Execution is the King? - realizacja vs pomysł

Prze­my­ka­jąc z obiek­ty­wem wśród zacnych inwe­sto­rów i nakrę­co­nych wizjo­ne­rów na londyńskiej edycji seedcamp’u kil­ku­krot­nie usły­sza­łem to zada­nie. Naci­ska­jąc po raz kolej­ny spust migaw­ki w gło­wie koła­ta­ło pyta­nie. Who the hell is the Queen? Bio­rąc pod uwa­gę przed­się­wzię­cie biz­ne­so­we w począt­ko­wej fazie, odpo­wiedź narzu­ca się się sama.

Vison is the Queen

Kró­lo­wa zwy­kle jest pięk­niej­sza i mądrzej­sza. Czyż to nie Kró­lo­wa tak napraw­dę rzą­dzi kró­le­stwem pozo­sta­jąc w cie­niu swo­je­go potęż­ne­go mał­żon­ka? 🙂 Król i Kró­lo­wa albo chro­no­lo­gicz­nie rzecz ujmu­jąc Kró­lo­wa i Król. Pomysł i reali­za­cja. Pomy­sło­daw­ca i inspi­ra­tor oraz wyko­naw­ca i reali­za­tor.
Taki tan­dem jest w sta­nie spło­dzić pięk­ną i mądrą kró­lew­nę, o któ­rą w przy­szło­ści zabie­gać będą kan­dy­da­ci do jej ręki usta­wia­jąc się w dłu­giej kolej­ce. Zanim jed­nak ten kan­dy­dat się tra­fi, trze­ba wycho­wać i wykształ­cić. Moż­na wyna­jąć guwer­nant­kę ale nic tak dobrze nie robi potom­stwu jak wspól­ne i samo­dziel­ne przy­ło­że­nie ręki do tego.

A czy moż­na wycho­wy­wać same­mu pyta mnie jeden Król?
Jasne, że moż­na. Nie jed­no dziec­ko dora­sta­ło mając przy­bra­ną mat­kę lub ojca lub mając tyl­ko jed­ne­go rodzi­ca. Weź­my nie­daw­no uro­dzo­ną kró­lew­nę o dźwięcz­nym imie­niu TweetMeme. Nie­ja­ka Kró­lo­wa Clever C. opi­su­je jak to nie­ja­ki Król Nick H. po poro­dzie dziec­ko zabrał, mówiąc, że na chwi­le idzie ryce­rzom poka­zać. Potem się oka­za­ło, że wycho­wu­je je z kimś innym (podob­no, że też krwi szla­chet­nej ale płci męskiej). Kró­lo­wej za tru­dy poro­du nie ma zamia­ru wypła­cać rekom­pen­sa­ty a zapy­ta­ny o mat­kę coś mąci uży­wa­jąc licz­by mno­giej ale nie wska­zu­jąć jaw­nie na Kró­lo­wą. My jed­nak zna­my pra­wa natu­ry nie od dziś i wie­my, że z ryce­rzem to Król z pew­no­ścia kró­lew­ny nie spło­dził. Histo­ria jakich wie­le. Król poje­chał po kró­lew­sku, sto­su­jąc zasa­dę, iż zwy­cięz­ców nikt nie sądzi. Ja pry­wat­nie sądzę. Sądzę, że ww. kró­la może spo­tkać los pew­ne­go Juliusza C. co to w idy mar­co­we żywot zakoń­czył przy wydat­nej pomo­cy swo­jej „rodzi­ny”. Nie­za­leż­nie od tego, że w mię­dzy­cza­sie miał bar­dzo cie­ka­we i peł­ne wra­żeń życie.

Zanim zacho­wasz się jak Henryk VIII, zasta­nów się czy przy­pad­kiem rola Kró­lo­wej w pro­ce­sie wycho­waw­czym i pomoc bie­żą­cym zarzą­dza­niu kró­le­stwem nie jest więk­sza niż Ci się do tej pory wyda­wa­ło.

Temat zaś wyda­wa­nia z suk­ce­sem kró­lew­ny za mąż z pew­no­ścią war­ty jest odręb­ne­go pochy­le­nia się nad nim.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tags: , , ,

Trackbacki/Pingbacki

  1. Wartość pomysłu « JimB.40 * The older the better - poniedziałek, 9 Listopad 2009

    […] inwe­sto­rów na dużej impre­zie bran­żo­wej zda­wa­ło się krzy­czeć jed­nym gło­sem: Tyl­ko reali­za­cja. Według nie­ja­kie­go Dere­ka S. co prze­czy­ta­łem czy­ta­łem już daw­no temu pomysł jest […]

Zostaw odpowiedź