Początek cichej rewolucji

Począ­tek cichej rewo­lu­cji?

Tak usta­mi Paw­ła Mała­szyń­skie­go rekla­mu­je się Lexus z nowym mode­lem samo­cho­du hybry­do­we­go. Zbie­ra­łem się już daw­no żeby o tym napi­sać, więc mam nie­zły powód. Będzie o nowych tech­no­lo­giach, a raczej o tym, że nio­sią ze sobą zmia­ny, któ­rych się czę­sto nie spo­dzie­wa­my.

Powo­li mały­mi krocz­ka­mi napę­dy hybry­do­we sta­ją się fak­tem w kolej­nych mar­kach samo­cho­dów. Kie­ru­nek rewo­lu­cji został wyzna­czo­ny i nic nie wska­zu­je, żeby w naj­bliż­szej przy­szło­ści uległ zmia­nie. Cze­ka nas abso­lut­na cisza na dro­gach. Przy­naj­mniej taką wizję kreu­ją pro­du­cen­ci. Było by miło, bo nic tak nie cie­szy ucha jak dźwięk abso­ut­nej ciszy. Tyle że dro­ga do tego sta­nu może nie być taka cicha. Co wię­cej bez­kr­wa­wa rewo­lu­cja to rzad­kość w przy­ro­dzie.

Trzy lata temu uczest­ni­czy­łem w orga­ni­za­cji impre­zy samo­cho­do­wej na torze wysci­go­wym w Kie­le­cach. Przez jeden dzień moż­na było pojeź­dzić rózny­mi auta­mi. Abso­lut­nie nie hybry­do­wy­mi i abso­lut­nie nie cichy­mi. Przy oka­zji głów­nych atrak­cji jed­nak moż­na było pojeż­dzić naj­now­szym hybry­do­wym dziec­kiem Toyo­ty. Samo­cho­dzik nowo­cze­sny był i zadzi­wia­ją­co żwa­wy.

Z czym zatem był pro­blem? Ano z tym, że tych samo­cho­dów nie sły­chać. Obser­wu­jąc zacho­wa­nia ludzi śmiem twier­dzić, że pro­blem będzie więk­szy niż to się z pozo­ru wyda­je. Od ponad stu lat mamy w nie­mal gene­tycz­nie zako­do­wa­ne, że samo­chód hała­su­je. Moż­na by rzec, że nasz instykt został poko­le­nio­wo prze­szko­lo­ny do koja­rze­nia okre­ślo­ne­go hała­su z auta­mi. Prze­szko­lo­ny rów­nież w zakre­sie uni­ka­nia nie­bez­pie­czeń­stwa. Przy­po­mnij­my sobie ile razy nasz słuch ostrzegł nas przed zbli­ża­ją­cym się pojaz­dem.

Auta abso­lut­nie nie hybry­do­we

W przy­pad­ku samo­cho­dów elek­trycz­nych nic nie ostrze­ga. Sły­chać tyl­ko szum opon. Klak­son w wymie­nio­nej wcze­śniej Toy­ocie był w czę­stym uży­ciu. Ludzie popro­stu nie mie­li zie­lo­ne­go poję­cia, że dwa metry za nimi cokol­wiek jedzie. Na torze jaz­da elek­try­kiem odby­wa­ła się w kon­tro­lo­wa­nych warun­kach i z mały­mi pręd­ko­ścia­mi. W cywil­nych warun­kach pręd­ko­ści roz­wia­ja­ne przez te samo­cho­dy nie odbie­ga­ją zbyt­nio o aut z napę­dem spa­li­no­wym. Bez­gło­śnie suną­ca tona żela­stwa z pręd­ko­ścią sto kile­me­trów na godzi­ne?

Zapew­nie­nie bez­pie­czeń­stwa w nowych autach może nie być pro­stą spra­wą. Zro­zu­mia­łe jest, że przy zetknię­ciu z pie­szym lub rowe­rzy­stą ten ostat­ni ma wie­lo­krot­nie mniej­sze szan­se. Wypa­dek jed­nak to rulet­ka dla wszyst­kich, rów­niez dla kie­row­cy lub pasa­że­rów. Gdy­by wszyst­kie auta były ciche spra­wa była­by znacz­nie prost­sza… ale nie będą. Co jakiś czas prze­mknie obok nas coś bez żad­ne­go dźwię­ku.

Nie sądzę aby wzo­rem angiel­skich ofi­cje­li wpro­wa­dzo­no usta­wę o czerwonej fladze. Pew­nym być jed­nak nie moż­na. Bio­rąc popraw­kę na postep tech­no­lo­gicz­ny sta­wiam na obo­wią­zek jecha­nia za ogni­sto czer­wo­ną kosiar­ką samo­bież­ną. Jed­ne­go mogę być pew­nym. W cza­sie rewo­lu­cji powie­dze­nie cichy zabój­ca nabie­rze nowe­go zna­cze­nia. Tym cza­sem bio­rę duże słu­chaw­ki, iPod’a i idę tre­no­wać prze­cho­dze­nie przez pasy gdy nie sły­chać war­ko­tu sil­ni­ka.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tags: , ,

Na razie brak komentarzy.

Zostaw odpowiedź