Warsztaty fotografii ekspresyjnej

Pomyśl o kobie­tach Tomek 😉

Gru­dnio­wa sesja z Weroniką dała mi impuls do poszu­ki­wa­nia wie­dzy w for­mie prak­ty­ki. Szko­leń co nie mia­ra, a wie­dzy o ich jako­ści nie­wie­le. Przy­po­mnia­łem sobie więc powie­dze­nie, że jak uczyć się to tyl­ko od naj­lep­szych. Uwa­gę moją nie­ba­wem przy­cią­gnę­ło ogło­sze­nie o pierw­szej edy­cji warsztatów mistrzowskich w tema­cie por­tret i foto­gra­fia eks­pre­syj­na. Powa­dzo­ne mia­ło być przez Mariana Schmidt’a sze­fa War­szaw­skiej Szko­ły Foto­gra­ficz­nej. Ponie­waż była to pierw­sza edy­cja, pro­mo­cyj­na cena w wyso­ko­ści 450 zł rów­nież zachę­ca­ła. I tak ostat­ni sycz­nio­wy week­end spę­dzi­łem nie­opo­dal war­szaw­skie­go Tor­wa­ru.

Piątek

Wykład z teo­rii. Nasta­wio­ny na zaję­cia prak­tycz­ne i głod­ny pra­cy w stu­dio potrak­to­wa­łem go jako koniecz­ność. Już na samym począt­ku oka­za­ło się ze nie­słusz­nie. Przede wszyst­kim wykła­dow­ca, któ­ry prze­ka­zał i poka­zał to cze­go do tej pory nie zna­la­złem w książ­kach.

Naci­skasz migaw­kę wte­dy kie­dy czu­jesz, że war­to”
„Świa­do­mość foto­gra­fa potra­fi zabić zdję­cie”

No pro­szę czy­li moja intu­icja nie zawo­dzi. War­to jed­nak było usły­szeć to od auto­ry­te­tu. To tro­chę jak z prze­pi­sem na dobrą potra­wę. Ile tej soli? Dokład­nie tyle, żeby Tobie albo innym sma­ko­wa­ło. Dodat­ko­wo oczy­wi­ście dużo war­to­ścio­wej wie­dzy. Aktyw­ne oko, zasa­dy kom­po­zy­cji, barie­ra pry­wat­no­ści itd.

Cza­sem jest tak, że przyj­dziesz na zdję­cia a zdjęć nie będzie. Nie dobry stan psy­chicz­ny Twój albo mode­la”. Skąd ja to znam?…

Sobota

Znów teo­ria plus oglą­da­my zdję­cia i malar­stwo. “Naj­lep­szą meto­dą nauki jest kopio­wa­nie”. Here­zja? Ależ skąd. Mój ulu­bio­ny Vet­tria­no tak wła­śnie zaczy­nał. A kogo kopio­wać? „Tyl­ko i wyłącz­nie naj­lep­szych”. To też wie­dzia­łem pod­świa­do­mie. Dla­te­go ostat­nia moja wizy­ta w Natio­nal Gal­le­ry trwa­ła 3 razy dłu­żej niż pla­no­wa­łem.

Po czę­ści teo­re­tycz­nej przy­szedł czas coś prze­ką­sić i roz­po­cząć część prak­tycz­ną. W wyni­ku prze­ta­so­wań wylą­do­wa­łem w gru­pie zaawan­so­wa­nej, co powo­do­wa­ło lek­ki dys­kom­fort, bio­rąc pod uwa­gę rze­czy­wi­ste zaawan­so­wa­nie. Wie­dza co zna­czy „przy­mknąć prze­sło­nę” musia­ła chwi­lo­wo wystar­czyć. Dru­gim nega­tyw­nym aspek­tem był cał­ko­wi­ty brak kobiet w gru­pie. Lubię obser­wo­wać jak kobie­ty foto­gra­fu­ją ludzi. Moż­na wie­le pod­pa­trzeć. Foto­gra­fia ludzi to jed­nak sfe­ra emo­cji a tam kobie­ty maja ewi­dent­ny han­di­cap. Face­ci za to uwiel­bia­ją się chwa­lić. Stad też nie bar­dzo się zdzi­wi­łem męskim skła­dem gru­py pro­fe­sjo­na­li­stów. Foto­gra­fo­wa­nie czas było zacząć.

Tomek

Tre­ner i coach. Foto­gra­fo­wa­li­śmy mode­li w parach (pozdro­wie­nia Seba­stian) jeden pro­wa­dził roz­mo­wę dru­gi foto­gra­fo­wał. Było tro­chę pro­ściej. Przy mniej­szych umie­jęt­no­ściach jed­no­cze­sne foto­gra­fo­wa­nie i pro­wa­dze­nie w mia­rę inte­li­gent­nej dys­ku­sji jest nie lada wyzwa­niem. Dla mnie dodat­ko­wo utrud­nie­niem jest kadro­wa­nie lewym okiem. Powo­du­je to że jestem total­nie “za” apa­ra­tem i sła­bo mnie sły­chać. Muszę więć albo pod­no­sić głos albo odry­wać apa­rat od oka cze­go nie lubię. Nasz model być może z racji zawo­du a być może z racji cha­rak­te­ru, ema­no­wał dowol­ne­go rodza­ju emo­cja­mi . Nie pytaj­cie o czym była roz­mo­wa. Ja tyl­ko naci­ska­łem spust migaw­ki, cie­sząc się jak dziec­ko. Trud­no było powie­dziec kto kogo „pro­wa­dził” emo­cjo­nal­nie. Zaba­wa dla obu stron była jed­nak przed­nia.

Metoda Stanisławskiego

Marian Schmidt zapre­zen­to­wał prak­tycz­nie meto­dę Sta­ni­sław­skie­go. Oka­zu­je się, że dopro­wa­dze­nie kobie­ty do pła­czu nie wyma­ga roz­rzu­ca­nia skar­pe­tek na pra­wo i lewo. 😉 Wyma­ga za to ciszy i sku­pie­nia. Skie­ro­wa­nia myśli mode­la na odpo­wied­nie wspo­mnie­nia i emo­cje. Na proś­bę model­ki nie publi­ku­ję tych zdjęć. Chwi­lę póź­niej kolej­ne pre­zen­ta­cja prze­bie­ga­ła nie­co spo­koj­niej. Cichy tryb robie­nia zdjęć to skarb.

Jola

Mia­łem oka­zję zamie­nić sło­wo przed sesją, na kory­ta­rzu. Więc wie­dzia­łem mini­mal­ne co nie­co. Mnie przy­naj­mniej uła­twia to foto­gra­fo­wa­nie. Zaczę­ło sie obie­cu­ją­co a skoń­czy­ło … przed cza­sem. Podob­no zda­rza się nawet naj­lep­szym. 🙂 Ile cza­su jeste­ście w sta­nie patrzeć komuś pro­sto w oczy? Tępo pew­nie i trzy dni. Foto­graf patrzy jed­nak świa­do­mie. Model też. No wła­śnie. Moja cór­ka wytrzy­mu­je jakieś 15 sekund. Wszyst­ko jest lep­sze nawet sta­nie w kącie. Foto­gra­fu­jąc poje­dyn­czą oso­bę zawsze two­rzy się rela­cja. Dla mnie ozna­cza to odpływ ener­gii. O wydat­ko­wa­niu ener­gii w zależ­no­ści o typu oso­bo­wo­ści nie­ba­wem przy oka­zji WARP4. Tak czy owak, przy któ­rymś kolej­nym głę­bo­kim spoj­rze­niu na wprost w mój obiek­tyw, zło­ży­łem broń i posze­dłem men­tal­nie od-wen­ty­lo­wać do domu. Tak się bowiem skła­da­ło, że czas zajęć w tym dniu dobiegł koń­ca.

Niedziela

Zaczę­ła się prze­glą­da­niem zdjęć z dnia poprzed­nie­go. Krót­ka pre­zen­ta­cja paru prac z oce­ną pro­wa­dzą­ce­go. Bar­dzo war­to­ścio­wa spra­wa. Moż­na też zoba­czyć jak inni widzie­li dokład­nie to samo. Ale ina­czej. Gru­pa już bar­dziej na luzie, bo poprzed­nie­go dnia nastą­pi­ła prze­cież wstęp­na inte­gra­cja. Na roz­grzew­kę pozo­wał jeden z stu­den­tów WSF. Na szyb­ko zro­bi­łem zdję­cia, w cza­sie gdy przy­go­to­wy­wał się do foto­gra­fo­wa­nia ktoś z gru­py. Wciąż mam nie­od­par­te wra­że­nie, że zro­bie­nie natu­ral­ne­go zdję­cia w sesji z mar­szu to zada­nie dla wyjąt­ko­wo zdol­nych lub bez­czel­nych. Pod­czas gdy taki cicho-ciem­ny strzał z boku w pięć sekund ogar­nia temat.

Anastazja

Przed obiek­ty­wem poja­wia się zapo­wie­dzia­na pro­fe­sjo­nal­na model­ka Ana­sta­zja. Doświad­czam efek­tu szkla­nej szy­by. Zero kon­tak­tu. Zero emo­cji. Wysu­bli­mo­wa­na for­ma i nic poza tym. Nie bar­dzo mam wie­dzę i pomysł jak się prze­bić. Nie bar­dzo też mam ocho­tę. Pstry­kam parę fotek i odpa­dam. Men­tal­nie nie widzę róż­ni­cy do foto­gra­fo­wa­nia nie­ru­cho­mych przed­mio­tów. Jak się póź­niej oka­za­ło co przy­tom­niej­si zamiast eks­pre­sji ćwi­czy­li zdję­cia rekla­mo­we. Zaczy­nam rozu­mieć fakt, że pro­fe­sjo­nal­ny foto­graf to czło­wiek, któ­ry wła­śnie w tak “nie­sprzy­ja­ją­cych” warun­kach znaj­dzie spo­sób na osią­gnię­cie zało­żo­ne­go celu.

Ponie­waż gru­py są duże (dzie­sięć osób) więc w trak­cie pra­cy innych robię tro­chę backstage’u . Nie za dużo bo wyda­je mi się, że w tego typu warsz­ta­tach jest on prze­szka­dza­ją­cy. Strze­la­ją­ce 3 czy 4 apa­ra­ty “z tyłu” two­rzą efekt baza­ru. Mój Canon Marek Dru­gi poka­zu­je swo­je moż­li­wo­ści. ISO 3200 jest w peł­ni uży­wal­ne.

Rodzinka

W stu­dio poja­wi­ła się mał­żeń­stwo z dziec­kiem. Rado­chy było co nie mia­ra. Nie potrze­ba było żad­nej meto­dy. Wystar­czy­ła mama albo tata. Prze­skok ze sta­tycz­nych mode­li na peł­nię ruchu był na tyle gwał­tow­ny, że tra­fi­łem tyl­ko kil­ka fotek.

Spostrzeżenia

Uczest­ni­cząc zawo­do­wo w orga­ni­zo­wa­niu imprez wychwy­ci­łem oczy­wi­ście kil­ka tema­tów, któ­re iry­to­wa­ły.

Brak peł­nej infor­ma­cji. Uczest­ni­cy imprez zaak­cep­tu­ją zwy­kle bar­dzo dużo o ile są poin­for­ma­owa­ni.
Dru­gi dzień był bez cate­rin­gu. Na głod­nia­ka cały dzień to sła­by pomysł. Sytu­ację ura­to­wa­ła dale­ko­wschod­nia kuch­nia w pobli­żu.
Czy trze­ba przyjść z wła­snym sprzę­tem i jakim war­to poin­for­mo­wać wcze­śniej. Nie będzie wte­dy tema­tu bra­ku­ją­cej kost­ki.

Warsz­ta­ty cie­szy­ły się dużym zain­te­re­so­wa­niem więc gru­py były trzy a mistrz jeden. Asy­stent w stu­dio miał dużą wie­dzę o foto­gra­fii, ale jak sam twier­dził sze­fo­wi w para­dę wcho­dzić nie będzie. Z jed­nej stro­ny dobrze z dru­giej stro­ny uczest­nik raczej nie sko­ry­gu­je sam wła­snych błę­dów. Prze­sto­je, w któ­rych sami wymy­śla­li­śmy co mamy robić lub strze­la­li­śmy fot­ki “jak zwy­kle“ lub „jak nam się wyda­wa­ło” były dez­orien­tu­ją­ce. Być może jako gru­pa pro­fe­sjo­nal­na nie wyma­ga­li­smy pomo­cy. Następ­nym razem robię za laika. 😉

Orga­ni­zu­jąc impre­zę płat­ną war­to się zde­cy­do­wać co jest korzy­ścią pod­sta­wo­wą. Zado­wo­le­nie uczest­ni­ków, któ­rzy roz­pro­pa­gu­ją temat pocz­tą pan­to­flo­wą czy też film rekla­mo­wy, któ­rym sami będzie­my się rekla­mo­wać. Tekst ”pro­szę robić zdję­cia ale nie wcho­dzić w kame­rę” roz­ba­wił nie tyl­ko mnie. Wiel­ki sta­tyw z wiel­ką kame­rą, w małym stu­dio z 12 oso­ba­mi dawał poczu­cie wiel­kiej spra­wy.

Nie były to jed­nak rze­czy dys­kwa­li­fi­ku­ją­ce impre­zę. W prze­rwie roz­da­no ankie­ty więc kolej­na edy­cja (droż­sza o 200 zł) z pew­no­ścią była pozba­wio­na tych drob­nych man­ka­men­tów.

Podsumowanie

Dosta­łem kla­row­ne potwier­dze­nie, że foto­gra­fia ludzi nie­ro­ze­rwal­nie łączy się z psy­cho­lo­gią. Zoba­czy­łem jak moż­na zało­żyć dru­ga maskę i stwo­rzyć barie­rę abso­lut­ną oraz to jak moż­na zdjąć tą pierw­szą publicz­nie się odkry­wa­jąc. Wiem, że foto­gra­fu­jąc „clo­se-and-per­so­nal” odda­ję ener­gię któ­ra nie jest nie­ogra­ni­czo­na. Szczę­śli­we i roz­bry­ka­ne dziec­ko jest zde­cy­do­wa­nie bar­dziej wyma­ga­ją­ce niż szczę­śli­wy i roz­bry­ka­ny doro­sły.

Warsz­ta­ty zali­czy­łem do uda­nych. Przy­dat­ne infor­ma­cje. Inspi­ru­ją­cy pro­wa­dzą­cy. Cie­ka­we mode­le i model­ki, któ­rych pozdra­wiam i dzię­ku­ję. Pozna­ni nowi ludzie.
Czy­li efek­tyw­nie spę­dzo­ny week­end i dobra zaba­wa. To prze­cież mie­dzy inny­mi dla­te­go, inwe­stu­ję swój czas w fotot­gra­fię.

Wie­dzia­łem też, że kolej­ny raz poprzecz­kę posta­wię wyżej.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tags: , , , , , , ,

Na razie brak komentarzy.

Zostaw odpowiedź