Droga do szczęścia

Zda­rzy­ło mi się w ramach wyjść kul­tu­ral­nych być na film Droga do szczęscia (Revo­lu­tio­na­ry Road). Póź­ny seans w kinie Luna i w mia­rę puste kino sprzy­ja­ło spa­niu, „kon­wer­sa­cji” z przy­ja­ciół­ką lub emo­cjo­nal­nej inte­gra­cji z wyświe­tla­nym obra­zem. Ostat­ni­mi cza­sy sto­su­ję świa­do­mie „go with the flow” więc było wszyst­ko jed­no. Sia­da­jąc w fote­lu przed ocza­mi poja­wił się obraz gaze­to­wej recen­zji. Tym razem nie o wiatr we włosach cho­dzi. Kaś­ka i Leo. Zapo­wia­da­ło się cie­ka­wie. Ich wspól­ne figu­ry sce­nicz­ne odci­snę­ły swo­ję pięt­no na róż­nych bran­żo­wych pro­duk­cjach.

Film wcią­gnął mnie bez resz­ty (na szczę­ście przy­ja­ciół­ka wyro­zu­mia­ła). No dobra to może do rze­czy. Ona pamię­ta iskrę w jego oku, któ­ra zga­sła stłam­szo­na codzien­no­ścią. Nie­chcia­ną ale akcep­to­wa­ną z leni­stwa i dla wygo­dy. Ona wie jakie są jego marze­nia. Pro­po­nu­je wyjazd do Pary­ża. Po szczę­ście. Po sie­bie. Auto-magicz­nie życie nabie­ra kolo­rów. Nie wyda­ję się już takie sza­re. Zna­jo­mi i przy­ja­cie­le odwo­dzą, zazdrosz­czą, wąt­pią. Zaczy­na dzia­łać mecha­nizm bala­stu… po resz­tę zapra­szam do kina.

Odwaga

Aby robić coś co nie trzy­ma się utar­tych norm i kon­we­nan­sów. Cza­sem pod prąd. Pomi­mo. Bez kom­pro­mi­sów. Czy zda­rzy­ło wam się kie­dyś wpaść na pomysł tak „sza­lo­ny”, że powtór­na myśl o nim zmu­sza­ła ze milio­ny gru­czo­łów ekry­no­wych do pra­cy ponad siły? Gdzieś w środ­ku wszyst­ko mówi zrób to. Ale czło­wiek rozum­na isto­ta jest. Gło­wa mu pod­po­wia­da, iż to nie­moż­li­we aby samo­dziel­nie na tak wspa­nia­ły pomysł wpaść. A już na pew­no nie­moż­li­we żeby go samo­dziel­nie zre­ali­zo­wać. Trze­ba wery­fi­ko­wać. Wynaj­du­je­my oso­by, któ­re naszym zda­niem zwe­ry­fi­ku­ją nam przy­dat­ność. Rodzi­na, przy­ja­cie­le, zna­jo­mi. Auto­ry­te­ty inte­lek­tu­al­ne lub moral­ne . I jeste­śmy na naj­lep­szej dro­dze do ciem­nej stro­ny mecha­ni­zmu zwa­ne­go …

Balastowanie

Flying with Wolf

Fly­ing with Wolf. Pho­to by Jerzy Dudek

Wszech­świat dąży do rów­no­wa­gi. Takie prze­my­śle­nie sprzed paru tysię­cy lat z czę­ści nasze­go glo­bu gdzie wzrost nie ma zna­cze­nia a Euro­pej­czy­cy mają pro­blem tech­nicz­ny z patrze­niem tubyl­com pro­sto w oczy. A pew­ne zasa­dy spraw­dza­ją się nie­za­leż­nie od miej­sca ich zasto­so­wa­nia. Jakiś czas temu z przy­ja­cie­lem poku­si­łem się o zro­bie­nie licen­cji na kata­ma­ran. Nie będę się roz­wo­dził nad nauką poko­ry w chwi­lach nie­moż­no­ści zro­bie­nia pro­ste­go zwro­tu przez sztag. Jed­nym z ele­men­tów roz­pę­dze­nia się na tym urzą­dze­niu do pręd­ko­ści zapew­nia­ją­cej fun i adre­na­li­nę jest pra­wi­dło­we bala­sto­wa­nie. Panie mądra­la faj­ne, że Pan ma rado­chę na wodzie ale co to ma do moje­go start’up’a lub też pomy­słu?

Masz faj­ny pomysł, dużo zapa­łu i jesz­cze wię­cej ener­gii ale jesz­cze nie wiesz jak tym dzia­do­stwem ste­ro­wać. Jest duża szan­sa, że zaraz po star­cie zro­bisz spek­ta­ku­lar­ną wywrot­kę koń­cząc wyścig. No to idziesz się pytać jak jej unik­nąć. Wszel­kie­go rodza­ju spo­tka­nia, kon­sul­ta­cje ze spe­cja­li­sta­mi lub sesje men­to­rin­go­we mogą być na tyle pomoc­ne co i zabój­cze. Wie­dza i infor­ma­cja TAK. Brak wia­ry w powo­dze­nie przed­się­wzię­cia NIE.

Pan Men­tor mówi „to się nie sprze­da bo wie­dzia­łem już 5 takich i się nie sprze­da­ły … ” — za bur­tę go.

Pan Men­tor mówi „na sprze­daż poma­rań­czo­wych ogór­ków nie jest dobry czas … ” — za bur­tę go.

Pan Men­tor mówi „to się nie roz­krę­ci bo (JA) kom­plet­nie nie (WIEM) wia­do­mo o co cho­dzi … ” za bur­tę go i na dru­gą stro­nę jezio­ra żeby nas wpław nie dogo­nił.

Uwa­żaj żeby nie prze­ba­la­sto­wać bo wte­dy nie ruszysz z miej­sca lub też ruszysz ale będziesz pły­nął zacho­waw­czo i dasz się wyprze­dzić pani co przy­szła popły­wać żab­ką.

Czy­li co balast nie potrzeb­ny? Jak lubisz pły­wać wpław obok tej wcze­śniej wymie­nio­nej pani żab­kar­ki albo masz zadat­ki na kami­ka­dze to nie­po­trzeb­ny. W pozo­sta­łych przy­pad­kach się przy­da­je.

Problem? czyli stawanie do pionu.

Jakie jest ryzy­ko? Ano takie, że jed­nak fik­niesz. Powiem Ci wię­cej, to że fik­niesz jest pew­ne tyl­ko nie wia­do­mo jak i kie­dy. I co wte­dy? To zale­ży ile wia­ry i zapa­łu zosta­ło Ci po tych wszyst­kich sesjach men­to­rin­go­wych 🙂

1. Pły­niesz sam

Ucier­pia­ło two­je ego, ale nie jesteś z tych co pła­czą z byle powo­du. Wiatr (oppor­tu­ni­ty) cią­gle wie­je. Same­mu jest trud­no ale jeśli „wie­je” dasz radę. Wspi­nasz się na pły­wak, prze­rzu­casz laj­fli­ne przez gór­ny. Przy oka­zji nie zapo­mnia­łeś laj­fli­ny z brze­gu praw­da? Odwra­casz kata­ma­ran żaglem pod wiatr i cią­gniesz byle koń­ców­ka masz­tu wyla­zła z wody. Im moc­niej wie­je tym łatwiej Ci pój­dzie. Potem wska­ku­jesz na tram­po­li­nę (tak, tak na takich sprzę­tach na ma luk­su­so­we­go pokła­du z egzo­tycz­ne­go drew­na) wybie­rasz żagle i wra­casz na kurs sta­ra­jąc się nie powtó­rzyć błę­du .

2. Pły­niesz z zało­gan­tem.

Zało­gant wyko­nał spek­ta­ku­lar­ny lot na tra­pe­zie i wylą­do­wał … no wła­śnie spraw­dzasz czy Ci się zało­ga nie topi bo ludzie to pod­sta­wa. Potem robisz wszyst­ko co w punk­cie 1 tyl­ko, że we dwóch czy­li dwa razy szyb­ciej. Tyl­ko pamię­taj jeże­li zało­gan­ta poślesz do wody 5 razy cią­gu 15 minut to zacznie on otwar­cie kry­ty­ko­wać Two­je umie­jęt­no­ści jako ster­ni­ka. Zapro­po­nu­je zamia­nę rola­mi albo zacznie prze­bą­ki­wać, że chciał­by już wysiąść. Zwy­kle nie wysią­dzie bo wpław do brze­gu dale­ko ale się zasta­no­wi nad tym.

Dobrze prze­tre­no­wa­ne sta­wia­nie do pio­nu zaj­mu­je nie­wie­le wię­cej niż wywrot­ka. Jeże­li nauczysz się spraw­nie pod­no­sić po upad­ku to masz ogrom­ną prze­wa­gę nie­za­leż­nie od tego co robisz.

Wygrana?

Ale czy wygram(y)?
Panie a skąd niby ja mam to wie­dzieć sko­ro nie wiem w jakich zawo­dach Pan star­tu­je

Jeśli „rega­ty” są dobrze obsa­dzo­ne to szan­se na podium mar­nie wyglą­da­ją cho­ciaż histo­ria notu­je przy­pad­ki bra­ku umie­jęt­no­ści, wyjąt­ko­we­go szczę­ścia oraz pecha u kon­ku­ren­cji. Zupeł­nie ina­czej kie­dy rega­ty zor­ga­ni­zo­wa­no na par­ty­zan­ta, wiatr wie­je i wia­do­mo że będzie zmie­niał siłę i kie­ru­nek czę­sto, pły­nie­my na nie­zna­nym akwe­nie a do tego każ­dy pły­nie na sprzę­cie w wer­sji pro­to­ty­po­wej (czy­taj beta).

Wte­dy to:

  • odwa­ga do popły­nię­cia na gra­ni­cy sta­bil­no­ści
  • spraw­ne bala­sto­wa­nie
  • umie­jęt­ność wyczu­wa­nia skąd wie­je wiatr i szyb­kich zmian kur­su
  • spraw­ne sta­wia­nie się do pio­nu

zapew­nią Ci:

  1. wygra­ną w tych kon­kret­nych „zawo­dach”
  2. doświad­cze­nie abyś kie­dyś mógł posta­wić 10 razy więk­sze żagle i z 10 razy więk­szą zało­gą ści­gać się i wygry­wać bez oba­wy o wywrot­kę.

Cze­go niniej­szym Ci życzę

10 x bigger. Photo by Jeff Tamaini

10 x big­ger. Pho­to by Jeff Tama­gi­ni

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tags: , , , ,

Trackbacki/Pingbacki

  1. Aula 38 czyli o pomysłach i ich realizacji « JimB.40 * The older the better - sobota, 17 Październik 2009

    […] Inspi­ra­cją dla mnie był ame­ry­kań­ski clas­sma­tes. Kopio­wa­nie? Jak powie­dział Jean-Luc Godard: “Nie­waż­ne skąd czer­piesz pomy­sły waż­ne dokąd Cię one zapro­wa­dzą”. A skąd miał wiać wiatr. W 2004 roku znie­sio­no wizy do wie­lu kra­jów euro­pej­skich. […]

  2. Ogrodnik, Anioł, czy Kapitalista? « JimB.40 * The older the better - czwartek, 22 Październik 2009

    […] A dla podat­nych na kry­ty­kę pole­cam wpis Dro­ga do Szczę­ścia. […]

Zostaw odpowiedź