Kupowanie rzeczy czyli czy ten dysk jest cichy?

Kupo­wa­nie to emo­cje

Będzie o tym jak kupo­wa­łem. Tym razem dysk zewnętrz­ny do Mac­Bo­oka. Co mną kie­ru­je w cza­sie podej­mo­wa­nia decy­zji o zaku­pie? W jakim stop­niu moż­na pole­gać na recen­zjach w inter­ne­cie i sprze­daw­cach w skle­pie w celu pod­ję­cia wła­ści­wej decy­zji? Jeśli tyl­ko ska­nu­jesz lub nie inte­re­su­je Cię psy­cho­lo­gicz­no-opi­so­wa część wpi­su, na koń­cu znaj­dziesz nazwę zwy­cięz­cy pry­wat­ne­go kon­kur­su.

Mam bar­dzo subiek­tyw­ny i emo­cjo­nal­ny sto­su­nek do swo­ich zdjęć. W związ­ku tym, kaso­wa­nie pli­ku z obra­zem wią­że się z wyjąt­ko­wym bólem. To nic, że nic nie widać. Być może za 10 lat wyna­le­zio­na zosta­nie tech­no­lo­gia, któ­ra pozwo­li coś zoba­czyć. Przez chwi­lę dałem się prze­ko­nać (sam sobie) o zbęd­no­ści posia­da­nia 10 iden­tycz­nych nie­do­świe­tlo­nych ujęć. Peł­na matry­ca skut­ku­je pli­ka­mi na pozio­mie ponad 20MB sztu­ka. Odkry­cie try­bu sRAW pomo­gło tyl­ko tro­chę, bowiem szyb­ko zosta­ło zni­we­lo­wa­ne przez odkry­cie bracketing’u eks­po­zy­cji. 🙂

I tak nade­szła chwi­la kie­dy to dysk zewnętrz­ny zaczął mnie bła­gać od prze­strzeń „życio­wą”. No to myk. Szyb­ka wyciecz­ka do skle­pu dla inte­li­gent­nych ina­czej. Roz­mo­wa z Panem, któ­ry wie­dzę posia­da z napi­sów na pudeł­kach. Jego reko­men­da­cja pro­duk­tu w pro­mo­cji. Po godzi­nie pod­łą­cza­łem do por­tu USB, czar­ne­go „potwo­ra” o pojem­no­ści 1TB fir­my Trek­Sto­re. Cóż za radość. Pojem­ny, ład­ny. Ma się tego nosa do tech­no­lo­gii i zaku­pów.

O tym, że decy­zje bez zasta­no­wie­nia są zwy­kle błęd­ne wie­dzia­łem już daw­no. Sko­ro jed­nak ktoś, nazy­wa mnie od cza­su do cza­su „słoń­ce” to mogę mieć rów­nież zaćmie­nia. Kul­tu­ra pra­cy przy­po­mi­na­ła siecz­kar­nię po sezo­nie żniw. Siecz­kar­nię scho­wa­ną w sto­do­le odle­głej o kil­ka­na­ście metrów, ale zawsze. Przy porów­na­niu do poprzed­ni­ka było nie­źle. 5-let­ni już dysk 160GB w skrę­ca­nej ręcz­nie obu­do­wie za 20 zł pra­co­wał jak die­sel kopar­ki na 30 stop­nio­wym mro­zie. O czym prze­ko­na­łem się nie­ba­wem to fakt, iż zaku­pio­ny dysk odmon­to­wy­wał się w naj­mniej ocze­ki­wa­nym momen­cie. Naj­chęt­niej w cza­sie kopio­wa­nia. Po mie­sią­cu uzna­łem zatem, że mój moni­tor (sto­ją­cy PRZED dys­kiem) może wziąć wszyst­kie nie­cen­zu­ral­ne zwro­ty pod adre­sem dys­ku do sie­bie i prze­stać wyświe­tlać.

Trze­ba było pogo­dzić się z prze­gra­ną i zagrać jesz­cze raz. Sie­dzia­łem wła­śnie patrząc na stro­nę z nazwą na G. Wstu­ka­łem „mac dysk zewnętrz­ny” i zanur­ko­wa­łem w sieć. Po godzi­nie prze­glą­da­nia spe­cy­fi­ka­cji mia­łem wstęp­ny ogląd. Następ­ne­go dnia kon­ty­nu­owa­łem bada­nia. Z lubo­ścią wpa­try­wa­łem się w for­te­pia­no­wo poli­tu­ro­wa­ny LaCie i z jesz­cze więk­szą przy­jem­no­ścią na cenę zwy­kłej obu­do­wy i dys­ku. Przej­rza­łem fora dys­ku­syj­ne, co chwi­la grzę­znąc w wąt­kach pobocz­nych o kolo­rze kabla do połą­cze­nia lub prze­wa­gi mar­ki X nad mar­ką Y ogól­nie. Może RAID bo piszą że szyb­ki. A może jed­nak ten poma­rań­czo­wy Lacie? Piszą, że mozna nim rzu­cać. Nigdy nie wia­do­mo kie­dy mi sie zachce rzu­cać dys­kiem. Pomy­śla­łem, że zapy­tam Jego Emi­nen­cję Mądrość Zbio­ro­wą zwa­ną potocz­nie Blip’em. Blip w oso­bie 1 użyt­kow­ni­ka odpo­wie­dział dostoj­nie, że i owszem Western Digi­tal pra­cu­je bez zarzu­tu 24 godzi­ny na dobe od roku.
Po kolej­nej godzi­nie dotar­ło do mnie, że nie odpo­wie­dzia­łem sobie na pyta­nie: „Co jest dla mnie waż­ne?”. Jest więc wiel­ce praw­do­po­dob­ne, że spę­dzę jesz­cze parę takich godzin, po czym zmę­czo­ny „natło­kiem infor­ma­cji”, wybio­rę dysk naj­tań­szy lub pole­ca­ny przez sprze­daw­cę. Czy­li powtó­rzę błąd.

Co mogę zro­bić”? Wbrew obie­go­we­mu stwier­dze­niu, myśle­nie boli. Nie­chęt­nie więc przy­zna­łem się sobie, że powi­nie­nem okre­ślić wła­sne potrze­by i pre­fe­ren­cje. Ale jak? Kie­dy myśli bie­ga­ją jak mrów­ki po wło­że­niu kij­ka w ich cha­łu­pę. Mój wzrok przy­pad­ko­wo padł na książ­kę „Jak pytać by uzy­skać to cze­go chcesz”. No prze­cież! Mam już wie­dzę w gło­wie.

Określanie potrzeb

Do cze­go mi ten dysk?:

  • Pod­sta­wo­we miej­sce skła­do­wa­nia mul­ti­me­diów. Przede wszyst­kim zdjęć, z moż­li­wo­ścią kom­for­to­wej pra­cy z pli­ka­mi na tym dys­ku.
  • Bie­żą­ca kopia bez­pie­czeń­stwa — bac­kup. Naresz­cie Time Machi­ne poka­że co potra­fi.
  • Do biu­ra. Wyno­sił go nie będę. A jeśli nawet to od wiel­kie­go dzwo­nu.

Cze­mu chcę kupić nowy?

  • Aktu­al­ny dysk robi mi psi­ku­sy z roz­łą­cza­niem się i pra­cu­je za gło­śno.

Jak dysk był­by ide­al­ny i speł­niał te warun­ki?

  • Pojem­ny — Im wię­cej tym lepiej. Miej­sca na dys­ku nigdy nie było za dużo. Nie­za­leż­nie od wiel­ko­ści. W per­spek­ty­wie 2 lat i tak zabrak­nie.
  • Szyb­ki — Jeden dzień z apa­ra­tem to czę­sto 8 lub 16GB. Poza tym chcę pra­co­wać na pli­kach znaj­du­ją­cych się na tym dys­ku.
  • Nie­za­wod­ny — Poprzed­ni dysk potra­fił się odmon­to­wać w dowol­nie wybra­nym momen­cie, któ­ry uznał za wła­ści­wy. Ma sie nie psuć. Czas poświę­co­ny na zaj­mo­wa­nie sie spra­wa­mi ser­wi­so­wym to stra­ta finan­so­wa.
  • Cichy — Od cza­su wywa­le­nia z domu PC’ta brak hur­go­ta­nia, świsz­cze­nia, brzę­cze­nia lub jakich­kol­wiek innych odgło­sów postrze­gam jako zale­tę.
  • Ład­ny — Design, design, design. Będzie stał na biur­ku i będę na nie­go patrzeć kli­ka godzin dzien­nie. Nie chce patrzeć na wcze­sno-radziec­ką wer­sję maszy­ny do pisa­nia.
  • Tani — Cza­sy nie­ła­twe, sza­sta­nie pie­niędz­mi nie­wska­za­ne.
  • Przy­zwo­ity ser­wis — Życie nauczy­ło, że w pol­skich warun­kach napra­wa może trwać dwa tygo­dnie dni. Byle nie czte­ry mie­sią­ce.

Preferencje i priorytety

No to mamy zestaw, któ­ry już na pierw­szy rzut oka wyglą­da jak wyma­ga­nia pan­ny na wyda­niu w sto­sun­ku do przy­szłe­go mał­żon­ka, zwa­ne­go piesz­czo­tli­wie Ksią­żę z Baj­ki. Nie­ste­ty ksią­żę­ta są towa­rem defi­cy­to­wym. Na potwier­dze­nie pole­cam obej­rzeć Shre­ka. Trze­ba było upo­rząd­ko­wać prio­ry­te­ty. Wybrać dwa albo 3 na któ­rych mi naj­bar­dziej zale­ży.

  1. Nie­za­wod­ny — Odmon­to­wy­wa­nie w dowol­nym momen­cie cza­sie pra­cy to dys­kwa­li­fi­ka­cja nie­za­leż­nie od jako­ści pozo­sta­łych para­me­trów.
  2. Szyb­ki — W subiek­tyw­nym sen­sie np. bra­ku mojej iry­ta­cji na czas gene­ro­wa­nia peł­ne­go pod­glą­du zdję­cia. Czas to pie­niądz. Wydam tutaj to zaosz­czę­dzę na bez­pro­duk­tyw­nym patrze­niu na pasek postę­pu na moni­to­rze.
  3. Cichy — Na pew­no nie trak­tor. Siecz­kar­nia też nie. Ma być cisza. Na tym eta­pie już wie­dzia­łem że zero wia­tra­ków.
  4. Ład­ny — Jap­ko przy­zwy­cza­iło mnie do este­ty­ki. Być może ohyd­nie wyko­na­ny dysk zewnętrz­ny speł­nia swo­ją funk­cję ale jeśli mam patrzeć na nie­go codzien­nie to mogę nie dać rady men­tal­nie.
  5. Pojem­ny — Z wyli­czeń wycho­dzi­ło że 1TB to godzi­wy wybór. Ale jeśli da radę 1,5 lub 2TB to nie będę zmar­twio­ny.
  6. Przy­zwo­ity ser­wis — Jak dysk się syp­nie to mam dru­gi gor­szy. Kom­fort pra­cy mniej­szy ale nie ma ciśnie­nia.
  7. Tani — Sko­ro cena zosta­ła na koń­cu to naj­tań­szy speł­nia­ją­cy powyż­sze warun­ki. Ewen­tu­al­ne obniż­ki mogę uzy­skać z punk­tu 4 lub 5

Weryfikacja wirtualna

Pierw­sze trzy prio­ry­te­ty na tape­tę i czas na poszu­ka­nie dostęp­niej wie­dzy i jej wery­fi­ka­cję. Co mogę spraw­dzić nie wycho­dząc z domu. Teo­re­tycz­nie bazu­jąc na opi­niach od użyt­kow­ni­ków wszyst­ko. No to prze­pa­trzy­łem dostęp­ną wie­dzę w inter­ne­cie, sta­ra­jąc się zwra­cać uwa­gę na jakość infor­ma­cji.

Nie­za­wod­ny.
Nie od dziś wia­do­mo, że nie wszy­scy potra­fią robić sprzęt współ­pra­cu­ją­cy z Maka­mi. Po przej­rze­niu forów i blo­gów mako­wych na czo­łów­kę wsu­nął się dysk Western Digi­tal z serii My Book Stu­dio. Za nim Seaga­te Fre­eAgent póź­niej Lacie. Fil­tro­wa­nie infor­ma­cji zaję­ło mi spo­ro cza­su. Np. mamy na forum wpis „Dysk jest super, nie­za­wod­ny i bez­a­wa­ryj­ny. Jestem z nie­go bar­dzo zado­wo­lo­ny”. I czte­ry wpi­sy dalej „… mam go już 2 tygo­dnie.” 🙂
Szu­ka­łem wpi­sów typu „dzia­ła od roku bez więk­szych pro­ble­mów”. No i dru­ga rzecz, sta­bil­ność we współ­pra­cy z lap­to­pem. Gdzieś kie­dyś usły­sza­łem: „Chcesz mieć świę­ty spo­kój weź FireWire”. War­to było się przyj­rzeć tema­to­wi. Zwra­ca­łem uwa­gę na wpi­sy ludzi, któ­rzy nie mie­li poję­cia czym się róż­nią te dwa stan­dar­dy poza wtycz­ką.

Szyb­ki.
Wąskim gar­dłem jest inter­fejs połą­cze­nio­wy, więc temat mili­se­kund dostę­pu zosta­wi­łem w spo­ko­ju. Do tej pory byłem zawsze wybie­ra­łem USB. Kwe­stia ilo­ści kabli, moż­li­wo­ści pod­pię­cia do dru­gie­go kom­pu­te­ra typu PC . Stan­dard bar­dziej zna­ny no i pręd­kość. USB 480 Mb/​s a Fire­Wi­re prze­cież mniej­sza „tyl­ko” 400 Mb/​s.
Ziar­no nie­pew­no­ści zasiał test praktyczny u Ale­xa P. Zaczą­łem szu­kać wię­cej infor­ma­cji prze­dzie­ra­jąc się przez tony wpi­sów o cha­rak­te­rze „mam dysk USB i on jest naj­lep­szy bo go mogę pod­piąć u cio­ci”.
Twar­dych infor­ma­cji było mało, jed­nak spo­ro lako­nicz­nych wpi­sów typu: „Weź­miesz FW to na USB nie wró­cisz” utwier­dza­ło mnie w prze­ko­na­niu, że to dobry wybór. Cze­mu prze­ko­ny­wał mnie wpis bez argu­men­ta­cji? Bo spraw­dzi­łem, że piszą­cy je czło­wiek bar­dzo ceni sobie swój czas lub go nie ma np. w innym wpi­sie poda­je cze­mu nie pisał od 3 tygo­dni. Oso­ba mają­ca mało cza­su lub go bar­dzo sza­nu­ją­ca zwy­kle przy­kła­da dużą wagę do kupo­wa­nia rze­czy nie­za­wod­nych i bez­pro­ble­mo­wych w obsłu­dze.

Cichy. Tu zro­bi­ło się naj­cie­ka­wiej. Jak oce­nić czy dysk jest cichy. Oczy­wi­ście w szko­le uczy­li o decy­be­lach. W gło­wie nawet zosta­ła infor­ma­cja, że 3dB to dwa razy ciszej lub gło­śniej, w zależ­no­ści, w któ­rą stro­nę. Mało kto poda­je dane. Dość szyb­ko pod­da­łem się uzna­jąc kate­go­rię za zbyt subiek­tyw­ną do oce­ny wir­tu­al­nej.
Oczy­wi­ście tra­fi­łem na wpi­su „Dysk posta­wio­ny na biur­ku two­rzy dys­kom­fort a jak stoi pod biur­kiem to da się wytrzy­mać”. Nie odpo­wia­da­ły mi jed­nak one na pyta­nie: „Czy JA będę w sta­nie wytrzy­mać”. Poza tym, jakość infor­ma­cji była mizer­na bo bra­kło mi już cza­su na wery­fi­ka­cję czy pisze to 18-latek słu­cha­ją­cy na muzy­ki z peł­ną gło­śno­ścią czy też 50-latek lubią­cy spo­kój i chwi­le ciszy.

Po tej run­dzie wie­dzia­łem już

  • jakie dys­ki z imie­nia i nazwi­ska wcho­dzą w rachu­bę.
  • że chce spraw­dzić prak­tycz­nie Fire­Wi­re nie bazu­jąc na numer­kach tyl­ko na odczu­ciu czy dla mnie jest wystar­cza­ją­co szyb­ko.
  • że temat gło­śno­ści mogę spraw­dzić tyl­ko i wyłącz­nie nad­sta­wia­jąc wła­sne ucho.

Weryfikacja w rzeczywistości

Western Digi­tal My Book Stu­dio.
Nie musia­łem nigdzie cho­dzić. Przy­po­mnia­łem sobie, że taki dysk parę mie­się­cy wcze­śniej stał u mnie na sto­le w poko­ju dzien­nym. Przy oka­zji wizy­ty jego wła­ści­cie­la w celu zgry­wa­nia 8GB pli­ku. Po naci­śnię­ciu przy­ci­sku ON/​OFF ode­zwa­ła się siecz­kar­nia. Now­szy model pla­sti­ko­wej siecz­kar­ni ale wciąż siecz­kar­nia. Sły­sza­łem go nawet wycho­dząc do toa­le­ty. Bia­ły szum znik­nął w cza­sie gdy pusz­cza­łem wodę z kra­nu. Powszech­nie wia­do­mo, że lecze­nie roz­wol­nie­nia powięk­sza­niem sede­su nie jest dobrą meto­dą. SKREŚLONY i prio­ry­tet cisza poszedł do góry.

LaCie
Ta pięk­na czerń kusi­ła. Przy­po­mnia­łem sobie, że mogę zadzwo­nić do czło­wie­ka któ­ry dys­try­bu­uje spo­re ilo­ści dys­ków róż­nej mar­ki. „Któ­ry pole­casz?” zapy­ta­łem bez pod­po­wia­da­nia swo­ich pre­fe­ren­cji. Jako jed­no ze zdań padło „Z Lacie mamy spo­ro zwro­tów ser­wi­so­wych”.
Nie będę wni­kał czy to dysk czy zasi­lacz. SKREŚLONY bo bez­a­wa­ryj­ność to pod­sta­wa .

Seaga­te Fre­eAgent
Ten­że sam ww. zna­jo­my wypo­wia­dał się neu­tral­nie o Seaga­te. Czy­li mam poten­cjal­ne­go zwy­cięz­cę wal­ko­we­rem. Czas się umó­wić na ren­dez-vous z kan­dy­da­tem. Tyl­ko gdzie? Super­mar­ke­ty odpa­da­ją. Tar­gów lub wysta­wy na hory­zon­cie nie widać. W krę­gu zna­jo­mych mode­lu brak. Pozo­sta­je prze­drzeć się przez nie­chęć sprze­daw­cy do roz­pa­ko­wy­wa­nia mode­lu i pod­łą­cza­nia celem spraw­dze­nia.

Wolta z przypadku

W cza­sie poszu­ki­wa­nia gdzie mogę obej­rzeć Seaga­te przy­pad­ko­wo w iSpo­cie zoba­czy­łem dysk Iome­ga Ultra­Max.
Zagra­ły emo­cje. Po pierw­sze przy­po­mnia­łem sobie cza­sy dys­kie­tek 3,5″ kie­dy jedy­ną z metod prze­no­sze­nia dużych pli­ków były dys­kiet­ki 100MB wła­śnie tej fir­my. Trwa­łe i nie­za­wod­ne urzą­dze­nie, któ­re do dziś leży gdzieś w piw­ni­cy. Po dru­gie dysk był ład­ny przy­po­mi­na­jąc z wyglą­du „duże­go” Mac’a. Po trze­cie w ręku spra­wiał solid­ne wra­że­nie meta­lo­wą obu­do­wą.

Na pół­ce sta­ła wer­sja 1TB. Wola­łem 1,5TB. Na pyta­nie czy mogę ją spraw­dzić, sprze­daw­ca uniósł jed­ną brew mówiąc, że są iden­tycz­ne i róż­nią się tyl­ko pojem­no­ścią. Byłem upar­ty. Zapro­po­no­wał więc spro­wa­dze­nie 1,5TB. Umó­wi­li­śmy się za 2 dni.

W mię­dzy­cza­sie wró­ci­łem do wery­fi­ka­cji wir­tu­al­nej. Nie­ste­ty mądrość zbio­ro­wa mil­cza­ła. Były tyl­ko 2 wąt­ki z pyta­nia­mi bez odpo­wie­dzi. Za mało sprzę­tu na ryn­ku. Wca­le się nie dzi­wie bio­rąc pod uwa­gę cenę i nowość pro­duk­tu. Sam się zasta­na­wia­łem. Anioł (straż­nik kasy) mówi: To 30% dro­żej niż zakła­da­łeś. Dia­be­łek na to: Prze­cież Ci się podo­ba 🙂
Widzia­łem, że nie zwe­ry­fi­ku­ję nie­za­wod­no­ści czy­li prio­ry­te­tu numer 1. Mia­łem nato­miast już dobre doświad­cze­nie z mar­ką. Czy zaufać doświad­cze­niom w naj­waż­niej­szym prio­ry­te­cie? Prze­cież nawet naj­lep­szym zda­rza­ją się wto­py.

Dwa dni póź­niej pod­pi­na­li­śmy w skle­pie dysk. Naj­pierw 1,5TB. Włącz­nik na ON i … ulga bo nie sły­chać. To zna­czy sły­chać, ale tyl­ko lek­ki bia­ły szum samych tale­rzy. Żad­ne­go war­ko­tu lub świsz­cze­nia obu­do­wy. W iSpo­cie jest rela­tyw­nie gło­śno, więc bio­rę popraw­kę i przy­kła­dam ucho. Będzie dobrze. No to FW400. Prze­wra­ca się bull-shit o para­me­trach. Mar­ke­tin­go­we 400MBit/​s jest ewi­dent­nie szyb­sze niż 480MBit/​s w USB. Czas na rol­ler­ca­ster pod­pi­na­my FW800. I to jest kom­fort pra­cy porów­ny­wal­ny z dys­kiem wewnątrz lap­to­pa. Meczę dysk „w tę i nazad” ocze­ku­jąc, że pod obcią­że­niem będzie gło­śniej­szy. Nie jest bo nie ma wia­tra­ka. Meta­lo­wa obu­do­wa two­rzy radia­tor.

Po pół godzi­nie podej­mu­je men­tal­nie decy­zję na tak. Sprze­daw­ca to widzi, więc proś­bę o pod­łą­cze­nie dys­ku 1TB, trak­tu­je z pobłaż­li­wym uśmie­chem (prze­cież mówi­łem ze takie same).
Włą­czam dysk i … nic. Dio­da się pali ale chy­ba dysk chy­ba wal­nię­ty. Zero dźwię­ku, zero wibra­cji … odru­cho­wo pod­łą­czam kabel Fire­Wi­re i dysk poja­wia się w sys­te­mie. Przy­kła­dam ucho. Nie sły­szę nic. Pod­łą­czam znów 1,5TB sły­szę szum. Powtór­nie 1TB nie sły­chać nic poza spo­ra­dycz­nym kli­kiem gło­wi­cy. Sprze­daw­ca patrzy już na mnie podejrz­li­wie. Na pyta­nie „Sły­szy Pan róż­ni­cę?” pota­ku­je grzecz­nie sta­ra­jąc ukryć myśli „Ale mi się cudak tra­fił”.
Przy­po­mi­nam sobie, że dys­ki o róż­nej pojem­no­ści mogą mieć róż­ną kon­struk­cję i być może stąd róż­ni­ca gło­śno­ści.

Pytam o awa­ryj­ność i ser­wis.
— Nie mie­li­śmy zwro­tów a sprze­da­li­śmy tro­chę.
— Co zna­czy tro­chę?
Widzę tajem­ni­czy uśmiech w sty­lu „dane taj­ne”. Nie ma poję­cia ile sprze­da­li.
W tema­cie szyb­ko­ści napraw gwa­ran­cyj­nych też się nic nie dowiem, bo nawet nie ma poję­cia kto jest dys­try­bu­to­rem.
— Pro­szę się nie mar­twić jest rocz­na gwa­ran­cja.
Na „pro­szę się nie mar­twić” jestem uczu­lo­ny.
— Mogę zoba­czyć kar­tę gwa­ran­cyj­ną?
— Gwa­ran­cją jest fak­tu­ra — mówi z poważ­ną miną.
Zaczy­nam się śmiać do sie­bie w duchu. No tak fak­tu­ra jest gwa­ran­cją odli­cze­nia kosz­tów w fir­mie. Gwa­ran­cja jest zobo­wią­za­niem dobro­wol­nym pro­du­cen­ta lub sprze­daw­cy. Bez otrzy­ma­nia warun­ków spi­sa­nych w dniu sprze­da­ży, mogą się one dowol­nie zmie­nić. Punkt szó­sty ewi­dent­nie kule­je. Ale jest szó­sty na liście a poza tym czu­ję, że nie chce już poświę­cać cza­su na kolej­ne wery­fi­ka­cje. iSpot nie jest taki zły w obsłu­dze po-sprze­da­żo­wej klien­ta. No i zawsze jest mar­ka, o któ­rą war­to dbać.

This is the end my friend … and the Oscar goes to …
Iome­ga Ultra­Max 1TB
.

Podsumowanie

Od 2 mie­się­cy dysk dum­nie mru­ga nie­bie­ską diod­ką sto­jąc na biur­ku. Cichy i nie­za­wod­ny urze­ka mnie jed­no­cze­śnie szyb­ko­ścią i wyglą­dem. Taki nie­po­zor­ny pomoc­nik wyko­nu­ją­cy rze­tel­nie codzien­ną robo­tę. Gdy­by stał pod biur­kiem nie­chyb­nie bym o nim zapo­mniał.

A dla mnie spo­ro roż­nych wnio­sków, wie­dzy i luź­nych spo­strze­żeń.

  • Poświę­ca­jąc czas na okre­śle­nie co jest dla mnie waż­ne, łatwiej i szyb­ciej jest mi pod­jąć wła­ści­wa decy­zję. Rów­nież w skle­pie.
  • Wery­fi­ka­cja infor­ma­cji na forach dys­ku­syj­nych jest naj­czę­ściej obar­czo­na błę­dem nie­zna­jo­mo­ści prio­ry­te­tów wypo­wia­da­ją­cych się tam inter­nau­tów. Ich pozna­nie zaj­mu­je spo­ro cza­su.
  • W przy­pad­ku cech pro­duk­tu typu gło­śność, bra­nie pod uwa­gę opi­nii „jest cichy” nie ma więk­sze­go sen­su, ze wzglę­du na ogrom­ny rela­ty­wizm w komu­ni­ka­cji.
  • To co jest napi­sa­ne na pudeł­ku lub w pro­spek­cie mija się z praw­dą co naj­mniej o 50%. Jest takie powie­dze­nie, że pół praw­dy do całe kłam­stwo. Trze­ba o tym pamię­tać i wery­fi­ko­wać nawet oczy­wi­ste dane.
  • Koszt samo­dziel­nej wery­fi­ka­cji (wyra­żo­ny w pie­nią­dzach) był więk­szy niż war­tość kupo­wa­nej rze­czy (poświę­co­ny czas prze­mno­żo­ny przez cenę za jaką sprzedajesz godzinę swojego życia, o któ­rej pisał parę lat temu Alex B.).
  • Przy tań­szych rze­czach war­to roz­wa­żyć zna­le­zie­nie czło­wie­ka, któ­ry ma zbli­żo­ne prio­ry­te­ty i posia­da podob­ną rzecz. Zwe­ry­fi­ko­wać oso­be pod­py­tu­jąć tro­chę. Po czym kupić rzecz bez dal­sze­go zasta­na­wia­nia się. Będzie taniej przy podob­nym ryzy­ku.
  • Koń­co­wa decy­zja nie musi się trzy­mać w 100% począt­ko­wych zało­żeń, naj­waż­niej­sze żeby w 100% od nich nie odbie­ga­ła.
  • Mój natyw­ny spo­sób wery­fi­ka­cji infor­ma­cji — (N) intu­icja — sła­bo się spraw­dza w tego typu sytu­acjach. Potra­fię się prze­łą­czyć na (S) postrze­ga­nie, o ile tyl­ko moc­no tego pil­nu­je. Przy podej­mo­wa­niu decy­zji natyw­ne odczu­cia (F) gra­ją wciąż pierw­sze skrzyp­ce, więc przy poważ­niej­szych decy­zjach war­to roz­wa­żyć ochło­nię­cie, nawet jeśli ktoś mówi że oka­zja jest tyl­ko dziś.
  • Sprze­daw­ca to nie dorad­ca. Zada­niem sprze­daw­cy jest sprze­da­wać. Two­je potrze­by naj­praw­do­po­dob­niej są gdzieś. Jeśli masz maso­chi­stycz­ne uspo­so­bie­nie możesz ewen­tu­al­nie dopy­tać gdzie.
  • Zaku­py robię kie­ru­jąc się emo­cja­mi. Sprze­daw­cy o tym wie­dzą. Im bar­dziej „przy­go­to­wa­ny” pój­dę do boju tym mniej­sza szan­sa, że dam się namó­wić na wyjąt­ko­wa pro­mo­cję, któ­ra kom­plet­nie nie odpo­wia­da moim potrze­bom.
  • Ewi­dent­nie pod wpły­wem emo­cji zamie­niam prio­ry­te­ty. Zamiast Nie­za­wod­ny, Szyb­ki i Cichy zro­bi­ło się Ład­ny, Cichy i Szyb­ki z myśle­niem o nie­za­wod­no­ści.
  • W tema­cie zaku­pu sprzę­tu elek­tro­nicz­ne­go, chęć aby coś dzia­ło bez zarzu­tu, powo­li prze­su­wa mnie z wie­kiem z gru­py Early Adopters na począ­tek pele­to­nu zwa­ne­go Ear­ly Majo­ri­ty.
  • Nie potra­fię pisać krót­ko 😉

Zawo­do­wo zaj­mu­je się mię­dzy inny­mi dora­dza­niem. Czy mogę z czy­stym sumie­niem pole­cić Ci ten dysk jeśli masz podob­ne prio­ry­te­ty?
Z czy­stym sumie­niem NIE. A wła­ści­wie JESZCZE NIE.
Wpad­nij za rok wte­dy w puz­zle będzie bra­ku­ją­cy ele­ment o bez­a­wa­ryj­no­ści. Chy­ba, że w tym tema­cie chcesz się oprzeć na moim zaufa­niu do mar­ki Iome­ga. Wte­dy TAK. Kupuj spraw­dza­jąc dla pew­no­ści kon­kret­ny egzem­plarz w skle­pie. A póź­niej delek­tuj się bło­gą ciszą i lub sub­tel­nie sączą­cą się muzy­ką z radia. Brzę­cze­nie pozo­sta­wia­jąc muchom, któ­re nie­ba­wem się obu­dzą. 🙂

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tags: , , , , , ,

3 komentarze do “Kupowanie rzeczy czyli czy ten dysk jest cichy?”

  1. magdalena wtorek, 9 Sierpień 2011 dnia 17:48 #

    no i jak JIMB40 spra­wu­je się twój nowy dysk? pytam, bo chcę doko­nać zaku­pu i two­ja recen­zja urze­kła mnie bar­dzo:)))

  2. JimB40 środa, 10 Sierpień 2011 dnia 11:06 #

    Mag­da,

    Dysk spra­wu­je się świet­nie. Potwier­dzam dobry zakup. Nie­ste­ty w moim przy­pad­ku wiatr z pomo­cą okna w cza­sie burzy prze­mie­ścił dysk na pod­ło­gę i aktu­al­nie cze­ka na napra­wę. Jak wró­ci oka­że się co war­ty ser­wis w iSpot. Na szyb­ko zmu­szo­ny byłem kupiś coś inne­go i padło na MyBo­ok Stu­dio 1,5TBFW800. Seria, któ­ra rzę­zi­ła nie­mi­ło­sier­nie w cza­sie gdy pisa­łem rezecn­zję. Popra­wi­li kon­struk­cję. Jest zaska­ku­ją­co cichy (cho­ciaż nie tak cichy jak Iome­ga). Dłu­żej star­tu­je przy uśpie­niu co bywa iry­tu­ją­ce, no pla­stik wszę­dzie. Wró­ci Iome­ga to ten pój­dzie na back-up.
    Pozdro­wie­nia. http://blog.jimb40.com/wp-admin/edit-comments.php#comments-form

    Dzie­ku­ję za kom­ple­ment.

  3. Mairusz czwartek, 17 Listopad 2011 dnia 00:38 #

    Ty jesteś N i F? Chło­pie, ja w życiu nie podej­mo­wa­łem decy­zji bio­rąc pod uwa­gę aż tylu para­me­trów :). Kie­dyś się nauczy­łem, że w pew­nym momen­cie czas podej­mo­wa­nia decy­zji kosz­tu­je wię­cej niż ryzy­ko popeł­nie­nia błę­du.

    Pró­bo­wa­łem po para­me­trach wybrać sprzęt AGD do domu. Masa­kra. W koń­cu poszli­śmy do skle­pu, popro­si­łem Kari­ne, żeby wybra­ła któ­ra lodów­ka się jej podo­ba i dopie­ro wte­dy spraw­dza­łem para­me­try. Zresz­tą osta­tecz­nie też tak zro­bi­łeś ;).

    Jestem pod wra­że­niem pro­ce­su wybo­ru, a wła­ści­wie tak dokład­ne­go roz­ło­że­nia go na czyn­ni­ki pierw­sze. Sza­cun 😀

Zostaw odpowiedź