Kłamstwo ankietowe ... czyli o wpływie anonimowości na decyzje

Będzie o wybo­rach przy oka­zji, ale nie będzie o poli­tyce. Zain­try­go­wała mnie duża róż­nica pomię­dzy pro­gno­zami wyniku wybor­czego a rze­czy­wi­stym popar­ciem osią­gnię­tym przed fawo­ryta w pierw­szej turze wyborów.

Osta­teczne wyniki gło­so­wa­nia w pierw­szej turze to 41% popar­cia dla Bro­ni­sława K. i 36% Jaro­sława K. Róż­nica około 5 pro­cent na korzyść tego pierw­szego. W zależ­no­ści od tego kto przed­sta­wiał pro­gnozę (TVN i Pol­sat) róż­nica wyno­siła nawet 12–14%. W dniu poda­nia wyni­ków media roz­pę­tały burzę bijąc w bęben teo­rii spi­sko­wej. Nie mam tele­wi­zji więc burza mnie omi­nęła, ale nawet nagłówki pra­sowe krzy­czały Skandal! Dopiero dwa dni póź­niej w radiu Wawa usły­sza­łem pierw­szą roz­sądną infor­ma­cję. Tele­wi­zje w ramach cię­cia kosz­tów zama­wiały bada­nia pre­fe­ren­cji pro­wa­dzone przez tele­fon. Tyle fakty. Deta­liczny opis np. tutaj.
W teo­rie spi­skowe nie wie­rzę. Wie­rzę nato­miast w pro­ste mecha­ni­zmy, które powo­dują nami w życiu.

Mecha­nizm pierw­szy: “Nie opłaca mi się być z Tobą szczerym“

Wyobraźmy sobie na wła­snym przy­kła­dzie jak wygląda taka ankieta telefoniczna.

Dryń, dryń
„Dzień dobry. Nazy­wam się Magda Kowal­ska i repre­zen­tuje firmę badaw­czą. Na kogo będzie Pan gło­so­wać w pierw­szej turze wyborów?”

Wer­sja 1

Firma badaw­cza nie ma budżetu na popo­łu­dniową zmianę. Sie­dzę sobie przy biurku w pracy. Nie mam wła­snego pokoju bo nie jestem żadną kadrą. Sie­dzę na wiel­kiej otwar­tej prze­strzeni zwa­nej open-​space na wprost swo­jego kie­row­nika. Nie dość, że ma on naj­oględ­niej mówiąc inne pre­fe­ren­cje wybor­cze, to jesz­cze zda­nie na temat przed­wa­ka­cyj­nego podziału pre­mii wyra­bia sobie bio­rąc pod uwagę dopa­so­wa­nie pra­cow­ni­ków w tym temacie.

Wer­sja 2

Firma badaw­cza dostała kasiorę na popo­łu­dniowe dzwo­nie­nie. Jem wła­śnie kola­cję w towa­rzy­stwie. Tak się zło­żyło, że z kobietą, którą od uwiel­biam bo świet­nie gotuje. Nie­stety poru­sze­nie tematu poli­tyki zawsze koń­czy się gro­bową ciszą komu­ni­ka­cyjną przez mie­siąc. W przy­szłym tygo­dniu ma być pie­czony schab. To może wyjdę do dru­giego pokoju?…

Wer­sja 3

Wła­śnie czy­tam książkę o foto­gra­fii. Dookoła nie ma nikogo poza psem a on ma te same poglądy co ja. Teo­re­tycz­nie mogę odpo­wie­dzieć zgod­nie z prawdą ale ankie­ter prze­rwał mi moją ulu­bioną czynność …

Co łączy te wszyst­kie przypadki?

Po pierw­sze kon­se­kwen­cje praw­do­mów­no­ści są dla mnie bar­dziej dokucz­liwe niż zby­cia tematu lub skła­ma­nia. Cho­ciaż dekla­ru­jemy powszechną nie­chęć do kłam­nia, to ponad połowa ludzi na świe­cie robi to przy­naj­mniej raz dzien­nie. Zawsze więc pod­świa­do­mie ważymy kon­se­kwen­cje tego czynu. W przy­padku ankiety tele­fo­nicz­nej poda­nie nie­praw­dzi­wej odpo­wie­dzi, nie rodzi żadnych przy­krych skut­ków pod­czas gdy poda­nie praw­dzi­wej może.

Po dru­gie ankie­ter dzwoni w nie­wła­ści­wym momen­cie. A jaki jest wła­ściwy? Dokład­nie ten, w któ­rym jestem zain­te­re­so­wany wybie­ra­niem kan­dy­data na pre­zy­denta. Szansę na zadzwo­nie­nie dokład­nie w chwili kiedy jestem zain­te­re­so­wany tema­tem wybo­rów należy wło­żyć do prze­gródki razem razem z kupo­nem lotto. Znacz­nie lepiej poja­wić się przed loka­lem wybor­czym. Praw­do­po­do­bień­stwo ‚że wtedy będę osy­luje bli­sko jedynki.

Mecha­nizm drugi: Pre­sja grupy i opi­nii ogól­nie słusznej.

W gło­wie mam wbu­do­wany taki mały pro­ce­sor decy­zyjny. Moja głowa, serce, sumie­nie i paru innych życio­wych pomoc­ni­ków wrzuca tam w trak­cie mojego życia doświad­cze­nia i wie­dzę. Ukła­dają się one w algo­rytm pozwa­la­jący podej­mo­wać wła­ściwe w moim prze­ko­na­niu decy­zje. Im lepiej decy­zja jest wewnętrz­nie umo­ty­wo­wana lub bar­dziej jestem skłonny dać się za nią pokroić w pla­sterki. Nie ważne jakie są motywy, ważne że są moje i uwa­żam je za słuszne. Pozwala to trwać przy swo­ich poglądach.

Póź­niej jed­nak spo­ty­kam grupę. Pre­sję grupy lub środo­wi­ska mogę przy­rów­nać jedy­nie do walca dro­go­wego jadą­cego po łące. Ilu z nas jest w sta­nie publicz­nie trwać przy swoim zda­niu w przy­padku pozo­stała część grupy, w któ­rej prze­bywa ma odmienne zda­nie? Nie­wielu. Jeśli nawet to dobrze ważymy za i przeciw.

W zeszłym mie­siącu roz­ma­wia­li­śmy ze zna­jo­mym coach’em o bada­niach, które potwier­dzają ten sche­mat. Zapra­szano na nie wylo­so­wane osoby nie infor­mu­jąc o celu bada­nia. W jed­nym pomiesz­cze­niu gro­ma­dzono zapro­szoną osobę i kilka osób świa­do­mych celu bada­nia. Przed roz­po­czę­ciem bada­nia nawią­zy­wały one pozy­tywną rela­cję z bada­nym, dając poczu­cie przy­na­leż­no­ści do grupy. Póź­niej zaś zgod­nie pre­zen­to­wały jed­no­lite sta­no­wi­sko, sprzeczne ze sta­no­wi­skiem badanego.

Na przy­kład
Badacz: ”Czy film X się Pań­stwu podo­bał. To może Pan Marek”?
Badany: “Tak. Super film. Zawsze lubi­łem filmy tego reży­sera”
Gru­po­wicz 1: “Marek daj spo­kój, ten film to porażka, Reży­ser Iks owszem nie­zły, ale tym razem wpadka. Każ­demu się zda­rza”
Gru­po­wicz 2: “Co Ty opo­wia­dasz. dobry reży­ser to Igre­kow­ski. Iksiń­ski to mier­nota do kwa­dratu i takie robi filmy”
I tak po kolei. Co do jed­nego. Z cał­ko­witą pew­no­ścią w gło­sie i prze­ko­na­niem o słusz­no­ści wypo­wia­da­nej opinii.

Wyniki nie były zasko­cze­niem. Będąc pod “zma­so­wa­nym obstrza­łem” ludzie dosto­so­wy­wali się do grupy. Część z nich zmie­niała zda­nie. Domy­ślam się, że byli tacy któ­rzy zda­nie zmie­nili na czas prze­by­wa­nia w gru­pie a po wyj­ściu wró­cili do swo­jej pier­wot­nej oceny, ale w trak­cie ule­gali lub przy­naj­mniej prze­cho­dzili do postawy pasyw­nej. Opis kolej­nego podob­nego przy­padku czy­ta­łem nie­dawno u TesTeq.

Naby­cie cał­ko­wi­tego zaufa­nia do sie­bie w kwe­stii słusz­no­ści podej­mo­wa­nych decy­zji jest jedną z trud­niej­szych umiejętności. Z powro­tem do tematu wróćmy. Jeżeli moja opi­nia jest mocjo nie­po­pu­larna to odru­chem bez­wa­run­ko­wym nie­malże, jest zacho­wa­nie jej dla siebie. W kon­tek­ście ogól­nej medial­nej nie­chęci popie­ra­nie Jaro­sława K. było ulo­ko­wane w znacz­nej mniej­szo­ści. Wcale mnie nie dziwi, że duża grupa ludzi skła­mała ankie­te­rom przez telefon.

Prze­my­śle­nia końcowe

Na wybory uczęsz­czam od 20 lat i bar­dzo spo­ra­dycz­nie zda­rza mi się je omi­nąć. Nie raz byłem zagad­nięty przez ankie­tera w tema­cie ankiety wyj­ścio­wej (exit-​poll). Z per­spek­tywy widzę, że tutaj rów­nież mogą zadzia­łać podobne mecha­ni­zmy. Wszystko zależy od dro­bia­zgów. Dajmy na to ankie­ter stoi przy drzwiach, zaczyna tam ze mną roz­mowę i towa­rzy­szy mi idąc (nie będziemy prze­cież stać w przej­ściu). Ponie­waż komi­sje nawet w dużych mia­stach obej­mują małe obszary, jest spora szansa, że obok kro­czą sąsie­dzi, zna­jomi i inni ludzie, któ­rych spo­ty­kam codzien­nie. Moja chęć do publicz­nego dzie­le­nia się swoim wybo­rem może być zde­cy­do­wa­nie mniej­sza. Jeżeli gło­so­wa­nie zapew­nia ano­ni­mo­wość, bada­nie rów­nież powinno je zapew­niać. Szansa na praw­do­mów­ność i dobry wynik koń­cowy bada­nia będzie dużo więk­sza. Ludzie lubią z być sobą w zgo­dzie. Jeżeli nie będzie prze­szkód bo bycia nie­szcze­rym to chęt­nie udzielą pra­wi­dło­wej odpowiedzi.

OBOP na zle­ce­nie TVP zasto­so­wał dobre narzę­dzie i potra­fił go wła­ści­wie uży­wać. O tą prawdę poty­kam się co chwilę. Wła­ści­ciel pro­fe­sjo­nal­nego Canona 1Ds nie robi dobrych zdjęć w stu­dio bo cho­ciaż narzę­dzie ma per­fek­cyjne to nie potrafi go wła­ści­wie używać.

Na zakoń­cze­nie przy­po­mniała mi się histo­ria łącząca wpływ ano­ni­mo­wo­ści na decy­zje oraz wła­ściwe wyko­rzy­sta­nie posia­da­nych narzędzi.

Kilka lat temu w cza­sie budowy, wyko­nawca uparł się na roz­li­cze­nie gotówką. Kwota była spora, zadzwo­ni­łem więc do mojego ówcze­snego banku (PKO SA) z pyta­niem czy możemy doko­nać wypłaty zapew­nia­jąc ano­ni­mo­wość a tym samym bez­pie­czeń­stwo lub pre­cy­zyj­niej jego poczu­cie. Dosta­łem odpo­wiedź, że na tym polega pro­fe­sjo­nal­ność obsługi w tej insty­tu­cji i mają spe­cjalny pokój do wypłat indy­wi­du­al­nych. Podano mi rów­nież co mam zro­bić. Umó­wio­nego dnia poja­wi­łem się w sali ope­ra­cyj­nej i wyko­na­łem tele­fon. W sali było ok 30 osób usta­wio­nych w kolejce do okie­nek. W pew­nym momen­cie otwo­rzyły się naprze­ciw tej kolejki drzwi uka­zu­jąc wszyst­kim zgro­ma­dzo­nym na sali małe pomiesz­cze­nie z sza­rym sto­li­kiem i dwoma krze­słami. Na sto­liku stała zli­czarka do bank­no­tów a obok leżał stos paczek bank­no­tów opa­sa­nych ban­de­ro­lami. Kątem oka zauwa­ży­łem poru­sze­nie w kolejce. Dru­gim okiem obser­wo­wa­łem pra­cow­nice banku szu­ka­jącą wzro­kiem “tego Pana co miał wypła­cić więk­szą ilość gotówki”. Następ­nie spo­koj­nym kro­kiem uda­łem się w kie­runku wyj­ścia szu­ka­jąc tele­fonu aby powia­do­mić wyko­nawcę, że płat­no­ści dzi­siaj nie będzie.

A pro­pos zaś wybo­rów i jej kolej­nej odsłony.
Czy ja wygram w tych wybo­rach pre­zy­denc­kich? Zawsze wygry­wam. Prze­grał­bym nie idąc.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tags: , , ,

Na razie brak komentarzy.

Zostaw odpowiedź