Quo vadis JimB?

Taki tytuł wpi­sa­łem … ale wła­ściwy jest „Czemu sto­isz JimB ?”

Nie ma wpi­sów. Szlag mnie tra­fia. Mam jakąś dziwną ten­den­cje do zaj­mo­wa­nia się spra­wami, które zgod­nie z zasadą Pareto są w czę­ści nazwa­nej 80 i to chyba na sza­rym końcu. Do czego piję?

Zaczy­nam widzieć, że blog jest po to żeby go PISAĆ. Cza­sem po to żeby go CZYTAĆ. Ewen­tu­al­nie na końcu po to żeby go ulep­szać i zmie­niać. Przy oka­zji zmiany plat­formy zmie­ni­łem też wize­ru­nek. Przy oka­zji zmiany wize­runku trzeba było sobie zadać parę pytań. Czy „to” lub „tamto” ma zostać na blogu czy nie. Przy tej oka­zji przy­la­zły (same nikt ich nie zapra­szał) takie pyta­nia jak: po co piszę? o czym piszę? o czym chcę pisać? czy forma jest zgodna z tre­ścią? czy jeden blog czy może jed­nak dwa bo tema­tyka „za sze­roka”? I jesz­cze 40 innych pytań. A tu brak czasu i chęci na szu­ka­nie wie­dzy, spraw­dza­nia jako­ści tej wie­dzy itp.

No i w tym natłoku pytań zgu­biło się pisa­nie. A prze­cież gdzieś pod­świa­do­mie wiem, że cho­dzi o zapi­sy­wa­nie rze­czy, które uwa­żam za ważne. Dla sie­bie. Być może też dla innych. Wyszło tak że od mie­siąca sku­piam się na zmia­nach w for­mie a pisa­nie leży i kwi­czy. Ofi­cjalna moja wymówka? Pisa­nie o tech­no­lo­gii gry­zie się z pisa­niem o psy­cho­lo­gii. Czy to jest prawda nie wia­domo , wia­domo nato­miast, że sku­tecz­nie blo­kuje mnie to mentalnie.

Do tego dokłada się, że jestem per­fek­cjo­ni­stą. Per­fek­cjo­ni­stą w poję­ciu subiek­tyw­nym a nie obiek­tyw­nym, więc pro­szę mi nie wyty­kać przy­kła­dów, że coś nie działa lub brak prze­cinka. Ozna­cza to mię­dzy innymi nie publi­ko­wa­nie rze­czy jeśli nie są wystar­cza­jąco dobre. Co to zna­czy „wystar­cza­jąco dobre”? Wcale nie ozna­cza na przy­kład braku błędu orto­gra­ficz­nego, który potrafi mnie wku­rzyć jak mało co po publi­ka­cji. „Wystar­cza­jąco dobre” ozna­cza men­talny moment, w któ­rym JA uwa­żam, że mogę coś poka­zać publicz­nie. Jak odle­gły może to być moment wie­dzą o tym Ci, któ­rzy cze­kają cza­sem na moje zdję­cia. Wystar­cza­jąco dobre dla nich to czę­sto nie wystar­cza­jąco dla mnie. Zauwa­ży­łem jed­nak, że coraz czę­ściej potra­fię opu­ścić tą wyima­gi­no­waną poprzeczkę do poziomu, który skut­kuje zado­wo­le­niem ota­cza­ją­cych mnie ludzi oraz … alle­luja … mnie samego. :)

Punkt trzeci. Wyjąt­kowa umie­jęt­ność do budo­wa­nia pira­mi­dek zależ­no­ści jak je robo­czo nazwa­łem. Czemu nie wysła­łem zdję­cia? Bo miało być nagrane na pły­cie. Czemu nie jest nagrane na pły­cie? Bo nie mam pro­jektu nadruku. A nie można na zwy­kłej? Na zwy­kłej nie można bo to poni­żej stan­dardu. No to czemu jesz­cze nie ma pro­jektu nadruku? Bo nie zde­cy­do­wa­łem czy ma być ogólny i nie­za­leżny od tematu zdjęć czy też dla każ­dej oddzielny… To zde­cy­duj … ale ostat­nio prze­mknęło mi przez myśl, że logo mogło by być lep­sze …
I w ten spo­sób zamiast pro­jek­to­wać nadruk płyty, zaczy­nam szu­kać pro­jek­tanta loga lub zosta­wiam temat na lep­sze czasy… które mogą nie nadejść.

Last but not least. Pisa­nie i kre­acja to fun. Walka z WP, tago­wa­nie, korekta i parę innych to robota jak każda inna. Powtórka z foto­gra­fii. Naci­ska­nie migawki bar­dzo fajna sprawa. Post-​processing jeśli kre­atywny też. Kory­go­wa­nie błę­dów, opi­sy­wa­nie, tago­wa­nie czę­sto bywa nużące. Tutaj aku­rat już wiem, że poma­gają dobre narzę­dzia. Dobre narzę­dzia są w sta­nie zmi­ni­ma­li­zo­wać i uła­twić nużące i powta­rzalne procesy.

Bar­dzo praw­do­po­dobne, że dla kogoś innego są to pro­ste i banalne rze­czy. Pal­cem mogę wska­zać takie osoby i sta­wiam skrzynkę piwa, że będzie to jakiś xSTx wg. MBTI :) Dla mnie jest to prze­szkoda do poko­na­nia. Bar­dziej w gło­wie niż w rze­czy­wi­sto­ści. Mogę prze­sko­czyć, mogę obejść. Sta­nie przed nią nie wróży zwycięstwa.

Na pewno mam więk­szą ochotę pisać o roz­woju oso­bi­stym. Stad też pomysł i kon­cep­cja 2 go bloga o tech­no­lo­gii. No i jest jesz­cze foto­gra­fo­wa­nie, które wci­ska się wszę­dzie. Roz­wija, roman­suje z psy­cho­lo­gią i wymaga wie­dzy technicznej.

Czas myśle­nia już minął JimB :) Pracka domowa na weekend:

  1. Zde­cy­do­wać czy zostaję przy 3 w 1 czy też koń­czę pro­jekt Tech­Blog. Zasad­ni­czo dowolna decy­zja jest lep­sze od jej braku.
  2. Poszu­kać lub stwo­rzyć narzę­dzia, które uprosz­czą lub auto­ma­ty­zują nużące sprawy przy blogowaniu.

Na cały nastepny sezon pisać i PUBLIKOWAĆ.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tags: ,

Trackbacki/Pingbacki

  1. Blogowy koniec roku 2010 | JimB.40 Blog - czwartek, 30 Grudzień 2010

    […] się koniec roku. Czy reali­zuję to co zamie­rzam? Prze­czy­ta­łem więc swoje “Quo Vadis” z czerwca. No to po […]

Zostaw odpowiedź