Zdarzyło mi się popełnić zdjęcia na warszawskiej edycji Seedcamp’u. Tematy były poważne bo uśmiech nie często gościł na twarzach uczestników. Trochę szczęścia i parę sztuczek ujawniło, że była to powaga udawana. Sala w Agorze ze swoim oświetleniem dała mi się we znaki. Na szczęście Jan R. tchnął we mnie wiarę na znalezienie właściwego położenia suwaka balansu bieli wysyłając fotki z poprzednich imprez. Pełna relacja foto w końcu wrzucona flickr’a. Wyjątkowo miło wspominam po-imprezkę gdzie była okazja potrenować strzelanie lampą “prosto w dziób” na długich czasach i pobawić się kręceniem czym się da w Canonie. Pozostaje podziękować zespołowi Auli za wkręcenie w temat i współorganizację.
Poruszane tematy były w kręgu moich zainteresowań więc starałem się nadstawiać ucho. Niestety po raz kolejny okazało się, że facet ma wbudowany procesor jedno-wątkowy. Mając wybór padło na rybki. O akwarium poczytacie u Artura K. oraz u Jana R. Niejakiemu Maciejowi B. z uprzednio wymienionym popełniło się parę wywiadów w formie wizualnej.
Trzymam kciuki za spacer po Regent’s Park dla wybranych.
Poniżej short.


Trackbacki/Pingbacki
[...] Codility ustami Marcina G. pochwaliło się londyńskim sukcesesami, za które trzymałem kciuki. [...]
[...] edycji tego wydarzenia. Ponieważ pozwoliłem sobie na dwukrotną obecność na tej imprezie w Warszawie oraz Londynie, mam na ten temat osobiste zdanie. Po prostu nazwa przedsięwzięcia nie ma niewiele [...]