Wartość pomysłu

Dobry pomysł nie jest tani
Temat wartości pomysłu zaprząta mój umysł od jakiegoś czasu. Nie od dziś trwa dyskusja na temat jak wyceniać pomysły. Dzieli ona środowisko na tych którzy uważają, że dobre pomysły są wartościowe (w sensie ich wartości finansowej) i tych którzy uważają … wręcz przeciwnie.
U Jana R. przeczytałem swego czasu po pomysłowej Auli :
Wiele osób myśli, że liczy się pomysł — błysk geniuszu — a reszta potem przychodzi sama. W rzeczywistości jest inaczej: pomysły są tanie, a liczy się jak skutecznie potrafi się je wykonać.
Środowisko inwestorów na dużej imprezie branżowej zdawało się krzyczeć jednym głosem: Tylko realizacja. Według niejakiego Dereka S. co przeczytałem czytałem już dawno temu pomysł jest g…uzik warty i stanowi tylko multiplikację jakości wykonania. Ta zresztą koncepcja bardzo spopularyzowała się ostatnio.
Czasem jednak można trafić na inna opinię. I to nie od teoretyków ale praktyków inwestowania w start’up. Weźmy dajmy na to wypowiedź Colina C., który mówi:
Najważniejszy jest pomysł. Nie chcemy finansować wszystkich pułapek na myszy, ale tylko te, które myszy złapią.
Colin będąc Aniołem biznesu nie jedną mysz na Oxfordzkich korytarzach już złapał.
Po której stronie barykady trzymam swoje AK47 M4A1? (zawsze wolałem CT w Counter-Strike, no i branżowych wycieczek osobistych nie będzie
). To jasne po przeczytaniu paru zdań o mnie. Ale postaram się o subiektywizm.
To jak to jest z tym pomysłem warty zachodu czy też guzik warty? Oczywiście, że realizacja jest bardzo ważna. Wizja bez realizacji jest snem na jawie (i tu gromkie brawa od wszytkich CEO). No tak ale: realizacja bez wizji to nocny koszmar. I to nie jest mój wymysł, tylko nacji która zwykła była od paru tysięcy lat wkładać co ciekawsze spostrzeżenia do poobiednich ciasteczek. Poza tym historia potwierdza, że król bez królowej to swego rodzaju degenerat.
Dobre pomysły moim zdaniem nie są tanie. Tak jak nie jest tania dobra muzyka czy film. Niektórzy twierdzą, że jest darmowa wystarczy wejśc do Internetu. Pomińmy chwilowo patologie. Tanie są pomysły istniejące, wcześniej zrealizowane i łatwe do powielenia, tudzież wdrożenia. Weźmy koncepcję otwarcia budki z warzywami na swoim osiedlu. Ile osób zapłaci 500 EUR ręka w górę? To weźmy teraz pomysł, żeby urządzeniem do odtwarzania muzyki sterować za pomocą dotykowego kółka kiedy wszyscy robią małe niewygodne przyciski. Obie te koncepcje bez realizacji są tylko wizją, ale zakładając poprawną realizację w obu przypadkach stawianie znaku równości pomiędzy nimi zakrawa na kpinę. Dopóki nie określimy co się kryje za słowem dobry pomysł wszelkie dywagacje na ten temat będą bezprzedmiotowe.
Przemyślany
Chce zrobić portal to tylko chciejstwo.
Chcę zrobić internetową aplikację do projektowania zieleni bo:
- prawie każdy kto buduje dom urządza ogród. Nie trzeba sprawdzać (rynek)
- w Polsce takiej nie ma lub są kiepskie/drogie/nie intuicyjne. Sprawdziłem. (nisza)
- usługi projektowania są względnie drogie w związku z tym wiele osób robi to samemu domowymi metodami lub idzie na żywioł. I to też sprawdziłem. (zaspokojenie potrzeby)
- sprawdziłem również pokazując zagraniczną wersję takiej aplikacji mojej cioci, która perfect zna angielski i buduje dom że zapłaciła za nią bo chce mieć fajny ogród (popyt).
To już jest przemyślana wersja pomysłu.
Spisany
Talk is cheap. Jak coś jest spisane, narysowane lub w jakikolwiek inny sposób zmaterializowane, nabiera realnego kształtu i przestaje błądzić w dowolnym kierunku. Po drugie jak bierzemy kartkę papieru i zaczynamy spisywać co i jak, to automatycznie pojawiają się pytania. Na te pytania i tak trzeba będzie odpowiedzieć, wcześniej czy później. To lepiej wcześniej.
Innowacyjny
To duża zaleta aczkolwiek nie warunek konieczny. Nowatorskie rzeczy dają przewagę, ale też wiążą się z ryzykiem. Wycena bardzo innowacyjnych pomysłów skazana jest zwykle na niepowodzenie, bo żeby coś wycenić trzeba to najpierw zrozumieć. Znane są przykłady ludzi, których wyrzucano z szacownych gabinetów bo potencjalni inwestorzy nie rozumieli istoty pomysłu. O takich przypadkach napiszę w kontekście zniesławionego NDA.
Po co w ogóle wyceniać pomysł? Zwykle jest tak, że zbiera się grupa ludzi wśród których jest wizjoner i szlifują koncept a później realizują. Zwykle jest też tak, że kreatywna energia towarzysząca takim startom przesłania potrzebę wyceny pomysłu w myśl: nie będziem dzielić skóry na niedźwiedziu co hasa po lesie. I to prawda. Jeśli wszystko później pójdzie zgodnie z planem. Ale nie pójdzie. Ci którzy prowadzili jakikolwiek start’up wiedzą, że jedyną rzeczą stałą w nim jest ciągła zmiana. Spodziewaj się niespodziewanego jak to trafnie określił Jakub P. na jednej z Auli. Proste uzgodnienie w tym temacie naprawdę ułatwi życie. O tym innym razem a teraz jak wycenić pomysł?
ILE?
Mamy pomysł i szukamy ’sponsora’ lub mamy świetną koncepcję, którą chcemy z kimś realizować. Dobrym przykładem wyceny pomysłu jest projekt architektoniczny. Projekt architektoniczny czyli konkretna wizja jest zawsze przemyślany i spisany. Żaden rozsądny inwestor nie wyda złotówki za to, że architekt mu opowie jak ma wyglądać jego przyszła budowla. Ile kosztuje projekt? Standardowy projekt domu, który ma co drugi Kowalski to 500 PLN. Nie jest odkrywczy i nie będzie o nim pisać prasa branżowa w dziale perełki architektury ale … zbudowało go już parę osób i wiadomo że się da. Zbudować i mieszkać. Dobry, kreatywny architekt projektujący coś zupełnie nowego, to wydatek 5-15% wartości inwestycji. Jakoś nie zauważyłem żeby ktoś z inwestorów miał problem z zapłaceniem tych pieniędzy. Mało tego taki architekt zwykle uczestniczy w projekcie do samego końca sprawując tak zwany nadzór autorski i za to często otrzymuje dodatkowe wynagrodzenie. Niespecjalnie też zauważyłem, żeby mądrzy inwestorzy cichcem kopiowali projekt. Mają po prostu świadomość, że uczestnictwo autora jest ważnym elementem końcowego sukcesu. Być może trzeba będzie dokonać korekt lub rozwiać wątpliwości których nie przewidziano na etapie koncepcyjnym. Autor wizji jest do tego najlepszą osobą. Gdyby to kogoś nie przekonało proszę się zastanowić czemu autorzy książek oprócz wynagrodzenia za prawa do ekranizacji współpracują często przy scenariuszu lub realizacji filmu.
Mówimy tu cały czas o wartości pomysłu i gratyfikacji autora, nie zaś o docelowej wartości udziałów, choć zdarza się, że rolą pomysłodawcy jest tylko ‘dać pomysł’ i wtedy obie wartości mogą być równe.
Wartość dobrego, spisanego pomysłu, który wpisuje się w rynek, szacowałbym na 5 do 15% docelowej wartości przedsięwzięcia.
No i pamiętaj Your Mileage May Vary.





[...] i jego wartość po uruchomieniu systemu to 5-15% wartości przedsięwzięcia o czym pisałem wcześniej. Wartość wynikająca z popełnianej pracy do czasu uruchomienia buduje udziały. Jeżeli [...]
Wycena udziałów w startupie « JimB.40 * The older the better
26 November 2009 at 19:34