 8 Wrzesień 2011 dnia 13:24 #

    Wita ISTJ :). To, że się do mnie nie wybrałeś poczytuję niemalże jako zdradę ;). Ale poprawisz się na przyszłość.

    MBTI jest super. Najbardziej polecam wziąć udział w warsztacie w całej grupie. Wtedy bardzo fajnie i wyraźnie widać jest różnice. Dla tych, którzy chca to zobaczyć proponuję ćwiczenie – porównajcie styl pisania postów Roberta i mój. (kryptoreklama, która już nie jest krypto :).

    A jak to zrobicie czytajcie dalej.

    Robert to INFP, ja to ISTJ. Oprócz łączącej nas introwersji, której przy spokaniach na żywo nie widać :), pozostałe elementy są całkiem różne:

    NS pochodzi od iNtuition i Sensing – Osoby nastawione na Intuicję szukają szerszego obrazu, inspiracji, wizji; Osoby nastawione na Sensing patrzą na konkret, liczby, to co jest tu i teraz.

    FT – to Feeling (Odczuwanie) i Thinking (Myślenie). Osoby nastawione na T najpierw patrzą na logiczne powiązania podejmując decyzje, Osoby nastawione na F bardziej wczuwają się w emocje ludzi, logika jest na drugim miejscu

    JP – to podejście do czasu. J to osoby, które mają całe życie zaplanowane od dziś do za 30 lat :), a P to osoby, które lubią więcej spontaniczności.

    No i oprócz tego jeszcze wiele dodatkowych. W przypadku Roberta najbardziej będzie ujawniała się Intuicja, w moim przypadku bardziej myślenie – to wyrażnie widać po stylu pisania. Ja używam języka trochę jak narzędzia programowania, Robert bardziej artystycznie.

    MBTI to naprawdę świetne narzędzie do poznania siebie i zrozumienia pewnych rzeczy. Polecam!

  2. JimB40 czwartek, 8 Wrzesień 2011 dnia 16:23 #

    Mariusz,

    Dzięki za komentarz. Ale tak żeś się rozpędził, że zaraz nie będę miał o czym pisać w drugiej części cyklu. Dobrze że chociaz mam swoje rysunki 🙂
    Nie wiele osób w moim życiu zrobiło tyle dobrego co Karol oraz Izka.
    Swoją drogą brzmi to jak jakaś wiedza tajemnego bractwa. „Dzien dobry jestem XYZŹ” 😀

    Czy ja się do Ciebie wybiore? Zależy w jakim celu. ST jako coach? Musze się przyjrzeć: albo jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę (90 kilka procent w tym zawodzie ma w swoim typie NF) albo jest to tylko przystanek w drodze do zarządzania coach’ami na co stawiam 🙂 W celu pozytywnego doładowania energetycznego zawsze.

    Relacji między typami dotknąłem na razie delikatnie, ale co nie co wiem 🙂
    Pomiędzy 25 a 45 rokiem życia rozwija się funkcja trzeciego rzędu, to obstawiam rozwój Fi jako sprawcę proaktywnie.pl, Tak jak u mnie Si od 4 lat pozwala mi zobaczyć niepotrzebne detale w czasie kadrowania. Dominujące mamy dokładnie odwrotne, wiec co Ci mam powiedzieć … suplemencie 😉
    „Supplement relationships mutually energize each other’s lesser developed functions.” i dalej „The world view of the other is often undiscovered, perhaps exotic” 🙂
    To co? Szkoda zmarnować taką szansę. Do zobaczenia u Sandry niebawam 🙂

  3. Mairusz czwartek, 8 Wrzesień 2011 dnia 22:12 #

    Sprawdź sam, czy jestem wyjątkiem :). O zakład z Tobą bym nie szedł, bo możesz mieć rację. Ale jako coach też daję radę, mam na to dowody :D.

    Z F dobra diagnoza, coaching, MBTI i tego typu rzeczy takoż.

    I tym sposobem dopiero zaczęliśmy hermetyczną dyskusję ;). A do zobaczenia, u Sandry, albo na naszym LEE. Zacznyamy od „8 dnia tygodnia” w październiku.

Trackbacki/Pingbacki

  1. moje M.B.T.I. – badanie | JimB.40 Blog - czwartek, 23 Luty 2012

    […] JimB40 dnia czwartek, 23 Luty 2012 w psychologia W części pierwszej było o impul­sie, który skło­nił mnie do wej­ścia na ścieżkę sta­łego roz­woju. […]

Zostaw odpowiedź