Pytać czy nie pytać ... oto jest pytanie

What, Whe­re & When

Pyta­nia sta­no­wią odgry­wa­ją istot­ną rolę w moim roz­wo­ju. Zarów­no oso­bi­stym jak i zawo­do­wym. Czas więc zmie­rzyć się z tym tema­tem. Czy war­to zada­wać pyta­nia? Jeśli tak to jakie pyta­nia? W czym może mi pomóc dobre sfor­mu­ło­wa­nie pyta­nia? Posta­no­wi­łem więc się podzie­lić swo­ją wie­dzą i prze­my­śle­nia­mi na ten temat. Temat wyda­je się oczy­wi­sty i banal­ny. Z moich jed­nak doświad­czeń wyni­ka, że im coś prost­sze, tym bar­dziej przy­dat­ne. Kry­je w sobie zwy­kle wię­cej poten­cja­łu niż nam się to na pierw­szy rzut oka wyda­je.

Więk­szość pew­nie pamię­ta ze szko­ły.
— Robert, gdzie leży Boli­wia?
— Pyta Pani gdzie jest poło­żo­na Boli­wia? Boli­wia leży…
To pyta­nie sie­bie oprócz oczy­wi­ste­go bonu­su w for­mie cza­su na zasta­no­wie­nie i upo­rząd­ko­wa­nie myśli pozwa­la skon­kre­ty­zo­wać pro­blem. Nie­ste­ty, nie­któ­rzy moi tzw. nauczy­cie­le potra­fi­li mnie zga­sić krót­kim „sia­daj”. Nie patrząc na to czy jest to li tyl­ko zyski­wa­nie na cza­sie, czy też jed­nak spo­sób przy­wo­ły­wa­nia wie­dzy z pamię­ci i porząd­ko­wa­nia infor­ma­cji. Ale to temat na inny wpis.

Nie ma nic bar­dziej powszech­ne­go niż pyta­nia. Zasta­na­wiam się nawet czy moje pierw­sze wypo­wie­dzia­ne sło­wo, jakie­kol­wiek by ono nie było, nie mia­ło zna­ku zapy­ta­nia na koń­cu. Dzie­ci pyta­ją jak sza­lo­ne, nie bojąc się zada­wać nawet naj­bar­dziej nie­praw­do­po­dob­nie brzmią­cych pytań. Czę­sto sły­szę wte­dy: “Cóż za głu­pie pyta­nie?” Jeże­li ktoś jesz­cze o tym nie wie, to infor­mu­ję że głu­pich pytań nie ma. Są za to głu­pie odpo­wie­dzi. Pyta­nie może być na przy­kład zaska­ku­ją­ce, iry­tu­ją­ce, depry­mu­ją­ce lub nie na miej­scu. Głu­pie nie jest nigdy.

Tą natu­ral­ną umie­jęt­ność wyni­ka­ją­cą z wro­dzo­nej cie­ka­wo­ści świa­ta i nie­po­ha­mo­wa­nej żądzy wie­dzy zaczy­na­my tra­ci­my opusz­cza­jąc dzie­ciń­stwo. Nawet jeże­li mie­li­śmy świa­do­mych rodzi­ców, któ­rzy zagry­za­jąc lek­ko war­gę z uśmie­chem odpo­wia­da­li na pyta­nie zada­ne po raz siód­my, to póź­niej idzie­my do szko­ły. Jed­nym tra­fia­ła się lep­sza dru­gim gor­sza, ale miej­sca na pyta­nia nie ma tam za wie­le. Czy to ze wzglę­du na ramy cza­so­we zwa­ne pro­gra­mem i prze­peł­nie­nie w kla­sach, czy też ze wzglę­du na pomył­kę kon­kret­ne­go nauczy­cie­la w wybo­rze zawo­du. Nie ma zna­cze­nia. Każ­de­go dnia umie­jęt­ność zada­wa­nia dobrych pytań jest dosyć sku­tecz­nie wyga­sza­na.
Nie­któ­rym tra­fia się dobra szko­ła wyż­sza. W zało­że­niach ma uczyć nie samej wie­dzy, ale spo­so­bów dostę­pu do niej. Powin­na rów­nież wyra­biać i utrwa­lać umie­jęt­ność sta­wia­nia pytań i znaj­do­wa­nia odpo­wie­dzi. Z roz­mów ze zna­jo­my­mi wyła­nia się jed­nak obraz, iż pomył­ki w wybo­rze zawo­du wśród nauczy­cie­li aka­de­mic­kich są rów­nie czę­ste.

Pyta­nia zaś, to pali­wo do moto­ru, któ­ry napę­dza roz­wój, inno­wa­cje czy postęp. Pra­wie każ­dy kto coś osią­gnął w życiu, zapy­ta­ny co było począt­kiem odpo­wie, że pyta­nie. Zada­ne przez kogoś lub przez nie­go same­go. Nie ma zna­cze­nia. Zna­cze­nie ma jak było zada­ne to pyta­nie. Zna­cze­nie ma jaka padła odpo­wiedź lub czy w ogó­le padła. Zna­cze­nie ma w koń­cu, czy chce­my tej odpo­wie­dzi poszu­kać jeśli jej nie otrzy­ma­li­śmy.

Otwierasz czy zamykasz

Nie chce zanu­dzać teo­rią ale dwa sło­wa się przy­da­dzą. Pyta­nia zamknię­te to takie, na któ­re powin­ni­śmy odpo­wie­dzieć wybie­ra­jąc z ogra­ni­czo­nej licz­by odpo­wie­dzi. Pyta­nie otwar­te to zaś takie, któ­re pozwa­la swo­bod­ną odpo­wiedź. “Chesz iść do kina czy do teatru?” vs “Na co masz dzi­siaj ocho­tę?”. Tyle teo­ria. Tyl­ko tyle? Wbrew pozo­rom aż tyle.

Pytamy innych

Od tego w jaki spo­sób zada­je­my pyta­nia zale­ży, czy nasza roz­mo­wa roz­kwit­nie jak wio­sen­ny kwiat czy też zga­śnie jak pło­myk zni­cza na listo­pa­do­wym wie­trze. Może­cie uwie­rzyć lub nie, ale zada­nie kil­ku zamknię­tych pytań z rzę­du sku­tecz­nie spro­wa­dza kon­wer­sa­cje do pozio­mu prze­słu­cha­nia. Oso­bę zaś, z któ­rą roz­ma­wia­my … Z dru­giej stro­ny dobre otwar­te pyta­nia pcha­ją roz­mo­wę do przo­du jak zwa­rio­wa­na loko­mo­ty­wa.

Kolej­ny waż­ny aspekt w kon­tek­ście pytań i rela­cji mię­dzy­ludz­kich. Rzecz chy­ba naj­bar­dziej nie­do­ce­nia­na i pomi­ja­na. Zanim zadasz pyta­nie zasta­nów się jaką odpo­wiedź możesz dostać. Brzmi pro­sto. Nie­praw­daż? 🙂 Mnie spo­ro cza­su zaję­ło przy­swo­je­nie tej zasa­dy na pod­sta­wo­wym pozio­mie. Co praw­da nic gor­sze­go niż myśle­nie za innych, ale zaska­ku­ją­co czę­sto udzia­la­na odpo­wie­dzi mie­ści się na liście pla­no­wa­nych.

Pyta­nie o zgo­dę. Powszech­nie wyste­pu­ją­ce jak sosna w Pol­sce. Ele­ment dobre­go wycho­wa­nia i kul­tu­ry oso­bi­stej. Przy­kład z sesji „Czy zechcia­ła by Pani poka­zać nam tro­chę swo­ich wdzię­ków?”. Wyjąt­ko­wo czę­sto jed­nak zapo­mi­na­my, że to są pyta­nia zamknię­te (tak/​nie), w któ­rych odpo­wiedź „nie” jest rów­nie upraw­nio­na.
Stąd już bli­sko do stwier­dze­nia, że jeże­li na 100% mamy zamiar coś zro­bić, to pyta­nie o zgo­dę jest tyl­ko for­mą maso­chi­zmu lub sady­zmu. W zależ­no­ści kogo pyta­my. Jeże­li zamie­rzasz coś zro­bić nie zależ­nie od udzie­lo­nej odpo­wie­dzi NIE PYTAJ! Tym z nas, któ­rzy wycho­wu­ją dzie­ci z pew­no­ścia w uszach brzmi teraz „Tato/​Mamo czy mogę zro­bić siu­siu?”

Przy oka­zji, waria­cją tego przy­pad­ku jest syta­cja kie­dy ktoś ma już utrwa­lo­ną odpo­wiedź i szu­ka popar­cia. „Czu­ję wewnętrz­nie, że ten łobuz nie jest mnie war­ty. Nie chce się z nim wię­cej spo­ty­kać. Co Ty o tym sądzisz?” Dowol­na odpo­wiedz jest dobra. Zgod­na z ocze­ki­wa­nia­mi zapew­ni nam sym­pa­tię i moż­li­wość uczest­nic­twa jako eks­pert uwia­ry­gad­nia­ją­cy. „Robert też tak sądzi”. Prze­ciw­na przy dużej sym­pa­ti do nas zakoń­czy się stwier­dze­niem „No tak, Ty jed­nak masz inną sytu­ację”.
Jeże­li pytam to po to, aby usły­szeć czy­jąś opi­nię. Chcesz usły­szeć swo­ją to pytaj sie­bie. Ale o tym za chwi­lę.

Zada­wa­nie pytań w celu otrzy­ma­nia wła­ści­wej odpo­wie­dzi? „To pach­nie prze­cież mani­pu­la­cją” twier­dzi­łem nie tak daw­no. Dziś mam inne widze­nie. W naszym życiu prak­tycz­nie na każ­dym kro­ku jeste­śmy pod­da­wa­ni jakimś mani­pu­la­cjom. Z rekla­ma­mi tele­wi­zyj­ny­mi na cze­le. Jeże­li to co robi­my nie wyrzą­dza niko­mu krzyw­dy nazwa ma dru­go­rzęd­ne zna­cze­nie.
Przy­kład. Weź­my pierw­szy z brze­gu. Umó­wi­li­śmy się ostat­nio z Tom­kiem Kolin­ko na poga­węd­kę przy obie­dzie. Padło na mek­sy­kań­ską knajp­kę w cen­trum. Po przy­by­ciu oka­za­ło się, że cho­ciaż w knaj­pie było parę osób to w sobot­nie popo­łu­dnie wszyst­kie sto­li­ki są po-rezer­wo­wa­ne. Obsłu­ga śred­nio chęt­na do współ­pra­cy a jedy­ny wol­ny sto­lik na środ­ku sali.
Tak trze­ba pod­jąć decy­zję, szu­ka­my innej knajp­ki albo sta­ra­my się zmie­nić rze­czy­wi­stość. Zanim zdą­ży­łem się ode­zwać Tomek pyta “Czy znaj­dzie się jakiś inny wol­ny sto­lik?”. Pyta­nie zamknię­te plus odpo­wiedź jest nam zna­na. Nie ma. Ponie­waż to nie ja zada­je pyta­nie, kla­row­nie widzę, że obsłu­ga może z uśmie­chem odpo­wie­dzieć “Przy­kro mi ale tak jak wspo­mi­na­łam wszyst­ko jest zare­zer­wo­wa­ne”.
Roz­waż­my teraz pyta­nie “Co może Pani zro­bić żeby­śmy zje­dli obiad w miej­scu, któ­re umoż­li­wi na swo­bo­dą roz­mo­wę?”. Nawet jeśli Pani nie­wie­le może, skła­nia­my ją do zasta­no­wie­nia się nad tym. Czy mam jakieś opcje? Być może nie­któ­re rezer­wa­cje są za trzy godzi­ny a oni chcą posie­dzieć tyl­ko godzi­nę. Zadzi­wia­ją­co czę­sto oka­zu­je się, że ludzie mogą wię­cej niż to się im z począt­ku wyda­je.

No to sko­ro “zmu­si­li­śmy” Panią do zada­nia sobie pyta­nia i zna­le­zie­nia samo­dziel­nie roz­wią­za­nia zna­czy, że to nie­zła meto­da poko­ny­wa­nia ogra­ni­czeń. Stąd już nie­da­le­ko do miej­sca, w któ­rym …

Pytamy siebie

Roz­mo­wa waż­na rzecz. Mnie nato­miast nie przy­szło mi do gło­wy, że temat doty­czy rów­nież myśli. Myśli to roz­mo­wa z samym sobą. Panu­je powszech­ne prze­ko­na­nie, że roz­ma­wia­nie ze sobą jest ozna­ką zabu­rzeń psy­chicz­nych. Owszem jest. Tych któ­rzy tak twier­dzą. Ze sobą war­to roz­ma­wiać i to na głos. Jeże­li w czy­imś towa­rzy­stwie czu­jesz się kom­for­to­wo to swo­bod­na roz­mo­wa jest czymś natu­ral­nym, nie­praw­daż? Pole­cam książ­kę Beaty Paw­li­kow­skiej “W dżun­gli życia”.

Wra­ca­jąc do tema­tu. Jeże­li “roz­mo­wa” ma skrzyć ener­gią i pędzić do przo­du war­to sobie zada­wać wła­ści­we pyta­nia. Na co masz dzi­siaj ocho­tę Robert? otwie­ra przede mną ogrom­ną ilość moż­li­wo­ści do wybo­ru lub też tyl­ko jed­ną, ale wyni­ka­ją­cą z aktu­al­nej potrze­by.
Zada­wa­nie sobie pytań to świet­na i spraw­dzo­na meto­da na rusze­nie z miej­sca, kie­dy wyda­je się że nic nie może­my zro­bić. Jak mogę to zro­bić ina­czej? Jaka jest jesz­cze opcja, o któ­rej nie pomy­śla­łem? A to nic inne­go jak …

Odkrywanie

Co jest za następ­nym wzgó­rzem?
Brak zain­te­re­so­wa­nia w tym tema­cie skut­ko­wał by dziś gło­sze­niem teo­rii, że zie­mia jest pła­ska w kształ­cie kwa­dra­tu pod­par­te­go kolum­na­mi.

Czy moż­na pisać języ­kiem na kla­wia­tu­rze?
Brzmi nie­do­rzecz­ne? Są ludzie któ­rzy z rucho­mych czę­ści cia­ła do dys­po­zy­cji mają tyl­ko język.

Czy jestem szczę­śli­wy?
Zbyt poważ­ne? To zale­ży jak trak­tu­jesz swo­je życie.

Jeże­li chce­my odkry­wać to pyta­nia są pod­sta­wo­wym narzę­dziem. Nie­za­leż­nie jakie­go obsza­ru te odkry­cia doty­czą. Uwa­żaj więc! To co odkry­jesz może nie być tym, cze­go się spo­dzie­wasz. Pozy­tyw­ne zasko­cze­nie lub nie­mi­łe roz­cza­ro­wa­nie. Takie emo­cje spo­tka­ły mnie. Jeże­li ich nie chcesz to może jed­nak nie pytaj. 🙂

Porządkowanie świata

Szyb­ka i sku­tecz­na meto­da na zbie­ra­nie infor­ma­cji, usta­le­nie fak­tów, porząd­ko­wa­nie wie­dzy lub skon­kre­ty­zo­wa­nie pro­ble­mu. Tyle z moje­go doświad­cze­nia. Z pew­no­ścią ma jesz­cze wie­le zasto­so­wań. Opi­sy­wa­nia jako 5W lub 5W1H. Korze­nie się­ga­ją począt­ków reto­ry­ki. Mnie naj­bar­dziej odpo­wia­da poetyc­ka wer­sja Rudyarda Kiplinga (tak tego od Księ­gi Dżun­gli):

I keep six honest serving-men
(They tau­ght me all I knew);
The­ir names are What and Why and When
And How and Whe­re and Who.

Meto­da 5W1H czy­li zestaw sze­ściu pytań na What, Who, Whe­re, When, Why, How. Co waż­ne wszyst­kie otwar­te. Na żad­ne z nich nie może­my odpo­wie­dzieć po pro­stu TAK lub NIE. Nie koniecz­nie trze­ba uży­wać wszyst­kich. Pożą­da­ne jest zapi­sy­wa­nie.

What? Co chce­my zro­bić?
Who? Kto bedzie to robić
Whe­re? Gdzie bedzie­my pra­co­wać?
When? Na kie­dy chce­my dostar­czyć efekt
Why? Dla­cze­go to robi­my?
How? Jak mamy zamiar prze­żyć jedząc tyl­ko piz­zę? (wer­sja dla pro­wa­dzą­cych start-up)

Uży­wam tej meto­dy przy tago­wa­niu zdjęć i wciąż nie mogę się nadzi­wić ile prak­tycz­nych zasto­so­wań znaj­du­ję.

Co jest na zdję­ciu? Mia­sto, przed­miot, czło­wiek
Kto jest na zdję­ciu? Janek, Maria, poli­cjant, pan­na mło­da
Gdzie zosta­ło zro­bio­ne? mia­sto, pań­stwo, w aucie, na pomo­ście
Kie­dy zosta­ło zro­bio­ne? zima, lato, wschód słoń­ca, noc
Dla­cze­go naci­sną­łem migaw­kę? emo­cje, pięk­no, przy­pa­dek, dobry humor

Kto pyta nie bładzi

Jedzie­my do Żyrar­do­wa zapa­lić lamp­kę na gro­bie. Nie­ste­ty nie zabra­łem mapy. Mam nawi­ga­cję ale łado­war­ka gdzieś w schow­ku. Zna­le­zie­nie lokal­ne­go cmen­ta­rza nie powin­no być trud­ne. Nie­ste­ty nie ma żad­nych zna­ków. Po 3 minu­tach roz­glą­da­nia zatrzy­mu­je się koło warsz­ta­tu samo­cho­do­we­go i pytam oso­bę, któ­ra wyglą­da na wła­ści­cie­la (duża szan­sa, że roz­ma­wiam z miesz­kań­cem). W cią­gu kolej­nych 3 minut jeste­śmy na miej­scu.
Beata, któ­ra ze mną jedzie dzi­wi się. Ja też. Jesz­cze czte­ry lata temu poświę­cił­bym dużo cza­su stu­diu­jąc mapę lub uru­cha­mia­jąc GPS. Dzi­siaj wybie­ram naj­bar­dziej eko­no­micz­ną meto­dę. Jedy­ne co musia­łem opa­no­wać to umie­jęt­ność odróż­nia­nia kie­dy otrzy­my­wa­na infor­ma­cja jest praw­dzi­wa. Nie­ste­ty bar­dzo czę­sto pro­sząc o pomoc w pokie­ro­wa­niu ludzie czu­ją sie tak zobo­wią­za­ni lub pod­eks­cy­to­wa­ni, że opo­wia­da­ją cokol­wiek byle tyl­ko „pomóc”. Odpo­wiedź „nie wiem i nie chce Pan wpro­wa­dzić błąd” jest rów­nież wła­ści­wa 🙂

Czy pytać zatem?

W moim przy­pad­ku pyta­nia są narzę­dziem w roz­wo­ju więc odpo­wiedź brzmi zde­cy­do­wa­nie Tak.
Nie jest wyklu­czo­ne że w Two­im przy­pad­ku rów­nież się spraw­dzą.

Mam wro­dzo­ny wstręt do ksią­żek zaczy­na­ją­cych się od “Jak”. Głow­nie z powo­du zale­wu mier­not ame­ry­kań­skie­go pocho­dze­nia w sty­lu “Jak osią­gnąć szczę­ście i bogac­two w 7 dni — z gwa­ran­cją suk­ce­su na piśmie”. Gwa­ran­cja suk­ce­su doty­czy bowiem zwy­kle auto­ra książ­ki. Cza­sa­mi jed­nak tra­fią się pozy­cje war­to­ścio­we. Taką jest polecana przeze mnie książ­ka “Jak zada­wać pyta­nia by uzy­skać to cze­go chcesz” Ian’a Cooper’a.

PS.
We wpi­sie dwa razy poja­wi­ła się dżun­gla.
Czyż­by była nie­od­łącz­nym ele­men­tem dobrych pytań i wła­ści­wych odpo­wie­dzi?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tags: ,

Na razie brak komentarzy.

Zostaw odpowiedź