Wordcamp 2010 - relacja

JimB40 at Word­Camp 2010

11 i 12 grud­nia od daw­na był zare­zer­wo­wa­ny na impre­zę doszka­la­ją­cą w tema­cie pisa­nia. Na Wordcamp zapi­sa­łem się już daw­no, kie­dy to w koń­cu listo­pa­da dowie­dzia­łem się, że nad morzem orga­ni­zo­wa­ny jest Blog Forum Gdańsk. Więk­sza pom­pa, więk­sze sła­wy, no i w trój­mie­ście. Była­by może szan­sa zro­bić w koń­cu sesję foto­gra­ficz­ną jed­nej Pani, na któ­rą od daw­na mam ocho­tę. Na sesję — dopre­cy­zo­wu­jąc zaimek. 🙂

Napi­sa­łem więc do Gdań­ska. Ba! Nawet tele­fon popeł­ni­łem do biu­ra pra­so­we­go, bo prze­cież apa­rat będzie w tor­bie. Po sym­pa­tycz­nej roz­mo­wie usta­li­łem, że zdję­cia robić mogę. Foto­graf impre­zo­wy już jest, ale kolej­ne foty mile widzia­ne. Nale­ży się jed­nak zare­je­stro­wać jako blo­ger i cze­kać na wyrok.

Wyrok został wyda­ny parę dni póź­niej. “Dro­gi Blo­ge­rze…”, jak ktoś tak zaczy­na to wia­do­mo, że będzie kanap­ka. Tech­ni­ka kanap­ki to poda­wa­nie nega­tyw­nych infor­ma­cji obu­do­wa­nych na począt­ku i koń­cu pozy­tyw­ny­mi. Czy­li się nie prze­do­sta­łem przez sito selek­cji. W para­me­trach były:

  • sta­ran­ność wypeł­nie­nia for­mu­la­rza
  • uza­sad­nie­nie chę­ci uczest­nic­twa w forum
  • oraz jakość i aktu­ali­za­cję pro­wa­dzo­ne­go blo­ga.

Z for­mu­la­rza­mi zawsze mam pro­blem. Poje­chać chcia­łem, bo moż­na było spo­tkać war­to­ścio­wych ludzi. Aktu­ali­za­cja moje­go blo­ga zaś, woła jak spra­gnio­ny wody. Też bym się odwa­lił. Ist­nia­ły oczy­wi­ście moż­li­wo­ści dal­sze­go wkrę­ca­nia się, ale zde­cy­do­wa­łem, że tym razem trze­ba się zdać na wybór losu i poje­chać do Łodzi.

Jazda (ale jazda)

It was cold and win­dy in „da tra­in”

Dokład­nie rzecz bio­rąc. Ale jaz­da! 11-go grud­nia przed świ­tem sta­wi­łem się więc na dwor­cu PKP. Nie­świa­do­my pro­ble­mów jakie tra­pią tę orga­ni­za­cję. Wzią­łem udział w ogól­no­pol­skiej akcji poszu­ki­wa­nia infor­ma­cji o tym czy pocią­gi jeż­dżą, a jeśli w ogó­le to o któ­rej. Brak tele­wi­zji i słu­cha­nie muzy­ki w radiu ujaw­nia cza­sem swo­je sła­be stro­ny.

Mini­ster sie­dząc w cie­płym fote­lu zabrał pre­ze­som pre­mie, któ­rych nie było i wszy­scy mie­li być szczę­śli­wi. Naj­lep­szy komen­tarz do tej sytu­acji jest u moje­go życio­we­go roz­śmie­sza­cza boli’ego (Uwa­ga, tre­ści dla doro­słych!). Na peron przy­je­cha­ło coś co nie wzbu­dza­ło zaufa­nia, ale dla kogoś, kto prze­mie­rzał Pol­skę na wozie z sia­nem, takie dro­bia­zgi nie mają zna­cze­nia. Wia­ło po nogach, było w nim zim­no, ale jechał i to była jego naj­więk­sza zale­ta. W koń­cu jecha­łem do Łodzi a nie do Jakuc­ka.

Będąc lek­ko opóź­nio­ny przy­po­mnia­łem sobie, że nie spraw­dzi­łem jak dale­ko od dwor­ca jest impre­zo­wa miej­sców­ka. Odpa­li­łem net i… przy­po­mnia­łem sobie o Aulo’wej pre­zen­ta­cji startup’u jakdojade.pl. Ide­al­na spra­wa. No to sprawdź­my jak ja tam doja­dę. I tu oka­za­ło się, że moja bate­ria woła jeść. Krót­ko więc. Ska­li na mapie nie było. Na oko wyglą­da­ło bli­sko. Może pie­cho­tą? Klik­ną­łem na idą­ce­go ludzi­ka. Po lewej wyświe­tlił się idą­cy gość z napi­sem 250m — 5 minut. Szko­da zawra­cać gło­wę taków­ka­rzom. Pociąg przy­je­chał z opóź­nie­niem, ale 15 minut przed roz­po­czę­ciem impre­zy. Sypał śnieg, jed­nak 5 minut pie­chot­ką to sama przy­jem­ność i zdów­ko.

Po 10 minu­tach mar­szu wie­dzia­łem, że coś jest nie halo. Bate­ria była led­wo żywa, dla­te­go zaczą­łem uży­wać jedy­nej dostęp­nej nawi­ga­cji tzw. nawi­ga­cji pasz­czo­wo-gło­so­wej. Dwu­let­nia przy­go­da z orga­ni­zo­wa­niem imprez zosta­wi­ła mi spo­ro faj­nych nawy­ków. Mię­dzy inny­mi dru­ku­ję takie rze­czy jak adre­sy, tele­fo­ny. Na wszel­ki wypa­dek. Wła­śnie taki jak teraz. Oka­za­ło się że nie 250 m. tyl­ko 2.500 m. Mogłem oczy­wi­ście zamó­wić taxi. W pobli­żu jed­nak nie było żad­nej, a cze­ka­nie na przy­jazd niwe­lo­wa­ło róż­ni­cę z dotar­ciem pie­cho­tą. No ale ten śnieg w oczy. 🙂

Masze­ru­jąc Piotr­kow­ską, w zaci­na­ją­cym w twarz śnie­gu, przy kil­ku­stop­nio­wym mro­zie i z 10 kilo­gra­mo­wym ple­ca­kiem sprzę­tu, przed ocza­mi mia­łem chło­pa­ków z jak­do­ja­dę, sie­dzą­cych w cie­płych pro­gra­mi­stycz­no-pre­ze­sow­skich fote­lach, a w uszach ich sło­wa “mamy naj­bar­dziej intu­icyj­ny inter­fejs użyt­kow­ni­ka”. To ja im inte­rak­tyw­nie doma­lu­ję im wąsy i będzie­my kwi­ta. 😉 Dru­gi raz tego dnia pre­zes z cie­płe­go fote­la decy­do­wał o moich losach.

Utwier­dzam się w prze­ko­na­niu, że zaawan­so­wa­na tech­no­lo­gia bez fool-proofing’u jest gor­sza od słab­szej po takich testach. Nie wie­rzy­cie? Maciek miał zaawan­so­wa­ną tech­no­lo­gię trans­por­to­wą w posta­ci Luxus’a i też się spóź­nił. 🙂 Fool-proofing rzą­dzi. Dwa­dzie­ścia pięć minut po cza­sie, uśmiech­nię­ty i w stro­ju bał­wan­ka któ­re­go zda­rzy­ło mi się kie­dyś popeł­nić dotar­łem do Poli­tech­ni­ki Łódz­kiej.

Smi­ling like a snow­man

Powitanie

You’ll never get second chan­ce to make first impres­sion

Na moje szczę­ście pro­ble­my trans­por­to­we były ogól­no­pol­skie i start impre­zy był lek­ko opóź­nio­ny. Przy wej­ściu miłe zasko­cze­nie. Pakiet powi­tal­ny od orga­ni­za­to­rów i spon­so­rów. Iden­ty­fi­ka­tor ze zdję­ciem z Grawatara. Klient zawsze lubi oglą­dać sie­bie, swo­je logo, mówić o sobie itp, itd. Adres blo­ga. Wszyst­ko to super spra­wa. Dzi­siaj zamiast pisać na ser­wet­ce robi­my zdję­cia tele­fo­na­mi, któ­re zamie­nia­ją nam to na tekst. Ja uży­wam Evernote. I naj­po­zy­tyw­niej­sze zasko­cze­nie. Agen­da na odwro­cie. Wyjąt­ko­wo prak­tycz­na rzecz któ­rą pole­cam każ­de­mu orga­ni­za­to­ro­wi. Myślę, że 90% komu­ni­ka­cji “Prze­pra­szam a o któ­rej …” zosta­ło wyeli­mo­wa­ne. Dorzu­cił­bym jesz­cze nazwę punk­tu dostę­po­we­go WiFi.

Co po stro­nie plu­sów ujem­nych. Papie­ro­we tor­by to nie­for­tun­ny pomysł na śnieg. W zimie trze­ba zakła­dać, że pada. 🙂 Wię­cej uśmie­chu na wej­ściu. Uśmiech czy­ni cuda. Ja bym jesz­cze dorzu­cił dla zzięb­nię­tych ludzi na powi­ta­nie, kubek gorą­cej her­ba­ty do ręki i od wej­ścia mamy uczest­ni­ka z dobrym humo­rem. Nie­za­leż­nie od tego jaką miał podróż. 🙂

Dla­cze­go to piszę? Bo współ­or­ga­ni­zo­wa­łem wyda­rze­nia. Ba! Wie­le razy sie­dzia­łem za takim sto­li­kiem. Pozdra­wiam Małgosię Zaitz. 🙂 Dosko­na­le wiem, że zawsze spraw­dza się powie­dze­nie: “nigdy nie dosta­niesz dru­giej szan­sy aby spra­wić dobre pierw­sze wra­że­nie”. Po wej­ściu na salę kolej­na miła nie­spo­dzian­ka. Gniaz­dek ci u nas dosta­tek, a bez­prze­wo­do­wy dostęp do Inter­ne­tu śmi­ga bez­pro­ble­mo­wo.

always-with-me-agen­da

Event business is demanding

Event busi­ness is deman­ding

Dzień pierwszy

Pozy­tyw­nie nasta­wio­ny, prze­łą­czy­łem się w tryb przyj­mo­wa­nia wia­do­mo­ści. Wyją­łem co praw­da apa­rat, ale świa­do­mie zre­zy­gno­wa­łem z peł­ne­go foto­re­por­ta­żu, bo wte­dy mniej korzy­stam. For­mu­ła impre­zy była dosyć ryzy­kow­na w kwe­stii zain­te­re­so­wa­nia pre­zen­ta­cja­mi. Pod jed­nym dachem sie­dzie­li dewe­lo­pe­rzy, twór­cy tre­ści i ludzie któ­rzy swo­ją przy­go­dę z pisa­niem w Inter­ne­cie dopie­ro zamie­rza­li roz­po­cząć. Taki zestaw w celach posze­rze­nia sie­ci kon­tak­tów nie budzi wąt­pli­wo­ści, nato­miast czy gość reastau­ra­cji, kel­ner i kucharz są zain­te­re­so­wa­ni tym samym?

Świet­nym posu­nię­ciem było pyta­nie Jakuba Milczarka, o to ile osób z poszcze­gól­nych grup jest na sali. Jeże­li pre­le­gent był uważ­ny mógł szyb­ko dosto­so­wać akcen­ty w swo­im wystą­pie­niu. Nie wszy­scy sko­rzy­sta­li. Cho­ciaż pra­co­wa­łem w agen­cji inte­rak­tyw­nej dzi­siaj huk (ang. hook) koja­rzy mi się z gra­na­tem. Nie wzbu­dza entu­zja­zmu ani nie przy­cią­ga mojej uwa­gi. Przy­kła­dem może być pre­zen­ta­cja o bez­pie­czeń­stwie wordpress’a. Ogól­ne ogól­ni­ki. “W kafej­ce nie blo­go­wać, albo kaso­wać pamięć pod­ręcz­ną”. Dewe­lo­per przy­sy­piał, a blo­ger zie­wał. Z pod­nie­sio­nych rąk wycho­dzi­ło że laików było nie­wie­lu. Sprze­da­ją się kon­kre­ty. Zamien­nie cza­sa­mi żywa i dow­cip­na nar­ra­cja. Jak nie ma ani jed­ne­go ani dru­gie­go to nie ma nic. Nie­licz­ni rodzą się z talen­tem prze­ka­zy­wa­nia, cała resz­ta włą­cza­jąc mnie docho­dzi do efek­tów żmud­nym tre­nin­giem.

W kon­tra­ście za to pre­zen­ta­cje, któ­re mi utkwi­ły w pamię­ci. Świet­na pre­zen­ta­cja Krzyśka Lisa o zara­bia­niu na blo­gach. Kon­kret bez ście­my. W jakich obsza­rach pisze. Jakich wtycz­kek uży­wa. Jakie dzia­ła­nia mar­ke­tin­go­we pro­wa­dzi. Pozy­cjo­no­wa­nie. Co się spraw­dzi­ło a co nie. No i oczy­wi­ście to ulu­bio­ne pyta­nie publicz­no­ści, ile?

Syn­drom NIH. Pre­zen­ta­cja Mar­ka Kowa­la z onet.pl. Oczy­wi­ście sprze­da­żo­wa. Oczy­wi­ście z komen­ta­rza­mi anty z loży szy­der­ców. 🙂 Tak czy ina­czej Marek poka­zał polską alternatywę dla wordpress.com. Z punk­tu widze­nia twór­cy tre­ści zapew­nia bez­pro­ble­mo­wy start z moż­li­wo­ścią przej­ścia na pozna­ną plat­for­mę jak wzro­sną ocze­ki­wa­nia. Czy się komu podo­ba czy nie, pod­sta­wo­wym zaso­bem jest treść. Za 10 lat sło­wo Word­Press może być tyl­ko hasłem w ency­klo­pe­dii. Treść zosta­nie na innej plat­for­mie. Tak jak dziś czy­ta­my “Ali­cje w Kra­inie Cza­rów” na iPo­dzie.

Potem czas na szyb­ki obia­dek. Orga­ni­za­to­rzy pod­po­wie­dzie­li gdzie moż­na zna­leźć miej­sca z pali­wem, ale kon­sul­ta­cja tele­fo­nicz­na ujaw­ni­ła “sta­cję pali­wo­wą” bar­dzo bli­sko. Ja już swo­je masze­ro­wa­nie w śnie­ży­cy zali­czy­łem. 🙂 Po prze­rwie mój fawo­ryt to “Gra­fi­ka dla laika”. Cza­sem przy­cho­dzi czas na auto­ban­ner. A wynaj­mo­wa­nie kogoś do tak pro­stej spra­wy bywa nie­opła­cal­ne.

Małgosia Zaitz przej­rza­ła dla nas dar­mo­we narzę­dzia. Bra­ko­wa­ło mi jed­nak pro­stych narzę­dzi do two­rze­nia okre­ślo­nych czyn­no­ści. Np. ban­ner 125×125. gra­fi­ka, i zmie­nia­ją­cy się tekst. Tyl­ko pro­szę nie pisać, że jest GIMP albo Pho­to­shop.

Łukasz Girek poka­zał rynek pro­du­cen­tów skó­rek do Word­Press (ang. the­me deve­lo­per). Co praw­da część tej wie­dzy już mia­łem, ale dobrze usły­szeć, że posze­dłem dobrą ścież­ką. Kupi­łem jakiś czas temu Woo i mogę pole­cić każ­de­mu kto ceni wygo­dę i ela­stycz­ność, a przy tym ceni moż­li­wość pomo­cy tech­nicz­nej. Dla sie­bie lub kogoś kto mu poma­ga od stro­ny tech­nicz­nej. Inte­re­su­ją­ca była nato­miast część start-upo­wa pre­zen­ta­cji Micha­ła, czy­li jak powo­li budu­je on sobie kolej­ne sta­bil­ne źró­dło przy­cho­dów.

Na temat pre­zen­ta­cji stric­te tech­nicz­nych się nie wypo­wia­dam. Dewe­lo­pe­rzy na sali byli zain­te­re­so­wa­ni, a ja w tym cza­sie robi­łem prze­le­wy. 🙂

Grand ope­ning

Note­bo­oks eve­ry­whe­re

Afterparty w klubie Stereo.

Co praw­da spra­wiał on wra­że­nie, że nie jed­no już widział, ale była 19:00 i w mia­rę spo­koj­nie moż­na było poga­dać. Pif­ko w cenie pię­ciu zło­tych wzbu­dzi­ło moje nie­kon­tro­lo­wa­ne zdzi­wie­nie i w ten spo­sób odkry­łem iż jestem zamiej­sco­wy. 🙂 Nie było wydzie­lo­nej sal­ki, a klub prze­stro­ny i ogól­no­do­step­ny, więc polo­wa­nie na uczest­ni­ków kon­fe­ren­cji odby­wa­ło się z uży­ciem pamię­ci wzro­ko­wej lub wyko­rzy­sta­niem nie pozdej­mo­wa­nych iden­ty­fi­ka­to­rów. Ze wzglę­du na pry­wat­ne zaję­cia wie­czor­ne, mój czas ogra­ni­czo­ny był do 20:00/20:30 ale luź­ne roz­mo­wy zapro­cen­to­wa­ły wspól­ną podró­żą powrot­ną. 🙂 Wycho­dząc mija­łem mło­de dziew­czy­ny w czar­nych skó­rach z nie­praw­do­po­dob­ną ilo­ścią kol­czy­ków. Ten klub na pew­no nie­jed­no jesz­cze zoba­czy. 🙂

Dzień drugi

Nie­ste­ty znów nie dosza­co­wa­łem cza­su dojaz­du i przy­jaz­du tak­sów­ką, więc dotar­łem w poło­wie pierw­szej pre­zen­ta­cji. Widząc pięk­ną kobie­tę jako pre­le­gent­kę zre­zy­gno­wa­łem z resz­tek wie­dzy na rzecz obra­zu i wzią­łem apa­rat do ręki. Osób było mniej. Podob­no after­par­ty było uda­ne. 🙂

Dru­ga pre­zen­ta­cja Jakuba Milczarka zmie­ści­ła się, jak poda­je IMGW odno­śnie rzek, w gór­nej stre­fie sta­nów wyso­kich. Kon­kre­ty wyni­ka­ją­ce z prak­ty­ki. Spraw­nie o tym, że blog jak każ­da inna stro­na ma być uży­tecz­na dla klien­ta czy­li czy­tel­ni­ka. Z przy­kła­da­mi, punkt po punk­cie.

Inte­re­su­ją­cy mnie Word­Press Mul­tiU­ser Bar­to­sza Bilic­kie­go nie­ste­ty nie speł­nił moich ocze­ki­wań. Co praw­da moż­na się było dowie­dzieć co to jest. Tyl­ko że ja już to wie­dzia­łem. Chcąc roz­dzie­lić dzia­ły psy­cho i tech­no kom­bi­nu­je z WP MU. Zabra­kło prak­tycz­nych infor­ma­cji o kom­pa­ty­bil­no­ści wty­czek. Siłą WordPress’a jest ilość dzia­ła­ją­cych, spraw­dzo­nych i roz­wi­ja­nych wty­czek. To one sta­no­wią o sile tej plat­for­my. Każ­dy kto ceni sobie czas nie prze­sią­dzie się na nowy soft, bo ma jed­ną funk­cję wię­cej. Uwiel­biam szyb­kość dzia­ła­nia prze­glą­dar­ki Chro­me, ale prze­sia­dłem się na nią z Fire­fox dopie­ro jak wypro­du­ko­wa­no wtycz­ki do Ever­no­te i 1Password. Ilość cza­su jaki dzię­ki nim zaosz­czę­dzam powo­do­wał, że ich brak nie kom­pen­so­wał szyb­sze­go dzia­ła­nia Chro­me.

W mię­dzy­cza­sie przy­pad­ko­wo uci­nam sobie roz­mo­wę z Maćkiem Dems'em. Kie­dy oka­zu­je się, że Maciek foto­gra­fu­je i dru­ku­je, oczy­wi­ście wsią­ka­my w takie rze­czy jak spek­tro­fo­to­me­ry czy dru­ko­wa­nie na papie­rze nie­fo­to­gra­ficz­nym.

I’ll do some pho­to today

After­par­ty was suc­cess­ful

Po przerwie.

Adam Aleksander Klimowski opo­wie­dział o wyko­rzy­sta­niu WP w orga­ni­za­cjach stu­denc­kich. Z naci­skem na… orga­ni­za­cję wyda­rzeń. “Wyobraź­cie sobie Pań­stwo jak trud­no sko­or­dy­no­wać zapi­sy 350 osób w arku­szu kal­ku­la­cyj­nym”. My sobie nie wyobra­ża­my, my to wie­my. Poda­ne zosta­ło dużo infor­ma­cji z prak­ty­ki. Na przy­kład, bar­dzo cel­ne stwier­dze­nie: Cza­sem war­to klien­to­wi zosta­wić star­sze i mniej wydaj­ne tech­no­lo­gicz­nie narzę­dzia, jeśli wia­do­mo, że pra­cę z jego uży­ciem wyko­na popraw­niej i szyb­ciej. Plus kon­ret­ne narzę­dzia. Wtycz­ki! 🙂 Prze­szka­dzał tro­chę men­tor­ski ton pre­zen­ta­cji.

WP Sprzedawca Kon­ra­da Kar­pie­szu­ka. Czy­li wtycz­ka do pro­wa­dze­nia sprze­da­ży pli­ków z WP z uży­ciem SMS pre­mium i sys­te­mu dotpay.pl. Bar­dzo cel­ny strzał w lukę na ryn­ku. Kon­rad jed­nak chy­ba nie­świa­do­mie nie wybrał jed­ne­go celu pre­zen­ta­cji. Jeże­li sprze­da­żo­wa, to mil­czy­my na temat tego jak trud­no nam to roz­wi­jać i jakie mamy z tym hoc­ki-kloc­ki. Klien­ta pła­cą­ce­go inte­re­su­je: Ile zapła­ci i dla­cze­go tak dro­go oraz co za to dosta­nie. W przy­pad­ku opro­gra­mo­wa­nia czy będzie roz­wój i wspar­cie. Tema­tem mogła być histo­ria powsta­wa­nia wtycz­ki dewe­lo­per­skiej. Ale nie była. Pro­dukt 5, pre­zen­ta­cja 3. 🙂

I to już mia­ło być na koniec z inte­re­su­ją­cych mnie rze­czy. Tor­ba przy­go­to­wa­na do spa­ko­wa­nia. Kie­dy na sce­nę wyszedł Rafał Świątek. Oka­zał się czło­wie­kiem z kana­py na after (a mówi­li żeby zro­bić rese­arch pre­le­gen­tów wcze­śniej). Już pierw­sze sło­wa przy­kle­iły mnie z powro­tem do fote­la. Tego wła­śnie bra­ko­wa­ło. Spi­na­czem kon­fe­ren­cji jest Wor­press, czy­li narzę­dzie uła­twia­ją­ce publi­ka­cję w Inter­ne­cie. Na koniec dnia cho­dzi jed­nak o takie ponad­cza­so­we rze­czy jak pisa­nie i publi­ka­cję w ogó­le. Rys histo­rycz­ny od cza­sów Guten­ber­ga. Typo­gra­fia. Rze­czo­wy ton pre­zen­ta­cji, spo­koj­ny i pew­ny głos Rafa­ła. Bar­dzo dużo dobrej wie­dzy i iskie­ki w oczach, widać pasję. Sama przy­jem­ność. Jak dobra kawa po świet­nym obie­dzie. 🙂 Szko­da, że dał się zdo­mi­no­wać pyta­nia­mi i opo­wie­ścia­mi z sali. Mam świa­do­mość, że for­ma jest dla mnie nie mniej waż­na co treść. Wie to każ­dy kto otrzy­mał odbit­kę ode mnie. 🙂 Chęt­nie sko­rzy­stam z wie­dzy i prze­ka­za­nych porad.

Jesz­cze podzię­ko­wa­nia dla Jakuba i zespo­łu za impre­zę. I czas się zbie­rać na pociąg.

Jacob says: „Dear Pari­shio­ners time to go home”

Typo­gra­phy made easy

Powroty

W mię­dzy­cza­sie oka­zu­je się, że zmia­na roz­kła­du PKP to wyda­rze­nie pre­ten­du­ją­ce do ogło­sze­nia sta­nu klę­ski żywio­ło­wej. Pociąg, co miał być, to go nie ma, będzie póź­niej. Z Tom­kiem Sło­wiń­skim, pro­wa­dzą­cym iblog.pl, z któ­rym faj­nie się roz­ma­wia­ło na afte­rze, usta­la­my chęć wspól­ne­go powro­tu. Zawią­zu­je się nie­for­mal­na gru­pa-użyt­kow­ni­ków-opóź­nio­nych-pojaz­dów-szy­no­wych z chę­cią spo­ży­cia cze­goś przed podró­żą.

Pozna­je część loży szy­der­ców. 😉 U Paw­ła Orze­cha czy­tam na iden­ty­fi­ka­to­rze połykaj.pl Nie sta­ram się zgłę­bić tema­ty­ki. Maciek Cza­pla (^bokeh). Pew­ni­kiem coś z foto­gra­fią na rze­czy. Tym razem tak­sów­ka­mi śmi­ga­my do Manu­fak­tu­ry. Jedzon­ko na szyb­ko, poga­węd­ka i w dro­gę.

Pociąg w innym ter­mi­nie, ale punk­tu­al­nie. Gawę­dzi­my sobie z Tom­kiem o foto­gra­fii i biz­ne­sie. Tomek wysia­da, a my z Kubą Nie­wia­row­skim pro­wa­dzi­my dys­pu­ty o tech­no­lo­gii aż do samej War­sza­wy. Pani z fote­la obok rzu­ca­ła spoj­rze­nia zaty­tu­ło­wa­ne “Nic nie rozu­miem”. Nie dziw­ne pro­szę Pani. Kuba to naj­praw­dziw­szy ^mar­sja­nin­zmar­sa. Ja na przy­kład, rozu­miem tyl­ko dla­te­go, że przez parę lat sie­dzia­łem z mar­sja­ni­na­mi w jed­nym poko­ju. 😉 Może dla­te­go dowie­dzia­łem się, jak mam orga­ni­zo­wać odbie­ra­nie roz­mów w aucie na innym tele­fo­nie, ale tym samym nume­rze. Dzię­ki Kuba.

Na Dwor­cu Cen­tral­nym atmos­fe­ra jak w cza­sie ewa­ku­acji Saj­go­nu. Żegna­my się z Kubą i do domu, bo zmę­cze­nie daje się we zna­ki.

Podsumowanie

Per­fek­cyj­na orga­ni­za­cja. Gra­tu­la­cje jesz­cze raz dla zespo­łu. Pro­szę pamię­tać, że impre­za była spon­so­ro­wa­na, i wej­ście na nią było bez­płat­ne. Z budże­tem nie­po­rów­ny­wal­nym do Blog Forum. Zaan­ga­żo­wa­nie i pra­ca mają zawsze naj­więk­sze zna­cze­nie. Takie przed­się­wzię­cie to wie­le drob­nych ele­men­tów, któ­re skła­da­ją się na koń­co­wy suk­ces. A tu widać, było myśle­nie o deta­lach. Dobry dobór tema­tów powo­do­wał, że ewen­tu­al­ne znu­dze­nie poszcze­gól­nych grup uczest­ni­ków było chwi­lo­we.

Wystę­po­wa­li prak­ty­cy. To waż­ne. Po dru­giej stro­nie są ludzie, któ­rzy mają już spo­ro wie­dzy. Szu­ka­ją jej posze­rze­nia lub wymia­ny. Jeże­li poja­wi się kolej­na edy­cja z pew­no­ścią wpi­szę ją do kalen­da­rza imprez war­tych odwie­dze­nia. Czy­ta­jąc komen­ta­rze o zaja­dli­wo-napa­stli­wym cha­rak­te­rze nie­któ­rych wystą­pień na Blog Forum Gdańsk, oraz patrząc na etap roz­wo­ju moje­go blo­ga, decy­zja o odwie­dze­niu Word­Camp była cał­kiem słusz­na.

Koń­czę z podzię­ko­wa­niem dla orga­ni­za­to­rów, za kawał solid­nej robo­ty i pozdro­wie­nia­mi dla pozna­nych osób.

Gale­rię pary zdjęć znaj­dzie­cie na flickr.com oraz na photo.jimb40.com

PS.
Chło­pa­ki (you know who), jak spoj­rza­łem, w jakim tem­pie wrzu­ca­cie wpi­sy na blip’a, to Was nie dodam, bo mi się suwak prze­wiaj­nia w prze­glą­dar­ce popsu­je. 😉 Podzie­ko­wa­nia dla Jar­ka za pora­to­wa­nie kabel­kiem do prą­du.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tags: , , , ,

10 komentarzy do “Wordcamp 2010 - relacja”

  1. konradk - wpzlecenia.pl poniedziałek, 10 Styczeń 2011 dnia 14:22 #

    hej 🙂 faj­ny opis 🙂

    - papie­ro­we tor­by byly kom­bi­no­wa­ne w ostat­niej chwi­li 🙂

    - dodaj jakis plu­gin do sle­dze­nia komen­ta­rzy 🙂

  2. JimB40 poniedziałek, 10 Styczeń 2011 dnia 15:39 #

    @Konrad, dzię­ku­je za komen­tarz.
    Takie dro­bia­zgi jak tor­by nie przy­ćmią ogól­ne­go wra­że­nia pro­fe­sjo­nal­ne­go przy­go­to­wa­nia impre­zy. Zwy­kłem dawać peł­ny feed­back bo tyl­ko tak moż­na coś ulep­szyć. Jak powie­dział szef fri​sco​.pl naj­lep­szy dla roz­wo­ju jest klient awan­tu­ru­ją­cy bo sko­ro sie awan­tu­ru­je to rze­czy­wi­scie cos poszlo nie tak i trze­ba to popra­wić.
    Nie wrzu­ca­łem RSS do komen­ta­rzy, bo tema­ty­ka na blo­gu zbyt sze­ro­ka. Fak­tycz­nie by się przy­da­ło coś… kie­dy beda pre­zen­ta­cje on-line bo nie wszyst­ko noto­wa­łem? ::

  3. Szymon Skulimowski poniedziałek, 10 Styczeń 2011 dnia 16:21 #

    Dzię­ki za szcze­rą opi­nię na temat mojej nud­nej pre­lek­cji. Nie jestem z niej zado­wo­lo­ny bo jak prze­stu­dio­wa­łem mate­ria­ły to oka­za­ło się, że powie­dzia­łem mniej niż powi­nie­nem (pomi­jam fakt, że strzał w gru­pę doce­lo­wą był pudłem) ale obie­cu­ję nad tym popra­co­wać tak żeby następ­nym razem było lepiej.

    Tym­cza­sem zapra­szam na moją stro­nę bo jed­nak prze­ka­zy­wa­nie wie­dzy taką dro­gą idzie mi zde­cy­do­wa­nie lepiej :-).

  4. JimB40 poniedziałek, 10 Styczeń 2011 dnia 18:17 #

    @Szymon nie myli się tyl­ko ten co nic nie robi. Poza nie­licz­ny­mi przy­pad­ka­mi talen­tów wszy­scy pozo­sta­li ćwi­czą prak­tycz­nie a po jakimś cza­sie wycho­dzi im to coraz lepiej 🙂

  5. konradk - wpzlecenia.pl poniedziałek, 10 Styczeń 2011 dnia 19:22 #

    hej, kie­dy pisa­lem o sub­skryb­cji komen­ta­rzy, cho­dzi­lo mi o to 🙂

    http://muzungu.pl/2010/09/07/grzech-smiertelny-kazdego-blogera/muzungu-skomputeryzowany/wordpress-muzungu-skomputeryzowany/

  6. Paweł Orzech poniedziałek, 10 Styczeń 2011 dnia 23:39 #

    Pięk­na rela­cja, swo­ją dro­gą jed­na z nie­wie­lu, na któ­rą cze­ka­łem. 😉
    Loża szy­der­ców pozdra­wia i mam nadzie­ję, że do zoba­cze­nia na kolej­nym word­cam­pie :)!

  7. JimB40 wtorek, 11 Styczeń 2011 dnia 14:25 #

    @Konrad
    Wła­śnie ta infor­ma­cja mi umknę­ła. Wspo­mi­nał o tej wtycz­ce Krzy­siek Lis ale gdzieś mi umknę­ło. Teraz będzie łatwiej

    @Paweł Dzię­ku­ję. W dzie­ciń­stwie oglą­da­łem namięt­nie Mup­pet­Show. Loża szy­der­ców ale pro­fe­sjo­nal­na jest zawsze pożą­da­na.

  8. marsjaninzmarsa czwartek, 3 Marzec 2011 dnia 15:13 #

    ok, jak to moż­li­we, że dopie­ro teraz tra­fi­łem na tę rela­cję?? 😛

  9. JimB40 niedziela, 6 Marzec 2011 dnia 23:24 #

    Nie mam poję­cia ale na Mar­sa kawał dro­gi 😉

Trackbacki/Pingbacki

  1. Aula 61 – felieton i fotorelacja | JimB.40 Blog - środa, 9 Marzec 2011

    […] prag­ma­ty­zmu zgu­bili, czym się wła­ści­wie Miko­łaj zaj­muje. My byli­śmy na Word­camp’ie to wie­my, że jest nowo­cze­snym księ­ga­rzem. Sesja Q&A zosta­ła […]

Zostaw odpowiedź