Industrialnie było. Klub M25 na warszawskiej Pradze, czyli miejsce wakacyjnej pracy dla kilkunastu młodych ludzi. Uczestników projektu Startup School Rafała A.
I pomyśleć, że za mojej młodości jeździło się zbierać truskawki. No cóż czasy się zmieniają
Jak zwykle towarzyszył mi aparat. Tym razem jednak mina Jana R. nie wróżyła nic dobrego. „Jest ciemno” nie było dobrym określeniem. Było tragicznie ciemno a do tego matowo-ciemno na ścianach i suficie. Odbijać można było co najwyżej kobiety w tańcu. Niestety tym razem w klubie muzyka nie grała.
Mając w torbie tylko 24−105÷4 poddałem się po pół godzinie. Zasadniczo poddały się akumulatory w lampie. Sławetna matryca mojej piątki niestety nie zagwarantowała sukcesu. Potwierdziła się więc teoria, że zamiast ISO zylion-pięćset lepiej mieć jasny obiektyw. Jan R. takowy posiadał. {zazdrość} Jeden f-Stop robi różnicę.
Zdjęcia jakkolwiek ciemniejsze niż zwykle są do obejrzenia w jego galerii.
Po przejrzeniu materiału stwierdziłem, że mam tylko kilka znośnych ujęć ogólnych i jedno Agnieszki D. Nie pozostało więc nic innego tylko uruchomić kreatywność.
Seria „Bloody Hell” wzięła swoją nazwę od westchnienia w momencie stwierdzenia braku zapasowych akumulatorów.

Ostatnio komentowane