Wycena pomysłu w startup'ie

Wycena pomy­słu na począt­ko­wym eta­pie startup’a w for­mie udziału czyli jak pozo­stać przy­ja­ciółmi do gro­bo­wej deski.

Czę­sto bywa tak, że w trak­cie począt­ko­wej reali­za­cji, z róż­nych powo­dów, ktoś „odpada” lub nie może dalej uczest­ni­czyć w przed­się­wzię­ciu. Zało­że­nie, że skoro taki ktoś nie reali­zuje pro­jektu to jego dola prze­pada, pach­nie „kapi­ta­li­zmem z wil­czym kłem” i zwy­kle koń­czy bliż­sze rela­cje. Jeżeli ktoś nie ma pro­blemu ze sprze­da­niem swo­jej sio­stry do mafii to może nie czy­tać dalej. Pozo­sta­łych może zaś niniej­szy wpis zainteresować.

Po primo, pomysł sta­nowi aktywa przed­się­wzię­cia i jego war­tość po uru­cho­mie­niu sys­temu to 5–15% war­to­ści przed­się­wzię­cia. O finan­so­wej war­to­ści pomy­słu pisałem wcześniej. War­tość wyni­ka­jąca z popeł­nia­nej pracy do czasu uru­cho­mie­nia pro­jektu buduje poszcze­gólne udziały. Jeżeli pomy­sło­dawca uczest­ni­czy w pro­jek­cie, a tak zakła­damy, jego praca jest wyce­niana na równi z pozo­sta­łymi wspólnikami.

To może na przy­kła­dzie.
Siada sobie dwóch kum­pli ze szkol­nej ławy. Marek, który ma wizję i zdol­no­ści gra­ficzne oraz Paweł, który jest top-​koderem i ser­wery dla niego tajem­nic nie mają żadnych. Sza­cują, bo coś trzeba zało­żyć, że pro­jekt będą robić wie­czo­rami przez 3 mie­siące. Marek robi gra­fikę, pro­jekt inter­fejsu, plan mar­ke­tin­gowy. Paweł pro­gra­muje cały sys­tem. Poświę­cają śred­nio 3h dzien­nie każdy. Czyli aby zakoń­czyć pro­jekt z nich każdy musi prze­pra­co­wać 270h. We dwóch 540h. Różne umie­jęt­no­ści się roż­nie wyce­nia, ale my dla uprosz­cze­nia przyj­miemy jedną stawkę 70 PLN/​h daje to 37.800 PLN. Dorzu­camy Mar­kowi do rów­nego rachunku 5200 za pomysł (ok. 12%) daje to w sumie 43.000 PLN

Pierw­szego dnia, kiedy jesz­cze pal­cem nikt nie kiw­nął, Marek ma 100% udzia­łów bo war­to­ścią jest tylko jego pomysł. Popa­trzmy jed­nak, jak wygląda sytu­acja po mie­siącu, zakła­da­jąc że obaj uczci­wie go prze­pra­co­wali. ;)

Marek: (pomysł) 5.200 PLN + (praca 90 h * 70 PLN) 6.300 PLN = 11.500 PLN
Paweł: (praca 90 h * 70 PLN) 6.300 PLN
RAZEM = 17.800 PLN

Co z tego wynika? Ano, gdyby duet Marek & Paweł chciał to (byle)komu po mie­siącu sprze­dać to:

  • znane są mini­malne koszty po jakich warto to zro­bić, żeby nie pra­co­wać za darmo i dostać gra­ty­fi­ka­cję za kre­atywne myśle­nie (koncepcję).
  • Marek ma (11.500 PLN /​17.800 PLN * 100) = 65% udzia­łów, a Paweł (6.300 PLN /​17.800 PLN * 100) = 35% udzia­łów. Udział war­tość pomy­słu na tym eta­pie to pra­wie 30%.

Pod dwóch miesiącach:

Marek: (pomysł) 5.200 PLN + (praca 180 h * 70 PLN) 12.600 = 17.800 PLN (59%)
Paweł: (praca 180 h * 70 PLN) = 12.600 PLN (41%)
RAZEM = 30.400 PLN
Udział war­to­ści pomy­słu to to 17%.

Na koniec projektu:

Marek: (pomysł) 5.200 PLN + (praca 270 h * 70 PLN) 18.900 PLN = 24.100 PLN (56%)
Paweł: (praca 180 h * 70 PLN) 18.900 PLN (44%)
RAZEM = 43.000 PLN
Marek ma: 44% praca + 12% za pomysł
Paweł ma: (44% praca).

No, ale nie jest po równo. Nie jest. Sys­tem, w któ­rym było po równo odcho­dzi do lamusa wraz z gene­ra­cjami osób, które zmu­szone były w nim funk­cjo­no­wać. Tym razem może warto spró­bo­wać metody uwzględ­nia­ją­cej rze­czy­wi­sty wkład. Kon­cep­cję oczy­wi­ście można roz­sze­rzyć na wię­cej osób.

Jest jesz­cze sytu­acja, kiedy Marek wyco­fuje się z pro­jektu, np. po mie­siącu. Ewi­dent­nie trzeba ją roz­pa­try­wać ina­czej. Nie skoń­czony na takim eta­pie pro­jekt ma dużą szansę się wywró­cić. W tej sytu­acji 65% udzia­łów, przy dal­szym braku zaan­ga­żo­wa­nia wygląda zbyt roz­rzut­nie. Jakie będzie uzgod­nie­nie, zależy już tylko od uczest­ni­ków pro­jektu. Mini­malną war­to­ścią moim zda­niem jest 12% wyni­ka­jące z koń­co­wego udziału pomy­słu w cało­ści przed­się­wzię­cia. Gra­ty­fi­ka­cja osób zaan­ga­żo­wa­nych w począt­ko­wym sta­dium zawsze ma sens, bo daje men­talną siłę w postaci prze­ko­na­nia o uczci­wym postę­po­wa­niu. Patrze­nie sobie pro­sto w oczy przy poran­nej toa­le­cie ma dużą war­tość. Ale to odkry­wamy z wie­kiem. :)

Swego czasu, opi­saną kon­cep­cję, ładnie zebrał w postaci prak­tycz­nego arku­sza Jeff Krup­man nazy­wa­jąc go (a jakże by ina­czej) Friend Keeper.

Z życze­niami pozo­sta­nia w przyjaźni.

PS.
Mam w pamięci, co napi­sał Paul Graham o wynisz­cza­ją­cych wal­kach jeśli udziały są nie­równe. Jeżeli Marek i Paweł mają po 16 lat i jest to ich pierw­szy star­tup to lepiej przy­jąć starą dobrą zasadę 5050 zwaną fifTY-​fifJA.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tags: , , , ,

4 odpowiedzi do “Wycena pomysłu w startup'ie”

  1. Aleksandra Biolik piątek, 27 Listopad 2009 dnia 12:51 #

    Bar­dzo cie­kawe podej­ście. Inte­re­suję się wyceną rze­czy trudno wyce­nial­nych i taki spo­sób może się sprawdzić.

    Male­jący udział war­to­ści pomy­słu w całym przed­się­wzię­ciu świet­nie pre­zen­tuje to, jak wyko­na­nie i wdro­że­nie pomy­słu są dużo waż­niej­sze. Reali­za­cja i koń­cowy efekt to czę­sto coś zupeł­nie innego od począt­ko­wej koncepcji.

    Metoda 5050 wcale nie musi być lep­sza. OK, Paweł będzie się czuł lepiej, ale Marek może się poczuć pokrzyw­dzony. W końcu to on wszystko wymyślił.

    Moim zda­niem bonus za pomysł to coś jak pre­mia za ryzyko. Jak dzie­lisz się z kimś pomy­słem to nie wiesz co się potem stanie.

  2. Jim B. piątek, 27 Listopad 2009 dnia 18:55 #

    Jeżeli ktoś już w dzie­ciń­stwie przy­sto­so­wał pro­stą regułę google, że lepiej mieć 1% z miliona niż 100% ze stu, to nie będzie się upie­rał przy 5050 widząc poten­cjał pomy­słu. W pozo­sta­łych przy­pad­kach może być róż­nie. 5050 nie jest wcale złe o ile np. pomysł jest z kate­go­rii kolejny na rynku. Ja oso­bi­ście nie jestem fanem tego roz­wią­za­nia bo może pro­wa­dzić do sta­gna­cji w przy­padku róż­nicy zdań

  3. Foucault niedziela, 7 Luty 2010 dnia 01:15 #

    Ha! Temat cie­kawy, jed­nakże roz­trza­sku­jący się o kilka pod­sta­wo­wych kwe­stii. Spró­buję wyło­żyć się myślowo pro­szę jed­nak o wzię­cie poprawki na zna­le­zione w lodówce 0.7 czy­stej wybo­ro­wej..
    Celowo nie czy­tam pod­lin­ko­wa­nego przez Cie­bie posta o wyce­nie pomy­słu — nie­chaj mi nie zakłoca i tak zakłó­co­nego umy­słu.
    Przede wszyst­kim nale­ża­łoby zde­cy­do­wać czy waż­niej­szy jest pomysł czy reali­za­cja. Syaje po tej stro­nie bary­kady która mówi że wymy­śle­nie koła było trud­niej­sze niż jego wycio­sa­nie..
    Roz­ważmy taką sytu­ację — i trzy­majmy się branży inter­ne­to­wej dla uprosz­cze­nia. Mam pomysł, ale nie znam się ani na kodo­wa­niu ani na gra­fice..
    Są dwie opcje — pomysł wyko­rzy­stuje niszę ryn­kową a jego wdro­że­nie wymaga imple­men­ta­cji ist­nie­ją­cych mecha­ni­zmów do potrzeb pro­jektu. Druga opcja to pomysł cał­ko­wi­cie nowy wyma­ga­jący pracy u pod­staw.
    Tą pokrętną drogą docho­dzimy do sedna. Pierw­szy typ jest nisko­bu­dże­towy, drugi kosz­tow­niej­szy.
    Wszyt­sko jed­nak zależy od ocze­ki­wa­nej stopy zwrotu a raczej czasu w jakim ocze­ku­jemy zwrotu.
    Jeśli więc mamy pomysł a nie mamy pię­nie­dzy nawet na wdro­że­nie goto­wego roz­wią­za­nia to pomysł jest wart tyle ile ktoś za niego zapłaci. Jeśli nato­miast możemy zain­we­sto­wać i nie ocze­ku­jemy zwrotu w ciągu mie­siąca to war­tość pro­cen­towa rośnie..
    Sumu­jąc war­tość pomy­słu zamyka mi się w apli­tu­dzie 1 — 90%
    A teraz czy­tać idę..

  4. Foucault niedziela, 7 Luty 2010 dnia 01:26 #

    Poczy­ta­łem..
    Wnio­ski takie:
    – Pod­pi­suję się wszyst­kimi czte­rema łapami.
    – Nadal optuję za uwzględ­nie­niem para­me­tru zwrotu inwe­sty­cji i wła­snych nakła­dów
    – Moja Oso­bi­sta Narze­czona jest po archi­tek­tu­rze kra­jo­brazu i chęt­nie pomoże
    :)

Zostaw odpowiedź